Pod honorowym patronatem Konsulatu Generalnego RP we Lwowie 8 kwietnia br. w Lwowskim Pałacu Sztuki została otwarta wystawa prac artystów z Dolnego Śląska. Wojciech Pukocz, malarz, grafik, profesor i rektor Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu przedstawił retrospektywną wystawę zatytułowaną „Opiewając okaleczony świat”. Natomiast grupa artystów zrzeszonych w grupie „Silesium” zaprezentowała projekt artystyczny „Fede et oriri” (Zanikanie i wzrastanie).

Otwarcie wystawy dolnośląskich artystów zgromadziło w Pałacu Sztuki wiele osób z lwowskiego świata artystycznego. Przybyli tu przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie z konsul Dorotą Dmuchowską i konsul Dianą Graczyk na czele. Obecni byli profesorowie Lwowskiej ASP wraz ze swymi wychowankami, miłośnicy sztuki i członkowie grupy „Wrzos”. Otwierając ekspozycję wicedyrektor Lwowskiego Pałacu Sztuki, organizator i kurator wystawy Olga Łukowska zwróciła się do obecnych:
– Przybyliśmy tu dziś, by wziąć udział w dwóch projektach, o których o dawna marzyliśmy i nareszcie dziś to się spełniło. Przepełnia nas uczucie wdzięczności. Przede wszystkim dla artystów, którzy przyjechali do nas, nie obawiając się obecnych warunków. Ważne dla mnie jest ich życzenie przybycia do nas. Oznacza to bowiem, że Ukraina jest złączona z Europą. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się tu Konsulatowi Generalnemu RP we Lwowie i pani konsul, bez których wsparcia ten projekt nie zostałby zrealizowany. Gdy omawialiśmy tę wystawę we Wrocławiu, nie wierzyliśmy do końca, że dojdzie ona do skutku, ale dzięki tej współpracy już za kilka minut przekonacie się państwo, jak wielka jest ta ekspozycja i na ile filozoficzne podejście wykazali twórcy do selekcji swoich prac.
Ekspozycja Wojciecha Pukocza przedstawiona jest w kilku seriach prac. Każda z serii, nawet te powstałe przed wojną, w ten lub inny sposób nawiązują do Ukrainy. Wypełniają je pojemne pojęcia filozoficzne, które będą mogli państwo domyśleć, dopowiedzieć sobie osobiście – stwierdziła na zakończenie Olga Łukowska.
Ekspozycja Wojciecha Pukocza przedstawia cykle jego prace z ostatniego dwudziestolecia działalności – jest to ponad 100 prac wykonanych w technice malarstwa akrylowego, akwareli czy rysunku.

Olga Łukowska tak określiła artystyczny dorobek artysty: „Przez sztukę Wojciech Pukocz bada egzystencjalną rujnację i wrażliwość ludzkości, studiując jednoczenie możliwość odrodzenia i analizy realności”.
Wojciech Pukocz jest wszechstronnym artystą-malarzem, działaczem kultury, profesorem i wychowawcą wielu pokoleń artystów. Urodził się w 1970 r. w Mikołowie. W 1997 r. ukończył ASP im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Stanisława Kortyki. Pozostał w macierzystej uczelni na wydziale malarstwa. W 2020 r. został obrany na rektora uczelni, a następnie w 2024 r. ponownie na kolejną kadencję. Na uczelni jest również kierownikiem pracowni elektronicznych środków informacji i multimediów przy katedrze malarstwa architektonicznego i multimediów.
Prof. Wojciech Pukocz jest wszechstronnie uzdolnionym artystą. W kręgu jego zainteresowań jest malarstwo, rysunek, instalacje i filmy. Swój dorobek eksponował na licznych wystawach indywidualnych i wspólnie z innymi artystami. Artysta jest uczestnikiem wielu liczących się wystaw malarskich i artystycznych zarówno w kraju jak i za granicą. Prace jego wielokrotnie były nagradzane:
– W 1997 r. odznaką honorową wystawy „Promocje 97” i specjalną nagrodą pisma artystycznego „Format”;
– W 2001 r. odznaką honorową na wystawie młodych malarzy na V Konkursie im. Eugeniusza Gepperta;
– W 2018 r. nagrodą rektora Wrocławskiej ASP za całokształt twórczości;
Oddany działalności artystycznej, dydaktycznej i organizatorskiej, prof. Pukocz, będąc kuratorem licznych wystaw, odgrywa kluczową rolę w tworzeniu środowiska artystycznego Wrocławia i całej Polski. Wystawy jego prac i liczne publikacje nie tylko dokumentują zmiany we współczesnej sztuce, ale i wpływają na jej rozwój i są inspiracją dla przyszłych pokoleń artystów.
Retrospektywna wystawa „Opiewając okaleczony świat” otwiera szeroki przegląd artystycznych praktyk artysty. Autor snuje refleksje o kruchości bytu i absurdalności działań ludzkich, poddaje wątpliwości ogólnie przyjęte przekonania, rozważa tematy tożsamości i wrażliwości ludzkości.
Na osobną uwagę zasługują prace, w których autor przedstawia stosunki socjalne w kontekście wojny na Ukrainie. Te ekspresyjne kompozycje, specjalnie przedstawione fragmentarycznymi, uszkodzonymi konturami, łączą doświadczenie utraty domu, wymuszonej migracji i ludzkiej wytrwałości. Wizualna opowieść, przedstawiona przez Wojciecha Pukocza w projekcie „Opiewając okaleczony świat” daje widzowi możliwość własnych interpretacji i uświadamia, że sztuka nie tylko odtwarza wydarzenia i zjawiska, ale jest inspiracją do poszukiwania prawdy i nadziei.

