Pamięci nie da się zniszczyć spychaczem

„…Umarłych wieczność dotąd trwa
dokąd pamięcią się im płaci…”
W.Szymborska

W Związku Sowieckim, w latach 50-60. XX wieku, na terenach ongiś byłych kresów RP, nagminnie niszczone były stare cmentarze katolickie. Szczególnie te w małych miasteczkach i wsiach. Budowano na tym terenie domy, garaże lub zamieniano je na parki. Co działo się z pochówkami – o to nikt nie pytał. Nagrobki, może nie zawsze dzieła sztuki, ale posiadające specyficzny koloryt regionalny szły na bruki czy pod fundamenty. W podlwowskich Pustomytach, spychaczem zgarnięto je na jeden kopczyk pod nasypem kolejowym. A pamięć o zmarłych? Tej się nie da zniszczyć spychaczem.

W takim stanie gruzowisko to przetrwało do roku bieżącego. Miejscowi mieszkańcy nie byli w stanie czegoś z tym zrobić, a władze nie bardzo wiedziały jak ten problem rozwiązać. Na zarośniętym kopcu przez wiele lat miejscowi alkoholicy urządzali sobie popijawy, pasły się tu kury, a po nagrobkach skakały dzieci.

{gallery}gallery/2015/pustomyty1{/gallery}

Jesienią ubiegłego roku do konsul Alfy Hermańskiej z Konsulatu Generalnego RP we Lwowie zgłosiła się pracownica konsulatu Natalia Konyk i opowiedziała o swojej wizycie w listopadzie ubiegłego roku z grupą byłych mieszkańców w ich rodzinnych Pustomytach pod Lwowem. Przyjechali z Polski odwiedzić swoje rodzinne strony, pokłonić się prochom przodków, zapalić znicze. Jakież było ich zdziwienie i szok, gdy po „polskim cmentarzu” (tak nazywane są te stare nekropolie) pozostała jedynie kupa gruzu. Ktoś odczytał fragment nazwiska na wystającym kamieniu, ktoś rozpoznał kształt nagrobka, znany ze starych fotografii rodzinnych. Wielu miało łzy w oczach.

Do akcji ratowania tego co pozostało, do ratowania pamięci o dawnych mieszkańcach Pustomyt, wspólnie z konsul Hermańską włączyli się: mieszkanka tej miejscowości Antonina Kostiw z rodziną i Michał Adam Miszczyk-Miński ze Lwowa. Dołączyła się do akcji i Lwowska Rodzina Rodzin. Niewiele czasu zajęło uzyskanie odpowiedniej zgody władz lokalnych, bo dzięki szybkim decyzjom sekretarza Rady miasta Pustomyty Olega Serniaka, zastępcy mera ds. organów wykonawczych Aleksandra Fedorczuka i naczelnika wydziału architektury Andrija Kuderskiego, już w marcu br. udało się uzyskać zgodę Rady miasta na uporządkowanie tego miejsca. Zgodnie z przestrzennym zagospodarowaniem terenu wydzielono granice, na których można było prowadzić prace. Inicjatorom chodziło głównie o upamiętnienie miejsca i stworzenie symbolicznego grobu tych wszystkich, którzy spoczywali kiedyś na katolickim cmentarzu w Pustomytach. Pierwotnie nawet nie chciano rozbierać kopca, a jedynie ustawić na nim symboliczny krzyż i z kilku nagrobków stworzyć coś w rodzaju lapidarium. Jednak, gdy wydobyto pierwsze nagrobki, koncepcję zmieniono. Postanowiono wydobyć wszystkie nagrobki, oczyścić i ustawić je na wydzielonym terenie.

Prace ruszyły. Dołączyli się do nich w czynie społecznym mieszkańcy Pustomyt, skrzyknięci przez panią Antoninę. Dołączyła się dyrekcja kolei, która wycięła krzaki na nasypie kolejowym. W kwietniu na teren weszła koparka, dzięki której udało się „rozgrzebać” całe rumowisko. Z tego na pozór niewielkiego kopczyka wydobyto ponad 40 nagrobków i ich fragmentów. Na tych kamieniach zapisana jest historia Pustomyt i ich mieszkańców. Po oczyszczeniu okazało się, że na niektórych nagrobkach nazwiska lub całe napisy są ściosane siekierą. Dlaczego? Tego już nam nikt nie powie. Odkryto też interesujące inskrypcje, jak np.: „Zamordowany nożem przez…” niestety imię mordercy zostało również skute.

