Wrzesień w naszej historii i tradycji Pomnik Jana III Sobieskiego odsłonięty we Lwowie w 1898 roku

Wrzesień w naszej historii i tradycji

341 lat temu, 12 września 1683 roku król Jan III Sobieski na czele sprzymierzonych wojsk chrześcijańskich odniósł pod Wiedniem zwycięstwo nad wojskami Imperium Osmańskiego, dowodzonymi przez wielkiego wezyra Kara Mustafę. W tym dniu przypada wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi – imieniny Matki Bożej – ustanowione dla całego Kościoła przez papieża Innocentego XI w dowód wdzięczności Bogu za zwycięstwo nad Turkami za przyczyną Bogurodzicy.

Głaz na Wysokim Zamku we Lwowie, postawiony 1883 roku na cześć Jana III w 200-lecie odsieczy wiedeńskiej. Fot. K. Świetlicki, stan z 2023 roku

O zwycięskiej bitwie przypomina ustawiony na Wysokim Zamku staraniem Rady Miasta Lwowa w 1883 roku, w 200. rocznicę, kamień z lwem w herbie z coraz mniej czytelnym już dziś napisem – ku czci króla Jana III, wsławionego również obroną miasta. Przypominają o wiktorii wiedeńskiej groby jej uczestników w Stanisławowie, Żółkwi, w zdewastowanym kościele w Warężu… Przypomina monumentalny obraz „Bitwa pod Wiedniem”, obecnie eksponowany na zamku w Olesku, który na zamówienie króla namalował Martino Altomonte dla kolegiaty żółkiewskiej. Przypominają tablice pamiątkowe w wielu naszych kościołach… Barwny zaś poetycki opis batalii, który wyszedł spod pióra lwowskiego barda Henryka Zbierzchowskiego, znajdziemy w wydanym we Lwowie w 1935 roku przez Księgarnię Polską Bernarda Połonieckiego tomiku poety pt. „Ogród życia”:

Wiedeń przez Turków z trzech stron otoczony
Przez dwa miesiące znosił oblężenie
I już zabrakło mu sił do obrony,
I już z obrońców pozostały cienie,
Które podsycał i swą duszą wspierał
Starhemberg, dzielny cesarski generał.

Jedenastego września król Sobieski
Na Kahlenbergu pojawił się wzgórzu –
I wnet podniosła się pod strop niebieski
Chorągiew z białym krzyżem pośród różu,
By dać znać miastu o polskiej odsieczy
W liczbie trzydziestu dwóch tysięcy mieczy.

I tylko Kara Mustafa nie wierzył
W przybycie króla i polskich pałaszy
I w piersi gońca kindżałem uderzył
Zato, że plotką jego wojska straszy,
Ale już wkrótce przeląkł się i zdumiał,
Gdy las wiedeński wojskami zaszumiał.

Nad zjednoczoną armią chrześcijańską
Objął dowództwo bohater Polonii –
Nieraz już dzierżył buławę hetmańską
W walce z Turkami, znał ich rodzaj broni,
Sposób ataku i sposób obrony,
Więc doświadczenie miał Niezwyciężony.

Planem ataku długo się nie bawił:
Niemców pchnął w centrum i na lewe skrzydło,
Na prawem skrzydle Polaków postawił,
Dając dowódcom jasne malowidło
Bitwy, co miała uratować państwo
Leopoldowe oraz Chrześcijaństwo.

Nadszedł pamiętny dzień dwunasty września –
Król się obudził o wschodzie jutrzenki.
Jeszcze las ptaków nie zadzwonił pieśnią,
Gdy pisał sławny list do Marysieńki
List „dwunastego septembris” datowany
„O trzeciej przededniem z gór Kahlenberg zwanych”.

Chcąc bój z Turkami zacząć od modlitwy,
Pod gołem niebem Mszy wysłuchał, potem
Dopiero wówczas dał sygnał do bitwy
Armatnich strzałów potężnym łoskotem
I wojska pośród kurzawy obłoków
Jęły stępować z Kahlenberskich stoków.

Mnóstwem potyczek znaczyła się droga,
O każdy krzaczek toczono bój krwawy,
Wreszcie w doliny odepchnięto wroga,
Który się skupił do walnej rozprawy.
Czas już się zbliżył do godziny trzeciej,
Tej, co rozstrzygła o losach stuleci.

Król Jan ustawił na Hernalskich wzgórzach
Pułki husarskie i pułki pancerne,
Te, które wiódł już w tylu wojny burzach,
Te, które były niezłomne i wierne,
Siedem tysięcy tych co przysięgają,
Że na swych kopiach niebo zatrzymają.

W dole przed nimi widna jak na ręce
Turecka armia jak morze wezbrana:
Spahów na koniach czterdzieści tysięcy,
Zwarta janczarskich czworoboków ściana
I paszcze armat dymami ziejące,
Jako ogniska pastusze na łące.

