Lwowskie lata ks. Józefa Poniatowskiego Popiersie Józefa Poniatowskiego, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Lwowskie lata ks. Józefa Poniatowskiego

Książę Józef Antoni Poniatowski jest jedną z legendarnych postaci polskiej historii. Jednak w wielu jego życiorysach, w opisach bitw i kampanii wojennych nie znajdziemy wzmianek dotyczących pobytu przyszłego słynnego wodza we Lwowie. Biografowie też krótko wspominają młode lata „księcia Pepi, czy też la prince charmant”, jak nazywano go w wyższych sferach arystokratycznych Wiednia. Ciekawe pod tym względem, mało znane fakty z jego życia można znaleźć na stronach prasy lwowskiej z lat 1905-1923.

Otóż książę Józef Antoni Poniatowski urodził się 263 lata temu, 7 maja 1763 roku w Wiedniu w rodzinie austriackiego generał-lejtnanta (marszałka-lejtnanta) Andrzeja Poniatowskiego (1734-1773) i Teresy z książąt Kinskich von Weichnitz und Tettau (1736-1806). Ojciec księcia Józefa był młodszym bratem króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego, zaś matka pochodziła z jednego z najbardziej znanych arystokratycznych rodów czesko-austriackich, była damą dworu cesarzowej Marii Teresy. Cesarzowa była matką chrzestną ich starszej córki, też Marii Teresy.

Portret Józefa Poniatowskiego w restauracji „36 Po”, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

W 1923 roku wiedeńska „Neues Wiener Journal” zamieściła wprost entuzjastyczny artykuł pióra znanego i cenionego felietonisty austriackiego dr. Edwarda Goldscheklera o młodych wiedeńskich latach ks. Józefa – polskiego „la prince charmant”, w którym znajdujemy wiele ciekawych informacji o przyszłym Naczelnym Wodzu wojsk Księstwa Warszawskiego i Marszałku Francji. Nie przypadkowo artykuł ten został napisany w 1923 roku. Właśnie w tym roku do Warszawy wrócił słynny konny pomnik księcia Józefa Poniatowskiego, który dziś ustawiony jest przed Pałacem Prezydenckim Rzeczypospolitej. Pomnik ten został wykonany przez słynnego rzeźbiarza Duńczyka Bertela Thorvaldsena w sierpniu 1831 roku, czyli w ostatnich miesiącach powstania listopadowego. Nie zdążono ustawić go na jednym z placów warszawskich, zaś car Mikołaj I po zdobyciu Warszawy podarował pomnik rosyjskiemu feldmarszałkowi Iwanowi Paskiewiczowi. Feldmarszałek wywiózł go do swojego majątku w Homlu na Białorusi. Pomnik został odzyskany dopiero na mocy traktatu ryskiego, w ramach akcji rewindykacji polskich zabytków i dzieł sztuki. Przed II wojną światową pomnik ks. Józefa Poniatowskiego stał na placu Saskim przed grobem Nieznanego Żołnierza.

