105. Spotkanie Ossolińskie we Lwowie Wiktoria Malicka i Laurynas Vaičiūnas, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

105. Spotkanie Ossolińskie we Lwowie

W grudniu 2024 roku w głównej i największej sali Lwowskiej Narodowej Naukowej Biblioteki Ukrainy im. Wasyla Stefanyka (LNNB im. W. Stefanyka) odbyło się kolejne i ostatnie w 2024 roku 105. Spotkanie Ossolińskie. Tradycyjnie zostało zorganizowane wspólnym wysiłkiem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (ZN im. Ossolińskich) we Wrocławiu i LNNB im. W. Stefanyka we Lwowie, pod patronatem  konsula generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie. Z powodu trwającej wojny i agresji Rosji w 2024 roku Spotkania Ossolińskie zmieniły swój harmonogram – obecnie odbywają się raz na kwartał. Otóż w bieżącym roku było to czwarte Spotkanie. Wojna dyktuje też tematykę Spotkań i zainteresowania tak organizatorów, jak i obecnych na spotkaniu. Trzeba powiedzieć, że Spotkania mają już od lat swoich przyjaciół i zainteresowane osoby, przedstawicieli lwowskich środowisk kulturalnych, muzealników, profesorów lwowskich uniwersytetów, członków polskich organizacji społecznych działających we Lwowie. W 2024 roku wszystkie Spotkania Ossolińskie zostały transmitowane też on-line i można je oglądać na stronach ZN im. Ossolińskich i LNNB im. W. Stefanyka.

fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Spotkania Ossolińskie od pierwszego w 2007 roku i po dzień dzisiejszy są bardzo znaczącym wydarzeniem w relacjach kulturalnych polsko-ukraińskich i tylko jednym z licznych przejawów ścisłych kontaktów naukowych i organizacyjnych ZN im. Ossolińskich i LNNB im. W. Stefanyka. Właśnie o to chodziło organizatorom tych Spotkań w dalekim 2007 roku, generalnemu dyrektorowi LNNB im. W. Stefanyka prof. Łarysie Kruszelnickiej i dyrektorowi ZN im. Ossolińskich dr. Adolfowi Juzwence oraz Janowi Malickiemu, dyrektorowi Studiów Wschodnich Uniwersytetu Warszawskiego.

105. Spotkanie Ossolińskie prowadziły wspólnie zastępca dyrektora generalnego LNNB im. W. Stefanyka prof. Lidia Snicarczuk oraz dr Wiktoria Malicka, pełnomocnik ZN im. Ossolińskich ds. współpracy z zagranicą. Wśród obecnych na sali byli konsul RP we Lwowie i liczni pracownicy Konsulatu Generalnego RP. Wiktoria Malicka przedstawiła obecnym temat Spotkania i prelegentów. Jak wspomniałem wyżej, wojna dyktuje też tematy spotkań, otóż na 105. Spotkaniu odbyła się gorąca dyskusja na temat „Europa Środkowo-Wschodnia w świetle wojny” (oczywiście rosyjsko-ukraińskiej). Do udziału w dyskusji zaproszono Mykołę Riabczuka, publicystę, pracownika naukowego Instytutu Badań Politycznych i Narodowościowych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy i Laurynasa Vaičiūnasa, politologa, managera kultury, prezesa Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu. Wiktoria Malicka zapoznała obecnych z krótkim życiorysem obu prelegentów. Mykoła Riabczuk jest pracownikiem naukowym Instytutu Badań Politycznych i Narodowościowych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy oraz obecnie – współpracownikiem Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Jest autorem licznych publikacji naukowych, w tym przetłumaczonych w Polsce, takich jak „Od Małorosji do Ukrainy” (2002 r.), „Dwie Ukrainy” (2004 r.), „Ogród Metternicha” (2011 r.), „Ukraina. Syndrom postkolonialny” (2015 r.), „Poprzednie życie” (2017 r.). Najnowszym jego dziełem jest wydana w 2022 roku monografia „Czternasta od końca. Powieści o współczesnej Ukrainie”. Właśnie ta monografia została odznaczona najwyższą ukraińską nagrodą literacką im. Tarasa Szewczenki. Mykoła Riabczuk jest też laureatem Nagrody Specjalnej im. Jerzego Giedroycia oraz medalem „Bene merito” ministra Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej (2009 r.), za działania na rzecz dobrych stosunków polsko-ukraińskich. W latach 2014–2018 był przewodniczącym ukraińskiego PEN-Clubu, obecnie ma tytuł prezesa honorowego.

