Siła woli przezwycięża wszystko. Benedykt Dybowski Grób Benedykta Dybowskiego na Górce Powstańców Styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, fot. commons.wikimedia.org/wiki/domena publiczna

Siła woli przezwycięża wszystko. Benedykt Dybowski

Niezwykła historia życia Benedykta Dybowskiego

Przyrodnik, podróżnik, odkrywca, niestrudzony naukowiec, lekarz, społecznik i wizjoner, autor blisko 400 prac i artykułów naukowych, odkrywca kilkudziesięciu gatunków zwierząt – Benedykt Dybowski. Za działalność niepodległościową oraz udział w powstaniu styczniowym zostaje zesłany na Sybir i tu gdzie życie wielu polskich zesłańców się kończyło, dla niego się… zaczęło. Przebywając na tej „nieludzkiej ziemi” pokazał, że nie tylko można tam przetrwać, ale nawet dokonać wielu odkryć i zesłanie zamienić w twórcze życie.

Benedykt Dybowski, fot. commons.wikimedia.org/domena publiczna

Benedykt Dybowski urodził się 12 maja 1833 roku w Adamarynie w powiecie mińskim (obecnie Białoruś), w rodzinie o korzeniach wielkopolskich. Od wczesnych lat ze szczególnym upodobaniem traktował przyrodoznawstwo. Skończył gimnazjum w Mińsku, a po maturze studiował nauki lekarskie i przyrodnicze na uniwersytecie w Dorpacie (obecnie Tartu w Estonii). Mimo wyjątkowych zdolności oraz świetnych wyników w nauce za sekundowanie w pojedynku został wydalony z uczelni i zmuszony był kontynuować studia najpierw we Wrocławiu, a potem w Berlinie, gdzie uzyskał stopień doktora medycyny i chirurgii.

Po powrocie do Dorpatu miał ambitne plany badawcze, m.in. wyprawę do Madagaskaru. Jednak los kieruje go w wydarzenia polityczne i angażuje młodego naukowca do konspiracyjnej działalności patriotycznej. Za udział w manifestacji po raz pierwszy został aresztowany. Pomimo wielu przeciwności Dybowski realizował swoją naukową i społeczną działalność. Otrzymał także propozycję objęcia katedry zoologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Niestety, z powodów politycznych rząd austriacki nie zatwierdza tej nominacji i ostatecznie, w 1862 roku po opuszczeniu aresztu, Dybowski podejmuje pracę profesora zoologii w Szkole Głównej w Warszawie. Tutaj nie tylko z zapałem prowadził wykłady, ale także współpracował z Centralnym Komitetem Narodowym i jako emisariusz powstania styczniowego wiele podróżował, kontaktując się z komisarzami z Litwy, Wołynia, Białorusi oraz Ukrainy. Narastające represje sprawiły, że został aresztowany i wraz z 13 oskarżonymi, wyrokiem sądu wojskowego, skazany na śmierć. Dawni profesorowie z berlińskiej uczelni u samego kanclerza Bismarcka próbują ratować zdolnego naukowca. Ostatecznie Dybowskiemu zamieniono karę na 12 lat katorżniczej pracy na Syberii.

Podróż z Warszawy do miejsca zesłania była niezwykle wyczerpująca. Tysiące kilometrów, które należało przemierzyć różnymi środkami transportu, włącznie w wąskich kibitkach, stanowiły prawdziwe wyzwanie. Część podróży z Tobolska do Irkucka przebył pieszo. Mimo trudów już w trakcie podróży rozpoczął swoje pierwsze obserwacje, m.in. zwrócił uwagę na syberyjskie ptaki. Pozyskane okazy wysyłał do Gabinetu Zoologicznego w Warszawie, a w korespondencji podkreślał zróżnicowanie świata zwierzęcego w regionie Bajkału. Wskazywał na istnienie bogactwa przyrodniczego, które jeszcze nie zostało do końca zbadane i tym samym zakwestionował wcześniejsze tezy rosyjskich naukowców.

