Mikołaju, Mikołaju – grzeczne dzieci cię czekają fot. Krzysztof Szymański / Nowy Kurier Galicyjski

Mikołaju, Mikołaju – grzeczne dzieci cię czekają

To święto jest najbardziej oczekiwane przez dzieci. Z wypiekami na buziach nie mogą doczekać się jego przyjścia. Aż nareszcie nastaje ta chwila, gdy pojawia się święty Mikołaj… Nie inaczej było w polskiej grupie w przedszkolu nr 48 przy ul. Metrologicznej we Lwowie.

Ten dzień, 6 grudnia br., okazał się słoneczny, ale nie zimowy – ani śladu śniegu. Ale mimo to do dzieci zawitał święty Mikołaj. Niestety cała impreza powitania świętego trafiła na okres wyłączania światła i wszystko musiało odbyć się przy świetle dziennym. W czasie, gdy dzieci przygotowywały się w grupie, na sali zbierali się już rodzice. Po chwili ukazały się nasze pociechy, prowadzone przez wychowawczynię Jolę Szymańską i Wierę Bożenową, melodią na pianinie towarzyszyła dzieciom muzykolog Aleksandra Wojciechowska. Niektóre maluchy na widok rodziców na sali uśmiechały się i machały im. Były zadowolone, że mama jest z nimi i cała trema znikła. Dla niektórych był to ich pierwszy w życiu występ przed tak „szeroką publicznością”.

Na początek – jak zawsze – piosenka i zabawy, by pokazać rodzicom czego już nauczyły się od września. Tu już czuły się swobodnie – było to dla nich to, czym co dnia skracają sobie czas w przedszkolu. Rodzice nagradzali występy swych pociech brawami. Gdy już zaprezentowały rodzicom swe umiejętności przyszła właściwa chwila – zabrzmiały dzwonki i wreszcie pojawił się święty Mikołaj i jak na niego przystało, z pastorałem, w mitrze i z długą białą brodą. W ręku trzymał dwie księgi – białą i czarną. Tu miał zapisane dobre i złe uczynki dzieci. Na szczęcie ta czarna była o wiele mniejsza i cieńsza od tej białej. Pouczył dzieci, co ma w nich zapisane i przeglądając wypowiedział życzenie, by za rok ta czarna była jeszcze cieńsza – co dzieci chórem obiecały.

Ale przed Mikołajem też trzeba się popisać – dzieci deklamowały wierszyki o nim i pokazały kolejne zabawy, których nauczyły się w przedszkolu. Do „Mam chusteczkę malowaną” wciągnęły nawet św. Mikołaja, który chętnie tańczył w rytm muzyki. Potem nastąpiła kolejna interesująca zabawa, a mianowicie na słowa piosenki, że nawet święty ma nos i umie rozpoznawać zapachy, wychowawczyni i muzykolog podsuwały świętemu różne owoce, a ten miał zgadnąć, co to było. Trafną odpowiedź dzieci przyjmowały radośnie. Nie wiem jak czuł się św. Mikołaj. Pół biedy, gdy podsuwano mu mandarynkę, jabłko czy banana, ale gdy była to cebula lub czosnek…

No i nadeszła ta właściwa chwila. Na salę wniesiono olbrzymi worek (a nawet dwa) i prezenty. Każde dziecko otrzymało swój prezent i wracało na swoje miejsce. Ciekawość była duża, więc od razu zaglądały do reklamówek, a niektóre zabierały się natychmiast za słodycze.

Na zakończenie było jeszcze wspólne zdjęcie ze św. Mikołajem i dzieci pobiegły do swych rodziców, aby pochwalić się prezentami. Rodzice jeszcze zrobili sobie pamiątkowe zdjęcia ze swymi pociechami.

fot. Krzysztof Szymański / Nowy Kurier Galicyjski

Po zakończeniu całej imprezy wychowawczyni Jola Szymańska udzieliła krótkiego wywiadu:

Jak duża jest w tym roku grupa przedszkolna?

Teraz mamy największą grupę od czasów epidemii covid 19 i wybuchu wojny. Razem z dziećmi, które zostały z zeszłego roku, mamy ich 18. Bardzo nas to cieszy i mamy nadzieję, że w przyszłości tak już zostanie.

Czy dużo nowych dzieci przyszło?

Nowych mamy 6 dzieci. Przyszły dzieci malutkie i takie, co mają już ukończone 5 lat.

Czy starcza miejsca dla wszystkich?

Wystarcza dla wszystkich, bo w naszej grupie miejsc mamy na 24 dzieci.

Czy trudno jest pracować z tymi najmłodszymi pociechami?

Jakkolwiek brzmi to dziwnie, ale z tymi młodszymi jest mniej kłopotów niż z pięciolatkami. Te mniejsze czasem popłaczą, ale wciągają się szybko do zabaw i do porządku w grupie. Te starsze już mają swoje przyzwyczajenia wymagają więcej uwagi i więcej pracy.

Widzę, że zmieniła się dekoracja sali?

Przygotowujemy dekoracje tak, żeby były na każdą porę roku. Zainstalowano nam na ścianie oświetlenie LEDowe, ale niestety dziś nie było światła i rodzice nie mogli tego zobaczyć.

Czy będą to również Twoje prace?

Tak, teraz przygotowujemy wycinanki na Boże Narodzenie. Pracujemy nad tym razem z panią Wojciechowską i wychowawczyniami z innych grup.

Jak układa ci się współpraca z rodzicami?

Bardzo dobrze. Są bardzo aktywni i zawsze są gotowi pomóc grupie, a w domu widać, że pracują z dziećmi. Teraz, na mikołajki pytali czym mogą wspomóc grupę. Kupili dla grupy rozwojowe gry planszowe i klocki. Przy tej okazji chcę im za tą współprace podziękować. Chcę też podziękować naszemu Konsulatowi Generalnemu, który przygotował dla dzieci prezenty mikołajkowe. W ubiegłym roku Konsulat kupił dla nas pufy, które wykorzystujemy w grupie i w schronie. Są na tyle funkcjonalne, że dzieci nawet mogą na nich spać, gdy alarm się przedłuża. Dzięki Konsulatowi mamy bardzo dużo, ale mamy też jeszcze wiele próśb. Potrzebne jest nam nowe linoleum do szatni, bo stare już się w wielu miejscach przetarło. Ale rozumiemy, że wszystkiego naraz się nie da załatwić.

Dziękuję bardzo i życzę wiele sił i wytrwałości w tej niełatwej pracy.

Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 23 (459), 17 – 30 grudnia 2024

X