Pełniąc powinność wodza i żołnierza,
Sam król na czele staje swych husarzy
W barwnym kontuszu tylko, bez pancerza,
Lecz taka jasność bije z jego twarzy,
Jakby usłyszał śpiew harfy Eolskiej,
Że owym bojem wsławi imię Polski.

Król do ataku dał znak — w jednej chwili
Zagrzmiały trąby i kotły w szeregu,
Las długich kopij do ziemi się chyli,
Drgnął mur żelazny od brzegu do brzegu
I krzyk potężny pod niebo się wzbija:
Jezus Maryja!!!

Ruszyli z miejsca, zrazu lekkim kłusem,
A potem pędem jak wicher, jak burza.
Żelazna ściana ruszona przymusem
Toczy się z hukiem z Hernalskiego wzgórza,
Krusząc i łamiąc i druzgocąc srodze
Wszystko, co spotka na wytkniętej drodze.

A królewicza chorągiew na przedzie —
Rycerze w skrzydłach, szumiący jak sępy.
Dzielny porucznik Zbierzchowski ją wiedzie,
On pierwszy łamie Wezyra zastępy
I wielką bramę wśród wrogów wywala,
W którą chorągwi dalszych wpada fala.

Jako wiatr halny, zerwawszy się z jarów,
Kładzie świerkowy las patrzący w gwiazdy,
Tako się kładzie czarny mur Janczarów
Tako się walą łany Spahów jazdy,
A ziemia bita kopytami koni
Huczy i tętni i jęczy i dzwoni.

Kto do ucieczki nie skręcił wędzideł,
Tego żelazna ściana na proch zetrze,
A od husarskich na ramionach skrzydeł
Taki szum wielki płynie przez powietrze,
Jako gdy lecą o jesiennej porze
Klucze żurawi daleko za morze.

Jak stado szczurów wypłoszonych z lochu,
Pozostawiając łupy i namioty,
Wojsko tureckie uciekło w popłochu.
Najbardziej bitne rozpierzchły się roty,
Uchodząc śpiesznie lasami i błonią
Przed lekkiej polskiej chorągwi pogonią.

A kiedy zachód krwawo-złote plamy
Rzucił na rzekę i wody wśród dołów,
W mieście otwarto postrzelane bramy,
Zagrzmiały dzwony ze wszystkich kościołów
I lud jął tańczyć z radości swawolnej
Po wszystkich ulicach — Wiedeń był wolny!

Stanisław Lem. Fot. ze strony Była sobie fotka

103 lat temu, 12 września 1921 roku we Lwowie urodził się Stanisław Lem. Gdy stawał do tego zdjęcia jako kilkuletni chłopiec, nikt z jego najbliższego otoczenia nie przypuszczał, że w przyszłości zostanie najczęściej tłumaczonym polskim pisarzem, który otrze się o Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, a jego książki zostaną przetłumaczone na ponad 40 języków i osiągną łączny nakład ponad 30 milionów egzemplarzy. Ten chłopczyk z misiem już wkrótce zasiądzie w ławkach II Gimnazjum Państwowego im. Karola Szajnochy na lwowskim Podwalu i będzie jednym z najzdolniejszych uczniów w całej Polsce (jego iloraz inteligencji według ówczesnych testów wynosił… 185). Wiele lat później przewidzi pojawienie się audiobooków, Internet, smartfony, Google, AI, druk 3D, a jego książki będą inspiracją dla powstania gier komputerowych, np. Sims. Jego nazwiskiem zostanie nazwana planetoida oraz pierwszy polski satelita naukowy. On sam zaś do beztroskich lat dziecięcych i okresu wchodzenia w dorosłość, do wspomnień z rodzinnego domu przy ul. Brajerowskiej 4 powróci po latach na kartach wydanej w Warszawie w 1966 roku najbardziej osobistej swojej książki – „Wysoki Zamek”. W jednym w wywiadów wyzna natomiast: „Przez 23 lata mego życia praktycznie nie wyjeżdżałem ze Lwowa. Każdy człowiek ma tylko jedną matkę i nie można jej zmieniać na inną. Dlatego Lwów jest dla mnie niezamienialny. Przed wojną nawet nigdy nie byłem w Warszawie, nigdy nie widziałem Krakowa. Więc mogę powiedzieć, że Lwów jest częścią mnie, a ja częścią Lwowa. Jestem wrośnięty we Lwów jak drzewo”.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz. Fot. Wikipedia

85 lat temu, 20 września 1939 roku w miejscowości Kuty, położonej przy granicy polsko-rumuńskiej (województwo stanisławowskie) śmiercią żołnierza poległ Tadeusz Dołęga-Mostowicz, kapral podchorąży, pisarz, scenarzysta, autor powieści: „Kariera Nikodema Dyzmy”, ,,Znachor’” i „Profesor Wilczur”. Zginął w wyniku ostrzału z czołgowego karabinu maszynowego w czasie, gdy zaopatrzywszy się w żywność po polskiej stronie wiózł ją żołnierzom internowanym w rumuńskiej Wyżnicy. Był jedynym polskim żołnierzem poległym przy wycofywaniu się oddziałów polskich (30 tysięcy żołnierzy, w tym 6 tysięcy oficerów) do Rumunii przez most na Czeremoszu.

