U Polonii berlińskiej. Część I

U Polonii berlińskiej. Część I

Przewodniczący Polskiej Rady w Berlinie Ferdynand Domaradzki mieszka w szczególnym miejscu. Przez jego posiadłość przez wiele lat przebiegała granica pomiędzy NRD i Berlinem Zachodnim. Znaczna część jego ziemi razem z domem i całą gospodarką znajdowały się we Francuskiej Strefie Okupacyjnej, zaś mniejsza – w Berlinie Wschodnim. Na jego ziemi zbudowano „mur berliński” i straż graniczna NRD założyła pole minowe.

Swoją posiadłość Ferdynand Domaradzki odzyskał dopiero po upadku komunizmu i zjednoczeniu Niemiec. Z kawałków dawnego muru zbudował z własnej inicjatywy niewielki pomnik ze stosowną tablicą, a na dawnym polu minowym organizuje każdego roku festyny dla Polonii berlińskiej. Miejscowość, w której mieszka należy do Berlina, ale faktycznie pozostała niewielką wioską, gdzie kilkadziesiąt gospodarzy nadal prowadzą spokojny tryb życia, pracując na ziemi i hodując konie…

W centrum wioski jest kościół, a naprzeciwko wielka sala, w której odbywają się różne imprezy okolicznościowe. Tu właśnie odbyło się spotkanie opłatkowe Polonii berlińskiej. Zebrało się około 150 osób, w tym dużo młodzieży. Przybyli też przedstawiciel Komitetu Organizacji Polonijnych w Niemczech oraz Europejskich Wspólnot Alexander Zając, poseł do Senatu Berlina Alex Lubawiński, konsul generalny RP w Berlinie Tadeusz Oliwiński i konsul ds. Polonii Marek Budka. Polonia berlińska podtrzymuje aktywną i owocną współpracę z województwem lubuskim i miastem Gorzów Wielkopolski – najbliższymi sąsiadami na wschodzie. Na spotkanie przyjechali również dawni koledzy z gorzowskiego oddziału „Wspólnoty Polskiej”, urzędu wojewódzkiego i urzędu prezydenta miasta Gorzowa. Nie zabrakło działaczy polonijnych z całych Niemiec, przedstawicieli różnych pokoleń Polonii berlińskiej z Bolkiem Klimkiem na czele – najstarszym Polakiem w Berlinie. Porządku pilnowała też policja niemiecka, która od razu zauważyła kilkadziesiąt nieprawidłowo zaparkowanych samochodów przybyłych gości i od razu interweniowała w sprawie ich prawidłowego ustawienia. Przybyły też ekipa telewizji „Polonia” i lokalnej polskiej TV Metropolska-Berlin.

Zebranych pobłogosławił ksiądz z polskiej misji katolickiej, aktywnie działającej w Berlinie i całych Niemczech. Pan Domaradzki, witając zebranych, zaznaczył: „Jesteśmy coraz bardziej widoczni na mapie kulturalnej Berlina, pielęgnujemy język ojczysty, polskie święta narodowe, tradycje, rytuały, jak te bożonarodzeniowe, dotyczące świąt, które posiadają magiczną moc i które to tradycje upowszechniane są wszędzie tam, gdzie znajdują się Polacy. Na obczyźnie tworzymy w miarę spójną kulturowo wspólnotę polską, w myśl zasady, że razem możemy zdziałać więcej. Mamy potencjał i mierzymy siły nie na słowa, a na czyny. Kultywowanie polskich tradycji i zwyczajów religijnych – to też nasz obowiązek rodzicielski, obywatelski, nauczycielski i religijny wobec młodego pokolenia i ich dzieci. Nie da się uciec przed bliskością czegoś, co jest magiczne i wzruszające. Od trzech lat każdego roku wraz z konsulatem RP w Berlinie organizujemy spotkania wigilijne dla najbardziej aktywnych działaczy polonijnych. Chcemy przy okazji świąt spotkać się raz do roku ze sobą, by spędzić kilka godzin w przyjaznej atmosferze, pełnej serdeczności i życzliwości”.

Opłatek u Polaków w Berlinie (Fot. Jurij Smirnow)Miłe spotkanie przebiegało w takiej właśnie atmosferze. Przybyło niemało starych znajomych, również czytelników „Kuriera Galicyjskiego”. Wielu z nich to prawdziwi miłośnicy Kresów i pochodzą z naszych stron. Regularnie wybierają się w podróże sentymentalne. Rodzina Ferdynanda Domaradzkiego pochodzi z Doliny w dawnym woj. stanisławowskim. Otóż każdego roku organizuje on dla Polonii berlińskiej wycieczki na Kresy. W 2013 roku objechał całą Huculszczyznę i Zakarpackie. W spotkaniu wzięły udział nauczycielki języka polskiego, które opiekują się dziećmi polskiego pochodzenia i prowadzą lektoraty z języka polskiego w szkołach niemieckich. Więcej o spotkaniu w kolejnym numerze KG.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 1 (197) za 17-30 stycznia 2014

 

Część druga artykułu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X