Prof. Wojciech Pukocz udzielił krótkiego wywiadu dla Czytelników naszego pisma:
Czy cykle przedstawione na Pana wystawie powstały przed wybuchem wojny na Ukrainie, czy już po rozpoczęciu działań wojennych?
Przedstawiona wystawa nosi nazwę „Opiewając okaleczony świat”. Słowa te zaczerpnąłem z wiersza Adama Zagajewskiego. Gdy wraz z Olgą Łukowska poszukiwaliśmy koncepcji tej wystawy, pomyślałem, że jest to znakomita metafora do określenia mego podejścia do malowania.
Artyści w wielu przypadkach przedstawiają rzeczywistość w sposób intuicyjny, stąd wiele z tych cykli w jakiś sposób odnosi się do sytuacji na Ukrainie. Nasze relacje z przyjaciółmi na Ukrainie sprawiają, że jesteśmy w stałym kontakcie i miało to wpływ na to, jakie prace przywiozłem na tę wystawę. Jest tu kilka prac powstałych z bezpośredniej inspiracji wydarzeniami na Ukrainie. Obok jednej z takich prac stoimy. Widzimy tu jakąś rzeźbę, która w celu ochrony jest obkładana workami z piaskiem. Nawinęła mi się, jako mieszkańcowi Wrocławia, taka analogia – tak samo robiliśmy podczas wielkiej powodzi, chcąc takim prymitywnym sposobem uchronić dzieła sztuki przed kataklizmem. Obecnie na Ukrainie te zagrożenia są o wiele gorsze i swe dziedzictwo Ukraina broni też w ten sposób. Ujrzane zdjęcie bardzo mnie poruszyło i podjąłem ten temat. Drugi taki obraz przedstawia też jakąś figurę, która zakryta jest płótnem ogniotrwałym.
Generalnie cała wystawa jest dedykowana Ukrainie i naszym przyjaciołom. Mam nadzieję, że obcowanie z tymi obrazami przyniesie trochę radości i oderwie myśli od obecnej bardzo trudnej tu sytuacji.

