Pokolenie urodzone w okolicach roku 1863, w przededniu lub tuż po wybuchu Powstania Styczniowego, na stałe zapisało się w dziejach narodu polskiego jako generacja wyjątkowych umysłów i niezłomnych charakterów. Zarówno ludzie nauki, politycy, twórcy kultury, jak i działacze społeczni czy przywódcy wojskowi – wszyscy oni wyrośli z podobnych korzeni: wychowani w domach naznaczonych pamięcią o klęskach powstańczych, przejęci ideałami patriotyzmu, zjednoczeni pragnieniem, by Polska odzyskała niepodległość. Wyrastali w realiach trzech zaborów: rosyjskiego, pruskiego i austriackiego, a jednak wbrew przeciwnościom stworzyli wspólnotę myśli i czynu, dzięki której urzeczywistnił się w 1918 roku upragniony cel – powrót Rzeczypospolitej na mapę świata.
Pokolenie to do dziś nazywa się „niepokornymi”, zgodnie z trafnym określeniem historyka i publicysty Bohdana Cywińskiego. Ludzie ci – zróżnicowani pod względem poglądów, przynależności partyjnej oraz środowiskowej – mieli jedną, ale niezwykle ważną cechę wspólną: nieustępliwość w walce o wolną, suwerenną Ojczyznę. Ich dojrzewanie przypadło na okres kształtowania się nowych prądów artystycznych, takich jak Młoda Polska, a dorosłe życie – na czasy formowania nowoczesnych ruchów społecznych, narodowych, ludowych oraz socjalistycznych. Najsłynniejszymi przedstawicielami tej generacji byli między innymi: Ignacy Jan Paderewski, Roman Dmowski, Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, generałowie Józef Dowbor-Muśnicki i Józef Haller, ale także Maria Skłodowska-Curie, Stefan Żeromski, Władysław Reymont i wielu innych.
Rodzinne korzenie i pamięć o powstaniach
Powstanie Styczniowe 1863 roku stało się kluczowym punktem odniesienia dla tych, którzy dorastali, słysząc w domach rodzinnych o dawnych zrywach wyzwoleńczych – Insurekcji Kościuszkowskiej, Legionach Polskich u boku Napoleona, Powstaniu Listopadowym i klęsce samych Styczniowców. Częstokroć były to rodziny inteligenckie o szlacheckim rodowodzie, niejednokrotnie zrujnowane konfiskatami dóbr przez władze zaborcze. Domy rodzinne pełniły bowiem w dobie nasilonej rusyfikacji i germanizacji funkcję bastionu obrony polskiej kultury.
W Królestwie Polskim – pod zaborem rosyjskim – zwracano szczególną uwagę na wychowanie patriotyczne dzieci, choć było to trudne wobec polityki forsowanej przez carat. Również w zaborze pruskim system oświaty dążył do wykorzeniania języka polskiego, co w sposób dramatyczny ukazały strajki dzieci we Wrześni z roku 1901. Z kolei w Galicji, gdzie dzięki autonomii austriackiej zapewniono pewną swobodę szkolnictwa, Polacy mieli możliwość legalnego kultywowania własnego języka i tradycji.
Dom kształtował świadomość młodzieży „niepokornej” nie tylko przez rozmowy o powstańczych bojach, lecz także poprzez celebrowanie świąt narodowych i rocznic, głośne czytanie książek patriotycznych czy przekazywanie ustnych relacji o dawnych bohaterach. W ten sposób nadzieja na niepodległość nie tylko nie gasła, ale wciąż się rozpalała.
