Po 2005 roku w wielu mediach pojawiły się liczne publikacje nt. przyjaźni kardynała Mariana Jaworskiego z papieżem Janem Pawłem II. Przypomnienia o tym pojawiają się również w obecnych publikacjach i audycjach radiowo-telewizyjnych. Również na stronach „Kalendarza czynności”, prowadzonych przez ks. Mariana Jaworskiego można odczytać szereg wzmianek o przyjaźni z kard. Karolem Wojtyłą, chociaż brak w nich jasnego stwierdzenia, że kardynał Wojtyła, czy później jako papież był jego przyjacielem. Sam także rzadko i niechętnie o tym mówił, gdyż jak stwierdzał „przyjaźń to relacja, o której się nie mówi”. Zaznaczał przy tym, że nie chciał być posądzony o jakieś przywileje uzyskane z tego tytułu.

Kwerenda zachowanych materiałów wykazuje natomiast, że to właśnie z racji przyjaźni z kardynałem Wojtyłą ks. Marian Jaworski często zaznawał niesprawiedliwych krzywd i to zarówno ze strony ówczesnych władz komunistycznych, jak i kościelnych, zwłaszcza tych wplątanych we współpracę z aparatem bezpieki jako tajni współpracownicy (TW) lub też nazywani księżmi patriotami, do których kategorii nie należeli ani kard. Wojtyła, ani ks. Jaworski. Aparat bezpieczeństwa przez wiele lat dążył do ich zdyskredytowania i ośmieszenia przed wiernymi. W tym celu obydwaj przyjaciele byli śledzeni, a nawet zabiegano o podłożenie w ich mieszkaniach podsłuchu.
W poprzednich opracowaniach wielokrotnie wspominano o skrzyżowaniu dróg życiowych kard. Karola Wojtyły i ks. prof. Mariana Jaworskiego, zwłaszcza kiedy omawiano wypadek kolejowy w 1967 roku pod Olsztynem oraz ostatnie dni życia papieża Jana Pawła II, któremu kard. Marian Jaworski udzielił sakramentu namaszczenia chorych.
Początki przyjaźni dwóch filozofów sięgają 1951 roku, kiedy to ks. Marian Jaworski za sugestią i zgodą abpa Eugeniusza Baziaka podjął studia specjalistyczne na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Zamieszkał wówczas jako rezydent przy parafii św. Floriana na Kleparzu. Tam właśnie spotkał o sześć lat starszego ks. Karola Wojtyłę, który właśnie zakończył dotychczasową posługę wikariuszowską przy kleparowskiej świątyni.
Mimo nowych obowiązków ks. Karol Wojtyła nie zerwał związków z parafią św. Floriana, lecz przez wiele lat utrzymywał ścisłe kontakty z zorganizowanym tam przez siebie duszpasterstwem akademickim. W to duszpasterstwo zaangażował się również ks. Jaworski. O tych początkach przyjaźni tak po latach wspominał kardynał Marian Jaworski: „Poznałem Ojca Świętego jeszcze jako księdza doktora w 1951 roku, kiedy przybyłem do Krakowa, ażeby przygotować doktorat na Wydziale Teologicznym UJ. Od tego czasu zaczęły się moje kontakty z nim, najpierw naukowe, a potem duszpasterskie – już jako z biskupem, arcybiskupem i kardynałem krakowskim. Przez cały czas bowiem mieszkałem w Krakowie i byłem związany z Wyższym Seminarium Duchownym, a potem Wydziałem Teologicznym i Papieską Akademią Teologiczną. Stąd nasza wieloletnia znajomość i przyjaźń. Ta znajomość dla mnie była darem Bożym, gdyż przez wiele lat mogłem żyć blisko tego człowieka, z potem także utrzymywać kontakty już jako z Ojcem Świętym – Piotrem naszych czasów. Poza krakowskimi spotkaniami wysoko cenię sobie dalsze spotkania w Watykanie i Castel Gandolfo”.

