Nowe przejście graniczne Niżankowice – Malhowice fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Nowe przejście graniczne Niżankowice – Malhowice

21 grudnia ruszyły odprawy na nowym przejściu granicznym Niżankowice – Malhowice – już dziewiątym na granicy ukraińsko-polskiej. Budowa obiektu trwała trzy lata i kosztowała 145 mln złotych. Szacowana przepustowość przejścia to 7 000 podróżnych i 4 000 pojazdów na dobę. Uroczystości przewodniczyli przedstawiciele polskiego i ukraińskiego rządu: Tomasz Siemoniak, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Serhiy Derkach, wiceminister ds. rozwoju wspólnot terytoriów Ukrainy, Teresa Kubas-Hul, wojewoda Podkarpacki oraz Maksym Kozyckyj, przewodniczący Lwowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej.

Maksym Kozycki, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

W rozmowie z dziennikarzami Maksym Kozyckyj powiedział:

– Ogromne podziękowania przede wszystkim dla strony polskiej i polskiego rządu. W tak krótkim czasie otworzyć nowy punkt odpraw było bardzo trudno. Ogromne podziękowania za to, że polska strona stale wychodziła nam naprzeciw, a nawet niedokończony punkt odpraw działał dla transportu humanitarnego, co było niezwykle ważne. Wielkie podziękowania dla Polski za to, że jest prawdziwym przyjacielem i sąsiadem, z którym można budować europejską przyszłość. Kiedy mówimy o tym punkcie odpraw, to mówimy o połączeniu z Unią Europejską. To możliwość przekraczania granicy przez ludzi, transport towarów, a także szansa na rozwój regionu.

Piotr Pilch, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Swoimi refleksjami podzielił się w wywiadzie dla „Nowego Kuriera Galicyjskiego” Piotr Pilch, wicemarszałek województwa podkarpackiego:

– Tych osób, które zabiegały o to, żeby tutaj, w tym miejscu Malhowice – Niżankowice powstało nowe przejście graniczne pomiędzy Polską a Ukrainą było wiele i tych działań, trzeba powiedzieć, które początkowały to przejście, było sporo. Warto choćby wspomnieć o tym, że przez kilka lat odbywały się tu Dni Dobrosąsiedztwa organizowane przez starostę Pączka, ale też i przez odpowiedników ze strony ukraińskiej. Tutaj przekraczaliśmy wtedy granicę. Tutaj były postawione tymczasowe namioty i przez trzy dni, przez weekend można było przejść przez tę granicę. Ale też i wiele akcji społeczników, przejazdy linią kolejową tutaj obok. Tych działań było wiele, ale tak naprawdę formalnie to się zaczęło w roku 2017, gdy wojewodą była Ewa Lenart, a ja miałem przyjemność być wicewojewodą. Te pierwsze pisma do rządu o konieczności utworzenia tego przejścia granicznego były podejmowane wówczas w urzędzie wojewódzkim i zostały zainicjowane. Pilotowaliśmy to od samego początku. Ważne były noty dyplomatyczne, wymiana not dyplomatycznych o utworzeniu tego przejścia. Wiadomo było, że to przejście będzie drogowe, do trzech i półtony, ale też zostało zabezpieczone przejście pod przyszłe przejście pieszo-rowerowe. I mam nadzieję, że ono też powstanie. Teren jest zabezpieczony, plac jest, tak że tych działań podejmowanych było bardzo wiele. Oczywiście kontynuowanych przez obecną władzę. To trzeba powiedzieć, że współdziałanie i współpraca wielu osób, wielu urzędów doprowadziła do dzisiejszego dnia. Chciałbym jeszcze powiedzieć, że droga, która prowadzi do tego przejścia granicznego jest drogą wojewódzką. Myśmy kilka lat temu właśnie pod to przejście drogowe ją wyremontowali. Duże środki, 35 milionów pozyskaliśmy z naszych środków i dzięki temu jest dogodny dojazd. Przebudowana droga, przebudowane mosty. Kilka pasów dojazdowych do przejścia. To wszystko utworzyło infrastrukturę towarzyszącą w tym miejscu. Utworzenie tego przejścia ma kolosalne znaczenie dla Przemyśla, dla powiatu, dla tego regionu. Z jednej strony są to faktyczne miejsca pracy w służbach mundurowych celników i pograniczników. Cała obsługa. Tutaj będzie zatrudnionych kilkaset osób i to będzie jeden z większych zakładów pracy. Druga rzecz, że to będą dość dobrze wynagradzani pracownicy. Będą to stałe miejsca pracy. To jest też bardzo ważne, że nie będzie groźby, że ktoś zakład nagle zamknie albo koniunktura się zmieni. Z drugiej strony wiemy, że Medyka jest zakorkowana. Wiemy, że ciągle trzeba tam długo stać, żeby przekroczyć granicę. To na pewno odciąży Medykę, ale też otworzy nas na tę południową część obwodu lwowskiego, na stronę Iwano-Frankiwska, Tarnopola, Truskawca, Sambora bardzo blisko położonego. I w stronę też pięknych Karpat ukraińskich. Wysokich, wyższych niż nasze Bieszczady. To wszystko będzie impulsem rozwoju gospodarczego, bo na to liczymy. Na pewno powstaną tu centra handlowe, sklepy, punkty wymiany walut. I to będzie kolejne kilkaset miejsc pracy, które przy takim miejscu będą tworzone. A z drugiej strony to turystyka. Liczymy, że po wojnie, która mam nadzieję szybko się zakończy, będzie możliwość otwarcia tego punktu turystycznego. I czekamy na przejście kolejowe. To jest też ważne, bo infrastruktura kolejowa jest przygotowana. Linia kolejowa zarówno po polskiej, jak i po ukraińskiej stronie została wyremontowana. Czekamy na wymianę not dyplomatycznych. Jeszcze są na pewno jakieś poprawki. Jeszcze droga dojazdowa by się przydała. Ale to jest kwestia może kilku miesięcy, żeby i to przejście kolejowe zaczęło funkcjonować – stwierdził Piotr Pilch.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

