Przemyśl – stolicą „Europy Karpat”

To kolejna konferencja z cyklu, jaki rozpoczęliśmy oficjalnie w 2010 roku.

Ale dużo wcześniej, bo od lat 90. istniało zainteresowanie Karpatami oraz chęć i potrzeba wsparcia działań władz państwowych, władz samorządowych i organizacji pozarządowych, w tym różnych instytucji środowiskowych, gospodarczych i innych. Dzisiaj można powiedzieć, że przynosi to całkiem wymierne efekty – powiedział marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński przy otwarciu Międzynarodowej Konferencji „Europa Karpat”, która 27 lutego br. odbyła się na Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele parlamentów narodowych i administracji rządowych, przedstawiciele samorządów i organizacji pozarządowych oraz eksperci z Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Litwy i Ukrainy.

Zdaniem deputowanej Rady Najwyższej Ukrainy Oksany Juryneć, która uczestniczyła w pierwszym panelu „Bezpieczeństwo w Europie Środkowo-Wschodniej: współpraca wielostronna i dwustronna: strefa Schengen-Grupa Wyszehradzka-Sąsiedzi”, Grupa Wyszehradzka przez lata nie wykorzystywała możliwości współpracy z Ukrainą, która potrzebuje wsparcia i chce korzystać z doświadczenia tych państw, żeby uniknąć błędów przy reformie gospodarki. Solidarność państw Grupy Wyszehradzkich w tej materii jest niezbędna.

W panelu tym uczestniczył poseł na Sejm RP, lider ruchu Kukiz’15 – Paweł Kukiz, który w wywiadzie dla Kuriera Galicyjskiego powiedział:

– Chcę podkreślić jedną z rzeczy zasadniczych. Rozmawialiśmy dzisiaj o konieczności zachowania solidarności między państwami Grupy Wyszehradzkiej po to, aby każde z nich mogło utrzymać swoją podmiotowość. Ta solidarność jest niezbędna, ponieważ każde z osobna niewiele znaczy przy tak potężnych pieniądzach, przy tak potężnych wpływach, przy tak potężnym nacisku sił lewicowo-liberalnych, a w cudzysłowie powiem bardzo delikatnie „sił biurokratycznych” w Unii Europejskiej. I taka solidarność, taka współpraca jest bezwarunkowo, bezwzględnie konieczna. A już forma tej współpracy… Ja mam w Sejmie raptem 40 posłów. Być może przyjdzie taki czas, że ta grupa będzie takim języczkiem uwagi, z całą pewnością będzie dbała o tożsamość polską, o polską podmiotowość i o interes Rzeczypospolitej. I o obywateli Rzeczypospolitej i Polaków zamieszkających czy to w Polsce, czy poza granicami Polski. Mam ten rys patriotyczny bardzo mocno wpojony przez mojego śp. ojca, który niedawno niestety zmarł. Był Kresowiakiem, pochodził z terenów pogranicza województw tarnopolskiego i lwowskiego. Sprawy kresowe ja mam po prostu wbite w głowę i cały czas mieszkają w mym sercu, tak że nie traktuję dbania o Polaków na Kresach jako obowiązek parlamentarzysty, tylko po prostu zwykłą rodzinną solidarność. A jak zrealizować te wszystkie deklaracje, które tutaj padły – to są przede wszystkim pytania do partii rządzącej, bo to ona ma głos decydujący. Ja na przykład rzuciłem pomysł, zresztą już od dawna dotyczący tak zwanych uchodźców, a mianowicie zorganizowania referendum w sprawie przyjmowania bądź nie tych imigrantów. Dzisiaj pan Marszałek Terlecki poddał to w wątpliwość. Ja natomiast uważam, że byłoby to również bardzo ważnym argumentem przy rozmowach z urzędnikami, z biurokracją Unii Europejskiej, która zarzuca Polsce brak demokracji. Jeżeli w formie biurokracji bezpośredniej, czyli w drodze referendum obywatele, naród wypowiedział by się w tej kwestii, to nikt już nie może nam zarzucić braku demokracji.

