97 lat temu, 18 października 1928 roku zmarł w Warszawie generał broni Tadeusz Rozwadowski, legendarny polski dowódca wojskowy, zwycięzca bolszewików w 1920 roku w bitwie Warszawskiej, organizator i pierwszy szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Był wybitną postacią wśród generalicji polskiej, utalentowanym wojskowym, który „urodził się dla munduru”. Gorący polski patriota, pochodził ze szlacheckiej rodziny galicyjskiej (urodził się w miejscowości Babinie niedaleko Kałusza na Ziemi Stanisławowskiej) o wielowiekowych tradycjach wojskowych. Otóż od młodych lat poświęcił się karierze wojskowej, najpierw w armii austrowęgierskiej, zaś od pierwszego dnia powstania Wojska Polskiego w jego szeregach.
Jednak ostatnie dwa lata życia generała były dla niego bardzo ciężkie i krytyczne dla jego zdrowia. Po przewrocie majowym 1926 roku został aresztowany, więziony przez rok bez aktu oskarżenia, dymisjonowany z wojska. I to dlatego, że zachował wierność legalnemu, demokratycznie wybranemu prezydentowi i rządowi. Były też głębsze powody dla których Marszałek Józef Piłsudzki osobiście nie lubił generała Rozwadowskiego. Między innymi chodziło o laury zwycięzcy i dowódcy bitwy Warszawskiej.
Po zamachu majowym generał Rozwadowski wraz z generałami Zagórskim i Jaźwińskim został internowany, a następnie 26 maja osadzony w wojskowym więzieniu śledczym w Wilnie. Został aresztowany również były minister generał Juliusz Malczewski. Społeczeństwo polskie było zszokowane utrzymaniem w więzieniu tak zasłużonych dla Ojczyzny generałów. Dochodziło do licznych interwencji w ich obronie przez organizacje społeczne, kombatanckie, kobiece. Zwłaszcza we Lwowie, gdzie generał Rozwadowski miał duże poszanowanie i popularność. Jak pisze Mariusz Patelski, profesor Uniwersytetu Opolskiego – „sprawa generałów stawała się sprawą sumienia polskiego”. Więzienie w Wilnie generał Tadeusz Rozwadowski opuścił dopiero 18 maja 1927 roku. Pobyt w więzieniu silnie odbił się na jego zdrowiu. Na temat złego stanu zdrowia generała i tajemniczej choroby, której diagnoza nie została ustalona, chodziły liczne pogłoski, nawet o otruciu w więzieniu. Sprawa ta nie została wyjaśniona po dzień dzisiejszy.
Po ciężkich doświadczeniach więzienia w Wilnie, Tadeusz Rozwadowski wrócił do Lwowa, gdzie kilka miesięcy przechodził kurs rehabilitacji w szpitalu wojskowym, także w gronie rodziny. Pod koniec września 1928 roku generał pojechał do Warszawy. Podczas pobytu w stolicy stan jego zdrowia gwałtownie się pogorszył i 17 października generał został przewieziony do szpitala, gdzie następnego dnia, 18 października 1928 roku w wieku 62 lat nieoczekiwanie zmarł. Zgodnie z ostatnią wolą Tadeusza Rozwadowskiego został pochowany na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Zabiegały też o to liczne organizację kombatanckie.

Przed oficjalnymi władzami powstało pytanie organizacji pogrzebu zasłużonego generała. Sytuacja wyglądała bardzo skomplikowaną. Zmarły generał był popularny wśród mieszkańców Warszawy i zwłaszcza Lwowa, wśród kombatantów wojskowych i, co najważniejsze, w wojsku. Władze sanacyjne bały się możliwych rozruchów w stolicy, dlatego postanowiono, że wszystkie honory wojskowe i wszystkie uroczystości pogrzebowe odbędą się we Lwowie. W Warszawie zaś 19 października odprawiono bez rozgłosu tylko Mszę żałobną w kościele św. Barbary na Koszykach i pociągiem przewieziono zwłoki generała do Lwowa.
