Osobowość Kardynała Mariana Franciszka Jaworskiego (1926–2020). Część 4 Mieszkanie kard. Mariana Jaworskiego we Lwowie, z archiwum autora

Osobowość Kardynała Mariana Franciszka Jaworskiego (1926–2020). Część 4

Pierwszy zagraniczny wyjazd ks. prof. Mariana Jaworskiego miał miejsce dopiero po otrzymaniu paszportu, 3 kwietnia 1965 roku, po rocznym staraniu o jego wydanie. Jednak należy zauważyć, że starania o pozwolenie na wyjazd zagraniczny ks. Jaworski rozpoczął jeszcze w 1959 roku. Wówczas władze odmówiły mu wydania paszportu na wyjazd do Francji, gdzie miał podjąć dalsze studia specjalistyczne w Katolickim Instytucie w Tuluzie.

Również abp Karol Wojtyła uczestniczący w obradach Soboru Watykańskiego II zabiegał w 1962 roku u krewnego ks. Mariana Jaworskiego, mieszkającego za granicą o wystawienie dla niego specjalnego zaproszenia na wyjazd za granicę. Sprawa dotyczyła odbycia kilkumiesięcznego stażu naukowego. W swym liście abp Wojtyła pisał: „Pragnę zwrócić się do Pana, korzystając z pobytu w Rzymie na Soborze. Z Polski trudno byłoby napisać, czy jemu, czy też mnie, to, co teraz pragnę przedstawić. Ks. Marian od wielu lat wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, mieszka zaś ze mną (ul. Kanonicza 21) od szeregu lat, jeszcze za życia śp. ks. arcybiskupa Eugeniusza Baziaka czynione były starania, aby ten zdolny młody kapłan-naukowiec mógł wyjechać za granicę bodaj na szereg miesięcy celem pogłębienia swej wiedzy. On sam tego pragnie. Wszystkie starania spełzły na niczym. Pozostaje jeszcze jedna możliwość, tak myślę – jeżeli Pan zaprosi Mariana w sposób – powiedzmy – rodzinny, wówczas mógłby rozpocząć starania o paszport na nowej zasadzie. Na tej zasadzie, tj. gdy chodzi o wyjazd w sprawach rodzinnych, łatwiej się go otrzymuje. Mógłby zaś przy tej okazji rozpatrzyć się tu i tam w sprawie swoich studiów”.

Mieszkanie kard. Mariana Jaworskiego w Krakowie przy ul. Kanoniczej 13, z archiwum autora

Wszystkie te prośby oraz poparcie posła Wiesława Motyki zostały pod koniec sierpnia 1964 roku przesłane do Wydziału Paszportowego Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Krakowie, gdzie ostatecznie w 1965 roku ks. Marian Jaworski mógł odebrać paszport wraz z pozwoleniem na wyjazd zagraniczny do Włoch.

Pierwszy zagraniczny wyjazd ks. Jaworski rozpoczął wraz z bpem Karolem Wojtyłą. Z tego wyjazdu zachowały się szczegółowe informacje, które własnoręcznie sporządził ks. Marian Jaworski, zachwycony zabytkami wielu miast europejskich. W trakcie tego pierwszego wyjazdu poza Polską był do 15 grudnia 1965 roku. W tym czasie zwiedzał ważne zabytki religijne. Modlił się w najważniejszych świątyniach Europy, pogłębiał wiedzę filozoficzną poprzez pracę naukową w wielu bibliotekach. Spotykał się z ówczesnymi myślicielami filozoficznymi oraz uczestniczył w końcowych sesjach Soboru Watykańskiego II. Zwiedził Włochy, Francję, Belgię, Anglię i Austrię.

W pierwszym dniu podroży abp Karol Wojtyła oraz ks. Marian Jaworski przybyli do Wiednia. Tutaj nawiedzili katedrę św. Stefana i klasztor cystersów, a 6 kwietnia dotarli do Rzymu. W Rzymie oraz na terenie Włoch pozostał do 12 maja 1965 roku. Pierwszym miejscem nawiedzenia była bazylika św. Piotra na Watykanie, a następnie inne kościoły i bazyliki Rzymu. Po kilku dniach wspólnego pobytu abp Karol Wojtyła powrócił do Krakowa, a ks. Marian Jaworski pozostał w Rzymie, studiując dzieła filozoficzne w bibliotekach Rzymu i okolic. Brał udział w audiencjach generalnych Ojca Świętego i nawiedzał domy zakonne sióstr felicjanek, karmelitanek i zmartwychwstanek.