W poszukiwaniu wykształcenia: Uniwersytet Latający i autonomiczna Galicja
Za najistotniejszy czynnik wspierający krzewienie wiedzy uchodziła rodzinna biblioteka z pozycjami zakazanymi w szkołach zaborców. W Królestwie Polskim kluczową rolę odegrał założony w 1882 roku tajny Uniwersytet Latający. Był to niezwykły ośrodek, w którym – mimo policyjnej czujności władz – kobiety i mężczyźni mogli zgłębiać literaturę, historię i nauki społeczne w języku polskim. Uniwersytet, stale zmieniający miejsce zajęć, ewoluował później w Towarzystwo Kursów Naukowych, by już w niepodległej Polsce przekształcić się w Wolną Wszechnicę Polską.
W sferze wydawniczej ogromne znaczenie miały czasopisma naukowe i popularnonaukowe: „Prawda”, „Myśl Niepodległa”, „Przegląd Pedagogiczny” i „Biblioteka Warszawska”. Umożliwiały one tzw. samokształcenie, szczególnie ważne w zaborach, gdzie brakowało polskich szkół.
Najlepsze warunki do podjęcia zorganizowanej nauki w języku polskim były w Galicji. Dzięki autonomii w szkołach i na uczelniach wykładano po polsku. Uniwersytet Jagielloński, Politechnika Lwowska, lwowski uniwersytet, Akademia Rolnicza w Dublanach czy krakowska Akademia Sztuk Pięknych – te ośrodki przyciągały młodzież z wszystkich trzech zaborów. Studenci, nasi „niepokorni”, zyskiwali w Galicji niespotykaną gdzie indziej swobodę – mogli studiować historię Polski, analizować teksty literackie, a przy tym nawiązywać nowe kontakty i wspólnie planować przyszłe działania na rzecz niepodległości.
W zaborze pruskim, na ziemiach tak silnie narażonych na germanizację, kluczową rolę w podtrzymywaniu tożsamości narodowej odegrał Kościół katolicki. Tam właśnie, przy parafiach, tworzono polskie stowarzyszenia i biblioteki. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk czy Towarzystwo Pomocy Naukowej starały się organizować wsparcie finansowe dla zdolnej, choć ubogiej młodzieży. Mimo nieprzyjaznego klimatu władz pruskich przyszli liderzy polityczni i społeczni wyrastali w poczuciu odpowiedzialności za utrzymanie polskości, co niebawem przyniosło owoce w walce o powrót Rzeczypospolitej na arenę międzynarodową.
Inspiracje kulturalne: od romantyzmu do „Młodej Polski”
Pokolenie „niepokornych” kształtowało się w drugiej połowie XIX stulecia, w atmosferze kryzysu pozytywizmu oraz w obliczu narodzin nurtu Młodej Polski. Twórczość wielkich wieszczów – Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego – wyznaczała drogę wartościom patriotycznym. Z jednej strony był to mesjanizm Mickiewicza, uderzający w tony „Polski – Chrystusa narodów”, z drugiej zaś myśl Słowackiego „Polska Winkleriedem narodów”, wyrażona w monologu Kordiana na Mont Blanc. Dla osób urodzonych w latach 60. XIX wieku kwestie te nie były zwykłą teorią. W wizjach tych poeci wskazywali konkretną misję – duchowy obowiązek poświęcenia się za innych.
Znaczącą rolę w budzeniu dumy narodowej odegrały dzieła malarskie Artura Grottgera, Juliusza i Wojciecha Kossaków czy Jana Matejki, który w swoich wielkoformatowych obrazach historycznych uczył Polaków spojrzenia w przeszłość jak w zwierciadło własnej wartości. W literaturze wyróżniały się powieści historyczne Henryka Sienkiewicza, osiągające niezwykłą popularność wśród rodaków, oraz dzieła późniejszych mistrzów pióra: Stefana Żeromskiego, Władysława Reymonta, laureata literackiego Nobla za „Chłopów”, czy dramaturga Stanisława Wyspiańskiego. Każdy z nich rozwijał dziedzictwo przodków, łącząc nowatorskie formy artystyczne z jasnym przekazem: naród polski ma prawo do własnej państwowości.