W ciągu wielu lat na otwarcie tego przejścia czekali mieszkańcy przygranicznych terenów w obwodzie lwowskim.

Tetiana Terlecka, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

– To naprawdę historyczne wydarzenie – zaznaczyła w naszej rozmowie Tetiana Terlecka, wiceprzewodnicząca Dobromilskiej Wspólnoty Terytorialnej. – O otwarciu tego przejścia mówiono bardzo długo. Od marzenia do rzeczywistego rezultatu minęło chyba dwadzieścia lat. Cieszy mnie, że przed świętami Bożego Narodzenia marzenia stają się rzeczywistością. To swoisty świąteczny prezent dla Dobromilskiej Wspólnoty Terytorialnej. Wszyscy wiemy, że kiedyś była tu żelazna kurtyna, druty, a teren był zdegradowany. Wciąż odczuwamy skutki tej depresji. Jednak w naszej strategii rozwoju uznaliśmy, że nasze przygraniczne położenie to szansa dla naszej wspólnoty. Jednym z naszych strategicznych celów jest uczynienie z Dobromilszczyzny bramy Europy do Ukrainy. Nie Ukrainy do Europy, ale odwrotnie.

Podczas oficjalnego otwarcia nowego przejścia polskie służby mundurowe zaprezentowały swój nowy sprzęt i osiągnięcia w swojej pracy. Wydarzenie zaszczycili swoją obecnością dyplomaci dwóch krajów.

Piotr Łukasiewicz, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

– To przejście jest jednym z najnowocześniejszych, jeśli nie najnowocześniejsze na granicy polsko-ukraińskiej – powiedział dla „Nowego Kuriera Galicyjskiego” Piotr Łukasiewicz, chargé d’affaires Ambasady RP w Kijowie:

