Umowa Ukraina-UE może być podpisana, gdy będzie rząd w Kijowie

Umowa Ukraina-UE może być podpisana, gdy będzie rząd w Kijowie

– Umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z Unią Europejską może być podpisana, gdy tylko w Kijowie powstanie stabilny rząd – powiedział w poniedziałek w Budapeszcie polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Sikorski zwrócił uwagę na znaczenie poniedziałkowej wizyty w Kijowie szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton.

„Spodziewam się, że (Asthon) potwierdzi, iż Ukraina, także wypuszczając Julię Tymoszenko, wypełniła wszystkie warunki podpisania umowy stowarzyszeniowej, że ta umowa czeka na podpis i że gdy tylko Ukraina wyłoni stabilny rząd, ta umowa może być podpisana” – powiedział Sikorski polskim dziennikarzom po wylądowaniu w stolicy Węgier.

Szef polskiej dyplomacji przebywa Budapeszcie w związku z organizowanym przez prezydencję węgierską w Grupie Wyszehradzkiej spotkaniu ministrów spraw zagranicznych V4 oraz Rumunii, Bułgarii i Grecji.

Sikorski wskazał, iż dobrym sygnałem jest to, że p.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow potwierdził, iż Ukraina wraca na ścieżkę europejską, chcąc mieć jednocześnie dobre stosunki z Rosją.

Pytany, czy jest szansa na postęp w sprawie ułatwień wizowych dla Ukraińców, szef polskiego MSZ zaznaczył, że „Polska jest od początku zwolenniczką ułatwień wizowych wobec Ukrainy”, a przełom polityczny w tym kraju powinien to ułatwić.

Sikorski zaznaczył, że Ukraina była już bliska wypełnienia warunków technicznych umowy o ruchu bezwizowym. „Jednym z tych warunków jest wprowadzenie paszportów biometrycznych, ale w poprzednim systemie kontrowersją po stronie ukraińskiej było to, która firma, którego oligarchy ma na tym zarobić” – tłumaczył. Wyraził przy tym nadzieję, że „w nowych realiach ukraińska władza będzie się kierowała bardziej interesami swojego społeczeństwa”.

Pytany o rolę Tymoszenko w nowej sytuacji na Ukrainie Sikorski odparł, że o tym będą decydować Ukraińcy. Według szefa polskiego MSZ przywódcą Ukrainy powinien być ktoś, „kto daje rękojmię nowego typu polityki, służby narodowi, a nie wzbogacania się na własny rachunek”.

Na pytanie, czy Polska uznaje zmiany, jakie zaszły w kierownictwie państwa ukraińskiego, Sikorski odparł, że Polska uznaje państwa, a nie rządy. „Ale jednocześnie – jak zaznaczył minister – jest po prostu faktem, że jedynym źródłem demokratycznej władzy na Ukrainie jest w tej chwili parlament, który podjął decyzję i wybrał p.o. prezydenta”.

Dopytywany, czy spodziewał się, że stanie się to tak szybko, powiedział: „Uważałem, że podpisanie porozumienia o skróceniu kadencji będzie sygnałem dla zaplecza politycznego prezydenta (Wiktora) Janukowycza, że jest już prezydentem schodzącym ze sceny. Myślałem, że to potrwa kilka dni, a było to kilkanaście godzin”.

Dziennikarze pytali też Sikorskiego o ewentualne zagrożenia dla Ukrainy. Sikorski przypomniał, że p.o. prezydenta wskazywał, iż Ukraina jest na skraju bankructwa z winy poprzedniej władzy. „Tak jak u nas po przełomie najpierw było gorzej, zanim zaczęło być lepiej, tak niestety Ukraina będzie jeszcze długo płaciła za błędy i kradzieże poprzedniej ekipy” – zaznaczył Sikorski. „Powinniśmy jej pomóc w powrocie do realizacji porozumienia z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, co nie będzie bezbolesne, ale stworzy perspektywę uzyskania wielomiliardowej pomocy makroekonomicznej” – dodał szef polskiego MSZ.

Padło też pytanie o zasadność obaw, że Rosja będzie chciała wpłynąć na sytuację na Ukrainie, wykorzystując jej uzależnienie energetyczne. Sikorski wyraził nadzieję, że „Rosja będzie odgrywała konstruktywną rolę, a pomocnym w tym byłoby potwierdzenie, że Ukraina jest krajem różnorodnym etnicznie i kulturowo i że jako członek Rady Europy jest traktatowo zobowiązana do tolerowania mniejszości”.

Proszony o komentarz do pojawiającej się w Polsce ze strony opozycji krytyki efektów prowadzonych przez niego oraz ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Francji negocjacji w Kijowie między Janukowyczem a opozycją odparł: „Apelowałem do Niemiec o obronę strefy euro, miałem za to wniosek o dymisję, więc może teraz też będzie”. Sikorski odniósł się tu do swego wystąpienia w Berlinie z listopada 2011 r., po którym poseł PiS Joachim Brudziński wezwał premiera Donalda Tuska o zdymisjonowanie szefa MSZ.

„Łatwo jest z kanapy w Warszawie komentować, co negocjowaliśmy, gdy za oknami zabijano ludzi, były strzały, detonacje, a pod pałacem prezydenckim stali ludzie z karabinami maszynowymi i z karabinami snajperskimi. Władza miała jeszcze wtedy olbrzymie zdolności do brutalnego użycia siły” – podkreślił Sikorski.

Z Budapesztu Marzena Kozłowska (PAP)

Źródło: PAP

X