Historia tak się toczy, że przez stulecia ludzie ciągle się przemieszczają, osiadają w nowych dla nich miejscach, urządzają życie. Niosą tradycje przodków, zakładają rodziny, które wchłaniają też inne narodowości. Pomimo że nie zawsze mamy polskobrzmiące nazwiska, polskość naszą niesiemy przez świat.
Za zachowanie polskości bardzo wielu cierpiało. Po każdym zrywie powstańczym wzmacniały się represje mocniejszych mocarstw. Nie wolno zapominać o wysyłkach i represjach, których doznali Polacy w XVIII i XIX w. pod zaborami, nie wolno zapominać o okrutnych represjach stalinowskich z lat 30., które dotknęły Polaków hen tam, „za Zbruczem”, z lat 40., w których gehennę przeżywali także ci zamieszkali „przed Zbruczem”. Rodzice byli zsyłani na Syberię i na stepy Kazachstanu, ojców rozstrzeliwano, dzieci zabierano do domów dziecka i wynarodowiano. Nie pomniejszając tragedii związanej z ludobójstwem wołyńskim, Polacy nie powinni zapominać również o tych ofiarach. Pomimo, że pozostali poza granicami Polski, pomimo głodu, pomimo represji, pomimo wynarodowiania ci ludzie i ich potomkowie pamiętali o swoich korzeniach.
Nie wolno też zapominać o tych, którzy pojechali za chlebem na tak zwany Zachód. Oni też często tęsknią. Oni też są ambasadorami Polski tam, gdzie osiedlili się, pracują i wychowują następne pokolenia.
Gdy odwiedzamy Kraj, z którym łączymy naszą tożsamość, nie zawsze dane jest nam zrozumieć kłótnie wspólczesnych i o co chodzi w życiu tym, którzy po drugiej wojnie światowej urodzili się jako oficjalni obywatele Polski. I odwrotnie – obywatele Rzeczypospolitej też nie zawsze potrafią zrozumieć jak my żyjemy w naszych miejscach zamieszkania. Pomimo globalizacji ostatnich dziesięcioleci, życie społeczne w różnych częściach Kuli Ziemskiej przebiega różnie.
Nie zawsze poprawnie mówimy współczesną polszczyzną, albo inaczej – wymawiamy nie tak jakby tego sobie życzyła Warszawa. Pokolenie przedemerytalne nie zawsze jest wykształcone tak jak sobie życzyłaby obecna Rzeczpospolita. Ale mamy jeden niezaprzeczalny atut – znamy inne języki i inne środowiska o wiele lepiej.
To właśnie my jesteśmy ambasadorami Polski w miejscach swego urodzenia i zamieszkania. To na nasze ręce sąsiedzi i znajomi składali kondolencje po katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. To często my w imieniu całego narodu polskiego odbieramy podziękowania od Ukraińców za pomoc i wsparcie. To my jeszcze przed kilkoma laty obrywaliśmy za źle zachowujących się turystów. I odwrotnie – to często my, Polacy z Ukrainy, odpowiadamy za dobre i za złe czyny obywateli Ukrainy.
Niesienie polskości z dumą przez życie jest darem, ale też obowiązkiem. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2002 roku z inicjatywy Senatu ustanowił dzień 2 maja świętem Polonii i Polaków za Granicą.
Z okazji naszego święta wszystkim rodakom składamy najserdeczniejsze życzenia!
Alina Wozijan
Tekst ukazał się w nr 8 (468), 29 kwietnia – 15 maja 2025