Dom Benedykta Dybowskiego w Kułtuku (1926), fot. pl.wikipedia.org/wiki/domena publiczna

Pierwsze lata na Syberii Dybowski spędził w miejscowościach Siwakowa i Czyta, gdzie zaczął badać lokalną faunę. W Czycie, mimo statusu więźnia, otrzymał pozwolenie na praktykę lekarską, co pozwoliło mu zdobyć szacunek i życzliwość mieszkańców, a oni jak tylko mogli odwdzięczali się temu powszechnie szanowanemu Polakowi. Nawiązał kontakt z ornitologiem Wiktorem Godlewskim, również politycznym zesłańcem, który stał się jego pomocnikiem w prowadzeniu działalności badawczej. Ich praca wymagała niezwykłej wytrzymałości, ale dzięki przyjaźni i zrozumieniu udawało im się przetrwać niejedną trudną sytuację. By kontynuować badania prosił o zmianę miejsca zamieszkania. Kiedy wreszcie przyszło pozwolenie, razem z Wiktorem osiedlił się we wsi Kułtuk nad Bajkałem i przy prawie 40-stopniowym mrozie rozpoczęli badania fauny jeziora, dotąd uważanego za „puste”. Zaskakujące materiały z odkryć, nowe gatunki ryb i skorupiaków mające niezwykłą wartość naukową, wysyłał do różnych laboratoriów uniwersyteckich, również do Warszawy, skąd jeden z warszawskich przyjaciół – Wiesław Taczanowski – w literaturze naukowej publikuje „nowości” z Syberii. Oprócz badań Bajkału obserwował syberyjskie ptaki i ssaki, a za pracę na ich temat otrzymał złoty medal Towarzystwa Geograficznego w Petersburgu.

Dybowski i Godlewski prowadzili badania w czasach, gdy nie było możliwości zakupienia odpowiednich przyrządów naukowych. Wymyślali i konstruowali własne – Godlewski przygotowywał wszystkie niezbędne elementy, a Dybowski je testował. Wycinając otwory w lodzie, zanurzali w nich na długich sznurkach przyrządy do pomiaru głębokości jeziora oraz urządzenia łowiące wodne zwierzęta.

Pomimo ograniczeń, udało im się zebrać imponującą ilość wcześniej nieznanych gatunków ryb, mięczaków, skorupiaków, robaków i gąbek. O osiągnięciach Benedykta Dybowskiego było coraz głośniej, a on sam znalazł się w centrum uwagi naukowej szczególnie za sprawą swojej teorii pochodzenia Bajkału, jak i odkryć dotyczących masowego śnięcia ryb, zwłaszcza gołomianki. Udowodnił, że ryba ta jest żyworodna i ginie po wydaniu potomstwa, stąd pojawianie się martwych okazów na powierzchni jeziora. Jednakże, mimo sukcesów, praca nad zebranym materiałem była niezwykle żmudna, czasochłonna i wymagająca cierpliwości. Dodatkowo musiał walczyć z trudnościami finansowymi i oporem uczonych, którzy podważali wartość jego pracy. Mimo tych przeciwności Dybowski zyskał uznanie w Irkucku i otrzymał złoty medal za badania nad fauną „świętego morza Buriatów”. Zdecydowanie jednak odmówił dodania do swojego nazwiska rosyjskiego przydomka „Bajkalski”.

Bajkał, fot. szerokietory.pl

W 1868 roku wziął udział w ekspedycji generała Skałkowa, co pozwoliło mu poznać kraj Amurski i Ussuryjski. Po powrocie kontynuuje liczne naukowe wyprawy, do jednej z nich przyczynił się Michał Jankowski, który był nie tylko zesłańcem, ale także wybitnym cieślą i odegrał kluczową rolę w budowie łodzi, gdyż dzięki niej można było przedostać się rzekami Argun, Amur i Ussuri aż do Morza Mandżurskiego. Łódź o nazwie „Nadzieja”, była obszerną konstrukcją o podwójnym dnie, wyposażoną w trzy ławeczki, maszt i żagiel. Na szczycie masztu powiewała biało-czerwona chorągiew, symbolizująca polskie pochodzenie i determinację badaczy. Był to nie tylko środek transportu, ale także symbol nadziei i wiary w powodzenie wyprawy w głąb niezbadanych obszarów stepów Daurii.