Generał Andrzej Poniatowski zmarł gdy syn jego ks. Józef miał dopiero 10 lat. Młody książę dorastał w Wiedniu i w Warszawie, gdzie jego wychowaniem żywo interesował się stryj król Stanisław August Poniatowski. O tych latach młodego arystokraty tak w powyżej cytowanym artykule pisał dr Edward Goldschekler: „Aż do dojrzałego wieku męskiego, to jest do okresu jego życia, kiedy już tylko jeden silny imperatyw opanował jego duszę, aby niepodzielnie ofiarować się ukochanej Ojczyźnie-Polsce, prześladowało tego przyszłego bohaterskiego marszałka Francji określenie, które doń nieodwołalnie przywarło: le prince charmant. Osobistość jego posiadała istotnie wdzięk, który podbijał i zniewalał mu wszystkich, bez różnicy na przekonania i nację. Był piękny i miły, dystyngowany, a przecie tak poufały w obcowaniu z ludźmi, kochał życie namiętnie, o każdej chwili był gotów ofiarować go dla szlachetnej sprawy. Jego odwaga i nieustraszoność miały w sobie coś zdumiewającego, co sugestionowało drugich. Jego serce było bez zmazy. Zapewne, że istniały też wady, lecz nic nie zdoła w najpóźniejsze dzieje obalić tej pięknej opinii, jaką o nim wyrobili sobie współcześni jemu. W wiedeńskim pałacu hrabiów Kinskich ujrzał on światło dzienne, jako syn austriackiego generała Andrzeja Poniatowskiego. Wcześnie umarł jego ojciec, a wychowywaniem jego zajęła się matka. Książę Pepi był dzieckiem Wiednia. Do Ojczyzny swojej, Polski, przybył dopiero w roku 1789, gdy liczył lat dwadzieścia sześć. Wyjazd do Warszawy nie rozluźnił przecież w zupełności tych stosunków towarzyskich, które wiązały młodego księcia Józefa z Wiedniem. Nie zerwał przyjaźni z Karolem Ligne i z tego pierwszego okresu datuje się jego ożywiona korespondencja z księżną Lichtenstein i księżną Jabłonowską, wreszcie z baronówną Karoliną Thum, w której czas jakiś podkochiwał się. Twierdzić też można, że ta pierwsza młodociana miłość przechowała się na zawsze już w jego pamięci i w jego sercu. Dwór austriacki psuł jego po prostu pochlebstwami, psuły jego głównie kobiety, a wiedeńczycy ubóstwiali tego prince charmant. Na dworze wiedeńskim bywał bardzo często, zaś cesarzowa Maria Teresa miała o jego wojskowo-strategicznej wiedzy duże wyobrażenie. Toteż w swoim czasie w armii austriackiej awansował szybko ku zazdrości innych, starych wojskowych”.

W wojsku austriackim kariera jego rozwijała się naprawdę zaskakująco szybko. Z końcem lutego 1780 roku wstąpił on do armii jako podporucznik konsystującego w Czechach drugiego regimentu karabinierów imienia wielkiego księcia Franciszka Toskańskiego. We wrześniu roku 1781 został ks. Józef Poniatowski nadliczbowym rotmistrzem en second (czyli drugim rotmistrzem), w styczniu 1783 – dowódcą szwadronu, we wrześniu 1784 roku – majorem. W grudniu 1785 roku ks. Józef Poniatowski został mianowany drugim podpułkownikiem, zaś zimą 1786 roku – pierwszym podpułkownikiem i został jednym z adiutantów cesarza Józefa II.

Właśnie podczas swojej kariery wojskowej w armii austriackiej książę Józef Poniatowski po raz pierwszy przybył do Lwowa, stolicy wielkiej nowej prowincji austriackiej pod nazwą „Królestwo Galicji i Lodomerii wraz z księstwem oświęcimskim i zatorskim”. Przez sztab generalny major Józef Poniatowski został przydzielony do formowanych w Galicji cesarsko-królewskich dywizjonów ułańskich.

Otóż w drugiej połowie listopada 1784 roku ks. Józef Poniatowski znajdował się już we Lwowie. Jako wojskowy w urzędowym charakterze stacjonujący w mieście, miał on prawo do bezpłatnej kwatery, którą miał mu wyznaczyć swoim kosztem magistrat lwowski. Dla bratanka króla polskiego przeznaczono jedno z najlepszych i wygodnych pomieszkań, mianowicie obszerne mieszkanie w trzypiętrowej kamienicy pod numerem konskrypcyjnym 155 (obecnie Rynek 36). Jak pisze historyk lwowski Franciszek Jaworski, „było to najlepsze pomieszczenie, jakim tylko dysponował magistrat ówczesny i wyznaczone było tylko najwyższym dostojnikom, przebywającym czasowo we Lwowie. Przed ks. Józefem mieszkał tam generał Rohnikier, hrabia Cortum, a z prywatnych lokatorów starościna Rzeczycka, hetman Rzewuski itd.”.