Równie mocno inspirowały rozliczne dokonania polskich naukowców. Choć Polska nie istniała jako suwerenny byt polityczny, to nazwiska takie jak Ignacy Łukasiewicz (wynalazca lampy naftowej), Zygmunt Wróblewski i Karol Olszewski (pierwsi na świecie skroplili tlen i azot) czy Maria Skłodowska-Curie (odkrywczyni radu i polonu) przykuwały uwagę zagranicznych elit i naukowców. Ich osiągnięcia dawały dobitny przykład, że naród pozbawiony własnego państwa wciąż potrafi dokonywać przełomowych odkryć. Szczególnie Maria Skłodowska-Curie, pracująca we Francji, w geście patriotyzmu nazwała jeden z odkrytych pierwiastków „polonem”, by zwrócić oczy świata na sprawę polską.
Kształtowanie się nowoczesnej polityki: ruchy narodowe, ludowe i socjalistyczne
Wraz z rozwojem kapitalizmu w Europie narastały napięcia społeczne, które rodziły nowe ruchy polityczne. Na ziemiach polskich od drugiej połowy lat 70. XIX wieku zaczęły się kształtować trzy wielkie nurty: narodowy, ludowy i socjalistyczny. Choć reprezentowały odmienne stanowiska – od konserwatywnych i chrześcijańsko-społecznych po radykalnie rewolucyjne – to wszystkie obracały się wokół jednego pytania: w jaki sposób osiągnąć zjednoczenie i niepodległość ziem polskich?
Najwcześniej, bo w 1882 roku, Ludwik Waryński zainicjował w Warszawie działalność partii robotniczej „Proletariat” (tzw. I Proletariat). Późniejsze partie i kółka socjalistyczne przeszły szereg podziałów ideologicznych. W 1892 roku w Paryżu powołano Polską Partię Socjalistyczną (PPS), której głównym celem stała się walka o niepodległość poprzez czyn zbrojny i zdobycie władzy przez robotników. Wewnątrz PPS z czasem doszło do rozłamu między zwolennikami Józefa Piłsudskiego (tzw. PPS-Frakcja Rewolucyjna, wierna hasłu niepodległości) a PPS-Lewicą, która w 1908 roku odrzuciła ideę polskiej państwowości, licząc raczej na rewolucję światową.
W Galicji od początku lat 90. XIX wieku działała Polska Partia Socjalno-Demokratyczna Galicji i Śląska Cieszyńskiego (PPSD) z Ignacym Daszyńskim na czele. Jej członkowie, między innymi Jędrzej i Zofia Moraczewscy czy Herman Lieberman, także konsekwentnie opowiadali się za zjednoczeniem ziem polskich i powrotem Rzeczypospolitej.
Ruch narodowy został zapoczątkowany przez Zygmunta Miłkowskiego („Teodor Tomasz Jeż”), który w 1887 roku stworzył Ligę Polską, przekształconą w 1893 roku – przy wielkim udziale Romana Dmowskiego – w Ligę Narodową. Na jej bazie w 1897 roku powstała partia Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne. Głównym organem prasowym tego nurtu był m.in. „Przegląd Wszechpolski”, a ideologiczny fundament tworzyły prace Dmowskiego, Jana Ludwika Popławskiego, Zygmunta Balickiego. Narodowcy uważali, że najistotniejsza jest praca organiczna i wzmacnianie ducha polskiego wśród wszystkich warstw społecznych, odkładając zbrojne powstanie na moment sprzyjający pod względem międzynarodowym.