Laurynas Vaičiūnas, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Laurynas Vaičiūnas to litewski politolog i analityk spraw międzynarodowych, manager kultury, wydawca. Absolwent Uniwersytetu w Bath i University Colleg London. Od 2020 roku kieruje organizacją pozarządową Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, ważnego ośrodka literackiego i dialogu międzykulturowego. Jest wydawcą czasopisma „Nowa Europa Wschodnia” i „New Eastern Europe”, które od lat na całym świecie prezentują opinię i analizy z perspektywy Europy Środkowo-Wschodniej. Kierowane przez niego wydawnictwo jest jednym z najbardziej zaangażowanych promotorów literatury ukraińskiej w Polsce. Jego nakładem ukazały się książki, między innymi Waleriana Pidmohylnego, Tarasa Dudy, Juria Wynnyczuka, Mykoły Riabczuka, Oksany Zabużko. Jest też współpracownikiem Litewskiego Radia i Telewizji (LRT) w Polsce.

Mykoła Riabczuk, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

 

 

 

 

Na początku dyskusji Mykoła Riabczuk między innymi powiedział:

– Europa Środkowo-Wschodnia w ostatnich latach jest bardzo zauważalna w polityce międzynarodowej, zwłaszcza z powodu wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Trzeba dać odpowiedź co się kryje za tym nazewnictwem. Czy tylko teren geograficzny, czy też zjawiska polityczne. Właśnie problem polega na manipulowaniu tym terminem, między innymi ze strony historyków rosyjskich i tych w Europie Zachodniej, którzy popierają Rosję. Otóż dla nich Europa Środkowo-Wschodnia nie jest cywilizowanym Zachodem, lecz strefą postkolonialną rosyjskiego imperializmu. Jednak w świetle wydarzeń ostatnich lat w Ukrainie, zwłaszcza wojny rosyjsko-ukraińskiej, ten termin zaczął funkcjonować w innym znaczeniu, teraz jako ekskluzywny, jako koncepcja wyzwolenia krajów tego regionu spod dominacji sowieckiej, a obecnie rosyjskiej. Przez wiele lat Europa Zachodnia nie widziała Ukrainy, byliśmy dla nich marginesem. Nie zauważano Ukrainy jako kraju europejskiego. Podział ten był całkiem sztuczny, ale był i dla niektórych jest nadal aktualny.

