Działalność literacka i społeczna w Londynie (1947–1957)
Pisarka przybyła do Londynu w 1947 r. Stał się on miejscem jej ostatnich przedsięwzięć literackich i innych.
Jeśli idzie o jej twórczość artystyczną, to autorka „Kazachstańskich nocy” powróciła na więzienny lwowski Zamarstynów. Świadczy o tym powieść „Sprawa Józefa Mosta”. Wydał ją w Londynie Bolesław Świderski w 1953 r.
Bohaterką „wprowadzającą” (ale nie główną) jest Maria Łuzińska, kobieta pięćdziesięcioletnia, wcześnie postarzała, a przy tym „nieudacznica” życiowa. Mąż rozwiódł się z nią jeszcze przed wybuchem wojny. Zlekceważył ją ukochany syn. W czasie kampanii wrześniowej bez wahania porzucił matkę i podążył za granicę wraz z ojcem i jego nową partnerką. Bohaterka zatrzymała się we Lwowie i zetknęła się z powstającymi tu jesienią 1939 r. polskimi niepodległościowymi organizacjami konspiracyjnymi. Została bliską współpracownicą niejakiego Józefa Mosta, jednego z lwowskich przywódców. Pe pewnym czasie zbliżyło ich zrodzone w konspiracji uczucie.
NKWD aresztowało ją pod koniec 1939 lub na początku 1940 r. Trafiła do jednej z cel kobiecych więzienia zamarstynowskiego. Następuje tu w fabule zasadnicza zmiana w prezentacji postaci. Autorka przesunęła bohaterkę „wprowadzającą” na dalszy plan. Bohaterem zbiorowym, pierwszoplanowym staje się grupa kobiet stłoczonych w jednej celi. Niektóre z nich były również współpracownicami wspomnianego Józefa Mosta. Inne zetknęły się z nim przypadkowo. Osadzono w tej samej celi również osoby zatrzymane ze względu na przedwojenną działalność polityczną czy społeczną, charakter wykonywanego wówczas zawodu, a także za prywatny handel, uznany przez okupantów sowieckich za nielegalny.
Dzielą wszystkie ten sam los. Enkawudyści w czasie kolejnych przesłuchań znieważają je, często też biją. Dokucza im głód i pragnienie. Warunki sanitarne są trudne do zniesienia. Dokuczliwe jest straszne stłoczenie, na jedną aresztantkę przypada niecałe 0,5 metra kwadratowego. Nie można w dogodnej pozycji spać w ciągu nocy ani siedzieć w ciągu dnia. Ubrania, w których te kobiety zostały aresztowane, zamieniły się po kilku tygodniach pobytu w więzieniu w strzępy łachmanów.
Przedstawione więźniarki, bohater zbiorowy utworu, to jednak zbiorowość, która tworzy własny klimat psychiczny, własną hierarchię wartości. Rodzą się wzajemne sympatie, niektóre z kobiet korzystnie wpływają na inne towarzyszki niedoli. Zaznaczają się także antypatie, przejawy wyraźnej niechęci, powstają konflikty. Przykłady życzliwości, solidarności oraz wrogości przeplatają się bezustannie.
Powyższe sprawy to przesłanki prowadzące do najważniejszego pytania. Jak zachowuje się ów bohater zbiorowy w zderzeniu z aparatem przemocy, z funkcjonariuszami śledczymi NKWD?
Były to oczywiście postawy zróżnicowane. Zasługuje na wielki podziw i szacunek postawa konsekwentnego oporu, walka o zachowanie własnej godności, niezależności duchowej. Nie była to oczywiście postawa powszechna. Wprost przeciwnie – powyższy wybór był zapewne nieliczny w porównaniu z innymi kierunkami więziennej taktyki. Na czym polegał ów opór? Przesłuchiwana więźniarka nie udzielała pełnej odpowiedzi na zadawane pytania. Zatajała niektóre sprawy – np. zdarzenia, kontakty między konspiratorami, znajomość z pewnymi osobami. Niektóre aresztantki zeznawały wręcz kłamliwie i próbowały wprowadzić śledczych na fałszywy trop. NKWD wbrew pozorom nie było jednak wszechwiedzące.
Powyższy wzorzec zachowań był jednak ryzykowny i narażał na tortury. Wymagał po prostu heroizmu.
Druga postawa, być może bardzo częsta, polegała na pomniejszaniu własnych „grzechów”. Należało przekonać śledczego, że nie były zbyt ciężkie. Dobrym zabiegiem było przerzucanie choćby części „winy” na ludzi znajdujących się pod zasięgiem władz sowieckich, np. w ośrodkach wychodźstwa polskiego na Zachodzie. Czasami te manewry przynosiły dobre rezultaty.
