O filmie „Fatalny rozkaz. Wilno 1939” Ujęcie z planu filmu „Fatalny rozkaz. Wilno 1939”

O filmie „Fatalny rozkaz. Wilno 1939”

Pakt Ribbentrop – Mołotow, podpisany w sierpniu 1939 r., przewidywał podział Europy Centralnej na „strefy interesów”. Polskie ziemie wschodnie, aż po Wisłę (co później zostało skorygowane – granicę ustawiono na Bugu) miały przypaść Związkowi Sowieckiemu. Jednak wbrew oczekiwaniom Niemiec, Moskwa się nie spieszyła.

– Stalin cały czas czekał – mówił w filmie „Fatalny rozkaz. Wilno 1939” prof. Mikołaj Iwanow. – W odróżnieniu od Hitera cholernie bał się wojny na dwa fronty. W tym samym czasie odbywały się bardzo ciężkie walki na Dalekim Wschodzie. 15 września podpisano porozumienie pokojowe z Japończykami. A więc Stalin miał rozwiązane ręce – dodał.

Ostatecznie Sowieci uderzyli 17 września przed świtem. Na Polskę ruszyły dwa fronty Armii Czerwonej: Białoruski i Ukraiński. Łącznie w ich skład wchodziło  blisko 800 tysięcy żołnierzy, 5 tysięcy dział, 5 tysięcy czołgów i ponad 3 tysiące samolotów.

Front Białoruski działał na północy. Tam do obrony przygotowane były tylko dwa miasta: Wilno i Grodno. Działo się tak, choć jednostki stacjonujące tam w czasie pokoju jeszcze przed 1 września wyruszyły na zachód, do armii i grup operacyjnych tworzonych do walki z Niemcami. Z kolei duża cześć oddziałów zapasowych, sformowanych później, została wysłana w kierunku Lwowa. Tworzono jednak kolejne oddziały zapasowe.

Na południu znaczącym siłom niemieckim opierał się Lwów – i to tylko on mógł walczyć z Armią Czerwoną, choć oczywiście stawianie oporu dwom potężnym wrogom na raz było niesłychanie trudne. Ostatecznie Lwów poddał się Sowietom, co okazało się tragicznym błędem, bo w efekcie polscy oficerowie z tego miasta zginęli w 1940 r. z rąk NKWD.

Wilno: przygotowania do obrony

Wilno było przed wojną jednym z najsilniejszych ośrodków wojskowych w północnowschodniej części Polski. We wrześniu 1939 r.  znalazło się najpierw na głębokich tyłach wojny toczonej z Niemcami, a potem, nieoczekiwanie stało się jednym z głównych celów sowieckiego ataku.

Miasto wchodziło organizacyjnie w skład Okręgu Korpusu nr III z siedzibą dowództwa w Grodnie, z gen. Bryg. Józefem Olszyną-Wilczyńskim na czele. Stacjonowała w nim I Dywizja Piechoty Legionów, część 5 pułku lotniczego (lotniska Porubanek), dowództwo Wileńskiej Brygady Kawalerii i 4 pułk Ułanów Zaniemeńskich. Zgodnie z planem mobilizacyjnym IDP Leg. odeszła w rejon Różana i Ostawi Mazowieckiej, a Wileńska Brygada Kawalerii w okolice Piotrkowa Trybunalskiego. Eskadry bojowe 5 pułku lotniczego odlecały na lotniska Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew” i Armii „Modlin”. Po wybuchu wojny w mieście zmobilizowano 35 Dywizję Rezerwową, która 7 września transportem kolejowym dotarła do Lwowa.

Po wybuchu wojny dowództwo Obszaru Wazownego „Wilna” podjęło prace związane z przygotowaniem miasta do obrony. Nowym dowódcą Obszaru 12 września został ppłk Tadeusz Podwysocki, zarazem komendant wileńskiego garnizonu. 14 września do Wilna przybył zastępca dowódcy DOK nr III płk dypl. Jarosław Okulicz-Kazaryn, który przyjął dowództwo jako najstarszy stopniem oficer. Obaj byli przekonani, że miasto powinno podjąć obronę przed wkraczającymi wojskami sowieckimi.

