Uroczysty pochówek ofiar zbrodni w Puźnikach fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Uroczysty pochówek ofiar zbrodni w Puźnikach

W dniu 6 września 2025 roku w nieistniejącej już wsi Puźniki, położonej w obwodzie tarnopolskim, odbył się uroczysty pogrzeb 42 Polaków zamordowanych w lutym 1945 roku. Szczątki ofiar, odnalezione po ponad 80 latach, zostały pochowane na miejscowym cmentarzu w osobnych grobach.

W ceremonii uczestniczyły rodziny zamordowanych oraz przedstawiciele władz Ukrainy i Polski, w tym marszałek Senatu RP Małgorzata Kidawa-Błońska, minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska, Marcin Przydacz, minister w Kancelarii Prezydenta RP, europoseł Michał Dworczyk, a także przedstawiciele strony ukraińskiej: p.o. ministra kultury i komunikacji strategicznej Tetiana Bereżna, wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Olena Kondratiuk i wiceminister spraw zagranicznych Oleksandr Miszczenko. Obecni byli również przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej oraz Fundacji „Wolność i Demokracja”, koordynującej prace poszukiwawcze i ekshumacyjne w Puźnikach.

Mszy świętej w obrządku rzymskokatolickim przewodniczył ks. dziekan Andrzej Maliga, proboszcz parafii Bożego Miłosierdzia w Tarnopolu, z udziałem duchownego grekokatolickiej cerkwi.

List prezydenta Karola Nawrockiego, odczytany przez ministra Marcina Przydacza, podkreślał znaczenie pochówku:

„Każdy, kto choćby słyszał o ludobójstwie na Wołyniu, Podolu i w Galicji, nie może przejść obojętnie wobec tej historii. To czas, by ofiary, które spoczywały w bezimiennych mogiłach, otrzymały należną pamięć i szacunek. Za trzy lata będziemy obchodzić 370. rocznicę zawarcia Unii Hadziackiej, która zapewniała Ukrainie trwałą przynależność do cywilizacji europejskiej. Mam nadzieję, że do tego czasu krwawiąca wciąż rana zacznie się zabliźniać.”

Marszałek Senatu RP Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła wagę pamięci o dawnych mieszkańcach Puźnik:

– Puźniki przed wojną były tętniącą życiem polską społecznością. To część pięknej, kresowej mozaiki, gdzie przenikały się różne kultury i tradycje. Niech ta ziemia, naznaczona ogromną tragedią, stanie się miejscem pojednania. Dziś, po dziesięcioleciach ciszy i bólu, przywracamy ofiarom ich imiona, godność i tożsamość. Pochówek nie kończy żałoby, ale zamyka etap milczenia narzucony w czasach komunistycznych.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego RP Marta Cienkowska zwróciła uwagę na znaczenie badań naukowych w przywracaniu pamięci:

– Dzisiejszy pochówek to przywrócenie godności tym, którym ją odebrano w najbardziej nieludzki sposób. Dzięki badaniom genetycznym uda się ustalić tożsamość ofiar, a ich bliscy, pozbawieni przez lata nawet miejsca pamięci, będą mogli wreszcie zapalić znicz i pożegnać swoich bliskich.

Marcin Przydacz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, zaznaczył polityczne i historyczne znaczenie pochówku:

– Rzeczpospolita Polska nie zapomniała o swoich obywatelach. Każda ofiara ma dziś swoje imię i nazwisko. To ważne zarówno dla rodzin, jak i dla prawdy historycznej, i dla stosunków polsko-ukraińskich. Nasze relacje muszą opierać się na wzajemnym szacunku i prawdzie, a z tej prawdy należy wywodzić przyszłość.

Olena Kondratiuk, wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy, zaznaczyła, że tragedia dotknęła oba narody:

– Przebaczamy i prosimy o przebaczenie – to pozwala nam iść naprzód. Tragedia po obu stronach zasługuje na ustalenie nazwisk, godny pochówek i pamięć. Wspólnie możemy budować przyszłość opartą na prawdzie i szacunku.

Ekshumacje w Puźnikach trwały od 23 kwietnia do 10 maja 2025 roku. Zespół badawczy z Polski i Ukrainy odnalazł szczątki 42 osób – kobiet, dzieci i osób starszych – w pobliżu dawnego kościoła parafialnego. Dzięki analizom antropologicznym i genetycznym możliwe będzie ustalenie nazwisk wszystkich odnalezionych ofiar.