W Rzymie miał też okazję przeżywać Triduum Paschalne i Wielkanoc. Liturgię Wielkiego Czwartku papież Paweł VI sprawował w rzymskiej bazylice św. Jana na Lateranie, zaś liturgię Wielkiego Piątku w bazylice św. Piotra na Watykanie. W godzinach wieczornych ks. Jaworski uczestniczył w Drodze Krzyżowej z papieżem Pawłem VI w rzymskim Coloseum. Wreszcie 17 kwietnia 1965 w bazylice św. Piotra brał udział w liturgii Wigilii Paschalnej, a 18 kwietnia na placu św. Piotra we mszy św. wielkanocnej, na zakończenie której zgromadzeni na placu Polacy wykonali pieśń „Wesoły nam dziś dzień nastał”.

W Rzymie ks. Marian Jaworski miał okazję poznać i 13 kwietnia 1965 roku rozmawiać z kardynałem Augustinem Bea (1881–1968), jednym z najbardziej znaczących ojców Soboru Watykańskiego. Wniósł on wielki wkład w powstanie trzech dokumentów soborów – dekretu o ekumenizmie, deklaracji „Nostra aetate” o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich oraz deklaracji o wolności religijnej. Ponadto 11 kwietnia w klasztorze sióstr nazaretanek został przyjęty na kolacji u ks. Andrzeja Marii Deskura (1924–2011), który również jako pracownik Sekretariatu Stanu brał czynny udział w przygotowaniach do Soboru Watykańskiego II. W Rzymie również spotkał się 15 kwietnia 1965 roku z bpem Władysławem Rubinem (1917–1990).

We Frascati 1 maja 1965 roku po raz pierwszy nawiedził erem kamedułów. Od tego czasu było to miejsce, które podobnie jak Bielany pod Krakowem, nawiedzał przy każdej wizycie do Rzymu.

Obok samego Rzymu ks. Marian Jaworski w czasie pierwszego wyjazdu odwiedził Castel Gandolfo, Neapol, Pompeje, Asyż, Tivoli, Monte Casino, Florencję, Perugię, Padwę, Wenecję i Mediolan. W Castel Gandolfo został przyjęty na audiencji przez Ojca Świętego Pawła VI.

W tym czasie 7 maja 1965 roku do Rzymu przybył również na świętowanie uroczystości św. Stanisława prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński, który 8 maja 1965 roku dla zgromadzonych w Rzymie Polaków odprawił uroczystą mszę św., a 12 maja 1965 roku młody filozof ks. Marian Jaworski został zaproszony na kolację z prymasem Polski kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Bez nuty wątpliwości musiało to napełniać młodego profesora wielką radością i dumą, gdyż właśnie tu w Rzymie zauważono w nim potencjał myśliciela i uczonego.

Od 12 czerwca 1965 roku ks. Jaworski odwiedzał kolejno Fryburg, Wiedeń, Zurich skąd udał się do Paryża, gdzie wiele czasu poświęcił na gromadzenie literatury fachowej pod przyszłą rozprawę habilitacyjną. W dalszej kolejności były Chartres, Lisieux, skąd udał się do Anglii, gdzie podróżował po Chester, Walii, Londynie, Yorku i Liverpoolu.

Po powrocie do Francji znowu zwiedzał Paryż i Cluny. Miał okazję modlić się na grobie Fryderyka Chopina na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu. Zwiedził też muzeum człowieka w Paryżu. Przez kilka dni przebywał w Belgii.

Prawdziwą skarbnicą wiedzy dla ks. Mariana Jaworskiego okazało się archiwum Edmunda Husserla (1859–1938), przechowywane na Katolickim Uniwersytecie Lowańskim w Belgii, gdzie przez około dwa miesiące studiował wykłady Husserla na temat filozofii.

