„Stanęli jak straceńcy do walki nie szczędząc ofiary życia
Nie wywiesili białych szmat w geście poddaństwa
Pomni tradycji swoich przodków poszli z godnością
w bój przeciw przeważającej masie obcych wojsk
CHWAŁA WAM NA WIEKI !!!”
Tradycyjnie co roku w ten pamiętny dzień 17 września, gdy rosyjska nawała uderzyła podstępnie w plecy walczącej Rzeczypospolitej, członkowie Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi (PTOnGW) wspólnie z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie organizują akcję upamiętnienia poległych żołnierzy września. W ten dzień na ich grobach składane są wiązanki kwiatów i płoną znicze.
W okolicach Lwowa we wrześniu 1939 r. ciężkie boje o przedostanie się do okrążonego miasta toczyli żołnierze 11. Karpackiej Dywizji Piechoty i innych oddziałów, które dołączyły do tego zgrupowania w czasie wycofywania się z początkowych pozycji. Najcięższe i zaciekłe walki toczyły się w okolicach Janowa, Zboisk, Hołoska i w lasach Brzuchowickich. Niestety niemiecka „obrona” była na tyle silna, że wycieńczonym w dwutygodniowych walkach i praktycznie bez amunicji żołnierzom polskim nie udało się przebić do Lwowa. Opłacili te walki olbrzymią ofiarą własnej krwi.
W tym roku w akcji upamiętnienia bohaterów wzięli udział członkowie PTOnGW: prezes Janusz Balicki, Jerzy Marynowicz, Włodzimierz Cipyk, Bolesław Kruk i Halina Wiśkało-Zagorska. Konsulat Generalny RP we Lwowie reprezentowała konsul Dorota Dmochowska wraz z grupą pracowników placówki dyplomatycznej. Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej reprezentował wiceprezes Stanisław Bąkowski, harcerstwo Polskie – hrm. Stefan Adamski, a oprawę duchową i modlitewną zapewnił ks. Sławomir Bystry OFM z kościoła św. Antoniego we Lwowie.
Trasa jest co roku ta sama. Akcja rozpoczyna się na cmentarzu w Malechowie, gdzie we wspólnej mogile spoczywają polegli bohaterowie. Historię powstania tego grobu przybliżył zebranym Stefan Adamski. W połowie lat 90. XX w. do PTOnGW zgłosił się jeden z mieszkańców Malechowa z wiadomością, że na terenie jego posesji znajduje się zbiorowa mogiła polskich żołnierzy. Po przeprowadzonej ekshumacji skompletowano 64 trumny, które zostały złożone w tej mogile. Było to pierwsze upamiętnienie żołnierzy września w okolicach Lwowa.
Dalej poszły kolejne: na starym zamkniętym dla pochówków cmentarzu na Zboiskach też była zbiorowa mogiła wojskowa. Świadkowie twierdzili, że była ona poza murem cmentarnym. Jednak podczas przeniesienia cywilnych pochówków z tego cmentarza, jego mur został przebudowany, poszerzony. Mogiła znalazła się w obrębie tego nowego muru. Dlatego pierwotnie, gdy badano teren w poszukiwaniu zbiorowego grobu, sprawdzono teren poza nowym murem i niczego nie znaleziono. Gdy przed kilku laty szykowano ekshumację, przebadano teren poza ogrodzeniem i dopiero tam znaleziono pochówek.
