XXII Festiwal Polsko-Ukraiński „Jesień z muzyką Karola Szymanowskiego” fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

XXII Festiwal Polsko-Ukraiński „Jesień z muzyką Karola Szymanowskiego”

Na Ukrainie pomimo wojny odbył się XXII Festiwal Polsko-Ukraiński „Jesień z Muzyką Karola Szymanowskiego”. Karol Szymanowski, który jest określany jako ojciec polskiej muzyki XX wieku urodził się 3 października 1882 roku we wsi Tymoszówka w środkowej Ukrainie. Koncerty tradycyjnie rozpoczęto w Kropywnyckim (dawnym Jelizawetgradzie, Kirowogradzie). Właśnie tam zarodził festiwal, a jego pomysłodawcą i stałym dyrektorem jest Aleksander Polaczok, prezes Stowarzyszenia „Polonia” im. Karola Szymanowskiego w Kropywnyckim, dyrektor Muzeum Kultury Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w tym mieście.

– Festiwal, który teraz ma nazwę „Jesień z muzyką Karola Szymanowskiego” tak naprawdę odbył się po raz pierwszy w 1992 roku z powodu tego, że był to po prostu jubileusz – zaznaczył Aleksander Polaczok. – Nie tak wielki, jak przed tym, bo rok 1982 był ogłoszony przez UNESCO Rokiem Szymanowskiego. Ale wtedy w jego małej ojczyźnie jeszcze bardzo mało o nim wiedziano. I właśnie to wyróżnienie przez UNESCO było impulsem, aby za kilka lat w dzisiejszym Kropiwnyckim otwarto Izbę Pamięci Karola Szymanowskiego, zaś w 1991 powstały jako instytucja Muzeum im. Karola Szymanowskiego i Muzeum Kultury Muzycznej. I już w następnym 1992 roku muzeum zapoczątkowało obchody 110. rocznicy urodzin kompozytora, które były faktycznie pierwszym Festiwalem Karola Szymanowskiego. Festiwal odbywa się corocznie od 2012 roku, kiedy do jego organizacji dołączyły i muzeum, i Stowarzyszenie Polaków „Polonia” im. Karola Szymanowskiego, przy wsparciu wydziału konsularnego Ambasady RP w Kijowie oraz różnych fundacji. Piszemy projekty, poszukujemy funduszy w różnych polskich i ukraińskich instytucjach. Na przykład, festiwal w 2020 roku był wsparty przez Ukraińską Fundację Kultury.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

A jak jest w tym roku? Miasto jest położone blisko frontu.

– Obawy były, ale dotychczas, chwała Bogu, chociaż jesteśmy nie tak daleko, udawało się– powiedział Aleksander Polaczok. – Już na przykład Krzywy Róg, który leży w 120 kilometrach od nas, poddawany jest często ostrzałom rakietowym. W Kropiwnyckim były tylko nieliczne ostrzały i to generalnie na okolicach miasta. Więc musimy jakoś żyć. Musimy jakoś trwać. Nie możemy wpadać w depresję. W mieście organizowano dużo festiwali przed wojną, natomiast w czasie wojny jedynie nasz festiwal odbył się w 2022 roku. I ważne, że wziął w nim udział nasz gość z Polski – pianista Wojciech Kubica. Koncert na szczęście nie był przerwany przez alarm, natomiast występ mistrza odbył się w schronie, bo akurat w tym czasie zabrzmiał alarm… Jeśli w 2022 roku festiwal odbywał się tylko w Kropywnyckim, gdyż z powodu wojny obawialiśmy się z partnerami ze względu na logistykę, to już w 2023 roku do Kropywnyckiego dołączyły Czerkasy. Były też koncerty we Lwowie. Natomiast w tym roku geografia się poszerzyła, bo były koncerty w Odessie i w Kamionce w obwodzie czerkaskim. W Kropywnyckim było dużo koncertów, we Lwowie kilka, w Kijowie jeden koncert. W czterech koncertach uczestniczyła pianistka z Polski, z Katowickiej Akademii Muzycznej profesor i wybitna interpretatorka utworów Karola Szymanowskiego Joanna Domańska.

W ramach festiwalu we Lwowskim Muzeum Etnograficznym zabrzmiały dawne ukraińskie pieśni ludowe. Wśród wykonawców w strojach czumackich i kozackich znalazła się też rodzina Polaczków.

– W jednym z dwóch koncertów, które zaproponowaliśmy publiczności lwowskiej, był właśnie program „Pieśni Tymoszówki” z małej ojczyzny Karola Szymanowskiego – wyjaśnił Aleksander Polaczok. – Pieśni, które on słyszał w dzieciństwie, w młodości. Zresztą spędził tam 37 lat życia. Przeważnie dzieciństwo, młodość, a potem miesiące letnie, wakacje.

Jak i kiedy udało się zapisać te pieśni? – zapytałem.

