Niepełna ukraińska reforma emerytalna

Po długim oczekiwaniu, 3 października została przyjęta przez Radę Najwyższą Ukrainy długo oczekiwana reforma emerytalna. Niestety, bez wcześniej planowanego filaru kapitałowego, co czyni ją niepełną.

W takim kształcie osoby pracujące nie mają możliwości powiększenia swojej przyszłej emerytury poprzez dobrowolne oszczędzanie z wypłacanych im wynagrodzeń.

Przyjęcie w takim kształcie ustawy emerytalnej jest niezrozumiałe, ponieważ obciążenie budżetu dopłatami do emerytur tylko w roku 2016 wyniosło 25 mld dolarów, to jest 6% PKB Ukrainy. Kwota ta jest potężnym obciążeniem dla gospodarki. Podniesienie kwoty emerytury solidarnej o 140 UAH do wysokości 1452 UAH jest iluzoryczne, ponieważ stanowi podwyżkę o 11%, natomiast inflacja wyliczona na ten rok wyniesie 16,4%. Tak więc, jest to podwyżka nominalna, a nie faktyczna. W chwili obecnej inflacja „zjada” podwyżkę emerytur i wręcz powoduje obniżenie jej realnej siły nabywczej o przynajmniej 6%. Tym bardziej, że podwyżka nastąpiła od 1 października, a inflacja jest od początku roku. Premier rządu określił deficyt funduszu emerytalnego na 140 mld dolarów, z którym stopniowo rząd musi się uporać w ciągu 7–10 lat.

W pierwotnym kształcie reformy emerytalnej część kapitałowa [II filar oszczędnościowy] miał być wprowadzony równolegle ze zmianą wieku emerytalnego i podwyżką emerytur. Wydłużono staż pracy uprawniający do emerytury do 35 lat. Osoby, mające mniej niż 10 lat do emerytury, mogą dobrowolnie przystąpić do oszczędnościowej części funduszu emerytalnego. Co prawda, zapowiedziano stworzenie schematu systemu oszczędnościowego do 1 lipca 2018 roku, lecz w te zapowiedzi mało kto wierzy. Nawet naciski Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego nie są całkowicie skuteczne. Opór polityków jest silniejszy, choć nie jest to zrozumiałe, chociażby ze względu na złą sytuacje budżetu, dodatkowo obciążonym toczącą się wojną na wschodzie kraju.

Na Ukrainie na 10 pracujących przypada 9 emerytów, dla przykładu w Polsce, na 10 pracujących przypada 3 emerytów. Dodatkowo niekorzystną sytuację stwarza szara sfera gospodarki, czyli wypłaty w kopertach bez uiszczania składek emerytalnych [między innymi]. Czynnikiem niekorzystnym jest duża emigracja zarobkowa Ukraińców, co powoduje, że ich składki nie napływają do budżetu Ukrainy. Tylko w Polsce według oficjalnych danych pracuje 1.78 miliona Ukraińców, z których zdecydowana większość nie deklaruje powrotu do swojego kraju. Dużym problemem dla budżetu jest legendarna już korupcja. Międzynarodowy Fundusz Walutowy wyliczył, że kosztuje ona kraj nie mniej jak 2% dochodu narodowego brutto.

Wymienione czynniki obciążające budżet powodują, że Ukraina zadłuża się ponad miarę. W obecnym roku dług Ukrainy wynosi 138% PKB i jest bardzo niebezpieczny w takiej wysokości. Dla przykładu, aktualny dług Polski to 54% PKB [dane z I kwartałem 2017], a gospodarka Ukrainy to 20% gospodarki polskiej. W roku 2018 Ukraina będzie zmuszona zapłacić 7 mld dolarów tytułem obsługi wcześniej udzielonych kredytów.

Aby pokryć swój deficyt Ukraina rozpaczliwie szuka kredytów na rynkach kapitałowych, a o to nie jest łatwo temu krajowi ze względu na wiarygodność finansową i wiele przykładów zagarnięcia kredytów w przeszłości, jak i niespłacanie ich wcale lub nieterminowo. Aktualnie Ukrainie udaje się pozyskać kredyty oprocentowane nie mniej jak 7,5% w skali rocznej. Jest to jedno z najwyższych oprocentowań na świecie. Dla przykładu, kraje azjatyckie takie jak Uzbekistan, Kirgistan czy Kazachstan otrzymują kredyty oprocentowane niżej o 1–1,3% niż Ukraina. Trudny i wysoko oprocentowany kredyt w efekcie nakręca spiralę zadłużenia Ukrainy. W latach 2018–2019 budżet planuje zaciągniecie 4 mld dolarów dodatkowych kredytów. Rozwój kraju zależy od inwestycji, których jest niewiele, ponieważ wysokość oprocentowania kredytów dla biznesu jest również bardzo wysoka i zaczyna się od 20% wzwyż w okresach kredytowania 1–3 lata, co w biznesie jest okresem niezwykle krótkim. Dla przykładu, znana ukraińska giełdowa spółka Kernel emitowała euroobligacje o oprocentowaniu rocznym 8,75%. Przy tak drogim kredycie jakikolwiek biznes jest wielkim ryzykiem i inwestycji nie przybywa. Nie bez znaczenia jest sytuacja polityczna, nie dająca niezbędnego spokoju biznesowi i napływie kapitału inwestycyjnego. Ślimaczące się reformy: sądownictwa, podatkowa, bardzo długie oczekiwania na zwrot VAT, mają też swój nienajlepszy wkład w gospodarkę ukraińską. W takiej sytuacji założenia budżetowe jak wzrost PKB o 3% czy inflacja na poziomie 7% są mało prawdopodobne.

Wskazane czynniki, warunkujące budżet Ukrainy, pokazują mało odpowiedzialne i zrozumiałe podejście do budżetu państwa przez polityków, którego jednym z najważniejszych elementów jest fundusz emerytalny. Reforma w obecnym kształcie nie stabilizuje sytuacji emerytów. W obecnym stanie jest to tykająca bomba pod fundamentami państwa, a czasu na jej rozbrojenie pozostało naprawdę niewiele.

Włodek Bartkowiak
Tekst ukazał się w nr 22 (290) 30 listopada – 18 grudnia 2017

X