Lwowski dziennik „Wiek Nowy” tak wyjaśnił szczegóły uroczystości żałobnych w Warszawie: „Wczoraj (19 października) o godzinie 10 rano w kościele św. Barbary na Koszykach odbyło się nabożeństwo żałobne za spokój duszy śp. generała broni Tadeusza Jordana Rozwadowskiego. Na nabożeństwie obecni byli przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wojskowych, komendy miasta, rozmaitych instytucji i stowarzyszeń społecznych i t.d. Dziś (20 października) o godzinie 11.30 odbędzie się eksportacja zwłok zmarłego. Kondukt żałobny wyruszy na główny dworzec kolejowy, skąd dziś wieczorem zwłoki przewiezione będą do Lwowa i przybędą tam jutro. Honory wojskowe, należne zmarłemu, jako generałowi broni, oddane zostaną dopiero we Lwowie. Istnieje bowiem w tym względzie przepis jeszcze z czasów gdy ministrem Spraw Wojskowych był generał Sikorski, że przy transportach zwłok generałów z jednego garnizonu do drugiego, honory wojskowe mogą być oddane tylko w jednym z garnizonów. Zgodnie z tym gabinet Ministra Spraw Wojskowych wysłał wczoraj do dowódcy OK Lwów polecenie, aby pogrzeb śp. generała Rozwadowskiego odbył się we Lwowie z należnymi honorami wojskowymi ze względu na stanowisko generała broni, jakie zmarły piastował i na zasługi jego jako obrońcy Lwowa i Kresów Wschodnich”. Z tego tekstu dokładnie widać, że władze chciały jak najszybciej pozbyć się problemu oddania honorów wojskowych i pożegnania generała w stolicy. Prasa warszawska donosiła, że kościół był wypełniony liczną publicznością, między innymi zauważono księdza arcybiskupa Józefa Teodorowicza, metropolitę ormiańskokatolickiego lwowskiego, księdza Stanisława Galla, biskupa polowego Wojska Polskiego i szereg osobistości z różnych kół stolicy. Ze sfer wojskowych obecni byli szef sztabu generalnego Tadeusz Piskor wraz z generałami Kwaśniewskim, Kutrzebą oraz inspektorami armii Romerem i Rybakiem.

We Lwowie generał Tadeusz Rozwadowski był bardzo popularny i uwielbiany, był jednym z symboli niepodległości i honoru żołnierskiego. Chowano generała 23 października z kościoła oo. bernardynów pw. św. Andrzeja Apostoła. Był ten kościół lwowski od wieków, od czasów Stanisława Żółkiewskiego, wielkiego hetmana koronnego, owiany tradycją sławy oręża polskiego, był świątynią polskiego rycerstwa, kościołem wojskowym, w którym zostały zawieszone nieprzyjacielskie chorągwie i trofea wojenne. Właśnie w tym kościele wojsko rycerskie obrało wodzem słynnego Jeremiego Wiśniowieckiego.

Jak donosiła prasa lwowska, od rana w dniu pogrzebu generała Tadeusza Rozwadowskiego olbrzymie tłumy mieszkańców Lwowa zebrały się na przestrzeni od kościoła aż po Cmentarz Łyczakowski, aby oddać ostatnią posługę śp. generałowi. Przy asyście licznego kleru z biskupem sufraganem Franciszkiem Lisowskim na czele, zwłoki generała przeniesiono z krypty do kościoła, gdzie złożono na katafalku ustawionym przed głównym ołtarzem. Po Mszy świętej żałobnej ks. arcybiskup Bolesław Twardowski, ks. arcybiskup Józef Teodorowicz, infułaci ks. Zajchowski i ks. Czajkowski, oraz ks.-generał Bogucki odprawili egzekwie żałobne, poczem podoficerowie 6. pułku artylerii ciężkiej wynieśli trumnę z kościoła i przy dźwiękach marsza żałobnego, granego przez orkiestrę 19. pułku piechoty, złożyli na lawecie armatniej.
