Podczas gdy Emmanuel Macron zastanawia się, czy wysyłać żołnierzy na pomoc Ukrainie, francuski piekarz Loic Nervi wrócił już z frontowych obszarów obwodów chersońskiego i charkowskiego. Z pomocą polskiej Fundacji Poland Helpson w ciągu kilku tygodni podróżował z mobilną piekarnią, wypiekał chleb i rozdawał potrzebującym.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
Loic Nervi pochodzi z Prowansji i jest rodowitym piekarzem, przedsiębiorcą. Również wyposażył swoją piekarnię mobilną i samotnie wyruszył do strefy wojennej na Ukrainie. Obchodzi się bez tłumacza, komunikuje się przez Google na telefonie komórkowym.
– Pan Loic przyjechał z Prowansji do Chersonia, by pomagać piec chleb i tam właśnie spotkał naszych wolontariuszy z hubu Fundacji Poland Helps – wyjaśnił dla Kuriera Wito Nadaszkiewicz z Fundacji Poland Helps. – Naprawdę to było szczęśliwe spotkanie. Zaangażowaliśmy go do naszych projektów. Nauczył naszych wolontariuszy również piec chleb. A teraz przyjechał po raz drugi. Ponad trzy tygodnie spędził na Charkowszczyźnie. Jeździliśmy z nim po tych miasteczkach i wioskach, gdzie nie funkcjonuje normalnie handel, gdzie naprawdę nie da się kupić czegoś w sklepach. Zauważyliśmy też, że jest to ważne dla ludzi również psychologicznie, że nie tylko dostają chleb, ale że ktoś do nich przyjeżdża. I z Polski, i z dalekiej Francji. Naprawdę tyle uśmiechów na twarzach starszych osób i na twarzach dzieci już dawno nie widziałem. Zorganizowaliśmy ten cały wyjazd, uzgodniliśmy trasę wyjazdu z administracją wojskową, żeby była bezpieczna, ale też żeby jeździć tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna. Byłoby na przykład bez sensu robić to w samym Charkowie. Sfinansowaliśmy poza tym cały wyjazd. Olej, mąkę – wszystko kupujemy jako Fundacja. Nasi wolontariusze podwożą to do jego piekarni. Muszą też zorganizować miejsce, gdzie jest prąd. Gdy nie ma prądu, wtedy działa agregat prądotwórczy. Pan Loic opowiadał nam, że we Francji jego rodzice pracowali w piekarni, a on jest przedsiębiorcą, zatrudnia dwadzieścia osób. Powiedział, że jest dla niego teraz ważniejsze, by przyjechać tu i pomagać, niż zajmować się własnym interesem w swojej rodzinnej Prowansji. Został już oficjalnym wolontariuszem Poland Helps i myślimy, że będziemy kontynuować współpracę. Zastanawiamy się też nad siecią socjalnych piekarni na wschodzie Ukrainy.
Wróciwszy z Francji Loic Nervi w ciągu dnia wypiekał chleb dla pacjentów Domu Starców we Lwowie. Osobiście rozdawał go ciężko chorym. Wśród nich są też uchodźcy.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
86-letnia Wiktoria Kolesnykowa ze wzruszeniem powiedziała:
– Mieszkałam czterdzieści jeden lat na Krymie, w Kerczu, a moim rodzinnym miejscem jest Złoczów w obwodzie charkowskim. W ostatnich latach mieszkałam w Charkowie. Chleb jest podstawą życia. Woda i chleb.
Eteri Pasieka, kierownik Domu Starców we Lwowie jest Ormianką i pochodzi z Baku, stolicy Azerbejdżanu.
– Ten czyn piekarza z Francji trudno określić słowami. Jest darem od Boga. W naszym kraju przyjęto, że chleb jest podstawą wszystkiego i bez niego nie ma nic. Widzieliśmy oczy pacjentów, gdy rozdawaliśmy chleb. Słowa tu nie są potrzebne. To mówi samo za siebie. Dziękujemy bardzo.
Loic Nervi zapewnił, że po krótkim pobycie w domu we Francji wróci na Ukrainę, aby pomagać chlebem ludziom w strefie wojennej.
Konstanty Czawaga