Na drogach dociekań filozoficznych
Dwóch przyjaciół połączyło wspólne umiłowanie gór i uprawiania sportów zimowych i letnich. Również działalność w ramach Klubu Inteligencji Katolickiej dawała możliwość bliższego poznania i zaprzyjaźnienia się tych dwóch kapłanów i filozofów. Poza dyskusjami, odczytami, rekolekcjami i innymi formami działania w tym środowisku były organizowane grupowe wycieczki.
Przyjacielska znajomość ks. prof. Mariana z bpem Karolem Wojtyłą znajdowała również swoje odbicie na polu dociekań filozoficznych, głębszych przemyśleń i wzajemnych konsultacji, a nawet planów, zmierzających do rozwoju bazy naukowej w Krakowie. Dowodem tego jest jeden z listów z lat sześćdziesiątych, skierowany przez abpa Karola Wojtyłę do ks. Mariana Jaworskiego, w którym pisał: „Drogi Marianku! W ostatnim twoim liście wspomniałeś, że myślisz o dialogu. Ja też tutaj o tym myślę – i z nadchodzącym rokiem – zestawiam te myśli, które sformułowałem, gdyśmy po raz pierwszy na ten temat rozmawiali (w czasie wycieczki na Turbacz). Zdaje mi się też, że byłoby dobrze już w tym roku akademickim ruszyć ze studium dialogu, choć wiele rzeczy jest jeszcze niedopracowanych. Studium dialogu musi się chyba przeszkolić przez stadium eksperymentalne, i trzeba będzie doszukiwać jego coraz doskonalszej postaci. Okolicznością sprzyjającą jest to, że na takie studium istnieje wyraźne zapotrzebowanie wśród księży. Byliby więc kandydaci. Chyba też znalazłby się organizator studium w osobie ks. M. Jakubca. Natomiast trzeba by zrobić pewien wysiłek po twoim powrocie, w ciągu września, aby zbudować stosowny plan tego studium, zmontować zespół wykładowców i dogadać się z nimi co do kierunku i charakteru studium. Bardzo proszę, abyśmy na ten temat mogli porozmawiać w okresie po twoim powrocie”.

Wezwanie do dialogu znalazło swoje odbicie w liście już papieża Jana Pawła II do arcybiskupa Mariana Jaworskiego z 17 kwietnia 1994 roku, w którym pisał: „Drogi Marianie! List pisany w Dzień Zmartwychwstania spotyka się z tym, o czym tutaj mówiliśmy właśnie w tym czasie. Byli tutaj Duśka z Andrzejem, a także ksiądz Tadeusz z Lublina. I tak jak w liście, tak i w naszych rozmowach, wracaliśmy do Osoby i czynu. Wszyscy pamiętają, że to właśnie ksiądz Marian przesądził o pierwszej publikacji tego studium w Polsce.
Refleksje zawarte w liście idą dalej: idą w stronę antropologii teologicznej. Myślę, że jest to właśnie ta antropologia, którą musimy odnaleźć u podstaw encykliki Veritatis splendor: prawdziwe samospełnienie się (czyli: spełnienie siebie w prawdzie) jest możliwe tylko dzięki łasce Chrystusowego Odkupienia.
Tak więc twój wielkanocny list stanowi jakby zaproszenie do dalszej dyskusji, także w nawiązaniu do Levinasa czy też do Edith Stein. Kiedy będziemy mieli sposobność podjąć zasadnicze tematy? Cieszę się, że metropolita lwowski znajduje jeszcze przestrzeń w sobie dla tej problematyki. Ja również. Nie na próżno Boecjusz napisał consolatio filosofiae”.
Problematyka filozoficzna przebijała się również w liście papieża do abpa Mariana Jaworskiego z 24 lutego 1995 roku: „Otrzymałem list z 20 bm., a przedtem jeszcze wspaniały tekst w związku z książką. Podziwiam, ile trudu sobie zadałeś, Drogi Marianie, aby przeanalizować ten wywiad z V. Messori, który nieoczekiwanie okazał się bardzo przydatny. Ta analiza przypomina mi dawniejsze teksty związane z Osobą i czynem. Za wszystko to jestem bardzo wdzięczny.