Nie ma przejścia z Zakarpacia do Polski
Przewodniczący zakarpackiej państwowej administracji obwodowej Gennadij Moskal przyjechał z Użhorodu do Przemyśla przez Słowację, ponieważ tam droga przez Karpaty jest lepsza. Od razu zapytał nas, czy jest na sali wojewoda podkarpacki. Wyjaśnił, że sprawa dotyczy przejścia granicznego do Polski:

– Mamy przejścia z Rumunią, Węgrami, Słowacją, a z Polską nie ma. W zeszłym roku w Dniu Niepodległości, 24 sierpnia, poszliśmy do słupa granicznego na styku Polski, Słowacji i Ukrainy, tam, gdzie zbiegają się granice trzech państw. Spotkały się tam tysiące ludzi. Gdy szliśmy z ukraińskim sztandarem i rozmawiali po ukraińsku, to powiedzieli nam, że chętnie odwiedzili by Zakarpacie, Połoniny Borżawskie, poszli do historycznego dębu w wiosce Stużnica. Później to pytanie poruszyłem na konferencji kierowników Parków Narodowych Polski, Słowacji i Ukrainy. Przedstawiciele z Polski spierali się, więc im tłumaczę: jaką szkodę może wyrządzić piechur czy rowerzysta, lub jeździec na koniu (po polskiej stronie w Wołosatem jest największa w Europie stadnina koni huculskich)? Jakie straty może zadać przyrodzie? Przez granicę chodzą dziki, jelenie, niedźwiedzie – i co? A człowiek nie może? – twierdzi Gennadij Moskal.

Jednak zwierzęta nie zajmują się przemytem wódki i papierosów.
– Ale to nie jest aż takim problemem – przekonany jest Gennadij Moskal. – Najpierw uzgodnilibyśmy próbne przejście piesze, rowerowe i konne, a potem rozpatrywalibyśmy jakie powinno być. Trzeba to uzgodnić z woj. Podkarpackim. Powinna być dobra wola z ich strony. Z naszej strony taka jest. Musimy podpisać odpowiednią umowę na szczeblu międzypaństwowym i odnowić ten historyczny szlak przez Karpaty Łubna-Wołosate. Powiem szczerze: ludzie i tak chodzą przez granicę, bo nie ma tam żadnych drutów. Chodzą do krewnych, do znajomych. Zakarpacie graniczy z czterema państwami: Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią. Wszystkie te granice, powiedziałbym, dziś są warunkowe, bo zostały wyznaczone po II wojnie światowej. Matka pozostała w Polsce, a syn znalazł się na terenie ZSRR. Jedyny raz mieliśmy Dni dobrosąsiedztwa z Polską, właśnie na granicy Łubna-Wołosate, jednak później to zamarło. Na początek, chciałbym odnowić te Dni Dobrosąsiedztwa. Otwarcie tam stałego przejścia granicznego znacznie rozwinęłoby turystykę w wielkobereżańskim i pereczyńskim rejonach Zakarpacia, które dziś są depresyjne. Nie ma tam przemysłu, a wyrąb lasu w parkach narodowych jest zabroniony. Turyści znaleźliby kwatery w hotelach i gospodarstwach prywatnych. Turystom potrzebny jest chleb i widowiska, a my mamy co pokazać. We wsi Użok jest stara drewniana cerkiew, wpisana na listę UNESCO, w dolinie Użańskiej można wykąpać się i wygrzać w kadziach z termalną wodą mineralną. Mamy sieć restauracji z daniami regionalnymi, gospodarstwa hodowli pstrągów. Właśnie po to zawitałem na forum „Europa Karpat” do Przemyśla.

Przewodniczący zakarpackiej państwowej administracji obwodowej Gennadij Moskal ma też zdanie na rozwój Zakarpacia położonego w centrum regionu Karpackiego:

– Jesteśmy za rozwojem współpracy transgranicznej, ale, prawdę powiedziawszy, od rządu ukraińskiego dziś nie możemy oczekiwać pieniędzy, bo ich nie ma. Budżet tegoroczny jest taki, że starczy chyba na chleb i wodę. Poszukujemy i oczekujemy na partnerów do projektów transgranicznych. Polska, Węgry, Słowacja i Rumunia są w UE i większość projektów trafia od nich, a wspólne projekty otrzymują wsparcie od KE.

Gennadij Moskal wcześniej był przewodniczącym państwowego departamentu do spraw wyznań, mniejszości narodowych i migrantów. Przez obwód zakarpacki przechodzą potoki nielegalnych emigrantów z Azji i Afryki do Europy Zachodniej.

