„Pocisk spadł w samym centrum miasta, uderzając także w trolejbus z ludźmi. Słychać krzyki pasażerów płonących żywcem… Ciała leżą porozrzucane po całej długości ulicy…” – napisała mieszkanka Sum tuż po ataku.
„Użyto pocisków kasetowych. Potwierdza to fakt, że ściany są posiekane przez tego typu elementy. Najwięcej ludzi zginęło w trolejbusie, prawie wszyscy, którzy w nim byli” – przekazał szef Sumskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Wołodymyr Artiuch z miejsca tragedii.
Według informacji z godz. 13:40 zginęło 31 osób, w tym 2 dzieci. Rannych zostało 84 osoby, w tym 10 dzieci.
„Bardzo ważne jest, aby świat o tym nie milczał, nie pozostawał obojętny. Rosyjskie ataki zasługują jedynie na potępienie. Trzeba wywrzeć presję na Rosję, aby zakończyła wojnę i zagwarantowała bezpieczeństwo. Bez naprawdę silnej presji, bez odpowiedniego wsparcia Ukrainy, Rosja będzie kontynuować tę wojnę.
Minęły dwa miesiące, od dnia gdy Putin zignorował amerykańską propozycję całkowitego i bezwarunkowego zawieszenia broni. Niestety, tam w Moskwie są przekonani, że mogą sobie pozwolić na dalsze zabijanie. Musimy działać, żeby zmienić tę sytuację” – skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Sumy to miasto wojewódzkie w północno-wschodniej części Ukrainy nad rzeką Pseł, położone ok. 40 km od granicy z Rosją.
UPD: Według informacji z godz. 21.00 zginęło 35 osób, w tym 2 dzieci. Rannych zostało 129 osób, w tym 15 dzieci.
Źródło: nv.ua, DSNS Ukrainy, Wołodymyr Zełenski,