Podczas tegorocznych ekshumacji, według oficjalnego komunikatu, odnaleziono szczątki blisko 40 osób. W grobach znaleziono wiele artefaktów: guziki, wojskowe nieśmiertelniki, które bardzo dobrze się zachowały, manierki, a nawet noże wojskowe, wyprodukowane w Warszawie. Pochówek szczątek planowany jest na koniec września na cmentarzu w Mościskach. W tym miejscu też złożono kwiaty i zapalono znicze pod symbolicznym krzyżem.
fot. Krzysztof Szymański / Nowy Kurier Galicyjski
Kolejny grób – to też zamknięty już dla pochówków cmentarz na Hołosku. Według orientacyjnych danych spoczywać tu może od 200 do 1000 żołnierzy. Dokładnych danych niestety brak, bo pochówki odbywały się już po zajęciu miasta przez sowietów i nikt wówczas nie dbał o jakąkolwiek inwentaryzację. Pomnik, ustawiony przez PTOnGW, znajduje się w dole i jest otoczony ogródkami działkowymi. Do tego teren jest podmokły po ogrodzeniu przez powstającą powyżej cerkiew. Ale o to miejsce stale dbają członkowie Towarzystwa i pamięć o bohaterach jest czczona.
Następna zbiorowa mogiła jest już poza Lwowem, w miejscowości Jaśniska. Tu na przycerkiewnym cmentarzu również spoczęli polegli bohaterowie. Przed laty powiadomiła o tym mieszkająca obok cmentarza Polka, niestety już nieżyjąca, która dbała o ten grób. Miejscem zaopiekowali się członkowie Towarzystwa i tak powstała kolejna uporządkowana mogiła, na której składane są kwiaty i palone znicze.
Następny pochówek leży w lesie obok miejscowości Lelechówka. Tu znajduje się grobla pomiędzy jeziorami janowskimi, na której we wrześniu 1939 r. rozegrały się dramatyczne wydarzenia. Grobla z jednej strony jezior broniona była przez polskich żołnierzy. Z drugiej strony podchodziły oddziały 11. Karpackiej Dywizji Piechoty, które początkowo wzięto za oddziały niemieckie i ostrzelano. Niestety padły ofiary z obu stron. Poległych złożono w symbolicznym grobie, który był tu jeszcze z czasów I wojny światowej i spoczywali w nim węgierscy i ukraińscy żołnierze. Ten grób, u stóp starego wiekowego dębu, stał się symbolem wiecznego spoczynku żołnierzy. Cześć ich pamięci!
Ostatnim punktem akcji był symboliczny krzyż na tzw. „Trzech Kopcach”. Jest to teren leśny obecnego poligonu jaworowskiego, gdzie we wrześniu 1939 r. rozegrała się bitwa z oddziałami niemieckiego elitarnego pułku SS „Germania”.
Strzelcy 49 huculskiego pułku z 11. Karpackiej Dywizji Piechoty przebijali się do Lwowa. W nocy 15/16 września we wsi Mużyłowice zaskoczyli dowództwo niemieckiej jednostki. Ten nocny bój opisywał w swoich wspomnieniach pułkownik Prugar-Ketling, dowódca 11. Karpackiej DP:
„Strzelcy 49. pp wtargnęli już do środka wsi, siekąc i kłując bagnetem każdego, kto im się pod rękę nawinął. Odzywające się od czasu do czasu seriami strzały pistoletów maszynowych urywały się nagle, w połowie magazynków. Czuło się, że ręka, która jeszcze przed ułamkiem sekundy naciskała spust, martwieje i bezwładnie opada, sparaliżowana uderzeniem kolby lub pchnięciem bagnetu. Nie słychać było żadnych okrzyków. Bój toczył się w ciemnościach i złowrogiej ciszy. Nikt nim już nie kierował – nikt o pardon nie prosił. Wrażenie było niesamowite. Toteż groza, jaka opanowała Niemców, musiała przewyższać wszystkie dotychczasowe ich przeżycia. Z takim zaskoczeniem i z takim atakiem nie spotkali się zapewne nigdy. Trupy, które oglądaliśmy później, miały wyraz straszny. Trwoga, wśród której ginęli, nie znikła z ich twarzy. Wysiedliśmy z samochodu i pieszo podążaliśmy za cichnącym i dogorywającym odgłosem nocnego szturmu. Gdy wchodziliśmy do pierwszych zabudowań, na niebie ukazywał się już świt. W coraz mocniej jaśniejących plamach brzasku porannego odróżnialiśmy domy, drzewa, opłotki, a później… działa, jaszcze, ciągniki, samochody – najpierw pojedyncze – potem grupy, całe parki. Przecieraliśmy oczy, by się upewnić, czy to nie złudzenie, tak nieprawdopodobnie zdobycz ta wyglądała. Wieś duża, bogata, o szerokich podwórzach i ogrodach, zawalona była sprzętem i materiałem wojennym po brzegi” (Bronisław Prugar-Ketling, Aby dochować wierności: Wspomnienia z działań 11 Karpackiej Dywizji Piechoty, 1990 r.).