Ta trwająca od 1873 do 1875 roku wyprawa trzech badaczy, wiodła przez rwące rzeki i burzliwe wody, stawiając przed nimi liczne wyzwania. Walcząc z kłopotami oraz ekstremalnymi warunkami pogodowymi, niezłomni badacze dotarli do Błagowieszczeńska, gdzie prowadzili swoje badania. W trakcie podróży spotkali się z rosyjskim generałem Afanasjewem, który odmówił im wsparcia i nie okazał żadnego zrozumienia dla ich naukowych celów, a ponadto stwierdził, że badania fauny morskiej są obowiązkiem innych krajów.

Mimo trudności, ci trzej polscy nieustraszeni zesłańcy zdołali zakończyć badania nad morzem i szczęśliwie wrócić do Irkucka, a stamtąd po raz drugi nad Bajkał. Tym razem Dybowski i Godlewski zbudowali przenośny domek, który stał się ich mobilną bazą badawczą na lodzie jeziora. Skonstruowany z desek obitych grubym filcem domek był wyposażony w żelazny piecyk, który zapewniał ciepło podczas syberyjskiej zimy. Małe okienka z wojłokowymi zasłonkami chroniły przed wiatrem. Umieszczony na płozach bez większego trudu mógł się przemieszczać, co pozwalało badaczom na eksplorację różnych obszarów jeziora bez konieczności powrotu na ląd. Na noc był mocowany do kotwicy, a pod płozy podkładano długie żerdzie w przypadku silnego wiatru, który mógł go wywrócić. Ten przenośny domek zapewniał nie tylko względną wygodę i bezpieczeństwo, ale także stanowił laboratorium oraz bazę logistyczną, z której naukowcy przeprowadzali swoje badania Bajkału, tworząc tym samym jedną z pierwszych mobilnych stacji badawczych w historii badań polarnych.

W 1876 roku po długich latach zesłania Benedykt Dybowski szczęśliwie wrócił do Warszawy. Zmiana statusu, z „przestępcy” na uznawanego naukowca, była nie tylko osobistym sukcesem, ale też znakiem zmian w jego życiu i karierze. I chociaż otrzymał kilka propozycji współpracy, on marzył o wyprawie na… Kamczatkę. Wkrótce otrzymał zgodę i stanowisko lekarza w Pietropawłowsku. Po półrocznej podróży dotarł na miejsce, gdzie udzielał nie tylko bezpłatnych porad medycznych, ale zajmował się również działalnością humanitarną – założył szpitale dla trędowatych, zwalczał epidemie, wprowadzał szczepienia ochronne i próbował polepszyć los tamtejszym mieszkańcom, często głodującym. Z myślą o nich założył hodowlę kóz i królików, natomiast dla Aleutów, zasiedlonej ludności z wyspy Beringa, kupił z własnych pieniędzy konie, a z Kamczatki sprowadził dla nich renifery. Lokalna społeczność z wdzięczności nazwała go „dobrym białym bogiem”, ponadto zaangażowanie zostało docenione przez władzę. Mimo wielu obowiązków nie zaniedbał swoich badań zoologicznych i antropologicznych.

Marian Dubiecki, Henryk Wohl, Benedykt Dybowski, Feliks Zienkowicz i Leon Dąbrowski – zesłańcy w Irkucku, ok. 1885-1900, fot. polskaswiatu.pl/benedykt-dybowski-rosja/ domena publiczna

