Zapomniana kwatera obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich z lat 1918 – 1920 na Cmentarzu Janowskim

Zapomniana kwatera obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich z lat 1918 – 1920 na Cmentarzu Janowskim Kwatera Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich przed zniszczeniem (fot. Roman Wesołowski)

Dr Paweł Należniak z krakowskiego oddziału IPN przysłał opracowanie o kwaterze Obrońców Lwowa na cmentarzu janowskim w odpowiedzi na apel redakcji KG. Drukujemy skróconą wersję nadesłanego artykułu.

Znajdujące się na polu nr 37 Cmentarza Janowskiego szczątkowe pozostałości kwatery Obrońców Lwowa to echo wydarzeń do jakich doszło we Lwowie i Małopolsce Wschodniej w latach 1918 – 1920. Trwająca od 1 do 22 XI 1918 r. pierwsza obrona Lwowa, dzięki wytrwałości „zbiorowego” żołnierza, jakim była ludność cywilna, oraz odsieczy z kraju, zakończyła się zwycięstwem Polaków. Zostało ono jednak okupione poważnymi stratami. Do końca listopada poległy lub zmarły z ran 202 osoby.

W trakcie wspomnianych walk dwa największe lwowskie cmentarze: Łyczakowski i Janowski, znalazły się w strefie działań operacyjnych armii ukraińskiej. Utrudniało to ich wykorzystywanie do celów grzebalnych. Dlatego też strona polska chowała swoich poległych, bezpośrednio na terenie walk lub na zapleczu frontu. Celom takim służyły m.in. miejskie parki: Kościuszki (Ogród Jezuicki) i Kilińskiego (Stryjski), skwery przylegające do Domu Technika, Korpusu Kadetów i Politechniki Lwowskiej oraz podwórze Szkoły im. H. Sienkiewicza. Pogrzeby urządzano też na oddalonym od centrum wydarzeń Cmentarzu Gródeckim.

Pierwszy etap walk o Lwów zakończył się polskim zwycięstwem ale nie oznaczał odsunięcia bezpośredniego zagrożenia od miasta. Do połowy kwietnia 1919 roku Ukraińcy wielokrotnie ponawiali próby jego zdobycia. Po krótkim okresie spokoju, w sierpniu 1920 roku ponownie znalazło się ono na linii frontu. Był to skutek wojskowego i politycznego niepowodzenia wyprawy kijowskiej i ofensywy Armii Czerwonej, która stawiała sobie za cel zbolszewizowanie całej Europy. W tym kulminacyjnym momencie, kiedy ważyły się losy Rzeczypospolitej ludność Lwowa nie szczędziła starań dla odparcia najazdu, licznie zasilając Małopolskie Oddziały Armii Ochotniczej. W jej szeregach, co szósty żołnierz pochodził z miasta nad Pełtwią.

W omawianym okresie liczba poległych na froncie wschodniomałopolskim ciągle rosła. Ich ciała z różnych pól bitewnych zwożono do Lwowa i chowano na utworzonym jeszcze w 1918 roku Cmentarzu Obrońców Lwowa nazywanym też Cmentarzem Orląt. Znaczną liczbę pogrzebanych stanowili ranni umierający w miejskich szpitalach. Pochówki odbywały się także na innych lwowskich nekropoliach: Łyczakowskiej, Janowskiej, Izraelickiej, Kleparowskiej, Kulparkowskiej i Zniesieńskiej. Wojenne mogiły wyrosły również w podmiejskich Brzuchowicach, Bodnarówce, Lewandówce, Hołosku Wielkim i Zimnej Wodzie oraz dalej położonych Horpinie, Żółkwi, Busku, Brodach, Rohatynie, Zborowie i Złoczowie. Mogiłą – kurhanem uczczono pamięć bohaterskich Abrahamczyków, którzy pod Zadwórzem zamknęli wojskom bolszewickim drogę do Lwowa.

Kwatera Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich przed zniszczeniem (fot. Roman Wesołowski)

Gdy nastał czas pokoju, troskę o żołnierskie mogiły uznano za szczególną powinność narodu. Na terenie Małopolski Wschodniej zadanie to spełniała powołana w lipcu 1919 r. Straż Mogił Polskich Bohaterów. Z jej inicjatywy rozpisano konkurs na projekt budowy Cmentarza Obrońców Lwowa. Przez długi czas nie planowano urządzania odrębnych kwater wojskowych poza tą nekropolią. Na Cmentarzu Janowskim powstała ona dopiero w 1936 roku. Inicjatywa jej utworzenia przypadła innej zasłużonej organizacji – Polskiemu Towarzystwu Opieki nad Grobami Bohaterów we Lwowie. Osobne miejsce dla Żydów-uczestników zmagań o niepodległość Polski wydzielono też na przylegającym do nekropolii janowskiej nowym kirkucie izraelickim.