Ze swojej strony Laurynas Vaičiūnas podtrzymał Mykołę Riabczuka i zauważył, że rusyfikacja zostawiła w społeczeństwach postsowieckich bardzo głębokie korzenie: – Ostatnią ostoją, która nas trzyma bliżej Europy, bliżej Polski, jest kultura, historia, sztuka, również przyroda, krajobraz, urbanistyka, która nas otacza i łączy. Wojna, rozwiązana przez Rosję niszczy również te więzi, niszczy kulturę polityczną i wartości demokratyczne. Włączenie Ukrainy do Europy Środkowo-Wschodniej jest jej ucieczką od imperialistycznej Rosji. Na Zachodzie mówią o kryzysie ukraińskim, lecz właśnie dlatego Ukraina nabiera podmiotowości. Kraje, które podtrzymują Ukrainę, dobrze zrozumiały, że jest to obecnie niepodległy kraj, a nie rosyjska kolonia. Ukraina uzyskała też nowych partnerów. Jesteśmy silni, kiedy jesteśmy dobrze zintegrowani w strukturach Zachodu, NATO, Unii Europejskiej. Litwa jest znacznie bardziej zintegrowana niż Ukraina, ale Ukraina też jest na tej drodze. Potrzebna jest integracja z Europą nie tyko polityczna, ale też kulturalna, mentalna. W Europie wydają i czytają ukraińskich autorów, piszą recenzję o ukraińskim teatrze, organizują wystawę współczesnej ukraińskiej awangardy. Jest to znaczny progres. Ukraina tworzy tu i teraz struktury nowej ukraińskiej kultury, kultury bez wpływu Rosji. To wielki sukces, porównywalny do sukcesów politycznych, czy dyplomatycznych. Ukraina jest w pewnym sensie lokomotywą całego regionu postsowieckiego. Obecne wydarzenia w Ukrainie grają swoją rolę w sytuacji na Litwie i w innych krajach bałtyckich. To już są zmiany strukturalne całego regionu.

Mykoła Riabczuk omówił też problem obecności kultury rosyjskiej (oczywiście i języka rosyjskiego) w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to bardzo problem bolesny. Pozbyć się tego problemu w jednym momencie, pozbyć się mentalności postkolonialnej, jest po prostu niemożliwe, ale trzeba robić wszystko co się da, żeby ten proces nabrał rozpędu. Dlatego trzeba nie zważając na wojnę inwestować w ukraińską kulturę, literaturę, film. A poza tym wychowywać w ludziach postawę obywatelską. Mamy swoją wspaniałą kulturę – mamy co propagować i o co walczyć.

Przez wieki język rosyjski pełnił rolę wspólnego dla całego regionu i była to polityka kolonizatorów rosyjskich. Kultura w Związku Radzieckim była głęboko upaństwowiona, to samo mamy we współczesnej Rosji. Czy można język rosyjski oddzielić od polityki rosyjskiej? Obecnie – zdecydowanie nie. Społeczeństwo ukraińskie jeszcze nie pozbyło się postkomunistycznej mentalności, dlatego dla nas pytanie języka jest bardzo aktualne i jeszcze przez dłuższy czas takim będzie. Młodzież w Ukrainie i całym regionie kardynalnie zmienia orientację na język angielski. Ale to są procesy na długie lata. Problem językowy jest problemem moralnym, a nie tylko językowym.

Dyskusja po zakończeniu wykładów prelegentów była bardzo ożywiona. Padło wiele ważnych i ciekawych pytań. Między innymi jako jedno z pierwszych – o naszych sąsiadach, mianowicie o Białorusi i Gruzji. Właśnie, gdzie umieścić owe dwa kraje w strukturach Europy Środkowo-Wschodniej i jakie są dalsze perspektywy dla ich rozwoju w stronę demokracji. Laurynas Vaičiūnas powiedział, że Białoruś na dzień dzisiejszy jest państwem bardzo zrusyfikowanym, bo Rosja przez dłuższy czas zawsze była obok. Wielkie nieszczęście mieć takiego sąsiada. – Ale to nie koniec historii. Już teraz część elit przechodzi na stronę narodu. Więc nic nie jest stracone i każdy kraj może wybrać odpowiednią drogę i kierunek. Białoruś ma ten potencjał, ma początki tradycji demokratycznych i demokratycznego społeczeństwa. Dlatego z całą mocą mamy wspierać język białoruski i demokratyczne tendencje w białoruskim społeczeństwie. Wszystko jest w rękach narodu, a nie dyktatorów.

Na zakończenie 105. Spotkania Ossolińskiego Wiktoria Malicka ogłosiła, że w 2025 roku planowana jest kontynuacja spotkań, na razie raz na trzy miesiące. Czekamy więc na kolejne spotkanie wiosną 2025 roku.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 24 (460), 31 grudnia – 16 stycznia 2025

X