Głód. Wielki głód fot. holodomormuseum.org.ua

Głód. Wielki głód

Co roku w czwartą sobotę listopada na Ukrainie są upamiętniane ofiary, które poniosły śmierć w wyniku głodu. W latach 1932–1933 komunistyczne władze ZSRS sztucznie wywołały klęskę głodu na terenach o najbardziej żyznych gruntach. Wielki Głód, Hołodomor – dosłownie „zamorzenie głodem” zdziesiątkował ludność obecnej północnej, wschodniej, centralnej i częściowo południowej Ukrainy.

Co roku w czwartą sobotę listopada na Ukrainie są upamiętniane ofiary, które poniosły śmierć w wyniku głodu. Ukraińska nazwa oficjalna mówi nie o jednym głodzie, ale w liczbie mnogiej – День пам’яті жертв голодоморів та політичних репресій. W Polsce jest to przetłumaczone jako Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu i Represji Politycznych.

Znicze we Lwowie 22.11.2025, fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

W latach 1921-1923 głód dziesiątkował ludność głównie Niziny Czarnomorskiej. Już wtedy sowieci wywozili zboże do Moskwy, nie dbając o to czy miejscowa ludność ma z czego żyć. Niesamowicie trudny dla całej Ukrainy był 1947 rok. Ale największy, ten najstraszniejszy głód na Ukrainie został sztucznie wywołany w latach 1932-1933. Nic nie wynika nagle, zawsze jest kolejność wydarzeń w historii – zanim jakieś się wydarzą, muszą być te, które je poprzedzają.

W 1930 roku na całym obszarze od dziewięciu lat znajdującej się pod władzą sowiecką Ukrainy, tej za Zbruczem, rozpoczęły się masowe represje wobec tzw. kułaków i obszarników. Działania te miały na celu wywłaszczenie chłopów i przymusowe zjednoczenie ich w kołchozach czy sowchozach. Chłopstwo tego nie akceptowało, czyniło opór, na który władze odpowiedziały terrorem. Gospodarstwa chłopskie zostały oskarżone o ukrywanie zboża przed władzami i innymi współobywatelami. Do tłumienia oporu zostały skierowane organy represyjne i karne, a także mechanizmy władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Z początku ci bardziej zamożni byli wywożeni oczywiście na Syberię i do Kazachstanu. Już wtedy deportowano ponad 100 tys. osób. W 1931 roku osiedla specjalne i obozy połączono w jeden system – GUŁAG (skrót od „Główny Zarząd Łagrów”).

W 1932 roku ustalono nierealny plan zakupu zboża dla Ukrainy, wynoszący 356 milionów pudów zboża. Rezolucja Centralnego Komitetu Wykonawczego i Rady Komisarzy Ludowych ZSRR „O ochronie własności przedsiębiorstw państwowych, kołchozów i spółdzielczości oraz wzmocnieniu własności socjalistycznej” zrównała wszelką własność kołchozową z własnością państwową, a za jej kradzież przewidziano surowe kary. Zgodnie z tą ustawą państwo karało głodujących chłopów za zbieranie resztek pożniwnych na polu karą 10 lat więzienia z konfiskatą mienia lub egzekucją. Organizowano specjalne grupy, które przeszukiwały zagrody w celu przymusowej konfiskaty zboża. Przeszukiwaniom tym towarzyszył terror oraz fizyczne i moralne znęcanie się nad ludnością. Następnie państwo zaczęło odbierać nie tylko zboże, ale wszystko, co można było jeść lub sprzedać czy wymienić na jedzenie. Wprowadzono specyficzny reżim represyjny – fizyczną blokadę żywnościową kołchozów, wsi i powiatów: całkowitą konfiskatę żywności, zakaz handlu i dostaw towarów, zakaz opuszczania wsi przez chłopów oraz otoczenie osady przez jednostki wojskowe, milicję.

Wprowadzony został terror i poniżenie głodem. Strach przed brakiem jedzenia, niemożność ucieczki, rozpacz i beznadzieja, cierpienie fizyczne i psychiczne, oglądanie śmierci bliskich.

Ludzie zaczęli jeść wszystko. Świętem było, gdy znalazły się obierki ziemniaczane, pąki i liście lipy, melasa, liście po kolbach i łodygi kukurydzy, żołędzie, słoma, skórzane paski i podeszwy. Kiedy koty i psy się skończyły, zdarzały się też akty kanibalizmu. Głód zmusza do złamania niepisanej normy tego, co można, a czego nie można jeść. Aby przetrwać, każdy musiał albo przekroczyć próg normalności, albo umrzeć.

Szczyt śmiertelności nastąpił w czerwcu 1933 roku – codziennie umierało około 28 tys. osób. Władze zaczęły dostarczać żywność, ale głównie w formie stołówek publicznych i tylko tym kołchoźnikom, którzy mogli jeszcze pracować. A zboże było nadal eksportowane za granicę, w tym do USA.

Dotychczas trudno określić ile osób umarło wówczas z głodu. Szacuje się że 6 lub nawet 7 milionów.

Czy świat wiedział? I tak, i nie. Teraz przez wszystkie smartfony na świecie co chwila spływają informacje o dokonywanych zbrodniach. I co z tego? Czy świat tym się przejmuje?

Sąsiedzi tuż za Zbruczem wiedzieli. Jeden z panów, urodzonych w Hałuszczyńcach na zachodnim Podolu, opowiadał mi, że jego rodzice zostawiali na polu przykryte przed mrozem słomą kępki ziemniaków, buraków czy kukurydzy. Komu wtedy udało się przedostać niezauważonym przez bolszewickich pograniczników – mógł coś zjeść.

Żywności nie należy wyrzucać. Na Ukrainie starsze osoby pilnują tego jak świętości. Wszyscy gromadzą zapasy. Po klęskach głodu ukształtowała się zasada, że dobre jedzenie to takie, które długo się nie psuje.

Alina Wozijan

Mieszkańcy Lwowa uczcili pamięć ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie

Z Kurierem Galicyjskim jest związana od 2013 r. Od 1995 roku z telewizją. Całe jej życie toczy się wokół tekstu, książki, tłumaczeń, mediów różnego rodzaju. Urodzona we Lwowie – jako pierwsza w rodzinie, która przeszła gehennę Syberii. Przodkowie od strony matki osiedlili się na terenach Żytomierszczyzny jeszcze na początku XVI w., od strony ojca - nad Morzem Czarnym. W tych żyłach płynie krew prawie pół Europy i co najmniej dziesiątej części Azji – honorowe dziedzictwo dawnej Rzeczypospolitej. W ciągu wieków cały ten tygiel polszczył się, pozostało nazwisko.

X