Maciej Dancewicz, wiceprezes Fundacji „Wolność i Demokracja”, przybliżył znaczenie prac ekshumacyjnych:

– To efekt kilkuletnich działań, rozpoczętych w 2022 roku, po uzyskaniu zgody ukraińskiej. Ekshumacje prowadzone były wspólnie przez ekspertów z Polski i Ukrainy. Po raz pierwszy w takich miejscach powstały indywidualne groby – każda osoba ma swoją trumnę i krzyż. To ewenement w skali działań poszukiwawczych, wcześniej szczątki były chowane razem, w jednej trumnie.

Maria Jarzycka-Wróblewska, 90-letnia mieszkanka Nysy, opowiedziała o swoim dzieciństwie w wiosce:

– Ja w 1993 roku tu byłam. Chodziłam pomiędzy groby, krzyże były zbutwiałe, trzeba było uważać, gdzie stąpam. Przyjechałam po to, żeby pochować godnie. Natura ciągnie wilka do lasu, a człowieka tam, gdzie są jego korzenia. A moje korzenie są tu, w Puźnikach. Choć moja rodzina w tę straszną noc nie ucierpiała, zginęli bliscy sąsiedzi. Pamięć o tym miejscu jest dla mnie niezwykle ważna. Jestem wierząca i wierzę, że przebaczać należy, ale pamiętać trzeba zawsze.”

Danuta Buczak z Ratowic wspominała dramat swojej rodziny:

– W tę noc mama schowała się z dziećmi do piwniczki, był tam też schron dla innych osób. Najstarszy brat przeżył, ale siostra, która uciekła i ukryła się w zaroślach, została zastrzelona. To się nie wymarzy. Teraz jednak wiem, że są pochowane godnie i mają swoje groby.

Beata Jagielska, mieszkanka Ratowic, podsumowała emocjonalny wymiar uroczystości:

– W tym miejscu zginęła moja babcia, mój dziadek i stryj. Mam nadzieję, że oni teraz spoczywają w godnym miejscu. Będę czekała na dalsze postępy prac, bo chcę, aby wszyscy, którzy tu zginęli, zostali właściwie upamiętnieni.

Uroczystość zakończyło wspólne złożenie wieńców i zapalenie zniczy. Dzięki determinacji rodzin, ekspertów i władz obu krajów pamięć o tragedii Puźnik została przywrócona, a ofiary otrzymały należny szacunek i godny pochówek.

Fundacja „Wolność i Demokracja” odegrała kluczową rolę w procesie ekshumacji i upamiętnienia ofiar. Dzięki jej zaangażowaniu oraz współpracy z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym, Instytutem Pamięci Narodowej oraz ukraińską Fundacją „Wołyńskie Starożytności” udało się odnaleźć i godnie pochować szczątki ofiar zbrodni w Puźnikach.

W nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku oddział UPA zamordował od 50 do 120 Polaków mieszkańców wsi Pużniki. Dopiero po 80 latach udało się przeprowadzić ekshumację, podczas której odnaleziono szczątki co najmniej 42 osób. Prace te były możliwe po zniesieniu przez Ukrainę zakazu poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar wojen i konfliktów na jej terytorium w listopadzie 2024 roku.

Maciej Dancewicz z potomkami mieszkańców wsi Puźniki, fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

O szczegółach prac ekshumacyjnych i znaczeniu odnalezienia szczątków mieszkańców dawnej wsi Puźniki z Maciejem Dancewiczem, wiceprezesem Fundacji Wolność i Demokracja rozmawiała Anna Gordijewska.

Znajdujemy się na cmentarzu dawnej wsi Puźniki, która obecnie już nie istnieje. Właściwie jesteśmy w środku lasu. To tutaj, w lutym 1945 roku, zginęli mieszkańcy tej miejscowości – około 80 osób. Teraz chowamy szczątki, odnalezione w kwietniu i maju 2025 roku.

To rezultat kilkuletnich działań. Prace fundacji rozpoczęły się w 2022 roku, gdy zwróciliśmy się do ukraińskiego Ministerstwa Kultury z pytaniem, czy jako polska organizacja możemy prowadzić poszukiwania i ekshumacje. Po kilku miesiącach otrzymaliśmy zgodę wraz z instrukcjami i wytycznymi prawnymi, które musieliśmy wypełnić. Od tego czasu konsekwentnie realizowaliśmy wszystkie procedury.