Po tak wytężonej pracy na czołowych uczelniach filozoficznych Europy ks. Marian Jaworski 20 listopada 1965 roku powrócił do Rzymu, dokąd również przybył abp. Karol Wojtyła. Tutaj 2, 4, 7 i 8 grudnia u jego boku uczestniczył w ostatnich sesjach Soboru Watykańskiego II. Po zakończeniu obrad soborowych, zrobiwszy wraz z abpem Wojtyłą niezbędne zakupy, ks. Marian Jaworski 15 grudnia 1965 roku powrócił do Krakowa.

Jak już wspomniałem, ten pierwszy wyjazd zaowocował opublikowaniem i przeprowadzeniem 25 marca 1966 roku przewodu habilitacyjnego z nauk humanistycznych w zakresie filozofii religii.

Następny wyjazd do Wiednia miał się odbyć po katastrofie kolejowej pod Działdowem, gdzie ks. Jaworski doznał zmiażdżenia lewej ręki, wskutek czego nastąpiła amputacja lewej dłoni. W Wiedniu miał odebrać przygotowaną specjalnie dla niego protezę. W tym celu 16 maja 1968 roku w urzędzie milicji w Krakowie złożył podanie o paszport na wyjazd. Jednak po trzech miesiącach poinformowano o negatywnej decyzji na podanie ks. Jaworskiego, o czym w „Kalendarzu czynności” sporządził notatkę następującej treści: „Nie wydano mi paszportu”.

W specjalnym oświadczeniu do biura paszportowego w Krakowie tak motywował potrzebę wyjazdu do Austrii: „W roku 1967, 3 lipca w katastrofie kolejowej Działdowo – Kozłowa utraciłem lewą rękę do przedramienia. Panią Erika Pruselc, którą poznałem podczas swej poprzedniej podróży zagranicznej, na wiadomość o tym wyraziła gotowość pomocy w staraniu o uzyskanie bardziej sprawnej protezy w Wiedniu. W czasie wolnym od zajęć na uczelni pragnę skorzystać z tej cennej dla mnie propozycji”. Również 22 sierpnia 1968 roku w „Kalendarzu czynności” ponownie zamieścił wiadomość: „Nie wydano mi paszportu”.

Dopiero po interwencji wielu osób – ks. Marian Jaworski 3 września 1968 roku mógł otrzymać paszport, a 27 września 1968 roku w Wiedniu w jednej z klinik odebrał pierwszą protezę. Wówczas po nawiedzeniu 1 października 1968 roku sanktuarium maryjnego w Mariazell oraz podziękowaniu za ocalenie życia powrócił do Krakowa. Z Eriką Pruselc kardynał Marian Jaworski utrzymywał dobre kontakty przez wiele lat, a 8 lutego 2005 roku w Wiedniu wziął udział w ceremonii jej pogrzebu, w czasie którego wygłosił krótkie przemówienie.

Kolejny wyjazd za granicę, w tym do Rzymu miał miejsce w 1974 roku, a w 1977 roku w Mainz ks. Jaworski uczestniczył w doktoracie honorowym kardynała Karola Wojtyły. Miał jeszcze udać się 20 marca 1973 roku wraz z kardynałem Karolem Wojtyłą do Rzymu, by wziąć udział w posiedzeniu Rady Głównej Sekretariatu Synodu Biskupów. Jednak z braku paszportu wyjazd się nie udał. Osobne rekomendacje do wyjazdu zagranicznego w poszczególnych latach otrzymywał od kard. Franciszka Macharskiego (22.03.1980, 16.01.1982) i sekretarza Episkopatu Polski biskupa Bronisława Dąbrowskiego (20.01.1982, 5.06.1984).