Bardzo szybko Cmentarz Janowski stał się najważniejszym obok Cmentarza Obrońców Lwowa miejscem spoczynku bohaterów poległych w Małopolsce Wschodniej. W 1929 r. znajdowało się tu co najmniej 709 żołnierskich mogił, zgrupowanych w kilku miejscach, zwłaszcza na polach 28 i 37.

W latach 1933-1934 staraniem ukraińskiej „Hromady” na polu 38 tego cmentarza urządzono kwaterę dla żołnierzy Ukraińskiej Galicyjskiej Armii i Ukraińskich Strzelców Siczowych poległych w latach 1918-1919. Decyzja o nadaniu jej narodowego charakteru pociągnęła za sobą konieczność przeprowadzenia prac ekshumacyjnych. Zdarzało się bowiem, że poległych w bratobójczej walce Polaków i Ukraińców chowano obok siebie na polach 37 i 38.

W 1935 r. Wojewódzki Oddział Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Bohaterów zdecydował, że na części pola 37 powstanie osobna kwatera dla obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich poległych w latach 1918 – 1920. Zaprojektowano ją w kształcie regularnego prostokąta z widoczną symetrią względem osi środka i wyraźnie zarysowaną linią dziesięciu rzędów grobów. Zgrupowane na kilku poziomach groby miały zostać oddzielone od siebie niskimi murkami oporowymi z czerwonej cegły. Przewidziano przeprowadzenie prac ekshumacyjnych, niwelację terenu, wykonanie betonowego obramienia mogił i umieszczenie żelaznych krzyży z imionami i nazwiskami poległych. W samym centrum planowano wybudowanie monumentalnego pomnika wg projektu Witolda Rawskiego. Koszt zamierzonych robót oszacowano na około 20 tysięcy złotych. Zaapelowano do społeczeństwa o wsparcie finansowe.

Sprawą zainteresował się Urząd Wojewódzki Lwowa. Mając świadomość, że Towarzystwo dysponuje zbyt szczupłymi funduszami, zaproponował Straży Mogił Polskich Bohaterów przejęcie „opieki” nad urządzaną już kwaterą. Jednakże władze tej, skądinąd bardzo zasłużonej organizacji, odpowiedziały odmownie argumentując, że polem jej działania jest wyłącznie Cmentarz Obrońców Lwowa. W efekcie została ona powierzona stałej „opiece” Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Bohaterów we Lwowie.

Do momentu utworzenia najpierw ukraińskiej, a później polskiej kwatery wojskowej, pole 37 cmentarza Janowskiego stanowiło miejsce pochówku osób różnych narodowości. Obok poległych we wzajemnej walce Polaków i Ukraińców oraz cywilnych ofiar tych zmagań spoczywali tu także pojedynczy żołnierze włoscy, austriaccy i rosyjscy. W pierwszych latach powojennych zwożono tutaj ciała polskich i ukraińskich żołnierzy ekshumowane z różnych pól bitewnych ziemi lwowskiej. Miejsce wiecznego spoczynku znajdowali tu także ci bohaterowie walk, którzy umierali w okresie pokoju. W dodatku wielu obrońców Lwowa było pochowanych w innych rejonach cmentarza i konieczne było ich przeniesienie na nowe miejsce. Jak widać zakres prac ekshumacyjnych, które przeprowadzono był znaczny.

Projekt kwatery Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich 1918-1919-1920

Prawdopodobnie na początku lat dwudziestych XX wieku na polu 37 było pochowanych około 680 osób. Liczba ta ciągle ulegała zmianom głównie na skutek ekshumacji: z Cmentarza Janowskiego na Cmentarz Obrońców Lwowa i spoza Lwowa na Cmentarz Janowski. Ważnym impulsem do uporządkowania tego pola, stało się, jak już wspomniano, utworzenie w jego sąsiedztwie ukraińskiej kwatery wojskowej. 1 XI 1936 r., kiedy poświęcono cmentarzyk miało być na nim pochowanych 626 osób. Z kolei wg danych z 1 X 1937 r. już 610 osób w 576 mogiłach. W drugiej połowie 1938 r. w kwaterze spoczywało 608 osób – wiele wskazuje, że była to liczba ostateczna i taka też widniała na kamiennej tablicy informacyjnej z prawej strony wejścia.