W dniu 17 września, czyli w przeddzień sowieckiego ataku, w Wilnie znajdowało się około 14 tys. żołnierzy oraz ochotników, a więc tyle, ile liczyła dywizja piechoty – ale tylko około 6,5 tyś. było uzbrojonych. W międzyczasie napływały jeszcze różne drobne poddziały, ale były one bardzo słabo wyszkolone, uzbrojone przeciwpancernymi 37 mm, kilkoma działami przeciwlotniczymi 40 mm, kilkudziesięcioma karabinami maszynowymi oraz improwizowanym pociągiem pancernym.

Ujęcie z planu filmu „Fatalny rozkaz. Wilno 1939”

Bitwa, która trwała jeden dzień. Fatalny rozkaz generała Olszyny-Wilczyńskiego.

We wczesnych godzinach rannych 18 września komandarm Michaił Kowalow wydał rozkazy dotyczące opanowania Wilna. Wobec problemów z zaopatrzeniem w paliwo z III Armii wydzielono 24 Dywizję Kawalerii wzmocnioną 22. i 25. Brygadą Pancerną z zadaniem uderzenia na miasto z pólnocnego wschodu. Grupa ta miała około 500 pancernych wozów bojowych. 36 Dywizja wzmocniona 6 Brygadą Pancerną, dysponując około 300 wozami bojowymi, otrzymała zadanie uderzenia z południowego wschodu.

Pierwsze pododdziały Armii Czerwonej dotarły do Wilna około 16.00. Obronę podzielono na trzy odcinki. Ocinek wschodni złożony z dwóch batalionów piechoty, z części ośrodka zapasowego Wileńskiej Brygady Kawalerii i z drobniejszych oddziałów. Odcinek środkowy – południowo-wschodni osadziły dwa bataliony. Odcinek zachodni był drugorzędny i obsadzał go tylko jeden batalion z ośrodka zapasowego 1 Dywizji Piechoty Legionów.

Do pierwszego starcia doszło na odcinku wschodnim, na ulicy Płockiej. Tam stawiał opór oddziałowi zwiadowczemu Sowietów pluton armat. Około godziny 17.00 przez odcinek południowo-wschodni podpułkownika Stanisława Szyłejki przejechały bolszewickie czołgi i wjechały do miasta. Płk Szyłejko zapytał dowództwo obrony, co ma robić.

Płk Okulicz-Kozaryn skontaktował się z gen. Olszyną-Wilczyńskim. Ten rozkazał: „W razie sowieckiego ataku na Wilno rozkazuję wycofanie na Litwę”. Okulicz odpowiedział, że „chciałby obroną zaznaczyć tylko pewien protest przed zajmowaniem siłą tego co nasze, żeby nie było, że oddajemy zupełnie bez walki”.

Generał odrzekł: „Dziękuję za piękny zamiar zamanifestowania obrony… poddaję jednak pod rozwagę tę decyzję, wobec realnej groźby zniszczenia miasta i jego mieszkańców”. Ta decyzja Okulicza wywoła ostre protesty ze strony części oficerów w Wilnie.

W kierunku wojsk sowieckich wyjechał ppłk Tadeusz Podwysocki – miał zbadać zamiary przeciwnika, został jednak ostrzelany i zawrócił. Tymczasem do Wilna docierały oddziały sowieckie. Po stronie polskiej walczyła część wojsk. – Kto nie chciał  walczyć, to się wycofywał – mówi Wiktor Cygan z Instytutu Piłsudskiego. – Nieskoordynowane walki trwały praktycznie przez całe godziny wieczorne i godziny nocne z 18 na 19 września. Ostatecznie oddziały polskie zaczęły wycofywać się przez Most Zielony i Most Zwierzyniecki na północną stronę Wilna – dodaje.