 

 

 

95 lat temu, 22 września 1929 roku zostało otwarte i uroczyście poświęcone Muzeum Historyczne Miasta Lwowa. Utworzone w 1893 roku, początkowo nie miało własnej siedziby, a zbiory muzealne przechowywane były w siedzibie Archiwum Akt Dawnych w ratuszu, następnie – do czasu nabycia przez miasto w 1926 roku Kamienicy Czarnej przy Rynku 4 we Lwowie – w Muzeum Narodowym im. Jana III Sobieskiego przy Rynku 6. Muzeum liczyło na ten czas ok. 5 000 eksponatów, a zbiory były rozlokowane w 10 salach i w sieni. W 1939 roku działalność muzeum została zawieszona, a w 1940 jego zbiory rozdzielono i przekazano do innych instytucji: Lwowskiej Galerii Obrazów, Lwowskiego Muzeum Historycznego, Muzeum Przemysłu Artystycznego, Muzeum Prehistorycznego, Muzeum Etnograficznego oraz do Ukraińskiego Muzeum Narodowego.

540 lat temu, 29 września 1484 roku zmarł Jan z Dukli, polski bernardyn, święty Kościoła katolickiego, patron Korony i Litwy, miasta Lwowa oraz rycerstwa polskiego. Zgon świątobliwego współbrata odnotował ówczesny kronikarz bernardynów o. Jan z Komorowa, pisząc: „U schyłku życia osiągnął pełnię cnót, będąc dobrym przykładem dla braci. Odszedł do Królestwa Niebieskiego odmawiając z braćmi siedem psalmów pokutnych. Duszę swoją oddał Panu w dniu św. Michała RP 1484. Pochowany we Lwowie słynie z niezliczonych cudów i to nie tylko wśród prawowiernego ludu chrześcijańskiego, lecz także wśród schizmatyków”. Obecnie główne relikwie świętego znajdują się w rodzinnej Dukli. Jako dar ojców bernardynów są również od 2012 roku w ołtarzu św. Trójcy w katedrze lwowskiej. W roku 1733 roku papież Klemens XII ogłosił Jana z Dukli błogosławionym, zaś kanonizował go papież św. Jan Paweł II w Krośnie 10 czerwca 1997 roku. Według XIX-wiecznej relacji, to o. Jan ocalił Lwów od najazdu w 1648 roku. „Chmielnicki i Tuhaj-bej ujrzeli w chmurach wieczornych nad klasztorem Bernardynów postać zakonnika klęczącego z wzniesionymi rękami i widokiem tym przestraszeni dali znak do odwrotu” – pisał lwowski historyk Ludwik Kubala.

29 września tradycyjnie śpieszymy z życzeniami do wszystkich Michałów. „Święty Michał – książę boju, książę pokoju” w grodzie pod Wysokim Zamkiem był i jest czczony w sposób szczególny. Dedykowane zostały mu tutaj dwa kościoły – XVII-wieczny oo. Karmelitów przy wałach, nazwanych później Gubernatorskimi oraz nowy, w dzielnicy Sichów, konsekrowany w 2018 roku, jak również XVIII-wieczny w podlwowskim Malechowie. Figury uskrzydlonego pogromcy smoka umieszczono w arsenale i na wielu lwowskich kamienicach, a imię Archanioła nadawano wielu potomkom jego lwowskich czcicieli. Święty patronował niegdyś ulicy, odbiegającej od ul. Kościuszki (mieszkał przy niej Michał Michalski, jeden z najzacniejszych Lwowian, powstaniec styczniowy, prezydent Miasta Lwowa, z zawodu kowal, który za żonę pojął pannę o imieniu… Michalina). Wódz Niebieskich Zastępów interweniował 29 września 1672 roku podczas oblężenia miasta przez Turków i wspierających ich kozaków Petra Doroszenki. Pamiątką po tych dramatycznych chwilach są kule, do dziś wiszące na murach naszej katedry. Ówczesny burmistrz miasta, Bartłomiej Zimorowicz, na sklepieniu ratusza umieścił napis następującej treści: „Za panowania króla Michała Wiśniowieckiego, Archanioł Michał miasto Lwów wybawił z paszczy smoka azjatyckiego”. Odtąd, przez następne stulecia we wszystkich kościołach lwowskich panował zwyczaj śpiewania w dniu św. Michała Archanioła dziękczynnego hymnu „Te Deum laudamus” – „Ciebie Boga wysławiamy”.

Joanna Pacan-Świetlicka

Tekst ukazał się w nr 18 (454), 30 września – 14 października 2024

X