Postęp prac spowodował, że na 1 XI 1936 roku zaplanowano otwarcie cmentarzyka. „Gazeta Lwowska” tak opisała to wydarzenie: „Wczoraj na Cmentarzu Janowskim we Lwowie odbyła się wzruszająca uroczystość poświęcenia nowej kwatery Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich. Poza grobami Obrońców Lwowa na Cmentarzu Obrońców Lwowa, w ramach Cmentarza Janowskiego 626 grobów bohaterów Obrony Lwowa i Kresów Wschodnich z lat 1918 – 1920 znajdowało się rozrzuconych na Cmentarzu Janowskim. W roku ubiegłym staraniem Tow[arzystwa] Opieki nad Grobami Polskich Bohaterów pod przew[odnictwem] gen[erała] w stanie spocz[ynku] Jędrzejewskiego dokonano ekshumacji zwłok i skupiono je w osobnej kwaterze cmentarza, położonej na wzgórzu. W środku kwatery wznosi się wspólna mogiła 27 nieznanych żołnierzy, dookoła zaś w wielu rzutach znajdują się pozostałe groby, każdy z krzyżem i nazwiskiem poległego oficera wzg[lędnie] żołnierza”.

Wydarzenie to, miast być powodem do dumy, wbrew wszelkim przewidywaniom wywołało dyskusję na temat skuteczności działań Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Bohaterów we Lwowie i realizującej te same obowiązki statutowe Straży Mogił Polskich Bohaterów. Zarzucano obydwu organizacjom rywalizowanie, powielanie swoich zadań i przerost społecznictwa. Straż Mogił Polskich Bohaterów nie odniosła się do wspomnianych kwestii. Jej zastrzeżenia wzbudziła natomiast treść jednej z kamiennych tablic umieszczonych przy wejściu do kwatery, na której było napisane: Cmentarz Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich z lat 1918, 1919 i 1920 r. Zarzucając Towarzystwu dublowanie tej nazwy Prezes Straży Mogił Polskich Bohaterów Wanda Mazanowska tak pisała do władz wojewódzkich:

…Pozwalamy sobie, jak najuprzejmiej zauważyć, że […] na wspomnianej kwaterze położony jest duży kamień z napisem „Cmentarz Obrońców Lwowa”, że zatem ten napis nie jest tam odpowiedni […]. Na tutejszym terenie znajduje się tylko jeden Cmentarz Obrońców Lwowa na Łyczakowie, dlatego też uważamy, że pozostawienie takiego napisu na Cmentarzu Janowskim będzie wprowadzało zwiedzających w błąd, a przy zbiórce na cele kwatery Obrońców Lwowa na Cmentarzu Janowskim przez Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Bohaterów nazwa „Cmentarz Obrońców Lwowa” również będzie ofiarodawców dezorientować.

Z kolei wątpliwości Urzędu Wojewódzkiego wzbudziła także treść drugiej tablicy, na której było napisane: Tu spoczywa 608 Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich. 5 VIII 1938 r., zgodnie z decyzją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, polecił on w ciągu trzech tygodni zmienić oba napisy na: Żołnierzom polskim z lat 1918, 1919 i 1920; i Tu spoczywa 608 Obrońców Ojczyzny. Argumentując podano, że nie zostało bezspornie ustalone, iż osoby pochowane na terenie kwatery zginęły podczas walk w obronie miasta. W tej trudnej dla siebie sytuacji Towarzystwo zwróciło się do wojewody lwowskiego Alfreda Biłyka z prośbą o wstrzymanie powyższej decyzji. Odpierając zarzut, wskazywało na koszty wykonania zarządzenia, jak i na casus Cmentarza Obrońców Lwowa, gdzie także część pochowanych nie miała nic wspólnego z działaniami wojennymi w listopadzie 1918 roku. Ostatecznie napisy utrzymano w zatwierdzonej wcześniej wersji.