Część broniących Wilna pododdziałów przekroczyła granicę litewską. Inne toczyły jeszcze walki na pograniczu litewsko-polskim, przedostają się na Litwę później, bądź dostają się do niewoli sowieckiej. Niektórzy obrońcy miasta wrócili do rodzinnych domów, ale byli i tacy, którzy transportem kolejowym dotarli do Grodna, biorąc udział w jego obronie.

Ujęcie z planu filmu „Fatalny rozkaz. Wilno 1939”

Jak powstał film

Inicjatorem powstania filmu o obronie Wilna we wrześniu 1939 r. był szef Wilnoteki, Walenty Wojniłło. Szefom Fundacji Joachima Lelewela powiedział: nakręciliście dokument o obronie Grodna, czas na Wilno! Od pomysłu do jego realizacji minęło trochę czasu, konieczne było bowiem napisanie scenariusza oraz pozyskanie pieniędzy. Nad scenariuszem pracowali Janusz Petelski – przyszły reżyser oraz Piotr Kościński – prezes Fundacji Joachima Lelewela i przyszły producent. Z pieniędzmi było trudno. Na szczęście powodzeniem zakończyły się rozmowy z TVP Historia. Ostatecznie, koproducentem została Telewizja Polska, ale otrzymane od niej środki nie wystarczyły na wszystko.

Koniecznie było szukanie innych ofiarodawców. Był rok 2023, a więc rok wyborczy, wszyscy byli raczej zainteresowani wyborami niż produkcją filmową. Ostatecznie, udało się otrzymać środki z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych (dzięki współpracy z Fundacją Pomoc Polakom na Wschodzie), z Centralnej Biblioteki Wojskowej im. Józefa Piłsudskiego w  Warszawie oraz Fundacji PGE. Udało się też zebrać pieniądze przez crowdfunding na platformie zrzutka.pl. No i część prac przy filmie wykonana została bardzo tanio lub nawet za darmo. Bez tego nic by się nie udało.

To oczywiste, że część zdjęć musiała powstać w Wilnie. Tu bardzo pomógł Wileński Klub Rekonstrukcji Historycznej Garnizon Nowa Wilejka. W Ostrej Bramie zdjęcia robiliśmy o świcie, by nie pojawili się zbyt liczni przechodnie we współczesnych ubraniach. Przy Rossie omal nie doszło do wypadku – kierowca autobusu miejskiego tak zapatrzył się na grupę rekonstruktorów w polskich mundurach, że niemal wpadł na mur… A przyjechali też rekonstruktorzy z Polski – z Grajewa, odtwarzający tam 9 Pułk Sztrzelców Konnych, a także z Osowca – w mundurach Korpusu Ochrony Pogranicza. Niełatwo było wnieść „worki z piaskiem (faktycznie z trocinami…) na Górę Trzech Krzyży, gdzie dla potrzeb filmu utworzono „stanowisko przeciwlotnicze”, na którym stanęły dwa karabiny maszynowe.

Podwileńskie Jodiszki odtwarzały „wioskę po litewskiej stronie granicy”, dokąd trafili internowani polscy żołnierzy. Wcześniej musieli jednak przez tę granicę przejść – przejście graniczne powstało na nieodległej drodze polnej.

W Polsce sceny do filmu kręcone było w Latowiczu, znanym w serialu „Ranczo” – tu pomogli rekonstruktorzy z Mińska Mazowieckiego oraz m.in. z grupy Kalina Krasnaja. W samym Mińsku kręcono sztab obrony Wilna (w pięknym Muzeum 7 Pułku Ułanów – Oddział Muzeum Ziemi Mińskiej). Inne zdjęcia powstawały w Muzeum Nałkowskich w Wołominie, nagrywani też były zarówno w Warszawie jak i w Wilnie.

A potem była kolaudacja – uwagi ze strony TVP Historia – poprawki i wreszcie premiera w Warszawie, potem w Wilnie. I premiera telewizyjna, najpierw w TVP Historia, a potem w werssji białoruskiej w Bełsacie.

Według materiałów Fundacji Joachima Lelewela

Tekst ukazał się w nr 3 (487), 13 – 26 lutego 2026

Pomysł na film „Lwów 1939”

X