Postawa trzecia – to udzielenie władzom sowieckim pełnej odpowiedzi na zadawane pytania, przekazanie im wszelkich przydatnych im informacji. Wbrew pozorom, ta kapitulacja nie gwarantowała lepszego traktowania, bardziej korzystnego wyroku. Zdarzało się nawet, że mimo wyboru tego wzorca zapadał nawet wyrok śmierci.
Współczesny autor może powyższe postawy opisywać, nie ma jednak moim zdaniem prawa, by je oceniać pod względem moralnym. Tylko osoby, które z tym terrorem zderzyły się, mają prawo wyrażać swe oceny etyczne. Niestety większość tych męczenników odeszła już na zawsze.
Zdarzały się sytuacje, w której przesłuchiwana osoba zgodziła się podjąć współpracę z NKWD za cenę uzyskanych w więzieniu przywilejów i obietnicę bliskiego już zwolnienia. H. Naglerowa sugeruje jednak, iż przykłady systematycznego donosicielstwa były nieliczne i stosunkowo szybko demaskowała je społeczność więzienna. Warto dodać, że ów Józef Most został prawdopodobnie aresztowany i przebywał również w więzieniu zamarstynowskim.
„Sprawa Józefa Mosta” miała swój ciąg dalszy. Była to również powieść. Nosiła tytuł: „Wierność życiu”. Ukazała się w 1967 r. , a więc w 10 lat po śmierci Pisarki. Wydała utwór Polska Fundacja Kulturalna w Londynie ze wstępem Tymona Terleckiego.
Akcja utworu rozgrywa się w tej samej celi kobiecej więzienia zamarstynowskiego. Zmienił się jej skład wskutek stopniowego wywożenia kobiet do więzień i łagrów w głębi ZSRR. Pojawiają się nowe ofiary wskutek ustawicznych aresztowań we Lwowie i w jego okolicach. Bohaterka „wprowadzająca” z poprzedniej części, Maria Łuzińska, należy już do grona osób przebywających najdłużej w celi. W zmienionej zbiorowości kształtują się nowe relacje – konflikty, sympatie, przejawy oddziaływania na siebie niedawno przybyłych osób.
O założeniach artystycznych tej powieści pisała H. Naglerowa w zakończeniu poprzedniego tomu. „Dzieje kobiet z celi nr 46 potoczą się dalej w następnej powieści, „Wierność życiu”, która zakończy cykl „Za zamkniętymi drzwiami”. Akcja tej powieści, chociaż poniekąd odrywa się od sprawy Józefa Mosta, wiąże się z nią poprzez osoby i tło. Cela więzienna będzie nadal punktem zbornym, gdzie w skrócie i w szczególnym nasileniu odbywa się przyśpieszony proces życia.
Osoby występujące w obu powieściach są wprawdzie fikcyjnymi postaciami, ale umieszczone w rzeczywistych warunkach, zdobyły sobie prawo do rzeczywistego istnienia. Toteż osiągając – świadomie lub nieświadomie – wymiar swojego człowieczeństwa, przekroczyły miarę swojego losu”.
Cała dylogia miała nosić tytuł: „Za zamkniętymi drzwiami”. Można przyjąć hipotezę, że Autorka zamierzała ją odpowiednio wzbogacić, wykorzystać jakieś nowe powiązania obu części i wprowadzić odpowiednie zakończenie. Nie zdążyła. Śmierć przerwała pracę nad tekstem.
W okresie londyńskim (1947–1957) Pisarka podejmowała też wartościowe poczynania społeczne. Wstąpiła do zakładanego wówczas Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Była przez pewien czas wiceprezesem tej organizacji. Nadal publikowała swe nowe artykuły w czasopismach londyńskich: „Orzeł Biały”, „Wiadomości” „Nowe książki”. Wyróżniła się jako inicjatorka powstania dzieł zbiorowych: „Mickiewicz żywy” i „Wyspiański żywy”. Redagowała oba te opracowania. Serię „ludzi żywych” kontynuowano po śmierci Pisarki. Starano się odpowiedzieć na pytania: jak można odczytać na emigracji, już po II wojnie światowej, dzieła wielkich dawnych twórców literatury polskiej? Jakie ich osiągnięcia okazały się wciąż aktualne mimo nowej sytuacji Polaków na obczyźnie? Na czym polega uniwersalność naszej klasycznej literatury narodowej? Były to ważne i aktualne kwestie, które omawiano na podstawie dzieł z tego cyklu.