Projekt płyty na wspólny grób 27 nieznanych żołnierzy

W latach 1937-1938 kontynuowano urządzanie kwatery. Dzięki subwencji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych możliwe było obramowanie wszystkich 36 pól mogilnych betonem, obudowanie bazaltowymi płytami wspólnego grobu 27 nieznanych żołnierzy, ustawienie na nim tablicy informacyjnej, nakrycie środkowych murów oporowych płytami trembowelskimi, zadrzewienie górnego stoku cmentarzyka wierzbami i ponowne polakierowanie wszystkich krzyży. Rozpisano również konkurs na pomnik, który miał stanąć w centralnej części cmentarzyka. Wzięli w nim udział studenci uczelni politechnicznych ze Lwowa, Warszawy i Gdańska. Zwycięzcami okazali się Stanisław Kaller i Stanisław Wrzecionek, którzy otrzymali pierwszą nagrodę. Ich projekt przedstawiał siedmiometrowy łaciński krzyż wpisany w półkolistą ścianę. Znajdujące się w dolnej części przypory miały tworzyć rodzaj ołtarza polowego przeznaczonego do celów sakralnych i na składanie kwiatów i wieńców.

Pomnik miał być wzniesiony z funduszów prywatnych. Nadzór nad realizacją projektu powierzono inż. Stefanowi Miczyńskiemu. Budowę ukończono w lipcu 1939 r., tuż przed samym wybuchem wojny. Prawdopodobnie pomnik miał być poświęcony w czasie dorocznych listopadowych uroczystości, czemu jednak przeszkodziła wojna i sowiecka okupacja. W murze okalającym całość założenia umieszczono tablicę pamiątkową następującej treści: Bohaterskim żołnierzom ze wszystkich dzielnic Polski, którzy polegli lub zmarli z ran w obronie Lwowa i Kresów Wschodnich w latach 1918 – 1920, wzniosło ten pomnik chwały Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Bohaterów w lipcu 1939 roku. To ona mimo burz dziejowych, jakich miał wkrótce doznać Lwów, dotrwała bez uszczerbku, aż do naszych czasów.

We wrześniu 1939 roku cmentarz Janowski znajdował się bezpośrednio na linii frontu i był ostatnią polską redutą osłaniającą miasto od strony zachodniej. Przez dziesięć dni na jego terenie wojsko polskie i oddziały Ochotniczej Kompanii Harcerskiej toczyły ciężkie walki z nacierającymi od strony Zboisk i Janowa żołnierzami niemieckiej 1 Dywizji Górskiej. O gwałtowności tamtych zmagań świadczą ślady zniszczeń na wielu pomnikach i nagrobkach. Niemcom udało się dwukrotnie opanować teren nekropolii, zostali jednak dość szybko z niej wyparci. Z kolei Polacy przeprowadzali stąd akcje zaczepne, mające na celu zdobycie pobliskich wzgórz i otworzenie Armii „Małopolska” drogi do miasta.

Na omawianym odcinku Niemcy ponieśli poważne straty. 22 IX 1939 r. w rękach polskich znajdowały się obydwa cmentarze janowskie – chrześcijański i żydowski. Jednak tego samego dnia dowództwo zdecydowało o przekazaniu Lwowa Armii Czerwonej.

Zarówno w czasie pierwszej okupacji sowieckiej, jak i późniejszej niemieckiej nie było mowy, aby Polacy mogli swobodnie manifestować swe uczucia patriotyczne. Takimi miejscami, gdzie czyniono to w milczeniu były cmentarze. 1 listopada były one pełne modlących się ludzi, składających kwiaty i lampiony. Niemcy, w przeciwieństwie do Rosjan nie utrudniali praktyk religijnych i kultywowania pamięci o zmarłych. Po ujawnieniu zbrodni popełnionych przez NKWD w lwowskich więzieniach, zezwolili nawet na manifestacyjne pochowanie ofiar terroru. Na Cmentarzu Janowskim urządzono dla nich ogromne dwa masowe groby, w których złożono ciała ponad 1800 pomordowanych.

W tym samym czasie niemieckie władze okupacyjne utworzyły na terenie nekropolii janowskiej panteon dla poległych na froncie wschodnim żołnierzy Wermachtu i ich słowackich sojuszników. Z tej też racji był on dość często odwiedzany przez hitlerowskich dygnitarzy i nadzorowany przez ukraińską policję. Fakt ten spowodował, że poza spektakularnym wywieszeniem w dniu 12 XII 1941 roku nad bramą cmentarną napisu „Nur fur Deutsche” polskie podziemie nigdy nie zorganizowało tutaj żadnej patriotycznej akcji. W lipcu 1944 roku wzgórze cmentarne zostało obsadzone przez oddziały niemieckie. W ramach „Burzy” Armia Krajowa podjęła z nimi walkę niestety ogień przeciwnika był zbyt silny i Akowcy zmuszeni byli się wycofać.

