Żałoba narodowa w Polsce

Żałoba narodowa w Polsce

Jeden z pociągów, relacji Przemyśl-Warszawa, miał dotrzeć do Warszawy w sobotę o godzinie 22.49. Drugi, z Warszawy, powinien był dojechać do Krakowa o 21.45. Do tragedii doszło o 20:57 na linii kolejowej 64.

 

Na łuku torów oba pociągi zderzyły się jadąc z prędkością ponad 100 km/godz. Jeden z pociągów był ciągnięty przez lokomotywę, przeznaczoną do przewozów towarowych. To ona dosłownie wysadziła z torów, jadącą z naprzeciwka, lżejszą, osobową, wbijając ją dosłownie w pierwsze wagony pociągu. Szesnaście osób nie żyje.

 

 

Jeden ze strażaków, dowódca bardzo doświadczony, stwierdził, że w życiu nie widział takiej… masakry. Przerażające wrażenie robiły zniszczone wagony. To tak, jakby zbić kupę żelaza młotkiem, ciasno zbić.

Bardzo sprawnie przebiegła akcja rozwożenia poszkodowanych do szpitali. Ranni trafili do wielu szpitali, gdzie dostali opiekę najlepszą z możliwych. Czterech poszkodowanych jest w szpitalu Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie, a troje w szpitalu przy ul. Mirowskiej, w tym samym mieście. Także troje rannych jest pod opieką lekarzy z piekarskiej „urazówki”, dwie ranne osoby są w szpitalu w Dąbrowie Górniczej. Po jednym pacjencie mają szpitale w Katowicach, Czerwonej Górze, dwa szpitale w Kielcach oraz szpitale w Miechowie i Busku-Zdroju.

W najpoważniejszym stanie jest trzech pacjentów leżących w Zawierciu – stan dwóch z nich określa się jako stabilny, w przypadku jednego zagrożone jest życie. W bardzo poważnym stanie jest też osoba przewieziona do szpitala w Czerwonej Górze. Wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk zapowiedział w niedzielę, że akcja poszukiwawcza w miejscu katastrofy potrwa do momentu, w którym służby zyskają pewność, że pod wrakami rozbitych pociągów nikogo już nie ma.

W wyniku akcji prokuratury i policji został zatrzymany dyżurny ruchu z posterunku w Starzynach. Śledczy już go przesłuchali, choć nie obyło się to bez trudności, gdyż mężczyzna początkowo był w szoku. Jest doświadczonym pracownikiem z kilkunastoletnim doświadczeniem. Jedna z hipotez zakłada błąd urządzeń i systemów sterowania ruchem.

Według nieoficjalnych danych PKP Intercity wynika, że do zderzenia doszło po otrzymaniu przez maszynistów sygnałów zastępczych. Istnieje podejrzenie, że dyżurni nie porozumieli się ze sobą. W normalnych warunkach aparatura wyklucza możliwość wpuszczenia pociągu na zajęty tor. Jednak zdarzają się sytuacje, w których kolejarze rezygnują z tej automatycznej gwarancji bezpieczeństwa. Na semaforze wyświetlany jest wówczas sygnał zastępczy. Wtedy bezpieczeństwo na torach powinni gwarantować ludzie.

Prezydent RP ogłosił żałobę narodową.

 

pap, tvn 24, Polskie Radio

X