O kresach wciąż za mało

O kresach wciąż za mało

8 listopada 2012 roku w Przemyślu odbyła się międzynarodowa konferencja „Kresowe dziedzictwo – narody, wyznania, kultura”, zorganizowana przez Instytut Historii miejscowej Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej oraz Instytut Nauk o Wychowaniu Akademii Ignatianum w Krakowie.

Tematyka ta cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem i tym razem również przyciągnęła naukowców, dziennikarzy i dyplomatów z najbardziej chyba charakterystycznych miast pogranicza, Przemyśla i Lwowa, ale także z najodleglejszych zakątków Polski i Ukrainy. Omawiane kwestie były tak zróżnicowane, jak bogate jest dziedzictwo kresów. Prelegenci zgłębiali losy samych kresowian, jak i ślady pozostawione przez nich w narodach, wyznaniach i kulturze. W referatach szlachecki zaścianek sąsiadował z sokolniami, a dyplomaci II Rzeczypospolitej urodzeni w Galicji Wschodniej wzbudzili żywe dyskusje, podobnie jak kwestia ratowania lwowskich Żydów podczas II wojny światowej.

Co charakterystyczne, wywody i dysputy toczyły się w niecodziennej atmosferze, gdzie powaga słów przeplatała się z anegdotą, a chwile zadumy z żartobliwymi komentarzami. Taki klimat wyczarowali gospodarze konferencji, ale także zdeterminował sam przedmiot obrad. Aby opisać ten specyficzny obszar, który zrodził niezwykle utalentowanych artystów, wielkich polityków, a w „zwyczajnych ludziach” wykształcił szczególną otwartość na świat, równie barwny powinien być język, jakim o nim mówimy. Język, który odzwierciedlał będzie wyjątkowość płaszczyzn komunikacji, które stworzyły na kresach relacje między przedstawicielami różnych narodów czy religii. Język, w którym zawiera się wiedza uczonych i odwieczna mądrość zwyczajnego życia, pełnego śmiechu i łez.

Ta kresowa feeria barw wymaga wielu godzin spotkań i rozmów. Nie sposób jej zamknąć w jednym dniu obrad, nie sposób pojąć podczas wycieczki na trasie Nowy Rozdół – Lwów, która dla uczestników konferencji stała się okazją do poznania pogranicznych ziem i przedłużenia naukowych rozmów. Trudno jest nam dziś nawet zdefiniować kresy, gdyż to, co terytorialnie nimi jest w XXI wieku, stanowiło przecież przed stuleciami dalekie od granic ziemie Rzeczpospolitej. Zarazem wiele osób czuje potrzebę poznawania ich i opisywania. Według badań, jakich wyniki w kwietniu 2012 roku ogłosiło Centrum Badania Opinii Społecznej, co siódmy Polak deklaruje, że on sam, bądź jego rodzic, dziadek lub pradziadek urodził się na dawnych kresach, zatem w przybliżeniu żyje dziś nad Wisłą od 4,3 mln do 4,6 mln osób, które mogą się nimi żywo interesować.

Dla tych osób na pewno warto prowadzić badania, a następnie publikować ich wyniki, aby spopularyzować wiedzę o tym magicznym, pozornie przez każdego znanym, a tak naprawdę wciąż niezbadanym obszarze. Dlatego przedsięwzięcia takie, jak przemyska konferencja są szczególnie cenne i pozostaje mieć nadzieję na ich kontynuację.

Agnieszka Sawicz

X