W kwietniu 2023 roku rozpoczęliśmy badania terenowe. W sierpniu i wrześniu natrafiliśmy na dół ze szczątkami. Następnie uzyskaliśmy zgodę na ekshumacje, przeprowadzane wspólnie z ekspertami z Polski i Ukrainy. Polską stronę reprezentował Pomorski Uniwersytet Medyczny pod kierownictwem profesora Andrzeja Ossowskiego, obecni byli także przedstawiciele IPN-u. Ukraińską – nasi przyjaciele z „Wołyńskich Starożytności”, w tym Aleksy Złotohorski, od lat współpracujący z polskimi archeologami.

Dzięki życzliwości lokalnych władz i społeczności udało się doprowadzić do tej chwili – pogrzebu krewnych zamordowanych mieszkańców Puźnik. Z Polski przyjechało niemal 50 członków rodzin.

Los sprawił, że ta historia dotyczy także mnie. Jestem potomkiem dawnych mieszkańców wsi. Nasza rodzina mieszkała tu od około 300 lat. Słyszałem o tej miejscowości od dziadków i dalszych krewnych, a o tragedii opowiadała moja babcia, która z prababcią przeżyła napad i była świadkiem zbrodni. To zawsze była rana, która nigdy się do końca nie zagoiła. Teraz możemy ją w pewnym sensie zamknąć.

Przyjeżdżali też inni, szukający swoich bliskich. Naprzeciw mnie stoi stalowy krzyż postawiony przez rodzinę Jasińskich, która straciła tutaj krewnych. Znaleźli miejsce symbolicznie upamiętniające swoich bliskich. Teraz, dzięki naszym poszukiwaniom, mogą tu pochować tych, których udało się odnaleźć. W naszych domach temat ten był obecny przez lata, a dzisiejsze wydarzenie można uznać za realizację pewnego rodzaju testamentu.

Ci, którzy rozpoznają swoich przodków i chcą ich sprowadzić do Polski, mogą to zrobić. Jednostkowo można przenieść zmarłych do miejsc pochówku w kraju. Jednak większość rodzin zdecydowała, że pochówek powinien odbyć się tutaj, na dawnym cmentarzu, skąd wywodzili się ich przodkowie.

To nie pierwsza tego typu inicjatywa. Wcześniej ekshumowano ofiary w Ostrówkach i Gaju. Tutaj jednak mamy do czynienia z wyjątkowym przypadkiem, ponieważ groby są indywidualne. W poprzednich miejscach szczątki spoczywały w jednej trumnie, teraz każda osoba została umieszczona osobno, z własnym krzyżem. To ewenement w historii takich działań.

Charakter wsi sprawiał, że wiele osób było ze sobą blisko spokrewnionych. Fakt, że przyjechały tu osoby z różnych miejscowości w Polsce, świadczy o trwałej wspólnocie dawnych mieszkańców.

Pierwszy raz odwiedziłem to miejsce w 2007 roku. Wtedy teren był zarośnięty, a cmentarz prawie nieczytelny. Jedynym punktem odniesienia była kapliczka z napisem „fundatorowie Dancewicze”, która pozwoliła zlokalizować miejsce, gdzie stał nasz dom. Nie wszyscy mają takie wskazówki.

W Polsce działa również stowarzyszenie byłych mieszkańców Nowosiółki i Puźnik – obecnie Sadowego i Puźnik – które zrzesza potomków dawnych rodzin. Powstało około dziesięciu lat temu i gromadzi wnuki oraz prawnuki mieszkańców. Historie tych rodzin są niezwykle ciekawe. Warto też wspomnieć, że Puźniki były nazywane niegdyś „zaściankiem szlacheckim”.

Anna Gordijewska

fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

VIII Ogólnopolski Zjazd Nowosiółczan i Puźniczan

Puźniki

Anna Gordijewska. Polka, urodzona we Lwowie. Absolwentka polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Ukończyła wydział dziennikarstwa w Lwowskiej Akademii Drukarstwa. W latach 1995-1997 Podyplomowe Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa na KUL. Prowadziła programy w polskim "Radiu Lwów". Nadawała korespondencje radiowe o tematyce lwowskiej i kresowej współpracując z rozgłośniami w Polsce i za granicą. Od 2013 roku redaktor - prasa, radio, TV - w Kurierze Galicyjskim, reżyser filmów dokumentalnych "Studio Lwów" Kuriera Galicyjskiego. Od września 2019 roku pracuje w programie dla TVP Polonia "Studio Lwów". Otrzymała nagrody: Odznaka "Zasłużony dla Kultury Polskiej", 2007 r ., Złoty Krzyż Zasługi, 2018 r.

X