W Krośnie na Podkarpaciu pożegnano lwowiaka Jana Tyssona, aktora, współtwórcy i archiwisty Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, społecznika, który całe swoje życie poświęcił na rzecz zachowania kultury i historii polskiej w powojennym Lwowie. Jego praca została doceniona przez władze Rzeczypospolitej Polskiej, został uhonorowany licznymi odznaczeniami i nagrodami. Pogrzeb miał rangę państwową.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele pw. św. Piotra i św. Jana z Dukli. Msza żałobna zgromadziła liczne grono przyjaciół z różnych miast Polski oraz Lwowa. W ostatnim pożegnaniu Jana Tyssona wziął udział poczet sztandarowy z Technikum nr 6 w Krośnie im. Jana Sas Zubrzyckiego. Zmarły był wnukiem patrona tej szkoły.
W imieniu prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy list odczytał Tadeusz Deszkiewicz, doradca prezydenta. „Zapamiętamy śp. Jana Tyssona jako człowieka do końca niestrudzenie stojącego po stronie prawdy, pojednania i dobra wspólnego. Jako człowieka sztuki, kustosza dziejów i obyczajów, zakochanego w rodzinnej ziemi i bez reszty oddanego lwowskiej społeczności. Niech Jego dorobek pozostanie inspiracją dla następnych badaczy i miłośników Lwowa” – napisał w liście do uczestników uroczystości przezydent Andrzej Duda.
Pani Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Hanna Wróblewska w swoim liście do zgromadzonych zaznaczyła: „Jego pasja, talent i oddanie sprawiły, że spektakle z jego udziałem poruszały serca widzów, przypominając o bogactwie polskiej literatury i historii. Dzięki takim osobom jak pan Jan, kultura polska we Lwowie nie tylko przetrwała trudne czasy, ale również rozkwitała, dając świadectwo niezłomności ducha naszego narodu”.
W pogrzebie uczestniczyli m.in. przewodniczący Sejmiku Województwa Podkarpackiego Jerzy Borcz, sekretarz województwa podkarpackiego Katarzyna Sołek, konsul RP we Lwowie Diana Graczyk, dyrektor Technikum nr 6 w Krośnie im. Jana Sas Zubrzyckiego Rafał Krężałek.
Izabela Tysson, córka Jana Tyssona, ze wzruszeniem powiedziała Nowemu Kurierowi Galicyjskiemu:
– Cieszę się, że władze państwa polskiego doceniły postawę Taty, takiego wiecznego obywatela miasta Lwowa, który umarł daleko od swego ukochanego miasta, do którego wciąż każdy dzień jechał i miał nadzieję wrócić. Los chciał inaczej. Ale Krosno też jest nam bliskie i mojemu Ojcu, bo to jest dawne województwo lwowskie, miejsce przyjaźni naszych przodków z naszą całą rodziną, w tym i Taty. Ten pochówek jest dla mnie symboliczny, chociaż w oddali od Lwowa, to jednak na Ziemi Lwowskiej. Myślę, że Tata razem z Mamą, którzy są już w niebie i są też przede wszystkim we Lwowie, patrzą z góry i się cieszą, że tyle przyjaciół i tyle ludzi związanych ze Lwowem i z nim tu przyjechało, żeby uczcić go i odprowadzić na wieczny spoczynek. Bardzo chcę podziękować Panu Prezydentowi, który docenił Taty działalność, docenił jego wieczną tęsknotę za Lwowem. Za tym Lwowem, którego pewna epoka skończyła się razem z Tatą. On był tym, który pamiętał czasy przedwojenne i czasy współczesne i był łącznikiem tych czasów wcześniejszych ze współczesnością. Niech Tata cieszy się z góry. Za życia wywoływał dużo zamieszania we Lwowie, a teraz ten Lwów zleciał się by go pożegnać w Krośnie.
Swoimi wspomnieniami podzielił się z nami Zbigniew Chrzanowski, dyrektor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie:
– On zawsze wnosił w nasze towarzystwo dużo pogody i uśmiechu, więc ta pożegnalna uroczystość jest jakby spotkaniem przyjaciół. Janusz na próbach ubóstwiał zawsze próbować ukłony. Pomyślałem sobie, że w ten sposób żegnał się z publicznością. Na swój sposób był związany z Krosnem. Tutaj występował, kiedy graliśmy nasz program bożonarodzeniowy – szopkę, a w pobliskich ruinach zamku w Odrzykoniu, który był motywem dla napisania przez Aleksandra Fredrę wspaniałej komedii „Zemsta”, Janusz zagrał Dyndalskiego. Ubóstwiał tę rolę, pisanie tego listu. Ostatnio rozmawiałem z nim w styczniu, były jego urodziny, złożyłem mu życzenia. Zadał mi pytanie: powiedz, kiedy wrócę do Lwowa? Powiedziałem pół żartem, żeby pakował się i w tej chwili wracał. Nie poruszaliśmy na ogół tego tematu, nie chciałem, wiedziałem że to, że jest poza swoim ulubionym miastem, jego nurtuje. Zawsze uważał, że tu do Krosna przyjechał na chwilę”.
Nie ukrywał swojego wzruszenia także długoletni przyjaciel rodziny Tyssonów Ruben Bardanaszwili, architekt z Krosna, z pochodzenia z Batumi z Gruzji:
– Jeszcze w czasach sowieckich poznałem swoją przyszłą żonę Agnieszkę i osiedliłem się w Krośnie. Poznaliśmy się z Januszem, on często tu u nas bywał, ostoją naszą tu w Polsce był dom teściowej, również lwowianki z pochodzenia. Dzięki niemu poznałem środowisko lwowskie. W ludziach ze Lwowa jest jakiś wyjątkowy optymizm i zamiłowanie do swoich rodzimych terenów. Janusz mówił, że on nigdy z Polski nie wyjechał. Oni pozostali prawdziwymi Polakami na swojej ziemi. Cieszę się, że władze polskie doceniły jego zasługi dla teatru. Jest to chwała dla wszystkich lwowiaków Polaków, którzy usiłowali tę polskość zachować, ten wieki dorobek kultury polskiej – powiedział.
Po nabożeństwie kondukt żałobny wyruszył na cmentarz komunalny, gdzie Jan Tysson został pochowany obok żony Elżbiety, zmarłej trzy tygodnie wcześniej, 5 marca.
fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski
Dzień pożegnania Jana Tyssona 1 kwietnia 2025 r. wypadł niezwykle symbolicznie. Tego dnia, w 1656 roku w katedrze lwowskiej odbyły się Śluby króla Jana Kazimierza.
Za swoje zasługi Jan Tysson został uhonorowany: Odznaką Zasłużony dla Kultury Polskiej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (2013), Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2017), Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (2018), Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2023).
Anna Gordijewska