–W 1993 roku, kiedy przeprowadzaliśmy Konferencję Międzynarodową „Karol Szymanowski i Ukraina” etnomuzykolodzy z Kropiwnyckiego wyjechali specjalnie do Tymoszówki i zapisali około 150 pieśni – opowiadał Aleksander Polaczok. – Niektóre powtarzały się, warianty były, ale był to dość duży dorobek i z czasem w Kropywnyckim powstał zespół „Młyneczek”, który nauczył się tych pieśni z Tymoszówki. Dodaliśmy kilka pieśni z sąsiednich wiosek. Z tym programem występowaliśmy nawet w Zakopanem na Festiwalu Muzyki Karola Szymanowskiego w 2015 roku. Zrobiliśmy taki program online w 2020 roku, a teraz po raz pierwszy został przedstawiony tutaj, we Lwowie. XXII FestiwalJesień z Muzyką Karola Szymanowskiego” odbywa się pod hasłem „Ważne żeby się nie poddawać”. Nasz projekt otrzymał wsparcie od Fundacji Wolność i Demokracja oraz MSZ RP, za co bardzo dziękujemy.

Maria Polaczok, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Podczas festiwalu odbył się też koncert muzyki kameralnej w Muzeum Salomei Kruszelnickiej we Lwowie. Na skrzypcach grała Maria Polaczok, córka Aleksandra Polaczka, która jest absolwentką Lwowskiej Akademii Muzycznej im. Mykoły Łysenki i mieszka obecnie we Lwowie.

– Ta muzyka jest mi bardzo bliska od dzieciństwa – zaznaczyła Maria Polaczok. – Czuję ją i chyba dość głęboko rozumiem. Jest tak bliska memu sercu. Jestem szczęśliwa, że mogę grać muzykę Szymanowskiego, choć jest dość trudna do wykonania. Mój partner Eugeniusz Romanow jest pianistą i cieszę się, że również on tę muzykę uwielbia i że możemy pracować razem, że tę muzykę rozumiemy. To wielkie szczęście mieć takiego kolegę do współpracy.

Bolesław Olejnik, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Wśród słuchaczy byli też lwowscy Polacy. Po zakończeniu koncertu Bolesław Olejnik powiedział:

– Pięknie! Muzyka jest zawsze czymś pięknym, bez względu na sytuacje w życiu osobistym, w kraju czy na świecie. Kompozytorzy tworzyli w różnym czasie, również trudnym dla nich osobiście, nawet gdy ich dotykały osobiste tragedie. Lwów był znany i bardzo bliski Szymanowskiemu, przeżywał tu chwile radosne i smutne. Usłyszeliśmy też utwory Mozarta. Pięknie, że jest młodzież, która może je wykonywać na tak wysokim poziomie.

Zadanie publiczne pod nazwą: „Wielka Polska Rodzina – promujemy polską kulturę na świecie” zostało zrealizowane przez Fundację Wolność i Demokracja. Projekt sfinansowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej w konkursie „Polonia i Polacy za granicą 2024 – wydarzenia i inicjatywy polonijne”.

Aleksander Polaczok, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Korzystając z okazji, zapytałem Aleksandra Polaczka o życie Polaków na Środkowym Naddnieprzu w czasie wojny

– W Kropywnyckim, chociaż jesteśmy blisko frontu, na szczęście odczuwamy to jakby trochę z dala – powiedział. – Nie tak często miasto poddawane jest bombardowaniom, jesteśmy jakby zapleczem, bliskim zapleczem dla frontu. Na przykład pomagamy jako wolontariat, bardziej logistycznie, pomagamy coś dostarczyć, w miarę możliwości. Natomiast w naszym Stowarzyszeniu „Polonia” oczywiście dość dużo osób wyjechało do Polski i już tam, można powiedzieć, zapuściło korzenie. Chociaż dość liczna grupa osób wróciła po kilkumiesięcznym pobycie u znajomych lub na przykład w zaprzyjaźnionej parafii, za pośrednictwem księdza proboszcza naszej parafii. Niektórzy wyjechali nawet nie mając żadnych kontaktów, ale dzięki wsparciu Polaków tak ciepło przyjęci byli Ukraińcy, więc tym bardziej Ukraińcy polskiego pochodzenia. Jednak niektórzy poczuli się nie na swoim miejscu i kiedy już zrozumieli, że w Kropywnyckim nie ma bezpośredniego zagrożenia dla życia, sporo osób wróciło. Niestety trzy nauczycielki, które bardzo dobrze już w ciągu kilku lat prowadziły zajęcia dla dzieci i dorosłych, wyjechały. Teraz jest duże obciążenie dla tych, którzy pozostali, czyli mówię w tej chwili o sobie i jeszcze jednej nauczycielce. Ale dzięki temu, że wspiera nas ORPEG, czyli Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, nauczycielka z Polski prowadzi też zajęcia online z naszymi uczniami. Dużo dorosłych osób bardzo się cieszy z tych zajęć online z nauczycielką z Polski i z nich korzystają.

Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 21 (457), 15 – 28 listopada 2024

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X