Wyjazdy zagraniczne ks. prof. Mariana Jaworskiego stały się częstsze wraz z wyborem na papieża metropolity krakowskiego kardynała Karola Wojtyły, który przyjął imię Jan Paweł II. Ks. Jaworski na placu św. Piotra w Watykanie 22 października 1978 roku uczestniczył we mszy św. inauguracyjnej papieża. Wówczas też zrodził się zwyczaj regularnego udawania się do Rzymu przynajmniej raz do roku. Odwiedzał papieża po zamachu w 1981 roku oraz o ile to było możliwe, spędzał święta Bożego Narodzenia wraz z papieżem Janem Pawłem II. Nie oznaczało to, że nie należało za każdym razem starać się o wydanie paszportu. Dopiero 5 czerwca 1984 roku abp Bronisław Dąbrowski, sekretarz Episkopatu Polski wydał zaświadczenie nr D/427, w którym informował władze państwowe, że biskup Marian Jaworski w związku z pełnionymi obowiązkami oraz pracą naukową zobowiązany jest do częstych wyjazdów za granicę. Z tej racji sekretariat Episkopatu Polski prosi władze paszportowe o wystawienie w/w paszportu na wszystkie kraje świata, z prawem wielokrotnego przekraczania granicy PRL, który w okresie jego ważności nie będzie podlegał składaniu do depozytu w organie paszportowym. Zapewne zaświadczenie to przyczyniło się do wydania takiego dokumentu, który zezwolił ks. Marianowi znacznie częściej udawać się w podróże poza granice PRL.

Mieszkanie kardynała

Mieszkanie kardynała zawsze miało bardzo skromny charakter. Już dom rodzinny według wspomnień kardynała Mariana Jaworskiego miał też charakter nader skromny. W czasie wojny mógł obserwować poprzez zaciemnione okna, jak poddawani byli wywózce sąsiedzi. Rodzina czekała, kiedy przyjdzie kolej na nich. Było to życie w ciągłej niepewności i strachu. O swojej rodzinie tak wspominał kardynał Jaworski: „Moi rodzice byli skromni, nie byli bogaci”. Również warunki bytowe, jakie zastał w seminarium w Kalwarii Zebrzydowskiej „były trudne, w stosunkowo małych pokoikach lokowano po 2–3 kleryków”. Bardzo skromne warunki panowały również w Baszni Dolnej i Poroninie, gdzie posługiwał jako wikariusz parafialny. W 1951 roku zamieszkał jako rezydent przy parafii św. Floriana na Kleparzu w Krakowie.

Warunki mieszkaniowe w Baszni Dolnej pokazuje wypowiedź Zofii Antonik, pamiętającej powojenne lata: „Znalazł się w naszej parafii, gdzie nie ma światła, wody, gazu – jedynie kolej oddalona o 2 km od kościoła. Żadnej drogi bitej, wszędzie błoto i bezdroża. Nie można było kupić świec. Nasze gospodynie nalewały do szklanek roztopione masło lub smalec i tym był oświetlany kościół”. Proboszcz i wikariusz w Baszni Dolnej mieszkali w niewielkiej drewnianej plebanii. O warunkach mieszkaniowych w Baszni Dolnej tak kardynał Jaworski mówił w 2010 roku: „W 1950 roku otrzymałem skierowanie do parafii Basznia Dolna k. Lubaczowa. Tam dostałem do dyspozycji maleńki pokoik bez łazienki i z dość prymitywnym wyposażeniem, nawet drzwi były bez zamka, który musiałem przywieźć z domu. Ale muszę powiedzieć, że spotkałem się tam z ogromną życzliwością i oddania się sprawom Bożym. Dobrze pamiętam proboszcza tamtejszej parafii ks. Tadeusza Lewanderskiego. Był to bardzo dobry człowiek, bardzo oryginalny, ale wszyscy go szanowali”.

W latach 1956–1958 pełniąc funkcję kapelana i osobistego sekretarza abpa Eugeniusza Baziaka zamieszkał w pałacu arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3, a po zwolnieniu z funkcji sekretarza, jako profesor, zamieszkał wraz z bpem Karolem Wojtyłą w Krakowie przy ul. Kanoniczej 21. W tym mieszkaniu pozostawał również po wypadku kolejowym, zaś 16 grudnia 1968 roku na prośbę kardynała Karola Wojtyły przeprowadził się ponownie do pałacu arcybiskupów krakowskich przy ulicy Franciszkańskiej 3, gdzie mieszkał do 1984 roku. Tam z powodu braku dobrego zabezpieczenia mieszkania miało dojść do kradzieży wszystkich oszczędności ks. prof. Mariana Jaworskiego.