{gallery}gallery/2015/pustomyty2{/gallery}

Prace trwały praktycznie do lipca br. Na początku czerwca, przed samym Bożym Ciałem, ustawiono symboliczny krzyż. Z tym też były problemy, bo trzeba było uzgodnić przebieg kabli w tym miejscu i ustawić go tak, aby niczego nie naruszyć. Ale wszystko zostało załatwione szybko i pomyślnie. Stanął krzyż. Rada miasta pomogła w usunięciu gruzu i śmieci, które pozostały po rozkopaniu kopca. Na wyrównanym placu wokół krzyża rozstawiono uratowane nagrobki, ich ułamki, szczątki figur. Część ułamków została ułożona również na nasypie kolejowym. Teren pomiędzy nagrobkami zasypano ziemią, wysiano trawę, a całość obramowano wysadzonymi tujami.

W wywiadzie udzielonym Kurierowi Galicyjskiemu konsul Alfa Hermańska stwierdziła: „Chciałabym, żeby to miejsce było swego rodzaju terenem medytacji, zastanowienia się nad sensem życia, wspomnienia swoich bliskich i znajomych, do grobów których nie możemy dotrzeć by zapalić tam symboliczną świeczkę. Najlepiej sens tego miejsca oddają słowa Wisławy Szymborskiej. Tak długo, jak my będziemy pamiętać, tak długo ci umarli będą żyć. Jeżeli my przestaniemy pamiętać i przestaniemy szanować takie miejsca – a tam brakowało tego szacunku – to pamięć się zatrze i zatrze się historia tego miejsca. Nie będziemy mieli co przekazać potomnym. Jeżeli ktoś będzie chciał tu, wśród tych ułomków, ustawić swoją tablicę pamięci rodziny, która miała grób na tym cmentarzu, czy jakiś inny znak pamiątkowy, to proszę bardzo. Te kamienie powinny zacząć żyć swoim życiem, a nie leżeć w kupie śmiecia. Tego nigdy nie można robić”.

W niedziele 9 sierpnia wokół krzyża i ustawionych wokół nagrobków na uroczystym poświęceniu tego miejsca zebrało się około 60 osób ze Lwowa i Pustomyt. Konsulat Generalny RP we Lwowie reprezentowali zastępca konsula generalnego Longina Putka, konsul Marian Orlikowski i konsul Alfa Hermańska. Władze miasta Pustomyty prezentowali sekretarz Rady miasta Oleg Serniak i zastępca mera ds. organów wykonawczych Aleksander Fedorczuk. Uroczystego poświęcenia dokonał o. Władysław Lizun z parafii św. Antoniego ze Lwowa, a towarzyszyli mu kapłani ze świątyń w Pustomytach. Na wstępie konsul Hermańska przedstawiła historię i przyczyny, dla których to miejsce powstało w obecnym kształcie. Podziękowała za wsparcie i zainteresowanie, które okazywały lokalne władze podczas załatwiania formalności i podczas przebiegu prac. Oleg Serniak ze swej strony podkreślił, że Polska i Ukraina mają wiele wspólnego, wiele dobrego w swojej wspólnej historii. To o tym musimy pamiętać. Inicjatywa uporządkowania tego miejsca po dawnym polskim cmentarzu była całkowicie oddolna. Dodał, że jest wdzięczny Konsulatowi RP i wszystkim osobom nieobojętnym ze Lwowa i Pustomyt, którzy doprowadzili do przekształcenia zwaliska w swego rodzaju miejsce pamięci. „Nie szczędząc czasu wolnego i wysiłku wykonaliście ważną i potrzebną misję uporządkowania tego zakątka Pustomyt. W imieniu nas wszystkich chcę wam podziękować za waszą ofiarną pracę. Nie pójdzie to na marne, bo nie tylko uporządkowaliście cząstkę miasta, ale pozostawiliście tu cząstkę swoich serc. Za to wam serdecznie dziękuję” – zakończył Oleg Serniak. Konsul Longina Putka ze swej strony podkreśliła, że ta uroczystość jest dowodem na to, jak przenikają się wspólnie historie naszych narodów. Dodała też, że „dziękuje mieszkańcom okolicznych zabudowań za zgodę na prowadzenie prac, bo bez ich zgody nie byłoby zgody władz lokalnych i niemożliwym byłoby uporządkowanie tego miejsca”. Poprosiła mieszkańców o opiekę nad lapidarium, bo jest to kolejny pozytywny przykład współpracy obu narodów.