Kamienica w Rynku 36, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

W swoim artykule Franciszek Jaworski podał też kilka faktów z historii tej kamienicy, zaczerpniętych z archiwum miejskiego. Zbudowana została w latach 1778-1781 według projektu znanego we Lwowie architekta wojskowego Francuza Pierre’a Denisa (lub Piotr Dionizy) Guibauta na zamówienie obywatela lwowskiego Franciszka Rosslera. Nową kamienicę zbudowano na miejscu starej średniowiecznej kamienicy Gelazinowskich. Kamienica istnieje po dzień dzisiejszy w swoich XVIII-wiecznych formach architektonicznych, nadanych przez P.D. Guibauta i od kilku ostatnich lat mieści się w niej stylowa restauracja „36 Po” (czyli Poniatowski) z wielkim portretem Józefa Poniatowskiego w mundurze galowym i salonem dla ekskluzywnych gości, który nosi imię księcia Józefa. XVIII-wieczny właściciel kamienicy Franciszek Rossler „…z iście niemiecką pedanterją prowadził księgę wydatków na budowę jej i reparację (Baubuch), oraz rejestr lokatorów”. Księga owa zachowała się w miejskim archiwum lwowskim i Franciszek Jaworski dokładnie wypisał z niej wszystkie daty i wydarzenia dotyczące pobytu ks. Józefa Poniatowskiego we Lwowie.

Otóż major Józef Poniatowski wprowadził się do kamienicy Rosslera 24 listopada 1784 roku. W bezpośrednim sąsiedztwie z nim mieszkali wysocy urzędnicy austriaccy, mianowicie „Obrist kriegs Commissair V. Schlager i Obrist und Verpflegs Directeur baron Humbracht”, również kilku oficerów, za których kwatery otrzymywał Rossler od magistratu komorne 100 florenów. Mieszkanie Poniatowskiego było na pewno lepsze i kasa miejska wypłacała za niego Rosslerowi aż 156 florenów.

W styczniu lub lutym 1785 roku ks. Józef Poniatowski wyprowadził się od Rosslera i w ogóle ze Lwowa po wcieleniu jego dywizjonu do pułku szwoleżerów imienia von Lewenehr. W 1788 roku pułkownik Józef Poniatowski walczył w wojnie austriacko-tureckiej, gdzie podczas oblężenia i szturmu serbskiej twierdzy Šabac otrzymał poważną ranę, z której leczyć się musiał dość długo. W tejże bitwie Poniatowski ocalił życie przyjacielowi ks. Karolowi Filipowi Schwarzengergowi, przyszłemu pogromcy Napoleona w bitwie pod Lipskiem w 1813 roku (własnie w tej bitwie zginął marszałek Józef Poniatowski).

W 1789 roku dwudziestosześcioletni pułkownik Józef Poniatowski został wezwany przez króla Stanisława Augusta do służby w wojsku polskim. Nie wahał się ani minuty i już po kilku tygodniach przybył do Warszawy, gdzie cieszył się nie mniej niż w Wiedniu sympatią ogółu społeczeństwa, zwłaszcza kobiet. Edward Goldschekler pisze: ”W Ojczyźnie wszyscy go kochali, miał on wśród narodu polskiego znacznie większy mir, aniżeli król, stryj jego. Mógłby był zostać monarchą, ale ten rycerz bez zmazy nie dbał ani o zaszczyty, ani o tytuły. Miał wszystkie warunki na króla potężnego narodu, ale został tylko wiernym synem swej Ojczyzny, której honor ratował w ciężkich dla niej czasach”. W wojsku polskim otrzymał wraz z Tadeuszem Kościuszką i trzema innymi dowódcami stopień generał-majora i dowództwo IV Dywizji.

Tymczasem układy polityczne wskazywały na konflikt i wojnę z Rosją, która wybuchła w 1792 roku. Książę Józef Poniatowski otrzymał dowództwo nad całością wojsk koronnych nad granicą z Rosją i stopień generał-lejtnanta. Niestety siły były nierówne, przewaga Rosjan była bardzo wielka. Nie zważając na tak niekorzystną sytuację, 18 czerwca 1792 roku doszło do zwycięskiej bitwy pod Zieleńcami na Wołyniu, w której wojska polskie pod dowództwem Józefa Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszki zwyciężyły korpus rosyjskiego generała Arkadija Markowa. Zwycięstwo miało wielkie znaczenie nie tylko militarne, lecz i moralne. Była to pierwsza zwycięska bitwa wojsk polskich od czasów króla Jana III Sobieskiego.