Posiedzenie I Konferencji Episkopatu Ukrainy w skarbcu katedry lwowskiej, z archiwum autora

Po otrzymaniu sakry biskupiej przeniósł się do Lubaczowa, gdzie również mieszkał w bardzo skromnych warunkach domu biskupiego przy ulicy Mickiewicza. Najtrudniejsze warunki mieszkaniowe czekały na arcybiskupa Mariana Jaworskiego we Lwowie, gdzie przez kilka lat jako lokator mieszkał w jednym niewielkim pokoiku w mieszkaniu należącym do o. Rafała Kiernickiego OFM Conv. Dopiero pod koniec grudnia 1995 roku zamieszkał w domu zakupionym we Lwowie przy ul. Samczuka 14 a, w którym mieszkał do 2008 roku.

Lwowskie mieszkanie kardynała składało się z dwóch pokoi: sypialni i gabinetu. W mniejszym mieściła się sypialnia arcybiskupa, a w większym gabinet, gdzie po środku znajdował się duży stół, a przy ścianie regały z książkami. Było też biurko do pisania z dużym krzyżem po środku. Posiadał też wiele relikwiarzy z relikwiami świętych, którym codziennie oddawał należną cześć poprzez ich ucałowanie. Z gabinetu było wyjście na balkon, gdzie kardynał Jaworski lubił przebywać, spoglądając na dawny kościół św. Zofii. Tam też miał karmniki dla ptaków, z których najbardziej lubił dzięcioły, nazywając je „kardynałami”, ze względu na ich częściowo czerwone upierzenie.

Gdy w 1995 roku udało się nabyć w podlwowskich Brzuchowicach teren pod seminarium, w ramach reorganizacji planowano tam letnią rezydencję dla metropolity lwowskiego. Jednak plany te zostały zaniechane dla braku zgody metropolity lwowskiego z racji jego wrodzonej skromności. Mógł ten domek w przyszłości pełnić funkcje mieszkaniowe dla biskupów-emerytów archidiecezji lwowskiej.

Ostatni etap życia kardynał Marian Jaworski spędził w Krakowie w użyczonym dla niego mieszkaniu przy ulicy Kanoniczej 13, które posiadał od 1984 roku. Tam też przez wszystkie te lata mieściło się archiwum archidiecezji lwowskiej, uratowane ze Lwowa po 1945 roku.

Przyjęcie gości w mieszkaniu o. Rafała we Lwowie przy ul. Kwitki Osnowianenki, z archiwum autora

Rekolekcje i ćwiczenia duchowne

Ks. Marian Jaworski, następnie biskup i metropolita lwowski przez wszystkie lata kapłaństwa i biskupstwa zobowiązywał się do odbycia rocznych rekolekcji kapłańskich. W pierwszych latach rekolekcje te miały charakter zbiorowy, z udziałem innych kapłanów. W ten sposób jako kapłan kilkakrotnie uczestniczył i prowadził rekolekcje w Krakowie przy parafii św. Floriana. Na rekolekcje udawał się do Lasek pod Warszawą i Zakopanego.

Jako biskup był widziany na rekolekcjach biskupów w Częstochowie. Sam także głosił rekolekcje dla Episkopatu Polski, zgromadzonego w Częstochowie. Uczestniczył również w rekolekcjach kapłańskich w Werchracie na terenie archidiecezji z siedzibą w Lubaczowie.

Po nominacji na stanowisko arcybiskupa archidiecezji lwowskiej we Lwowie arcybiskup Jaworski zmienił charakter odprawianych rekolekcji. Skoncentrował się na własnych przemyśleniach i medytacjach, co może wynikać z zapotrzebowania na ciszę i głębsze duchowe przeżycie tego czasu. W latach urzędowania na stolicy metropolitów lwowskich doroczne rekolekcje odprawiał w samotności i całkowitym wyciszeniu w klasztorze karmelitów w Czernej, eremie kamedułów w Bielanach i Bieniszewie.

Abp Marian Jaworski lubił również wyjeżdżać do klasztoru bernardynów w Alwerni, dokąd udawał się niegdyś na rekolekcje św. abp Józef Bilczewski. Przybywał do Alwerni również kardynał Karol Wojtyła. Kardynał Marian Jaworski wielokrotnie też uczestniczył w rekolekcjach kapłańskich, które corocznie odbywały się w seminarium duchownym w Brzuchowicach.

Marian Skowyra

Tekst ukazał się w nr 20 (456), 31 października – 14 listopada 2024

X