Zasadniczo okres II wojny światowej kwatera obrońców Lwowa przetrwała w stanie niemal nienaruszonym. Poważnych uszkodzeń, doznał jeszcze w 1939 r. pomnik – ołtarz, który wymagał pilnego remontu. Niestety zgoda mocarstw zachodnich na oddanie Lwowa ZSRS i przymusowa „ekspatriacja” Polaków spowodowały, że stało się to niemożliwe. Sowiecka okupacja zaciążyła na losie wielu historycznych i chrześcijańskich pamiątek miasta – usuwano tablice i pomniki, zamykano kościoły i niszczono ich wyposażenie. Polskie cmentarze wojenne na razie oszczędzono, ale stanowiły zbyt wymowne świadectwo polskości, aby mogły przetrwać.

Po tzw. drugiej repatriacji w latach 1956 – 1959, liczba Polaków we Lwowie uległa kolejnemu zmniejszeniu. Nie było sposobu, aby ci, co pozostali, zdołali powstrzymać dewastację zachowanych jeszcze polskich nekropolii zagrożonych nie tylko przez przyrodę, ale także wandali i złodziei. Warto jednak wspomnieć tych, którzy starali się hamować ten proces: Janina Fastnacht, Maria Klamut, Zofia Panek, Krystyna Panek, Wiktoria Mizio, Maria Tereszczak, Maria Kotla, Wacław Olszewicz, Zofia Rogalina-Kotula i inni. Dzięki ich wysiłkom kwatera Obrońców Lwowa i Kresów Wschodnich na Cmentarzu Janowskim utrzymywana była w należytym porządku.

Fragment rozbitej tablicy informacyjnej znaleziony w sąsiedniej kwaterze (fot. Paweł Naleźniak)

W 1971 r. władze miejskie Lwowa podjęły decyzję o zniszczeniu wszystkich znajdujących się w tym mieście nieradzieckich kwater i cmentarzy żołnierskich. Okrutny los spotkał Cmentarz Orląt, gdzie przy pomocy czołgu zburzono przylegającą do pomnika chwały kolumnadę i gąsienicami stratowano groby. Z kolei w kwaterze Obrońców Lwowa na Cmentarzu Janowskim wycięto wszystkie stalowe krzyże, które użyto jako podkład przy budowie dalszego odcinka ulicy Wuleckiej. Rozbito także dwie tablice informacyjne przed wejściem oraz płytę na zbiorowej mogile 27 nieznanych żołnierzy. Kwaterę zaczęto wykorzystywać dla nowych pochówków. Proces jej niszczenia trwał nieprzerwanie, aż do 1989 roku.

Wstępem do rozpoczęcia starań o odnowienie polskich pamiątek narodowych we Lwowie stało się powołanie w 1988 r. Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. W 1989 r. grupa miejscowych Polaków na czele z Włodzimierzem Popławskim dokonała odgruzowania i odśmiecenia kwatery Obrońców Lwowa na Cmentarzu Janowskim. 20 maja tego roku pracownicy firmy „Energopol” kierowanej przez dyr. Józefa Bobrowskiego rozpoczęli prace porządkowe na zdewastowanym Cmentarzu Orląt. Miesiąc później inżynier Jan Wojciech Wingralek uzgodnił ze stroną ukraińską wejście ekipy ze sprzętem także na teren janowskiej nekropolii, gdzie zabezpieczono istniejące jeszcze pozostałości cmentarzyka.

Niestety do tej pory nie udało się jego odnowić. W latach dziewięćdziesiątych strona polska akcentowała przede wszystkim konieczność odbudowy Cmentarza Orląt, który stanowił narodową świętość. Liczne utrudnienia stwarzane przez władze Lwowa sprawiły, że nie podjęto równoczesnych starań o odnowienie grobów wojskowych na nekropolii janowskiej. Historia źle obeszła się z bohaterami, którym ślepy los lub zwykły przypadek wyznaczył za miejsce pochówku właśnie ten cmentarz.

Paweł Naleźniak
Tekst ukazał się w nr 20 (216) za 31 października – 13 listopada 2014

X