– Operowane będzie, obstawiane, będą współdziałali celnicy, urzędy skarbowe, straże graniczne Polski i Ukrainy wspólnie, po polskiej stronie. Bardzo nowoczesne przejście, które będzie służyło przede wszystkim podróżującym małymi busami, autokarami również w przyszłości. To sprawi, że ruch z Ukrainy do Polski, z Polski do Ukrainy będzie szybszy. Im więcej przejść, zwłaszcza w czasie, kiedy jeszcze nie można przemieszczać się samolotami, tym więcej ułatwień niezwykle potrzebnych dla ludzi, którzy potrzebują przyjechać do Polski, potrzebują również przyjechać w różnych celach do Ukrainy. Więc można się tylko cieszyć i wyrażać wielkie zadowolenie, że takich mniejszych przejść powstaje coraz więcej. Że są bardzo nowoczesne, co znaczy, że odprawy będą szybsze. To jest wydarzenie, które cieszy serce i dyplomaty polskiego w Kijowie, i dyplomatów ukraińskich w Polsce na pewno też, ale przede wszystkim podróżnych, którym naprawdę będzie łatwiej. Zwłaszcza, że obie strony, polska i ukraińska postarały się o dobrą jakość drogi dojazdowej po obu stronach granicy, co jest też bardzo ważne, żeby sprawnie ten ruch przebiegał. Chciałbym uczestniczyć w jeszcze kilku takich spotkaniach, mam nadzieję w przyszłości. To jest podsumowanie naprawdę bardzo, bardzo dobrego tygodnia w relacjach polsko-ukraińskich – podkreślił polski dyplomata.

W pierwszym polskim samochodzie, który przekroczył przejście w Malhowicach – Niżankowicach, znajdował się ‘święty Mikołaj’, który przywiózł prezenty dla polskich dzieci w Niżankowicach. Maluchy powitały go piosenkami, a następnie, wspólnie z rodzicami, zaprosiły go do świetlicy Towarzystwa Kultury Polskiej.

Irena Wojtowicz, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

– Dzisiaj mamy tak piękny uroczysty dzień w Niżankowicach, bo było otwarcie przejścia granicznego i jako pierwszy granicę przekroczył nasz ‘Mikołaj’ z linii.102, z Przemyśla – wyjaśniła Irena Wojtowicz, prezes Towarzystwa. – ‘św. Mikołaj’ przyjechał do Niżankowic już po raz ósmy. Zawsze czekaliśmy na tego ‘Mikołaja’, który nigdy nie znał granic, a dzisiaj ta granica została otwarta, więc dzieci bardzo się cieszą. My, jako Towarzystwo Kultury Polskiej, też jesteśmy zaszczyceni, szczęśliwi, że wreszcie ten dzień nastąpił.

Natala Jacyna, fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

– Dla dzieci to jest wielka niespodzianka. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że Towarzystwo Kultury Polskiej w Niżankowicach tak pomaga naszym dzieciom – zaznaczyła w imieniu rodziców Natalia Jacyna. Dzieci zawsze czekają na ‘Mikołaja’. To dla nich wielkie święto, na jakie czekają cały rok. Może nawet nie tak czekają na Boże Narodzenie, jak na ‘Mikołaja’.

Doroczną akcję „Mikołaj bez granic” organizują pasjonaci kolei ze Stowarzyszenia linia102.pl w Przemyślu, którzy opiekują się także dziećmi mieszkającymi wzdłuż linii kolejowej 102 po stronie ukraińskiej. Wcześniej ‘święty Mikołaj’ z darami przyjeżdżał do Niżankowic na drezynie, co wiązało się z otwieraniem bramy na wciąż nieczynnym przejściu kolejowym.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Wywiadu dla „Kuriera” udzielił też „Mikołaj bez granic”:

– Długo czekałem, aż wreszcie do was przyjechałem. Przyjechałem do dzieci z Niżankowic, do Towarzystwa Kultury Polskiej w Niżankowicach. Staraliśmy się tyle lat, żeby ta granica była otwarta. Wreszcie ją otworzyli. Będziemy u was częściej. Będziemy wspomagać i dzieci, i mieszkańców Niżankowic oraz Ukrainy. Dziękuję serdecznie za zaproszenie. Życzę 102 lat w zdrowiu, w szczęściu. Wszystkiego najlepszego!

Pod wieczór w kierunku nowego przejścia granicznego ruszyły samochody osobowe, busy oraz autokary z podróżującymi.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X