Nurt ludowy zakiełkował na gruncie czasopism „Wieniec” i „Pszczółka” ks. Stanisława Stojałowskiego. Za punkt zwrotny uznaje się jednak 1895 rok, gdy w Rzeszowie powstało Stronnictwo Ludowe, przemianowane w 1903 roku na Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL). Formacja ta zyskała wielu wybitnych działaczy: Wincentego Witosa, Jakuba Bojkę, Jana Stapińskiego. Idea ludowa kładła nacisk na równouprawnienie wszystkich Polaków, a zwłaszcza na wzmocnienie roli chłopów w życiu społecznym i politycznym. W efekcie, u progu I wojny światowej, mieliśmy do czynienia z dynamiczną sceną polityczną, na której socjaliści, endecy i ludowcy formułowali własne wizje drogi do wolności.
Wielka Wojna i podwójna orientacja polityczna
Rok 1914 okazał się przełomowy dla świata. Dawne przymierza w Europie zderzyły się w największym dotychczas konflikcie zbrojnym: państwa centralne (Niemcy, Austro-Węgry) walczyły przeciwko entencie (Francji, Rosji i Wielkiej Brytanii). Polacy, pozbawieni własnej państwowości, stanęli przed dramatycznym wyborem. „Niepokorni” – tacy jak Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński czy Wincenty Witos – musieli się opowiedzieć po którejś ze stron, licząc, że zwycięski układ sił pomoże odzyskać niepodległość. Wykrystalizowały się wówczas dwie główne orientacje: antyrosyjska (z Piłsudskim na czele), zakładająca współpracę z Austro-Węgrami i Niemcami, oraz prorosyjska, reprezentowana między innymi przez Romana Dmowskiego, która stawiała na sojusz z caratem w nadziei, że zwycięska Rosja, wspierana przez Francję, pozwoli na zjednoczenie ziem polskich.
Po stronie państw centralnych powołano Legiony Polskie – wśród nich najsłynniejsza I Brygada Piłsudskiego. Po drugiej stronie frontu, u boku Rosji, narodowcy formowali Legion Pułaski czy Legion Lubelski. W toku wojny władcy Niemiec i Austro-Węgier zapowiedzieli – tzw. Aktem 5 listopada 1916 roku – utworzenie samodzielnego państwa polskiego. Był to chwyt propagandowy, jednak pierwszy tak ważny dokument o charakterze międzynarodowym, który oficjalnie mówił o odrodzeniu Polski. Wkrótce do sprawy polskiej włączyły się inne potęgi, zwłaszcza Stany Zjednoczone z prezydentem Thomasem Woodrowem Wilsonem, który w orędziach do Kongresu (styczeń 1917 i styczeń 1918) stanowczo stwierdził, że niepodległa Polska powinna się znaleźć w powojennym ładzie europejskim.
Był to efekt m.in. aktywności znakomitego pianisty i kompozytora Ignacego Jana Paderewskiego, utrzymującego bardzo dobre relacje z Białym Domem, oraz pracy Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu, utworzonego w sierpniu 1917 roku z inicjatywy Romana Dmowskiego. Komitet, pełniący rolę polskiego rządu na uchodźstwie, zdołał uzyskać kontrolę polityczną nad formowaną we Francji Błękitną Armią, dowodzoną później przez generała Józefa Hallera. Na Wschodzie, w Rosji, budowano polskie korpusy wojskowe, zwłaszcza I Korpus generała Józefa Dowbora-Muśnickiego, dzięki czemu kwestia polska coraz bardziej zyskiwała na międzynarodowej wadze.
Triumf „niepokornych”: niepodległość i odbudowa państwa
Zwieńczeniem dążeń „niepokornych” stał się rok 1918. Wielka Wojna dobiegała końca, a państwa zaborcze, wyczerpane konfliktem, zawierały rozejmy i traciły stabilność wewnętrzną. Okazało się wówczas, że konsekwentna praca organiczna, liczne zabiegi dyplomatyczne i czyny zbrojne przeniosły sprawę polską z marginesu na sam środek negocjacji pokojowych. Przedstawiciele Polaków przybyli na konferencję pokojową w Paryżu, gdzie nie znaleziono już politycznej siły jednoznacznie wrogiej idei odbudowania Rzeczypospolitej.
