Mariusz Olbromski
POWROTY
Szepczą mi gwiazdy nad Krzemieńcem
srebrzyste Słowackiego strofy.
I Rumla wiersz o dwóch ojczyznach,
też Balińskiego pożegnalne zwroty.
A ja powracam i znowu się witam
jak ptak wędrowny po długim przelocie
ze znajomymi, z wieloma domami
i ze wzgórzami we wrześniowym złocie.
Wszystko jest znane mi tu i tak drogie,
przedziwnie się zaplotło w moje życie
jak w wianki kwiaty z brzegów Ikwy
które w kościele noszą dziewczynki
gdy strojne w szaty piękne są wołyńskie
i kroczą tak dostojnie w darów procesji.
Chłoniemy takie chwile razem z pieśnią,
która w świątyni znowu z chóru płynie,
unosi wszystkie serca i łączy przedziwnie
z śpiewem pokoleń, świętą Tajemnicą.
IX, 2023
RENETY SŁOWACKIEGO
Poezja woni wrześniowych ogrodów
gdy życie zamiera – jeszcze kwitnie.
Ostatnie zjawy lata tworzą tęczę
upojnych balsamów, która zniknie.
Renety Słowackiego lecą z dawnych
odmian i układają aureole złociste.
Jeszcze się zabłąkana pszczoła plącze
i spija słodycz z przejrzałych rumieńców
jak kiedy myślą krążył po swym mieście
i żywił nimi z dala swe zbłąkane serce.
Któż pojmie czemu nasze tu istnienie
przedziwnie krzepi dawne szczęście:
rozmowy – twarze – które przeszły,
ulotne cienie, miejsca, drobne gesty.
_______________________________________
W Krzemieńcu owoce niektórych starych odmian
jabłoni mieszkańcy nazywają „renetami Słowackiego”

SALOMEA
Była latarnią ponad ciemnym morzem
jego losów i wskazywała z dala drogę.
Świeciła mu miłością, czułym blaskiem,
Krzemieńca pięknem utraconym.
Rzucała w listach – sceny – i obrazy
– zdarzenia – spod stóp Góry Bony.
Krucha i w szatach zwiewnych myśli,
nad książką, klawiaturą swej żyrafy,
tak zapatrzona w gwiazdy najjaśniejsze:
w swojego Julka niedościgłe strofy.
Jeśli nie ginął na wzburzonych szlakach
i nie porzucał trudów twórczej drogi,
to dzięki światłom tym dalekim,
a najbliższym – ciągle błyskającym.
Z ruchem jej serca – ślącym znaki
które gdziekolwiek był – postrzegał
w żywiołach świata tego ciągle łowił.
KORDIAN W SULEJÓWKU
Prof. Markowi Troszyńskiemu
Znów błądzą tu Szymanowskiego
i Paderewskiego zadumane pieśni.
I rozmawiamy w dwóch językach
o dziejach sztuki, prozy, o poezji.
Wracają strofy, które też Marszałek
chłonął… i Kordian nagle staje
w białych śniegach, ze szczytu góry
– uczuć – myśli – już do kraju leci
i wchodzi w spisek, który wiedzie go
do chwały? W wieczne potępienie?
Czy do śmierci?… Lecz nie zagłuszy
nic w nim nigdy, co w tej skłębionej
burzy losu przecież – najważniejsze.
I to przesłanie – wciąż nam nieci…
12 IX 2024
PORANNY MILUSIN
Jeszcze Milusin w mgłach porannych
w żywicznych zjawach sosen.
Lekko wiewiórka po gałęziach tańczy,
śpiew kosa wita pierwszy promień.
Kiedyś tu płoszył sen dziewczynek
i tańczył w oknach kryształami rosy
rozbudzał szum w pobliskiej pasiece
i pani Aleksandry w saloniku kroki.
Jeszcze Marszałek odpoczywał
na biurku jaśniał znów rękopis
po nocnej pracy wytężonej, bo ciągle
gorzał w jego sercu gorzki ogień,
a w każdej myśli Jego była Polska,
twórczy niepokój, duma, ciągła troska.
I krążył czujnie patrząc bystro orzeł.
14.IX.2024
———————————————————————————————————————————————
Milusin to skromna willa w podwarszawskim Sulejówku wzniesiona głównie ze składek legionistów dla Marszałka Józefa Piłsudskiego i jego rodziny w latach 1922–23. Marszałek mieszkał tam razem z żoną Aleksandrą, córkami Wandą i Jadwigą. Napisał wówczas pięć książek, w tym: „Moje pierwsze boje” „Rok 1920”. Willa, która ocalała, i w ostatnich latach odnaleziono jej pierwotne wyposażenie, jest bezcennym zabytkiem kultury i historii. Usytuowana jest na terenie sosnowego parku, w którym wzniesiono też ciekawie zaprojektowany gmach Muzeum Józefa Piłsudskiego. W bieżącym roku trwały w nim obrady Dialogu Dwóch Kultur.
Tekst ukazał się w nr 17 (453), 17 – 26 września 2024
