Polska brama dla Zakarpacia Andrij Lubka, fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

Polska brama dla Zakarpacia

Z Andrijem Lubką rozmawiał Konstanty Czawaga

Zawsze dziwiło mnie, że na Zakarpaciu, które graniczy również z Polską, prawie nic nie wiedzą i nie interesują się życiem w tym sąsiednim kraju. Jaka była Twoja droga do Polski?

Jest to dość ciekawa i złożona historia. Zakarpacie ma mało powiązań z Polską, a jeśli mówimy o związkach kulturalnych i tych w ogóle jest bardzo mało. Kiedy jako student zacząłem czytać książki współczesnych ukraińskich pisarzy, którzy pochodzą z dawnych terenów Galicji, zauważyłem, że na przykład Jurij Izdryk użył słowa „sklep” albo słowa „wariat”. Nie znałem tych wyrazów w dialekcie zakarpackim ani w języku ukraińskim. Nie rozumiałem wtedy o co chodzi, bo dla mnie „sklep” to grobowiec gdzieś na starym cmentarzu, a autor pisze że poszedł do sklepu i coś tam kupił.  Było to dla mnie coś nowego i zobaczyłem jak naprawdę mamy mało powiązań z Polską.

Stereotypy i wspomnienia o Polsce były, powiedzmy, przeważnie negatywne, ponieważ Polska wspólnie z Węgrami w 1939 roku organizowała akty terrorystyczne na Zakarpaciu, należącym wówczas do Czechosłowacji. Polska zaś chciała mieć granicę z Węgrami. Otóż wspomnienia były dość negatywne, ale to się zmieniło, gdy się zmieniły stosunki gospodarcze. Ponieważ Zakarpacie ma granice z czterema państwami, historycznie natomiast jest powiązane z Węgrami, to pamiętam jeszcze z lat 90. jak zmieniał się wizerunek Polski. Z kraju, o którym tak naprawdę prawie nic nie wiedzieliśmy, poznawaliśmy kraj bardzo sympatyczny, z którym można robić interesy, który wiele produkuje, do którego można pojechać za pracą itd.  Wzrost więc polskiej gospodarki zmienił jej wizerunek w tym regionie. Teraz Polska jest synonimem dobrobytu, państwem, któremu się udało. Mieliśmy możliwość porównania jak przez ostatnie dwadzieścia lat Węgry zubożały. Jeśli w końcu lat 90. wyglądały jako super państwo, teraz nawet pod względem infrastruktury jest gorzej. A w tym czasie Polska się rozwijała.

Jestem dzieckiem tej fali, która zainteresowała się Polską i jej historią sukcesu. Ale co dla mnie ważne – nie tylko historią sukcesu ekonomicznego. Zobaczyłem też jak potężna jest scena literacka w Polsce i już wtedy, na początku naszego stulecia otrzymałem dostęp do różnych przekładów na język ukraiński. Czytałem wielu polskich autorów, reportaż polski, który bardzo mi się podobał. Kiedy już się nauczyłem języka i zacząłem sam czytać po polsku, było dla mnie ogromnym odkryciem jak bogata jest ta kultura nie tylko na użytek wewnętrzny, ale też jeśli chodzi o poziom światowy. Autorzy, o których tylko słyszałem, już są tłumaczeni na inne języki, więc już 20 lat temu większość Ukraińców mogła przeczytać coś nowego w polskiej literaturze na przykład po rosyjsku. Ale można też czytać po polsku – jest to inna jakość przekładu i wydawnictwa. Należę do tych, którzy zostali wciągnięci w ten wir przez aktywne zaangażowanie w różne kulturalne projekty.

Studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim, mieszkałem w Polsce trzy lata. Jeździłem na różne programy wymiany, staże, rezydencje. Uważam Warszawę za jedno z moich rodzinnych już miejsc. Jest to miasto, które mnie w pewnej mierze ukształtowało.

Moja pierwsza rezydencja za granicą jako pisarza, jako wtedy jeszcze młodego poety była w willi Decjusza w Krakowie. Kiedy pojechałem tam w 2008 roku, mówiłem po angielsku i dopiero później, po latach wchłonąłem język polski, nigdy nie ucząc się go specjalnie. Z czytania, z obcowania z ludźmi. Ale najwięcej z czytania.

Jesteś również dyrektorem Instytutu Strategii Środkowoeuropejskiej (ICES), które organizuje doroczne forum „Re: Open Zakarpattia”, które również przyciąga uwagę Polski do Zakarpacia i Zakarpacia do Polski.

Dla nas Polska jest bardzo ważna. Dla mnie jako człowieka, który zajmuje się, by tak powiedzieć, „przygraniczną polityką” – nie chodzi o politykę, ale o nawiązywanie kontaktów, budowanie mostów nie tylko na poziomie stolic, ale i regionów, miast, różnych branż zawodowych –  jest bardzo ważnym zadaniem, żeby Polskę przyciągnąć na Zakarpacie. Od lat każde moje spotkanie z dyplomatami kończy się tym, że przypominam, jak bardzo chcemy otworzyć przejście na Zakarpaciu. Chodzi o terytorium chronione, o parki narodowe, więc może to być na przykład pierwsze w Europie nowoczesne przejście dla pieszych, dla rowerzystów czy samochodów elektrycznych. Bardzo chcemy budować kontakty między naszymi regionami. Podpisaliśmy umowę między Zakarpaciem a województwem lubelskim. Teraz również wielu młodych ludzi z Zakarpacia studiuje w Polsce. Mając możliwości wyboru studiów za granicą wybrali Polskę, bo na decyzję wpłynął na przykład właśnie poziom wykształcenia.

A jakie miejsce Polska zajęła w twoim twórczym życiu literackim?

Tłumaczyłem przed wybuchem wojny z polskiego, ale teraz z braku czasu nie tłumaczę. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do tej pracy. Przetłumaczyłem kilka tomów nie tylko wierszy, ale też powieści czy reportaży. Myślę, że w Polsce moich książek w tłumaczeniu polskim wydano najwięcej – chyba sześć, dwie są już przetłumaczone i są w planach wydawniczych.

Wojna pokazała jak ważna jest możliwość spotkania się z ludźmi na żywo, nie przez kamerę, nie zdalnie, lecz będąc razem z ludźmi z różnych regionów. Obecnie różne spotkania w różnych regionach Ukrainy są dla mnie ważniejsze niż spotkania, które odbywam za granicą. Niestety, jesteśmy bardzo wyczerpani i zestresowani, potrzebujemy więc wzajemnego wsparcia, uśmiechu, uścisków i bycia razem. Jesteśmy tutaj, mamy wspólne pomysły, możemy się śmiać lub smucić.

To spotkanie we Lwowie jest moim pierwszym spotkaniem po polsku. Wpisuje się ono również w moją historię sukcesu, bo jako człowiek, który nie studiował polskiego, występuję przed ludźmi, którzy się uczą polskiego i ja to zrobiłem.

Dziękuję za rozmowę.

Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 23-24 (483-484), 19 grudnia 2025 – 15 stycznia 2026

Nowy ośrodek promocji kultury polskiej we Lwowie

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X