Pokolenie urodzone w okolicach 1863 roku udowodniło, że idea niepodległości nie musi pozostać wyłącznie poetycką legendą o bohaterskich powstaniach. „Niepokorni” potrafili – wbrew wszelkim przeszkodom – wznieść się ponad partyjne waśnie i wykorzystać zaistniałą koniunkturę geopolityczną. Wszechstronne działania w obszarze kultury, nauki, polityki i wojskowości doprowadziły do ziszczenia wielkiego marzenia.
Dziedzictwo i zobowiązanie
Droga do wolności Polski była wyboista. Wzajemne różnice ideologiczne nieraz dzieliły naszych bohaterów na zwalczające się stronnictwa. A jednak wymarzony cel, jakim było „wskrzeszenie” ojczyzny, pozostał wspólny. W tym tkwi największa tajemnica i siła pokolenia „niepokornych”. Ignacy Jan Paderewski, Roman Dmowski, Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński, Wojciech Korfanty, Wincenty Witos, generałowie Dowbor-Muśnicki i Haller, Stefan Żeromski, Władysław Reymont, Maria Skłodowska-Curie, Stanisław Wyspiański, Kazimierz Przerwa-Tetmajer – wszyscy oni pochodzili z różnych środowisk, jednak w momencie próby pokazali, że miłość do wolnej Polski stoi ponad wszelkimi podziałami.
Pokolenie to na zawsze pozostanie w pamięci historycznej jako grupa wybitnych jednostek, które zdołały połączyć dorobek poprzednich epok – od myśli romantycznej przez pozytywistyczną pracę organiczną – i uczynić z niego narzędzie skutecznej walki. Dzięki ich ofiarności i mądrości politycznej Rzeczpospolita powróciła na mapę Europy w 1918 roku. Jak ukazuje historia, wolność nigdy nie przychodzi sama. „Niepokorni” z lat 1863–1918 stanowią wzór współdziałania dla kolejnych pokoleń Polek i Polaków.
Pokolenie „niepokornych” dowiodło, że ideę niepodległości można wcielić w życie także drogą wytężonej pracy oświatowej i kulturowej, a nie tylko czynem zbrojnym. Jego przedstawiciele odważyli się „mierzyć siły na zamiary”, przeciwstawiając się polityce wynaradawiania i deprecjacji narodowej, tworzyli struktury tajnego nauczania, propagowali myśl patriotyczną w dziełach sztuki, prasie i literaturze, budowali oddziały wojskowe i zabiegali o poparcie dyplomatyczne wielkich mocarstw. Dzięki temu, gdy w 1918 roku nadarzyła się historyczna okazja, Polacy byli gotowi przejąć odpowiedzialność za swój los.
To wielkie dziedzictwo pozostaje aktualne po dziś dzień. Szacunek dla języka ojczystego, umiłowanie rodzimej kultury, przekazywanie prawdy historycznej, a zwłaszcza wola współpracy ponad podziałami to wartości, którymi żyli „niepokorni” pokolenia 1863 i które tworzyły fundament odrodzonej Polski. Jest to zarazem lekcja dla wszystkich, którym drogie jest słowo polskie: nawet w najtrudniejszych warunkach zewnętrznych można wypracować formy oporu, zadbać o zachowanie tożsamości i przekuć marzenia w rzeczywistość.
Ich wysiłek nie poszedł na marne – już od ponad stulecia możemy świętować w odrodzonej Rzeczypospolitej. Jednak odpowiedzialność za dalsze kształtowanie kraju spoczywa na kolejnych generacjach. Pamiętając o osiągnięciach pokolenia 1863–1918 i jego ideowej gotowości do poświęceń, warto nieść w przyszłość wartości, za które oni gotowi byli oddać wszystko.
Artur Żak
Tekst ukazał się w nr 7 (467), 15 – 28 kwietnia 2024
