W dniu 20 listopada 2024 roku nasza grupa sympatyków kultury chrześcijańskiej kolejny raz spotkała się w domu paulistów we Lwowie. Jak zwykle na początku była modlitwa przed Najświętszym Sakramentem, odmawiana wspólnie, a także indywidualnie w ciszy. Ponadto brat Adam Szczygieł SSP zaproponował nam zapoznanie się z Listem Pasterskim abp. Józefa Bilczewskiego z 1910 roku, zatytułowanym „Chleb Życia”. Każdy z nas otrzymał ten tekst, aby móc do niego wracać podczas osobistej refleksji. Oto jego fragment: „Kiedy na przednówku zabraknie w domach chleba, ludzie słabną, stają się niezdolni do pracy, zapadają na tyfus głodowy. Gorsze niż tyfus głodowy choroby spadły w naszych czasach na ludzkość z powodu zaniedbania Chleba Bożego, że wymienię tylko niektóre, jak: osłabienie wiary, zanik zasad, a więc i wielkich charakterów, zdziczenie i spoganienie świata. Jeśli więc świat ma wyzdrowieć, jeśli sprawiedliwość i miłość ma zapanować wśród narodów, to musi on koniecznie zwrócić się szczerze i całym sercem do Źródła sprawiedliwości i miłości, do Źródła zdrowia i życia, czyli do Najświętszego Sakramentu i wykorzystać przez Komunię świętą wszelkie dobro, jakie w Nim jest złożone”.
W dalszej części spotkania czekała na nas kolejna niespodzianka. Wydawało nam się, że zarówno o Lwowie, jak też o lwowiakach wiemy wiele. Tym razem jednak pozwoliliśmy się zaskoczyć. Gdy brat Adam zapytał nas o to, czy słyszeliśmy o Julianie Godlewskim, musieliśmy wyznać, że nie. Zresztą, jak się później okazało, również w Polsce nie jest on znany. A był to „wielki charakter” – lwowianin, żołnierz, biorący udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku i w II wojnie światowej, prawnik, członek zarządu koncernu przemysłowego Thyssena, mecenas kultury polskiej, wielki dobroczyńca i społecznik. Urodził się we Lwowie 17 sierpnia 1903 roku, zmarł w Warszawie 4 lutego 1983 roku. Jego dziadkiem ze strony matki był znany nam Julian Zachariewicz, architekt, profesor i rektor Politechniki Lwowskiej.

Więcej o naszym bohaterze dowiedzieliśmy się z dokumentalnego filmu pt. „Julian Godlewski. Łowca skarbów”. Produkcja ta powstała w 2024 roku, a jej reżyserem jest Jarosław Mańka. Jul, bo tak nazywano naszego bohatera, posiadając wielkie dochody finansowe postanowił wykorzystywać je do wspierania szeroko pojętej polskiej kultury. Na różnych aukcjach kupował dzieła sztuki i ofiarowywał je polskim muzeom, fundował nagrody na Konkursie Chopinowskim i opłacał stypendia zdolnym muzykom, finansował polskich sportowców, wspierał budowy i odbudowy wielu kościołów, pomagał domom opieki i zakładom leczniczo-wychowawczym oraz wielu, wielu różnym osobom.
Postacie wypowiadające się w filmie na jego temat mówiły: „On nie pracował, by mieć pieniądze, on pracował, by się tymi pieniędzmi dzielić”, „Przekazał cały swój majątek na rzecz potrzebujących, działalność filantropijną i donatorską”, „Wspierał kulturę własnego kraju”. Wreszcie sam Julian Godlewski powiedział o sobie: „Tam wszędzie na świecie, gdzie toczy się sprawa zawiązana z Kulturą Polski – jest moje serce i moja działalność”.
Po zakończeniu projekcji mieliśmy okazję połączyć się telefonicznie z autorem filmu. W ten sposób mogliśmy zadać różne pytania dotyczące naszego bohatera. Jarosław Mańka objaśnił nam między innymi to, że Jul mieszkał w szwajcarskim hotelu w Lugano (bo stać go było na to) – natomiast nie budował własnego domu, gdyż uważał, że jego prawdziwy dom był we Lwowie.
Następnie, po krótkim poczęstunku i wymianie prasy katolickiej, kto mógł udał się jeszcze na cmentarz Łyczakowski, aby odwiedzić grób rodzinny Godlewskich, gdzie jest pochowany między innymi ojciec Juliana, Włodzimierz Godlewski. Potem podeszliśmy jeszcze do grobu jego dziadka ze strony mamy, Juliana Zachariewicza.
Wreszcie przyszedł czas na rozstanie. Wracaliśmy do domów pełni wrażeń i poruszeni przykładem życia człowieka, którego miłość do własnej Ojczyzny stała się treścią życia.
Maria Baranowa
Tekst ukazał się w nr 22 (458), 29 listopada – 16 grudnia 2024