Czy aż tak poważne, jak uważają niektórzy politycy w Polsce, jest zagrożenie nowej fali emigrantów z krajów arabskich przez granicę z Ukrainą, zwłaszcza na tym jej małym odcinku z Zakarpaciem?
Nie jest to nowy problem. Gdy pierwszy raz przyjechałem na Zakarpacie w 1995 roku, to już wtedy chodzili i tak jest do dziś. Jest to normalne dążenie człowieka do lepszego losu, lepszych zarobków. Na pierwszym miejscu wtedy była Mołdawia, ale od czasu, gdy otrzymali ruch bezwizowy, to nie mamy żadnego „nielegała”. Obecnie, w związku z wydarzeniami w Syrii i Iraku, stamtąd jest ich najwięcej. Ludzie uciekają od wojny i głodu. Kiedyś mieliśmy wielu nielegalnych migrantów ze Sri Lanki. Obecnie sytuacja tam się poprawiła i dziś nie ma stamtąd nikogo. Dlaczego teraz nikt nie ucieka z Wietnamu, Kambodży, Indii? Dlaczego inwestorzy z Węgier, Rumunii czy Słowacji nie rozwijają swoich przedsiębiorstw na Ukrainie, tylko jadą do Wietnamu, Kambodży czy Indii? Pytałem ich o to. Odpowiedzieli, że tam są normalne podstawy ekonomiczno-prawne, niezawisłe sądownictwo, czyli zawsze można znaleźć prawdę i obronę. A co u was – pytają mnie. Co mam im odpowiedzieć? Że u nas, niestety, te instytucje nie istnieją?

Czy Gennadij Moskal jest optymistą?
A co bym robił, gdybym nie widział światła w końcu tunelu? Jakbym wiedział, że jest na końcu zawalony, to bym się tam nie pchał.

W przerwie między obradami konferencji Gennadij Moskal spotkał się w nowym wojewodą podkarpackim Ewą Leniart. W rozmowie uczestniczyli również ambasador Ukrainy w RP Andrij Deszczycia i konsul generalny RP w Lublinie Wasyl Pawluk.

Czas przejść do realizacji projektów
– Oczywiście panele, dyskusje, strategie ważne są dla założenia programu rozwoju Karpat – zaznaczył w rozmowie z Kurierem Galicyjskim marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl. – Myślę, że czas przejść do realizacji inwestycji, czas przejść do realizacji projektów. Takim ważnym projektem jest droga S19, która łączy dwa kraje karpackie, co najmniej Polską i Słowację. Ale ważne też są przejścia graniczne między Polską a Ukrainą. One spowodują, że przez wymianę i lepszy ruch osobowy wpłyną na rozwój gospodarczy, a także poprawią turystykę. To jest ważna sprawa. Wiemy, że nasze Bieszczady łączą się z Karpatami Ukraińskimi. Tam są też piękne tereny. Wiele osób tam wyjeżdża, ale muszą nadrabiać drogi. Chcielibyśmy, żeby to było prostsze, żeby to było bezpośrednie i myślę, że to jest najbliższa rzecz, którą należy zrealizować. Chcielibyśmy, aby następowała też współpraca między przedsiębiorcami. Oni robią wspólne projekty, wspólne działania. To wszystko jest ważne z punktu widzenia rozwoju gospodarczego i rozwoju społecznego, który ma dawać efekty rozwojowe dla naszych krajów.

Nie możemy ominąć też problemu 28 kilometrów na granicy z obwodem zakarpackim, gdzie nie ma przejścia z Ukrainą.
Oczywiście rozmawiamy i chcemy, aby to przejście powstało. Trzeba rozpocząć od jakiegoś prostego turystycznego, pieszego. Potem zastanawiać się co zrobić dalej. Ale pierwsze kroki powinniśmy wykonać.

Niżankowice-Małkowice to też jest przejście dla nas ważne. W tej chwili będą trwały prace projektowe. Tam chcemy budować drogę, bo to jest droga wojewódzka, która by prowadziła do tego przejścia. Myślę, że jest to przejście, które najszybciej ma szansę na powstanie.

A czy będzie ponownie uruchomiony pociąg z Ustrzyk Dolnych do Chyrowa?
Myślimy o tym. Jest to też ważna sprawa. Rozmawiam w naszym Ministerstwie o uruchomieniu tego połączenia. Ministerstwo na to patrzy pozytywnie. Też oczywiście musimy dogadać się w tej sprawie ze stroną ukraińską. Zastanawiam się też nad relacjami połączeń osobowych ze Słowacją, tak że wychodzimy poza granice naszego kraju i poza granice naszego województwa.