Jestem również wdzięczny za tyle życzliwości twoich austriackich przyjaciół. Załączam do tego listu błogosławieństwo dla ks. Wolfa oraz życzenia zdrowia dla P. Pruscha.
Ufam, że będzie nam dane znowu się spotkać i porozmawiać – również o sprawach wielkiej metropolii lwowskiej. Na Wielki Post życzę szczególnych łask”.

Wierny sprawie uregulowania statusu wyższych uczelni papieskich i stopni naukowych w Polsce
Przyjaźń pomiędzy kardynałem Wojtyłą a ks. Jaworskim wzmacniała się również w latach 70. XX wieku, kiedy to kardynał Karol Wojtyła podjął starania o państwowe uznanie krakowskiej uczelni teologicznej, a ks. Marian Jaworski został wyznaczony do spraw kontaktów z państwem, celem państwowego zatwierdzenia i uznania uczelni katolickich w Polsce. Ostatecznie sprawę tę załatwiono po 1978 roku, gdy na Stolicę Piotrową został wybrany kardynał z Krakowa Karol Wojtyła, który obrał imię Jan Paweł II.
W czerwcu 1979 roku podczas pierwszej pielgrzymki do Polski papież Jan Paweł II odwiedził poza Warszawą – również Kraków, gdzie odbył spotkanie z Radą Wydziału Teologicznego w Krakowie. Podczas tego spotkania, poza omówieniem istotnych problemów Kościoła w Polsce, była również poruszana sprawa Papieskiego Wydziału Teologicznego. Ksiądz dziekan Marian Jaworski, witając dostojnego gościa powiedział: „Umiłowany Ojcze Święty! Twój Wydział zdaje sobie sprawę, że jeszcze bardzo wiele przed nim do odrobienia, że jeszcze bardziej winien się umacniać od wewnątrz, by sprostać swoim zadaniom i nie zawieść oczekiwań Twoich, oczekiwań Twojego następcy, całego Ludu Bożego, który w dokumentach Synodu Archidiecezji Krakowskiej tyle nadziei wiązał z tym Wydziałem”.
Wówczas też papież zapowiedział reorganizację wydziału, a 8 grudnia 1981 roku w liście apostolskim ustanowił Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie z trzema wydziałami: teologii, filozofii i historii Kościoła, a jej pierwszym rektorem został ks. prof. dr hab. Marian Jaworski.
W przemówieniu inauguracyjnym pierwszy rektor Papieskiej Akademii Teologicznej ks. prof. Marian Jaworski, dziękując za ten niezwykły dar, powiedział: „Wdzięczni jesteśmy Ojcu Świętemu za ten akt historyczny w dziejach naszej uczelni, w dziejach uniwersyteckich miasta Krakowa, w dziejach Kościoła katolickiego w Polsce i jej kultury narodowej. Daliśmy temu wyraz w osobistym liście do Ojca Świętego z dnia 25 marca br. i podczas audiencji delegacji Papieskiej Akademii Teologicznej u Ojca Świętego wieczorem w dniu kanonizacji błogosławionego Maksymiliana Marii Kolbego, 10 października br. Chcemy w miarę naszych sił i możliwości podjąć to wszystko, co jako nadzieję nosi w sobie Ojciec Święty i czego oczekuje od nas społeczeństwo, Kościół. Obecnie jesteśmy zdani całkowicie na tak zwane środki ubogie. Nie upadamy jednak na duchu, ani nie poddajemy się zwątpieniu. Przykładając ręce do pługa, nie chcemy oglądać się wstecz. Czyż nie doświadczamy właśnie w próbach, w doświadczeniach coraz większych mocy moralnych i potęgi ducha? I czyż właśnie wtedy, jak gdyby w bólach rodzącej, nie powstają trwałe dzieła? Niech Opatrzność Boża i Maryja, Stolica Mądrości dopełniają zawierzenia Ojca Świętego. W tym duchu uważam rok akademicki 1982/1983, pierwszy w Polskiej Akademii Teologicznej w Krakowie za otwarty”.