Czy znajomość z Olgą Łukowską nawiązał Pan przy organizacji tej wystawy, czy znaliście się wcześniej?
Z Olgą Łukowską znamy się dość długo. Pierwszy nasz projekt, który przygotowywaliśmy wspólnie, pokazaliśmy w 2018 r. tu w Pałacu Sztuki wraz z pracami Wrocławskiej ASP przygotowanymi na stulecie Niepodległości Polski. Była to bardzo łagodna i optymistycznie przedstawiona wystawa – taki był nasz pomysł, a w 2018 r. sytuacja była całkiem inna. Od tego czasu zrobiliśmy z Olgą kilka projektów. Takim, chyba najważniejszym wspólnym projektem, była wystawa „Plakat przeciwko wojnie”. Oboje byliśmy kuratorami tej wystawy. Zaprosiliśmy artystów z ponad 10 krajów – od Japonii po Europę i z Ukrainy oczywiście. Pokazywaliśmy ją w różnych miastach w Polsce i we Francji…
We Lwowie jej nie było?
We Lwowie jej nie było. Ale chcielibyśmy tę wystawę pokazać tu już po wojnie. Mam nadzieję, że to się uda i będzie to ślad czasu, który przeminął i o którym chcemy jak najszybciej zapomnieć. Jednak chcielibyśmy zachować te więzi, które w tym czasie zrodziły się pomiędzy artystami, między ludźmi, pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Będzie to swego rodzaju retrospektywa. Możliwe, że zrobimy wówczas i plakat po wojnie… na razie nie jest to istotne. Ważne jest to, żeby ta wojna się skończyła i byśmy mogli ten projekt jak najszybciej zrealizować.
Z tego rozumiem, że jest Pan we Lwowie już nie po raz pierwszy?
Jest to chyba moja czwarta wizyta do Lwowa. Bardzo się cieszę, że mogłem znów przyjechać. Chociaż na uczelni mówiono mi, że może to być niebezpieczne. Odpowiedziałem, że tak nie uważam, że mam wystawę i chcę tu przyjechać. Nie wyobrażałem sobie otwarcia mojej wystawy bez mojej obecności. A jaka tu jest sytuacja, państwo najlepiej wiecie – jest niebezpiecznie, ale życie toczy się absolutnie normalnie. To jest fantastyczne.
Czy nie kusiło Pana wziąć do ręki pędzel i karton i uwiecznić coś z naszego miasta?
To jest dobre pytanie. Niestety nie było na to czasu. Jest to ogromna wystawa i wymagała sporej pracy przy jej organizacji. Do tego liczne spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi, które uniemożliwiają takie spokojne chwile plenerowe. Ale mam na szczęście aparat fotograficzny, robię dużo zdjęć i mam nadzieję, że w jakiś sposób przełoży się to na jakieś działania artystyczne.
Dziękuję bardzo za rozmowę i za wrażenia, które odnosimy, oglądając wystawę.
Druga część wystawy, zatytułowana jest „Fede et oriri” („Zanikanie i wzrastanie”) i jest pokłosiem projektu artystycznego badającego fenomen zanikania i odrodzenia. Ekspozycja została przygotowana przez grupę artystów zrzeszonych w grupie „Silesium” i przedstawia malarstwo, rysunek, rzeźbę i instalacje audiowizualne.
Jest to projekt artystyczny, badający zjawiska socjalne, historyczne i kulturowe, zachodzące na Dolnym Śląsku. Autorzy zwracają się do otaczającego ich środowiska, przetwarzają je na własny materiał twórczy. Głównym tematem przedstawionych prac jest połączenie osobistego doświadczenia autorów, wynikającego z procesów społecznych zachodzących wokół.
„Zanikanie i wzrastanie to schemat znany z nauk biologicznych, choć w perspektywie pojedynczej osoby nasze odczucia są zupełnie odwrotne. Co ciekawe, tego roślinnego schematu używamy do opisu zmian w kulturze, przy opisach rozwoju i przekształceń stylistycznych. W pewien sposób pojęcie zanikania i wzrastania jest linią, w której twórczość konfrontuje się z pamięcią” – pisze kurator wystawy „Fede et oriri” Mirosław Jasiński.

Swoimi wrażeniami przy oglądaniu tej ekspozycji podzieliła się profesor Lwowskiej ASP Irena Strilciw:
– Młodzi artyści coraz częściej odchodzą teraz od tradycyjnego malarstwa. Dzięki obecnym osiągnięciom technicznym mają do dyspozycji o wiele więcej środków wyrazu. Zaczynając od zwykłego ksero, przez fotografię cyfrową i komputerową obróbkę swoich dzieł, mogą osiągnąć nowe formy twórczości. Dzięki temu powstają bardzo ciekawe prace i kompozycje, które możemy tu oglądać. Trzeba sięgać po to, co jest nowe i odnajdywać w tym swoją drogę twórczą.
Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 7 (467), 15 – 28 kwietnia 2024