Krótką modlitwę poprowadził o. Władysław Lizun. Przeczytał stosowny fragment Ewangelii i podkreślił, że zgromadziliśmy się tu, aby pomodlić się za tych, którzy spoczywają na cmentarzu, a za których czasem nie ma się już kto modlić. „Te nagrobki świadczą o naszej wierze w Boga. Nam pozostaje pamięć o tych miejscach i okazywanie im szacunku. W czasach komunizmu jednak co obce było niszczone, zacierane. Przez takie działania nasze kultury ubogacają się wzajemnie i to jest ważne”. Po krótkich modlitwach kapłanów trzech obrządków u stóp krzyża dokonano poświęcenia krzyża i nagrobków. Następnie zebrani zapalili znicze.

Podczas tej ceremonii miało miejsce wzruszające wydarzenie. Do krzyża podszedł mieszkaniec Pustomyt, który na tacy i haftowanej serwecie ułożył na kamiennym bloku u stóp krzyża figurę Chrystusa Ukrzyżowanego. Jak powiedział w późniejszym wywiadzie, nazywa się Teodor Żurawczyk. Pamiętał jeszcze stary cmentarz, gdy jeszcze nie był zniszczony. W jego centralnej części na wprost wejścia stał wysoki krzyż z tą właśnie figurą Chrystusa. Pewnego razu, gdy powrócił z delegacji, ujrzał, że cmentarz jest zniszczony, krzyży i nagrobków nie ma, ale pośród trawy zauważył właśnie tego Chrystusa z krzyża. Figura miała urwane ramię, ale na szczęście leżało ono obok. Zabrał ją do domu i trzymał w swoim pokoju. Postanowił, że jak dożyje i to miejsce zostanie upamiętnione, to przyniesie tę figurę, aby znów umieszczono ją na właściwym miejscu – na krzyżu. Był szczęśliwy, że dożył takiej chwili i jako największą relikwię ze łzami w oczach przyniósł ją tutaj. Konsul Longina Putka obiecała, że po renowacji figura zostanie zamontowana na poświęconym krzyżu.

{gallery}gallery/2015/pustomyty3{/gallery}

Zresztą, to nie pierwszy taki wypadek w tym miejscu. Podczas wywiadu konsul Alfa Hermańska opowiedziała, jak pewnego razu, gdy stał już krzyż i rozstawiano wokół nagrobki, podszedł do nich mężczyzna. Przyznał się, że żyje ze sprzedaży złomu. Ktoś dał mu współczesną aluminiową figurkę Chrystusa do sprzedania, ale on przecież „nie może sprzedać Chrystusa”. Przyniósł figurkę i prosił, aby została ona w tym miejscu i by jej nie wyrzucono.

Krótkiego wywiadu udzieliła też Antonina Kostiw, dzięki zaangażowaniu rodziny której wykonano wiele prac przy porządkowaniu tego terenu: „Odczuwam wielkie zadowolenie. Wydaje się, że wszystkie dusze, które tu spoczywały, odleciały dziś do Nieba. Jestem bardzo wzruszona, ale jednocześnie zadowolona, że przybyło tu tak dużo ludzi, mieszkańców Pustomyt. Kiedyś tu mieszkałam, pragnęłam, żeby to miejsce było kiedyś uporządkowane. Chciałam, żeby tu było pięknie, żeby przychodzili tu ludzie i żeby nigdy nie powtórzyła się taka sytuacja. Pamiętam, jak były tu zarośla, ten pagórek z nagrobkami. Chciałam to odkopać, odszukać ludzi, którzy mieli tu groby swoich bliskich. Tak bardzo tego chciałam, że tak się stało”.

Tak oto już spełnia się marzenie konsul Hermańskiej – to miejsce zaczyna żyć swoim życiem. Ludzie znoszą tu rzeczy uświęcone. Dobrze rokuje to na przyszłość, że to miejsce nie będzie dewastowane, niszczone i nie stanie się znów śmietnikiem pod nasypem kolejowym.

Krzysztof Szymański

{youtube}PxrKkgHj0vQ{/youtube}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X