Na innym zaś miejscu po latach stwierdzał: „Niezbadane są drogi Pana w naszym życiu, w dziejach Kościoła. Pytaliśmy: Panie, czyś zapomniał o nas, czy nie jesteś z nami, kiedy po kilku wiekach zostaje zniesione dziedzictwo świętej królowej Jadwigi wydział, o który ona zabiegała. A Opatrzność Boża poddała nas próbie, by ten wydział nie skostniał w ramach prawodawstwa socjalistycznego państwa i nie był przezeń manipulowany, ale mimo sprzeciwu władz mógł się rozwijać w nowych warunkach. Dzięki temu możemy dzisiaj świętować inaugurację roku akademickiego Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie.

Ustanowienie Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego Jana Pawła II nie jest tylko literą prawa. Wychodzi on naprzeciw rzeczywistości rozbudowanej Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, wydziałów, uczelni i instytutów, grona profesorskiego, dużej liczby studentów. Jesteśmy świadkami budowy nowoczesnej biblioteki uniwersytetu, współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim i innymi uczelniami. To wszystko jest darem Opatrzności Bożej, wstawiennictwa św. królowej Jadwigi, Sługi Bożego Jana Pawła II i podjęcia tego dzieła przez jego następców na Stolicy św. Stanisława, kardynała Franciszka Macharskiego i kardynała Stanisława Dziwisza – rektorów uczelni i jej wszystkich współpracowników. I tego doświadczenia Opatrzności Bożej nie możemy nie dostrzegać! To jest dopiero pełen wymiar rzeczywistości. Pan dziejów dał nam ten dar, o który zabiegał Jan Paweł II. Trzeba nam podziwiać wielkie dzieła Boże i dziękować Panu dziejów, który nimi kieruje! Stanowi to dla nas zobowiązanie i zadanie! Ale doświadczając własnej słabości – zawierzamy się Jezusowi Panu, który nas prowadzi i tak ubogacił”.
W okresie „Solidarności” na szeroką skalę rozpoczęły się prace nad przygotowaniem nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Z ramienia Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski i z woli papieża Jana Pawła II w konsultacjach brał udział jego zaufany przyjaciel ks. dziekan Marian Jaworski. Projektowana ustawa o szkolnictwie wyższym została uchwalona ostatecznie 4 maja 1982 roku przez Sejm PRL.
Po uznaniu na szczeblu państwowym uczelni teologicznych podjęto starania w sprawie uregulowania statusu cywilnego uczelni papieskich, a zwłaszcza trybu i zakresu uznawania przez państwo polskie stopni naukowych i tytułów profesorskich, uzyskiwanych na tych uczelniach. Rozmowy Kościół – państwo w tym zakresie rozpoczęły się 14 listopada 1983 roku od spotkania w Urzędzie ds. Wyznań ks. rektora Mariana Jaworskiego i ks. prorektora Adama Kubisia z ministrem Adamem Łopatką. Po wielu latach rozmów 30 czerwca 1989 roku zawarto umowę pomiędzy rządem PRL a Konferencją Episkopatu Polski w sprawie uregulowania statusu wyższych uczelni papieskich oraz trybu i zakresu uznawania przez państwo stopni i tytułów naukowych. W tym zakresie nieocenione zasługi miał ks. prof. Marian Jaworski, którego postawę tak oceniał były rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie ks. prof. Adam Kubiś: „Należy jednak wyraźnie stwierdzić, że w ramach jej kilkuletniej działalności zasadniczą rolę odegrał ks. rektor Marian Jaworski, z którego opinią najwięcej się liczono ze względu na bliskość jego obcowania z papieżem Janem Pawłem II. Dotyczyło to w szczególności zrównania samodzielnych pracowników nauki wyższych papieskich uczelni z KUL, ATK, wyższymi uczelniami państwowymi oraz z innymi instytucjami naukowymi PRL”.