Przeszkody są prozaiczne. Po prostu trzeba poprawić infrastrukturę. Brakuje na to środków. Trzeba uzyskiwać naprawdę bardzo skomplikowane zgody. W tym zakresie działa międzynarodowe prawo kolejowe, które jest bardzo złożone i skomplikowane, ale chcemy podejmować bezpośrednie porozumienia z państwami w tym zakresie i myślę, że tak będzie z Ukrainą i Słowacją”.

Od planów do czynów
Już nie po raz pierwszy spotykamy podczas rozmowy Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rozwoju RP Jerzego Kwiecińskiego i koordynatora Narodowego Forum „Transformacja Ukrainy” Mychajła Charija.

– Zmieniły się priorytety polskiej polityki – i rozwojowej, i polityki zagranicznej – powiedział nam Jerzy Kwieciński. – Współpraca krajów Wyszehradzkich, naszych sąsiadów, staje się w tej chwili kwestią bardzo ważną. I w ramach Unii Europejskiej, i poza Unią Europejską. I chcielibyśmy żeby strategia karpacka, ale nie już jako strategia lokalna, jako strategia unijna, strategia makroregionalna była taką platformą, która będzie spajała wszystkie wysiłki, wszystkie działania naszych krajów, naszych regionów i ludzi właśnie z Karpat i na rzecz rozwoju Karpat. Więc przechodzimy już w tej chwili od planów do czynów. Ta nasza strategia będzie istnieć w rodzaju takiego biznes-planu dla nas, w ramach którego będziemy realizować wspólne projekty, wspólnie przedsięwzięcia. Dzisiaj bardzo dużo mówiliśmy o Via Carpatia, bo kluczową kwestią jest dostępność naszych regionów. Ten korytarz transportowy Północ-Południe, który nawet będzie łączył Skandynawię z Grecją, a nawet jeszcze dalej, jest kluczowy nie tylko dla nas. Jest kluczowy w ogóle dla Unii Europejskiej. Są inne pomysły, na przykład: przejść granicznych, projekty kolejowe, projekty w obszarze kultury, współpraca uniwersytetów, współpraca biznesu. Wreszcie przejdziemy od planów do czynów i będziemy chcieli, żeby nasze instytucje, nasi obywatele, ale tak naprawdę mieszkańcy i wszyscy sympatycy Karpat wreszcie mieli platformę do działania. Nazywamy ją Carpatia, dlatego że jest to termin, który tutaj powstał, tylko teraz on będzie miał inny wymiar. Będzie miał wymiar europejski, wymiar unijny.

– Zainicjowaliśmy ten projekt, celem którego jest koordynacja działań społeczeństw obywatelskich i władz państw zachodnich w opracowaniu i realizacji programu transformacyjnego dla Ukrainy – dodaje Mychajło Charij. – Pragniemy przejść od filozofii reform do filozofii transformacji państwa na podstawie najlepszych doświadczeń. Mamy szczęście, że mamy partnerów, którzy już przeszli tą drogą i są fachowcami. Jednym z nich jest pan Jerzy Kwieciński, najlepszy ekspert w dziedzinie transformacji typu europejskiego.

Czy uwzględnia te propozycje rząd Ukrainy i kierujący państwem?
Jak na razie – nie bardzo. Ale to nas nie bardzo martwi, bo budujemy projekt długoterminowy, głównym elementem którego będzie społeczeństwo obywatelskie i jego struktury. Już zebraliśmy wiele osób. Wśród ich przedstawicieli są osoby duchowne – przewodniczący UPC KP Filaret i przewodniczący UGKC Światosław, jest bohater z Majdanu Jewhen Niszczuk, są biznesmeni Jewhen Utkin i Anatolij Kinach. Przedstawiciel UE Jerzy Kwieciński, który opracowywał projekt będąc jeszcze na stanowisku rządowym, jest głównym ideologiem tego projektu. Pan Kwieciński prezentował go w Domu Ukraińskim, gdzie było obecnych ponad sto osób. Na drugim spotkaniu rozpatrywano źródła sukcesu polskiej transformacji. 23 marca przedstawimy rekomendacje władzom Ukrainy – w Parlamencie, społeczeństwu i naszym partnerom międzynarodowym.