Był jeszcze jeden powód, dla którego ta bitwa weszła do historii polskiej. Otóż właśnie po tej zwycięskiej bitwie król Stanisław August ustanowił nowe, wyższe odznaczenie wojenne, mianowicie wojenny order Virtuti Militari, którym król w pierwszej kolejności udekorował generałów Józefa Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszkę. Razem z nimi odznaczono zaszczytną nagrodą jeszcze 15 generałów, oficerów i żołnierzy biorących udział w bitwie. Wręczenie orderów nastąpiło 25 czerwca 1792 roku w Ostrogu na Wołyniu, gdzie stacjonował sztab generała Józefa Poniatowskiego.

Niestety dalsze wydarzenia polityczne i wojskowe potoczyły się dla Polski mniej korzystnie, zaś kiedy król Stanisław August wznowił układy z Rosją i przystąpił do zdradzieckiej konfederacji targowickiej, generał Józef Poniatowski zgłosił dymisję i postanowił wyjechać za granicę. Żegnany z uwielbieniem przez wojsko udał się do Wiednia przez Lwów. Była to druga i już ostatnia wizyta generała do naszego miasta. Według Franciszka Jaworskiego, ”…po upadku Konstytucji 3 Maja i po złożeniu dowództwa w ręce Tadeusza Kościuszki, Lwów miał sposobność po raz drugi gościć w swoich murach ks. Józefa Poniatowskiego. Z końcem sierpnia 1792 roku wyjechał on z Warszawy, zatrzymał się we Lwowie, gdzie zamieszkał u ks. Jabłonowskiego i wypoczywał w martwej ciszy galicyjskiej po męczących przeprawach obozowych i warszawskich, do końca września. Pałac Jabłonowskich (dziś koszary), miejsce gdzie ongi hetman Stanisław Jabłonowski z niesłychanym przepychem i wystawnością przyjmował króla Augusta II, stał się cichą ostoją dla synowca królewskiego. Szum odwiecznych drzew w ogrodzie i na pobliskiej „Skałce”, cała owa malownicza i dziś jeszcze tak piękna okolica Lwowa (F. Jaworski napisał ten tekst w 1905 roku) uspokoiła nerwy naszego bohatera. W tym samym czasie ks. Józef spisywał swoje pamiętniki”.

Następnie książę Józef udał się do Wiednia, potem do zachodniej Europy i już nigdy nie zawitał do Lwowa. Mijały lata i pod koniec roku 1806 Józef Poniatowski wrócił do kraju. Objął dowództwo nad powstającym przy boku Francuzów Wojskiem Polskim, został Dyrektorem Wojny Komisji Rządzącej, a następnie Ministrem Wojny Księstwa Warszawskiego i Wodzem Naczelnym armii. Właśnie utworzenie Księstwa Warszawskiego znów ożywiło nadzieję na odrodzenie państwa polskiego. W 1809 roku podczas nowej wojny francusko-austriackiej wojska Księstwa Warszawskiego działały na terenie Lubelszczyzny i Galicji. 27 maja 1809 roku wojska polskie wkroczyły do Lwowa. Na ratuszu zawisły chorągwie polskie, deputacja złożona z hr. Teodora Potockiego, Waleriana Dzieduszyckiego, adwokatów Franciszka Węglińskiego i Józefa Dzierzkowskiego uroczyście powitała odział wojsk polskich pod wodzą generała Aleksandra Rożniewskiego. W mieście zorganizowano 11. pułk ułanów, wystawiony własnym sumptem przez Adama Potockiego, który też został jego dowódcą. Wstąpił doń ochotniczo kwiat młodzieży lwowskiej z rodzin szlacheckich i mieszczańskich. Szybko i sprawnie zorganizowano w mieście polskie rządy, które zastąpiły austriackie, wybrano nowego burmistrza. Wszyscy oczekiwali na przebycie Wodza Naczelnego ks. Józefa Poniatowskiego. Euforia jednak szybko minęła. Rozgrywki polityczne poszły innym torem. 21 czerwca do Lwowa wkroczyły wojska rosyjskie, które 14 grudnia przekazały Lwów i całą Galicję znów pod władzę Imperium Austriackiego.