Abp E. Baziak łącznikiem przyjaźni Wojtyły z Jaworskim
Relacje pomiędzy papieżem Janem Pawłem II i ks. Jaworskim jeszcze bardziej wzmocniły się po ogłoszeniu ks. Mariana Jaworskiego 24 maja 1984 roku biskupem tytularnym Lambesi i administratorem apostolskim w Lubaczowie, czyli następcą po arcybiskupie-wygnańcu Eugeniuszu Baziaku. Ta właśnie postać jeszcze bardziej połączyła dwóch kapłanów ze Lwowa i Krakowa. Ks. Jaworski z rąk abpa Baziaka przyjął święcenia kapłańskie, a ksiądz Wojtyła sakrę biskupią. W liście więc do nowego biskupa, z racji jego konsekracji w katedrze krakowskiej tak pisał Jan Paweł II: „Drogi Biskupie Marianie! Przez słowa tego listu pragnę być duchowo obecny podczas aktu Twej biskupiej konsekracji. Odbywa się ona w katedrze na Wawelu – i to ma swoją wymowę. W tej katedrze złożyliśmy przed dwudziestu laty, również w czerwcu, ciało ostatniego metropolity lwowskiego, który po przymusowym opuszczeniu swej stolicy pozostawał w Lubaczowie, kierując równocześnie po śmierci śp. Kardynała Adama Stefana Sapiehy archidiecezją krakowską.
Byłeś bardzo blisko związany z arcybiskupem Eugeniuszem Baziakiem, dzieliłeś jego troski, cierpienia oraz trudy pasterskie na co dzień. Poprzez tę bliskość stajesz się dzisiaj szczególnym symbolem tej jedności, którą żywią kapłani i wierni rozproszeni po całej Polsce, a w pewnej części skupieni na terenie administracji apostolskiej w Lubaczowie. Symbol ten ma dla wszystkich wymowę sześciu stuleci, związanych z dziejami narodu, a także z doniosłą misją Kościoła. Przyjmij wraz z sakramentem święceń biskupich tę misję oraz to dziedzictwo.
Pragnę Ci podziękować za wszystko, co poprzez lata Twojej pracy kapłańskiej i profesorskiej w Krakowie uczyniłeś dla sprawy nauki katolickiej w Polsce. Sprawę tę umiłowałeś całym sercem, wnosząc w nią całą precyzję i autentyczność znaczeń i zadań, których ta doniosła dla Kościoła i społeczeństwa sprawa się domaga.
W szczególności dziękuję Ci, Drogi Biskupie Marianie, za wytrwałe, cierpliwe i odważne podejmowanie tego wyjątkowego dziedzictwa, jakim jest Uczelnia Teologiczna w Krakowie – dziedzictwa błogosławionej Królowej Jadwigi, dziedzictwa wielu stuleci i pokoleń, które w naszych czasach zostało szczególnie zagrożone. Dziękuję z głębi serca wielokrotnemu Dziekanowi Papieskiego Wydziału Teologicznego, a z kolei pierwszemu Rektorowi Papieskiej Akademii Teologicznej. Pragnąłbym powtórzyć słowa wypowiedziane kiedyś pod adresem wielkiego Polaka: sapere auso! (Temu, który miał odwagę mądrości).
Ufam, że posługa biskupia wobec archidiecezji w Lubaczowie pozostawi nieco miejsca w Twoim pracowitym życiu dla umiłowanej Alma Mater krakowskiej.
W dniu konsekracji biskupiej łączę się całym sercem z Tobą, Drogi Biskupie Marianie, z konsekratorem i współkonsekratorami oraz wszystkimi uczestnikami tej doniosłej uroczystości. W Imię Trójcy Przenajświętszej udzielam błogosławieństwa Tobie i wszystkim”. Natomiast w rozmowie osobistej z biskupem Marianem papież miał powiedzieć: „Posyłam Cię tu, do tego miasta, które otworzyło swoje podwoje wygnańcom ze Lwowa i ocaliło depozyt wiary i nadziei”.
Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 23 (459), 17 – 30 grudnia 2024
