Liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny od pokoleń jednoczy mieszkających w tym mieście naszych rodaków. Jest ostoją patriotyzmu narodowego, bo już od ponad 100 lat uczą się w niej Polacy, ale szkoła pielęgnuje też patriotyzm lokalny – wszak działa we Lwowie. Społeczność szkoły po raz kolejny świętowała dzień swojej Patronki. Mimo wojny nie rezygnują z zapoczątkowanej tuż przed jej wybuchem tradycji. Z tej okazji zorganizowano dla uczniów uroczyste obchody – sportowe zabawy, lekcje patriotyczne i świąteczny poczęstunek.
– Liceum nr 10 we Lwowie od założenia cieszy się patronatem św. Marii Magdaleny. Ponieważ szkoła leży obok kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, stąd też ma wspólne z nim imię. Jesteśmy po sąsiedzku, po przeciwnej stronie. Księża od zawsze prowadzili tutaj katechezę i tak jest do tej pory, więc wciąż istnieje łączność między parafią a szkołą, która jest szkołą publiczną i zarazem szkołą polską. Tu wszystkie przedmioty wykładane są w języku polskim. Zaś Patronka jest chyba patronką najlepszą spośród innych, gdyż wskazuje na zmartwychwstałego Chrystusa i tego staramy się uczyć naszych uczniów – mówi o. Artur Stronczewski OMI, proboszcz parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie.
Według kalendarza liturgicznego wspomnienie św. Marii Magdaleny wypada w lipcu. Jest to czas wakacji, kiedy dzieci są daleko od szkoły. Aby wspomnieć o historii liceum i podkreślić okres świąteczny, dyrekcja szkoły przeniosła święto patronki na drugi dzień po Wielkanocy. Jest to dzień wolny od typowych zajęć, dzień wspólnych zabaw i rozrywki co pozwala dzieciom odprężyć się, zwłaszcza w czasie wciąż trwającej wojny.
Gry sportowe, zabawy to dobra okazja, aby dzieci mogły trochę odreagować i spożytkować energię, którą kumulują na co dzień podczas nauki. Zwłaszcza że jest wiosna, życie rozkwita i widać po dzieciach, że potrzebują bardziej aktywnego spędzenia czasu – tłumaczy Jakub Fołta, polonista liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Liceum św. Marii Magdaleny jest na liście zabytków lokalnych. Gmach szkoły powstał w końcu XIX wieku, więc potrzebuje renowacji. Dzięki dobroczyńcom z Polski udaje się niektóre prace realizować.
W zeszłym roku dzięki wsparciu Rządu Polskiego i fundacji Wolność i Demokracja udało się wyremontować dach gmachu liceum. Teraz szkoła szuka środków na odnowienie piwnic, które wymagają odwadniania – opowiada dyrektor liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny Wiera Szerszniowa.
Pod opiekę świętej Patronki szkoły – i oczywiście pracujących tu nauczycieli – swoje dziecko oddała m. in. rodzina Ustinowych, która, jak wiele innych, zdecydowała się – mimo trwającej wojny – wrócić do swojego miasta.
– Wyjechaliśmy po wybuchu pełnoskalowej wojny do Polski. Mieszkaliśmy tam przez prawie półtora roku. Syn chodził do polskiego przedszkola. Po powrocie do Lwowa przy wyborze szkoły zadecydowaliśmy kontynuować edukację w polskiej szkole. Jesteśmy w pierwszej klasie. Jestem bardzo zadowolona z nauki w szkole, ponieważ jest tu rodzinnie i przytulnie. I bardzo dobrze, że szkoła organizuje takie wydarzenie jak dzisiaj. Dostarcza to dzieciom emocji, tworzy atmosferę szczęścia, co jest bardzo ważne dla naszych dzieci – wyznaje Lubow Ustinowa, matka ucznia „Magdusi”, jak nazywają swoją szkołę jej uczniowie i nauczyciele.
Dzisiaj jest to jedna z dwóch szkół lwowskich z polskim językiem nauczania.
Wychowujemy w duchu patriotyzmu lokalnego. Jako polska szkoła – dbamy o wychowanie patriotyzmu narodowego.
Pracujemy w Ukrainie, stąd też kultywujemy patriotyzm obywatelski. A dla naszych uczniów, wśród których są dzieci z różnych rodzin, także rodzin mieszanych, takie święto podkreśla na swój sposób patriotyzm lwowski, bo wszyscy jesteśmy lwowiakami i jesteśmy z tego bardzo dumni – podkreśla Wiera Szerszniowa
Święta Patronka nie tylko symbolicznie towarzyszy dzieciom podczas nauczania. To wsparcie jest odczuwalne – dzieli się swoim doświadczeniem uczennica V klasy Złata Poszywak.
– Czuję to wewnątrz, że ona (św. Maria Magdalena – red.) jest jakby blisko. Kiedy coś piszemy, jakieś sprawdziany, ona mnie jak gdyby podtrzymuje. I nie wiem, od czego to zależy, ale jest mi z tym dobrze. I kiedy, na przykład, idziemy w dniu naszej Patronki na mszę św. i gdy obchodzimy jej święto, czuję się wyjątkowo podniośle – kontynuuje Złata Poszywak
Obecnie liceum nr 10 liczy ponad 200 uczniów. Jest to mniej niż do czasu wojny. Jednak szkoła działa i to jest najważniejsze.
Andrzej Końko
Tekst ukazał się w nr 8 (444), 30 kwietnia – 16 maja 2024