W 1950 r. Herminia Naglerowa otrzymała nagrodę literacką Komitetu Obywatelskiego Pomocy Polakom Uchodźcom Polskim, natomiast w 1951 r Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie wyróżnił ją nagrodą za całokształt twórczości. Po wymianie różnych poglądów podjęto w 1957 decyzję o ustanowieniu przez ZPP dodatkowej Nagrody Literackiej im. Herminii Naglerowej za „najlepszą książkę literacką minionego roku wydawniczego”. Dzięki ofiarności długoletniego przyjaciela H. Naglerowej Mieczysława Chmielewskiego przyznawano tę nagrodę i wypłacano odpowiednią sumę od 1961 aż do 1988 r. Gdy wyczerpały się przyznane na ten cel fundusze, nastąpiła dziesięcioletnia przerwa w akcji wspomagania twórczości polskiej na obczyźnie tym właśnie wyróżnieniem. W 2008 r. Włada Majewska, znana pieśniarka lwowska, zarazem dziennikarka Radia Wolna Europa, wznowiła wygasłą już inicjatywę. Ustanowiła „nagrodę swojego imienia za najlepszą książkę wydaną przez polskiego pisarza zamieszkałego poza krajem lub za dzieło dotyczące literatury emigracyjnej”. Emigracyjne przedsięwzięcia wspierające twórców polskich poza krajem okazały się niezwykle długotrwałe.
Zakończenie
W ciągu 1957 r. Herminia Naglerowa zapadła na ciężką chorobę – Anginę pectoris. Wyniszczenie jej organizmu wskutek pobytu w sowieckim więzieniu i łagrze sprzyjało szybkim postępom choroby. Do ostatnich tygodni przed śmiercią usiłowała jeszcze pracować. Starała się należycie wykończyć dylogię „Za zamkniętymi drzwiami” oraz przygotować do wydania książkowego „Wspomnienia o pisarzach”.
Na kilka tygodni przed śmiercią przekazała na konto bankowe Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie wszystkie swe oszczędności, by zasilić fundusz nagród literackich, przyznawanych przez tę organizację. Kilka dni przed śmiercią przeszła na katolicyzm.
Zmarła w szpitalu 9 października 1957 r. Pochowano ją w Fulham Nort Sheen Cementary w Richmond na obrzeżu Londynu. Cenzura komunistyczna w Polsce tępiła z niezwykłą konsekwencją wszelkie informacje o życiu oraz wojennej i powojennej twórczości Herminii Naglerowej. Odpowiednie zakazy (tzw. „zapisy”) obowiązywały do końca istnienia PRL. Adnotacje bibliograficzne o publikacji niektórych jej utworów udawało się zamieścić w opracowaniu „Polonica zagraniczne. Bibliografia za okres od 1 września 1939 do 1955 roku”. Powyższą bibliografię redagowała Danuta Bilikiewicz-Blanc jako pozycję Pracowni Poloników Instytutu Bibliograficznego Biblioteki Narodowej. To wielotomowe dzieło decyzją władz partyjno-państwowych wychodziło w niewielkim nakładzie i było przeznaczone dla szczupłego grona profesjonalistów. Wielu studentów kończących polonistykę nic nie wiedziało o życiu i twórczości Herminii Naglerowej.
Sytuacja zmieniła się na korzyść po upadku w Polsce komunizmu. Wszechstronnie ujęła życie i twórczość Herminii Naglerowej Beata Dorosz w tekście zamieszczonym w dziele „Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik bibliograficzny” pod redakcją Jadwigi Czachowskiej i Alicji Szałagan, tom szósty, Warszawa 1999. Cenne uwagi o twórczości H. Naglerowej zamieścił Tadeusz Sucharski w swej książce „Literatura polska z sowieckiego domu niewoli” (Kraków 2021). Na różne informacje o ówczesnym dorobku Pisarki można natrafić w tekstach kilku innych autorów.
Zabrakło jednak w wolnej i demokratycznej Polsce szerszego upowszechnienia dorobku tej Autorki, zwłaszcza zbiorów: „Ludzie sponiewierani”, „Kazachstańskie noce”, „Przekroczone granice”. H. Naglerowa wciąż jest w Polsce pisarką niedocenioną, może nawet zlekceważoną. Może to budzić zdziwienie. Autorka podjęła przecież sprawy niezwykle ważne pod względem moralnym, a zarazem artystycznym. Jak może przebiegać konfrontacja między człowiekiem słabym, „sponiewieranym” a systemem totalitarnej, bolszewickiej przemocy?
Jakie szanse ma więzień w zderzeniu z sowieckim terrorem i kłamstwem? Czy ofiara systemu może choćby w niewielkim zakresie zachować swą niezależność, swą godność, po prostu swe człowieczeństwo?
Nie wystarczy bowiem tylko stwierdzić: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Warto również zapytać: Dlaczego? Nie wystarczy bowiem tylko stwierdzić” „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Warto też ukazać, jak można walczyć z tym losem. Jaką postawę może wybrać człowiek bezbronny, ofiara systemu.
Podjęła odważnie i rzetelnie te sprawy Herminia Naglerowa, wybitna pisarka polska, kresowa, zarazem kapitan Pomocniczej Służby Wojskowej Kobiet 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na obczyźnie.
Oskar Stanisław Czarnik
Tekst ukazał się w nr 5 (489), 17 – 30 marca 2026
