Znicze na grobach dziennikarzy

Już piąty rok dziennikarze z Rzeszowa przyjeżdżają do Lwowa by przed Dniem Zadusznym posprzątać i zapalić znicze na grobach dziennikarzy, pochowanych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

Tym razem, w październiku, przyjechała kilkunastoosobowa grupa. Idziemy razem alejkami cmentarza, przystajemy przy kolejnych grobach, dziennikarze zmiatają opadłe liście, zapalają znicze. Pani Jolanta Danak-Gajda, dziennikarka Radia Rzeszów, opowiada o początkach inicjatywy i jej dalszych działaniach:

„Społeczny Komitet Opieki nad Grobami Dziennikarzy Polskich na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie został powołany we wrześniu 2009 roku. Utworzyli go dziennikarze związani z Polskim Radiem Rzeszów i innymi rzeszowskimi mediami. Postawili przed sobą cel zidentyfikować ile się da grobów dziennikarzy i uratować na ile się da oraz otoczyć opieką, żeby nie zginęły z przestrzeni pamięci. Bo wiadomo, że gdy nikt się nie opiekuje grobem, to niszczeje. Taka jest kolej rzeczy. Komitet został wchłonięty przez rzeszowskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, bo stwierdziliśmy, że jako stowarzyszenie, mamy większe możliwości od tych co ma komitet społeczny. Udało nam się uratować dwa grobowce. Aleksandra Milskiego, dziennikarza, który założył Towarzystwo Dziennikarzy Katolickich we Lwowie, był społecznikiem, założył przytułek dla ubogich dziennikarzy i artystów, a zginął w Obronie Lwowa w 1919 roku. Od tego grobowca zaczęliśmy, a stwierdziliśmy, że zajmiemy się na początek kimś takim, kto robił coś też dla innych. Potem założyliśmy stronę internetową i zaczęły się zgłaszać rodziny. Między innymi, zgłosiła się pani Ewa Górski, potomkini Ludwika Inlendera, historyk sztuki, która mieszka w Dusseldorfie i jest żoną niemieckiego kompozytora Oscara Gottlieba Blarra. Oni urządzili koncert, na którym zrobili zbiórkę pieniędzy dla odnowienia grobowca pradziadka pani Ewy. W znalezieniu grobowca pomógł im jeden z lwowskich naukowców. Grobowiec do połowy był wrośnięty w ziemię, tablica była pęknięta. Pochowany w nim też Adolf Inlender, który po śmierci Ludwika opiekował się pradziadkami pani Ewy. Ona dotarła do pamiętników córki Ludwika Inlendera, opisała i wydała książkę. Tym sposobem udało się zidentyfikować umiejscowienie grobowca.

Na swojej liście już mamy ponad 50 pochówków dziennikarzy na Łyczakowie. Nie znaleźliśmy jeszcze cztery groby, a potomkowie nadal się zgłaszają, więc lista się wydłuża. W odnalezieniu wielu grobów pomogła nam dziennikarka Anna Hoszko, ona też szukała i swoim tropem znajdowała. Z grobowcem, w którym pochowany był Tadeusz Romanowicz (1843-1904), dziennikarz, działacz polityczny i publicystyczny, poseł na Sejm Galicyjski, mieliśmy najwięcej problemu, ponieważ wiedzieliśmy że jest na polu 59, ale nie mogliśmy znaleźć. Przeszliśmy grób po grobie. W administracji cmentarza pokazali nam duży pomnik na zdjęciu archiwalnym sprzed wojny. Okazało się że tablica epitafijna już w 1943 roku została zamieniona na inną, w języku ukraińskim z ukraińskim nazwiskiem. Ale z boku zachował się drobny wyryty napis: „Staraniem przyjaciół i towarzyszy pracy» oraz podpis kamieniarza H. Periera”.

Idziemy alejkami cmentarza. Przystajemy przy kolejnych grobach. Czytamy nazwiska z niepełnej listy. Odznaczamy, czyje miejsca pochówku jeszcze nie zostały odnalezione. Zbliżają się Zaduszki. Wspomnijmy pracowników pióra w tym dniu.

Alina Wozijan
Tekst ukazał się w nr 20 (216) za 31 października – 13 listopada 2014

X