Czyja karetka najszybsza

Czyja karetka najszybsza

W czasie konkursu „Dyskoteka” (Fot. Agnieszka Ratna)Droga do standardów europejskich
Według słów pana Oleksija, ich brygada jest wyposażona we wszystko, co jest konieczne do ratowania życia. Ale jak zdradził, marzy mu się lepszy samochód. Jego „erka” ma już około 10 lat.

„Przed kilku laty na tych zawodach większość ukraińskich ekip startowała na „Gazelach” i „Uazach”, – twierdzi Mieczysław Wojciechowski, kierownik polskiej instytucji szkolącej lekarzy-ratowników. – Dziś sytuacja wygląda o wiele lepiej. Wiele ekip demonstrowało już bardziej współczesny sprzęt. Mamy nadzieję, że z czasem na Ukrainie pomoc medyczna będzie okazywana według standardów europejskich”.

To właśnie w Polsce w ubiegłym roku szkoliła się felczer z łuckiej stacji ratownictwa Oksana Czaban. Jak stwierdziła, poziom wiadomości polskich i ukraińskich medyków różni się – cała Europa działa według standardów 2010 roku, a Ukraina – na razie tylko roku 2005. „Przede wszystkim brakuje nam funduszy, – twierdzi. – Gdy będą pieniądze, to pojawi się możliwość zakupu nowych urządzeń, sprzętu i prowadzenia szkoleń. Samodzielnie nie jesteśmy w stanie sfinansować wszystkiego – za drogo. Marzy nam się, że kiedyś zrobią to nasze władze”.

Jak zauważył koordynator oddziału pomocy medycznej z Przeworska Tomasz Baran, wiele ukraińskich ekip zademonstrowało bardzo wysoki poziom zawodowy, nie zważając na sprzęt, jakim dysponowało. „Na zawodach panuje ciepła, koleżeńska atmosfera, – twierdzi. – Na bardzo wysokim poziomie jest organizacja zawodów. Myślę, że uda nam się utrwalić naszą współpracę i w następnym roku znów przyjechać na Ukrainę. Mamy najlepszy wóz reanimacyjny produkcji duńskiej. Mam nadzieję, że kiedyś na Ukrainie też pojawią się takie wozy”.

Jak stwierdził Oleg Uszkiewicz, Ukrainę w najbliższym czasie czeka reforma medycznych służb ratunkowych. Przygotowano już stosowne projekty ustaw, określających prawne uregulowania odpowiedzialności poszczególnych służb. Między innymi, kierownicy wojewódzkich służb będą podporządkowani bezpośrednio gubernatorom, jak to jest teraz w Polsce – wojewodom. Za podstawę ustaw zostały wzięte najlepsze doświadczenia polskich medyków.

Na zakończenie o sanatorium „Przebiśnieg”. Nie przez przypadek zostało wybrane na miejsce międzynarodowych zawodów. Usytuowane w zacisznym sosnowym lesie, z daleka od dróg, wnętrza udekorowane w stylu ukraińskim, potrawy autentycznej kuchni wołyńskiej – to argumenty nie do odrzucenia, pozwalające gościom zaprezentować najlepiej uroki Wołynia.

„Samo życie dyktuje nam warunki pracy, – twierdzi kierownik sanatorium Walentyna Kasarda. – Odrzuciliśmy wszelkie produkty z supermarketów. Wszystko – zaczynając od jarzyn i owoców, a kończąc wyrobami mięsnymi, produkujemy w naszym gospodarstwie. Pracują u nas ludzie z okolicznych wiosek: szczerzy, serdeczni, gościnni. Tak ma być – bo to są odwieczne rysy mieszkańców Wołynia”.

Agnieszka Ratna

Tekst ukazał się w nr 6 (154) 30 marca – 12 kwietnia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X