Z pod murów kościoła oo. bernardynów kondukt żałobny ruszył na Cmentarz Łyczakowski ulicami Pańską, Kochanowskiego i św. Piotra. Lwowski „Wiek Nowy” w swojej relacji nakreślił ogrom i atmosferę tego pożegnania przez Lwów wybitnego generała. Jednak nie wszystkie gazety były tak otwarte na wyświetlenie tego wydarzenia. Na przykład „Gazeta Lwowska” zamieściła tylko krótkie i suche sprawozdanie. Otóż cytujemy „Wiek Nowy”: „Z pod murów kościoła pod dowództwem majora Garniewicza ruszył kondukt żałobny. Wzdłuż całej drogi na chodnikach ustawiły się niezliczone tłumy mieszkańców, które zaległy także cały Cmentarz Łyczakowski. Na czele pochodu jechał szwadron 14. pułku Ułanów Jazłowieckich z własną orkiestrą, poczet sztandarowy ze sztandarem pułkowym okrytym krepą, a dalej bateria 5. pułku artylerii polnej, dwa rydwany z wieńcami, duchowieństwo, za którymi trzej podoficerowie na poduszkach nieśli ordery i odznaczenia śp. Zmarłego. Za trumną postępowała rodzina: żona Maria z hr. Komorowskich z córką Melanią Horodyską, Franciszkowie Rozwadowscy, pułkownik Adam Rozwadowski, Władysławowie i Wincentowie Rozwadowscy, Jadwiga hr., ppułkownik hr. Tadeusz Komorowski (późniejszy słynny generał „Bór” dowódca AK), ppułkownik Jan Władysław Rozwadowski, dyrektor Antoni Rozwadowski z żoną i córkami, Jerzy Rozwadowski, ks. Zdzisław Obertyński, Józef Obertyński, Zofia Smoleńska z córką, Wojciechowie Komorniccy, Wiktorowa Rozwadowska z córką, Zofia Grocholska i Edward Rozwadowski”. Dalej w kondukcie żałobnym szli oficjalni przedstawiciele władz wojskowych i cywilnych Lwowa, mianowicie generał Mieczysław Norwid-Neugebauer, szef Inspektoratu Armii we Lwowie, generał Bolesław Popowicz, dowódca Okręgu Korpusu nr VI, komisarz rządowy miasta Lwowa profesor Otto Nadolski, rektor Uniwersytetu Jana Kazimierza profesor Leon hr. Piniński (dawny Namiestnik Galicji), wojewoda lwowski Wojciech Agenor Gołuchowski, naczelnicy władz rządowych, delegacje pułków, instytucji, związków i stowarzyszeń oraz wszelkich organizacji kombatanckich Lwowa, Sokołu, Związku Legionistów, Związku oficerów rezerwy, korporację akademickie M.S.O., Strzelnica miejska, Hallerczycy, kolejarze z orkiestrą, skauci, straż ogniowa, Stowarzyszenia „Gwiazda” i „Skała”. Wszyscy zwrócili uwagę, że nie było żadnego przedstawiciela władz państwowych z Warszawy, ani szefa sztabu generalnego, ani ministra Spraw Wojskowych, ani przedstawiciela Inspektoratu Armii, czyli władze centralne gremialnie ignorowały pogrzeb zasłużonego dla Ojczyzny generała.

W orszaku prowadzono także konia generała, okrytego kirem. Od bramy Cmentarza Łyczakowskiego trumnę ze zwłokami generała Tadeusza Rozwadowskiego do grobu na Cmentarzu Orląt na swoich barkach ponieśli generałowie: Stanisław Haller, Roman Żaba, hr. Robert Lamezan-Salins, Walery Maryański, Franciszek Meraviglia-Crivelli oraz Filip Siarkiewicz. Wszyscy zostali zwolnieni z wojska po zamachu majowym. Nie było żadnego generała w służbie czynnej. Na Cmentarzu Orląt po odprawionych egzekwiach nad grobem generała przemawiał ks. ppłk. Józef Panaś, kapelan i dziekan II Brygady Legionów, zacięty przeciwnik reżymu sanacyjnego, który 17 maja 1926 roku otwarcie wyraził swój protest wobec zamachu majowego w obecności generalicji polskiej, obecnej na mszy w intencji ofiar walk majowych w Warszawie. Wtedy ksiądz legionista nazwał zamach majowy zbrodnią i zrzucił przyznane mu przez Piłsudskiego ordery. 18 sierpnia 1926 roku został zwolniony ze wszystkich stanowisk w wojsku i przeniesiony w stan spoczynku. Kapelan Związku Hallerczyków. (W 1940 roku ks. Józef Panaś został aresztowany i torturowany przez NKWD we Lwowie. (Zginął tragicznie – wyskoczył z okna drugiego piętra więzienia na Pełczyńskiej). Z kolei przemawiali były wiceprezydent miasta Lwowa dr Leonard Stahl, imieniem Tymczasowego Rządu Polskiego we Lwowie z listopada 1918 roku i były premier RP hrabia Aleksander Skrzyński. W czasie tym trzy wojskowe aeroplany krążyły nad Cmentarzem Orląt. Wojsko oddało zwłokom generała broni Tadeusza Rozwadowskiego ostatnie honory i na tym zakończono obrzęd pogrzebowy. Władze zrobiły wszystko możliwe, aby nie dopuścić do pożegnania dalszych mówców i zapobiec możliwym rozruchom i hasłom antyrządowym wśród licznej publiczności. Według wspomnień obecnych, „…na cmentarzu również przedstawiciele władzy (policji? Dwójki?) krzątali się pilnie, ogłaszając, że do grobu ma dostęp tylko rodzina”. W czasie pogrzebu doszło też do bulwersujących incydentów, n.p. zabroniono wygłoszenie mowy prezesowi Związku Obrońców Lwowa dr. Antoniemu Nowak-Przygodzkiemu.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 202 (482), 28 listopada – 17 grudnia 2025