Skrawek Europy na Ukrainie
Z wielkim zainteresowaniem uczestnicy konferencji wysłuchali przewodniczącego iwanofrankowskiej państwowej administracji obwodowej Olega Gonczaruka, który uczestniczył w panelu „Karpaty – płaszczyzna współpracy”. W wywiadzie dla Kuriera Galicyjskiego powiedział:

– Stworzyliśmy Eurokarpacką inicjatywę – platformę filozofii życia Ukraińców, dążących do wejścia do UE. Każdy człowiek styka się z takimi trudnościami jak służba fiskalna, brak dróg. Zaproponowaliśmy: chcesz żyć komfortowo, mieszkać w ekologicznie czystej okolicy – przyjeżdżaj do Iwano-Frankiwska. Chcesz normalnie zajmować się biznesem – przyjeżdżaj do Iwano-Frankiwska. Chcesz poznać spuściznę kulturową i historyczną Karpat – przyjeżdżaj do Iwano-Frankiwska. Biorąc za podstawę „Inicjatywę eurokarpacką”, wprowadzamy współpracę z naszymi polskimi partnerami, bo to właśnie oni robią wiele, aby lobbować nasze interesy na poziomie europejskim. Dzisiaj w swoim występie nie wspomniałem, że w tym miesiącu planujemy Dni Iwano-Frankiwska w Brukseli, czyli, że Europarlament będzie miał możliwość poznać nasz region. Nie wiem jak to będzie wyglądało, ale pewne jest, że Iwano-Frankiwsk zabrzmi w Brukseli. Przed pół rokiem spotykałem się z prezydentem Poroszenką i na tym spotkaniu zdecydowano, że obwody iwanofrankiwski i winnicki będą tymi lokomotywami, które będą wprowadzały Ukrainę do Europy.

Czyli takie europejskie wyspy na mapie Ukrainy?
Tak. To właśnie na nich będzie opierał się nasz prezydent w europejskich inicjatywach ekonomicznych.

W czym udało się osiągnąć standardy europejskie?
Gdy rozpoczynaliśmy budowę kurortu Bukowel, to dojechać do niego było praktycznie niemożliwie. Dlatego skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na rozwoju infrastruktury. W 2015 roku wyremontowaliśmy drogę ze Lwowa do Iwano-Frankiwska, czyli łącznik z trasą Kijów-Czop. Gabinet Ministrów potwierdził przydzielenie nam 425 mln hrywien na remont drogi Iwano-Frankiwsk – przełęcz Jabłoniecka. Teraz bezpośrednio ze Lwowa komfortowo można będzie dojechać na Zakarpacie nie tylko przez Lwów, ale i przez Iwano-Frankiwsk.

Miałem też spotkania z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Pawłem Klimkinem, który potwierdził umowę pomocy strony rumuńskiej w remoncie drogi od granicy państwowej. Tu jeszcze dodam, że kolejna konferencja „Europa Karpat” przebiegać będzie na naszym terenie – w Jaremczu.

O mediach karpackich
Przyszedł też czas na szerszą współpracę medialną – powiedział w swoim przemówieniu obecny na konferencji prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski, który przedstawił propozycję stworzenia wspólnego ośrodka telewizyjnego (międzynarodowej agencji informacyjnej) dla Europy Środkowo-Wschodniej. Nowy kanał telewizyjny nadawałby całodobowo w języku angielskim i koncentrowałby się na wspólnych tematach interesujących mieszkańców tej części naszego kontynentu.

Podsumowując obrady międzynarodowej konferencji „Europa Karpat” w Przemyślu marszałek Sejmu Marek Kuchciński zaznaczył, że nad wszystkimi poruszonymi problemami warto pracować, o nich warto mówić i warto działać na poziomie parlamentów, na poziomie rządów i samorządów. Zachęcał by dołączać się do tej wielkiej Środkowo-Europejskiej inicjatywy. „Wszystkie propozycje przyjmujemy – zapewnił. – Analizujemy, i potem konsultując z sąsiadami z całego obszaru Międzymorza będziemy chcieli rekomendować je na wysokim poziomie w Unii Europejskiej, w Radzie Europy i w instytucjach międzynarodowych”. Marek Kuchciński wspomniał także, że 6-7 lat temu w Krasiczynie padła m.in. propozycja wydawania środkowoeuropejskiej „Encyklopedii Karpackiej”. Były ambasador Ukrainy w Polsce prof. Markijan Malski zaproponował, by uruchomić jakąś formę Uniwersytetu Karpackiego, na wzór Uniwersytetu Bałtyckiego.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 5 (249) 18-30 marca 2016

{youtube}-zOiAHXepGM{/youtube}

X