W 1811 roku w Paryżu przy boku cesarza Napoleona I ks. Józef Poniatowski brał udział razem z generałami francuskimi w przygotowaniu planów przyszłej wojny z Rosją. W wojnie z Rosją w 1812 roku przyjął dowództwo wojsk polskich i części V Korpusu armii francuskiej. Odznaczył się w bitwach pod Smoleńskiem, Borodino, Czirikowem i innych. W bitwach osobiście prowadził natarcie swojej kawalerii. Razem z wojskiem wkroczył do zdobytej Moskwy. Został ciężko ranny 29 października w bitwie pod Wiaźmą. Zdecydowanie odrzucił propozycję sojuszu z Rosją. 16 lipca 1813 roku ks. Józef Poniatowski otrzymał od cesarza Napoleona I tytuł Marszałka Francji, jako jedyny cudzoziemiec w historii Imperium Francuskiego. Zginął kilka dni później, w trzecim dniu tzw. „bitwy narodów” pod Lipskiem, gdy ranny próbował przeprawić się przez rzekę Elsterę.

Zegar z popiersiem Józefa Poniatowskiego, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

W końcu XIX wieku, podobnie jak w całej Polsce, odznaczamy we Lwowie rozkwit kultu ks. Józefa Poniatowskiego, jako wybitnego dowódcy, gorącego patrioty, wzór bohatera narodowego. We lwowskich muzeach wystawiono pamiątki po nim, portrety, popiersia. Na przykład, w Muzeum ks. Lubomirskich w Sali walk o niepodległość znajdowało się m.in. „…czako oryginalne ks. Józefa Poniatowskiego”. Zwracał uwagę stylowy odlany z brązu i pozłacany francuski zegar gabinetowy z popiersiem Marszałka ks. Józefa Poniatowskiego. Według kustosza lwowskiego Muzeum Historycznego Mariany Berezki, pochodził ów zegar z Muzeum ks. Lubomirskich i był depozytem ks. Andrzeja Lubomirskiego. Wysokość zegara 48,5 cm. Popiersie Marszałka Poniatowskiego ustawiono na piedestale, w który wmontowano mechanizm zegarowy. Pod popiersiem napis: „Poniatowsky”. Obok alegoryczna uskrzydlona postać kobieca z wieńcem laurowym, która trzyma tablicę z napisem w języku francuskim: „Bóg powierzył jemu honor Polski, który on tylko jemu przekazał. Żył dla sławy, zmarł za Ojczyznę”. Zegar obecnie znajduje się w Muzeum Historycznym miasta Lwowa.

W latach przed II wojną światową w Muzeum Narodowym im. Króla Jana III Sobieskiego również przechowywano pamiątki po ks. Józefie, jego portrety i obrazy historyczne, autografy, cenne materiały ikonograficzne, a także „…w gablotach części umundurowania, pamiątki, medale, ryciny, odezwy, banknoty z jego czasów”. Obecnie większość tych pamiątek znajduje się w zbiorach Muzeum Historycznego we Lwowie. Wśród innych dzieł sztuki w zbiorach lwowskich wyróżniało się popiersie ks. Józefa Poniatowskiego wykonane z pozłacanego brązu. Poniatowski został przedstawiony w mundurze marszałka Francji. Popiersie pochodziło ze zbiorów Bolesława Orzechowicza. Dar dla miasta Lwowa przekazano do Muzeum Narodowego im. Króla Jana III Sobieskiego. Obecnie popiersie znajduje się w zbiorach Lwowskiej Galerii Sztuki.

Ulica Poniatowskiego (obecnie Sanczuka) we Lwowie, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

We Lwowie w 1885 roku postanowieniem Magistratu miejskiego jedną z ulic na Zofijówce obok Parku Stryjskiego nazwano imieniem Józefa Poniatowskiego (obecnie ul. Samczuka). W styczniu 1938 roku prasa lwowska donosiła, że z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Przeszłości m. Lwowa „…stała się w opinii miasta aktualną sprawa upamiętnienia pobytu we Lwowie Tadeusza Kościuszki, ks. Józefa Poniatowskiego, Marszałka Józefa Piłsudskiego i innych bohaterów narodowych (…) W latach 1784-1785 przebywał we Lwowie, jako major i podpułkownik ks. Józef Poniatowski, który mieszkał na Rynku 36, w domu tzw. Gielżynowskim, należącym dziś do Narodnej Torhowli. Jednym z postulatów Towarzystwa jest wmurowanie tablicy pamiątkowej w domu na Rynku 36”. Niestety II wojna światowa uniemożliwiła wykonanie tej szlachetnej inicjatywy.

Jurij Smirnow

Książę Józef Antoni Poniatowski

X