Po wielu latach wypraw naukowych i pracy na Kamczatce oraz Wyspach Komandorskich Benedykt Dybowski drogą morską ostatecznie powrócił do Lwowa. Odrzucając, z powodów patriotycznych, propozycję pracy w Tomsku, a także w Petersburgu, w 1884 roku objął katedrę zoologii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, co było dla niego spełnieniem marzeń i nagrodą za lata poświęconej pracy. Na bazie gabinetu historii naturalnej organizuje Muzeum Etnograficzno-Przyrodnicze. Jego powrót oznaczał nie tylko kontynuację naukowych badań, ale też ponowne związanie się z ojczystą ziemią i społecznością akademicką. Przez ponad dwie dekady wykładał na uniwersytecie, kształcąc kolejne pokolenia zoologów i badaczy. Mając 53 lata ożenił się z zakochaną w nim niespełna 20-letnią Heleną Lipnicką. Jako mąż i ojciec musiał odrzucić niektóre swoje kawalerskie przyzwyczajenia i więcej czasu poświęcać rodzinie i dzieciom: Halinie, Janinie i Władysławowi. Po przejściu na emeryturę w 1906 roku przeniósł się z całą rodziną do willi zwanej „Białym Dworkiem” i tam otworzył swój gabinet, a nawet prywatne muzeum. Z pasją wracał do swoich badań, pisał kolejne prace z anatomii porównawczej, systematyki i antropologii. Zastanawiał się także nad planem odnowy Europy, by przeciwdziałać przemocy, nierówności społecznej i walczyć z różnego rodzaju nałogami. Wielokrotnie podejmował temat szkodliwości picia alkoholu, podkreślając jego zły wpływ nie tylko dla zdrowia, ale i na moralność. Wypowiadał się też na temat nierówności płci i cenił kobiety za ich altruizm – poświęcenie dla rodziny. Uważał, że należy zerwać z przesądami i pozwolić kobietom na zdobywanie wykształcenia. Miał więc wkład w rozwój polskiej filozofii – „pragnął wychować społeczeństwo postępowe, wolne od rozlewu krwi, wyzysku, kłamstwa i obłudy; społeczeństwo moralne z równym prawem dla kobiet, szacunkiem dla innych narodów i wyznań”.

Jego osiągnięcia zostały docenione na całym świecie, a hołdy i wyrazy uznania płynęły zarówno od polskich uczonych, jak i zagranicznych instytucji. Niezwykle wzruszający gest wdzięczności otrzymał od ludności Wyspy Beringa, która z okazji jubileuszu 45-lecia pracy naukowej przesłała ukochanemu doktorowi unikalny eksponat – szkielet krowy morskiej, wytępionej już w 1768 roku.

Wielki badacz za swoje wszechstronne zasługi w sierpniu 1921 roku otrzymuje Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a siedem lat później zostaje Honorowym Obywatelem Lwowa.

Mimo wielu przykrych doświadczeń, jakie przyniosły mu lata wojny i prześladowań, Dybowski pozostał wierny swej pasji naukowej. Pracował niestrudzenie aż do końca życia, zachowując świeżość umysłu i energię nawet w podeszłym wieku. Jego dziedzictwo to nie tylko imponujący dorobek naukowy, to przede wszystkim przykład szlachetnej i niezłomnej postawy człowieka – naukowca i patrioty. Wielu ówczesnych osobistości było pod wrażeniem jego odkryć, ekspedycji i działalności humanitarnej.

W swoim pamiętniku napisał: „Żadne przeciwności mnie nie zrażą, w pół drogi nie stanę i nie spocznę, dopóki nie dokonam com zamierzył”.

Kiedy kończy swoje długie 97-letnie życie, na „górce powstańców styczniowych” na Cmentarzu Łyczakowskim żegnają go tłumy mieszkańców Lwowa i naukowa elita.

„Są ludzie, wielcy umysłem, którzy odszedłszy od nas w zaświaty już za życia wytworzyli koło siebie legendę, która staje się nie tylko natchnieniem dla następców, ale przykładem szczytnego niedościgłego wprost ideału” – Włodzimierz Kulmatycki, zoolog i działacz ekologiczny.

Taki był i jest dla mnie Benedykt Dybowski!

Bibliografia:

1. B. Dybowski, „Badacz Dalekiej Północy”
2. Brzęk, „Benedykt Dybowski, Życie i dzieło”
3. Brzęk, „Bajkalska szkoła Benedykta Dybowskiego”
4. Słoniowska, „Benedykta Dybowskiego program odrodzenia ludzkości”
5. Inne teksty dostępne w Internecie

Ołeksandr Walczuk

Tekst ukazał się w nr 6 (466), 28 marca – 14 kwietnia 2024

X