Stefan Szajdak pierwszy od lewej w drugim rzędzie. Fot. z archiwum syna Stefana Szajdaka, prof. Lecha Wojciecha SzajdakaMonte Cassino
(rapsod rycerski)
Módl się
rano i wieczorem
za rannych i poległych
od artylerii i moździerzy
na drutach kolczastych i minach
na Monte Cairo i Piedimonte.
Zbudź
zabite śpiewne słowiki
i objuczone muły.
Pozdrów
ogłuchłe skały
i połamane drabiny
na stromych stokach.
Wspomnij
ukamieniowany bombami klasztor
na Wzgórzu 516.
Zapamiętaj nazwiska
dowódców 3 DSK i 5 DSK
i generała Andersa.
Odczytaj napis
na stoku cmentarza
„Przechodniu, powiedz Polsce,
żeśmy polegli
wierni w jej służbie”.
Monte Cassino,
płomień czerwonych maków,
polskiej krwi,
nigdy nie zgaśnie.
Dedykacje słońcu, część – Z podróży. 1992. s. 41.
Stefan Szajdak, Grupa Poetycka Wołyń
***
Mariusz Olbromski
Monte Cassino po latach
Przeszły lata, a wszystko trwa żywe,
wstaje w sercach, w naszej pamięci.
Znów nasi chłopcy pną się pod górę
w zażartym szturmie podniebnym,
w krwawej wspinaczce szaleńczej.
Od huku już głazy i góry ogłuchły,
spływają strugami krwią polską.
A oni uparci i wierni do końca
wśród gradu kul i lawin pocisków
na szczyt gdzie klasztor widnieje
pną się do chmur po naszą wolność.
Przeszły lata… i wieki przeminą
lecz oni wciąż idą – zostali na zawsze
w sercach i w naszej pamięci.
A rzędy krzyży na ziemi włoskiej
wciąż mówią, o tym, co dla nas dziś
także przecież najważniejsze.
Choć rok za rokiem idzie, nowe miną,
lecz wszystkie maki na Monte Cassino
i w całym kraju są wciąż czerwieńsze
od tamtej krwi gorącej, i – zwycięskiej.
V. 2024