Po tej walce pułk „Germania” został rozformowany, a pamięć o polskim żołnierzu przetrwała. I chociaż nie ma tu pochówku żołnierzy wówczas poległych (prawdopodobnie jest na cmentarzu w Mużyłowicach lub po okolicznych lasach), to ich bohaterstwo upamiętnia symboliczny krzyż i tablica ustawione przez Towarzystwo na skraju niewielkiej polanki. Jest to też jest ważne miejsce, gdzie oddajemy hołd bohaterstwu polskiego żołnierza i w tym roku również pani konsul Dorota Dmochowska złożyła wiązankę kwiatów i zapaliła biało-czerwone znicze.
W tym roku do akcji upamiętnienia dołączyła się grupa członków Legionu Polskiego, wracająca z Ukrainy ze wsparcia żołnierzy tej jednostki walczących na froncie. Gdy dowiedzieli się, że we Lwowie mają miejsce tego rodzaju uroczystości, dołączyli się do naszej grupy i wystąpili z własnym sztandarem. Oto co powiedział o swoich wrażeniach Henryk Bąkowicz, mający rodzinne powiązania z Ziemią Stanisławowską:
– Dziś wracamy z frontu, gdzie zawieźliśmy naszym żołnierzom środki opatrunkowe, żywność i inne potrzebne rzeczy. Gdy dowiedzieliśmy się, że odbędą się tu uroczystości, postanowiliśmy też oddać hołd bohaterom września 1939 r. i uczcić pamięć naszych ojców i dziadków, którzy walczyli tutaj o tę niepodległą Polskę. Moja rodzina również ma przykre doświadczenia z okresu wojny i z lat powojennych.
Jest to bardzo wzruszające, że spoczywają tutaj ci, którzy walczyli za Polskę, ale niestety ona stąd odeszła. Ale podziwiam mieszkających tu Polaków, że mają w sercu Polskę, że mają ducha polskiego i zachowują naszych bohaterów w swej pamięci – dodał ze wzruszeniem.
O podsumowanie tegorocznej akcji poprosiłem panią konsul Dorotę Dmochowską:
– Osobiście dla mnie, ale, przede wszystkim, dla urzędu konsularnego w Lwowie jest to bardzo ważna data i bardzo ważna akcja, do której przyłączamy się co roku na zaproszenie Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi. Staramy się być wszędzie tam, gdzie są upamiętniani żołnierzy z 1939 r.
Data 17 września była jedną z najbardziej tragicznych dat w historii naszego kraju, gdy w podstępny sposób Armia Czerwona napadła na Polskę, która już wówczas była ogarnięta wojną z Niemcami. Od tego czasu zaczęły się masowe deportacje, przede wszystkim ludności cywilnej mieszkającej na wschodnich obrzeżach naszego państwa. Exodus Polaków rozpoczął się w sposób zmasowany. Odbiło się to wielkim cieniem na losach zamieszkałej tu ludności polskiej.
Obecnie my, przedstawiciele Konsulatu, pracownicy Konsulatu, przedstawiciele środowisk polskich chylimy czoła przed żołnierzami, którzy zginęli za wolność naszej ojczyzny.
Krzysztof Szymański
Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie upamiętniło 85. rocznicę Września 1939









