Wypadki majowe pociągnęły za sobą zmiany polityczne w kraju. Tak pisało o tym w czerwcu 1926 r. Słowo Polskie:
W walce z rozstrojem
„Gazeta Poranna” ogłasza następujący komunikat:
Wypadki majowe pozostawiły w życiu wewnętrznem państwa głębokie ślady. Podeptanie konstytucji, rozdzielenie molochowi ulicznemu broni —nie dało czekać długo na rezultaty. W kraju szerzy się anarchia i rozstrój, wykorzystywane przez wywrotowców. Komunizm podnosi głowę.
Do walki ze złem, które w Polsce się szerzy, występuje Związek Ludowo-Narodowy, rozwijając w całej Polsce pracę organizacyjną, tworząc zwarte szeregi obrony narodowej. Praca ta, od której zawisła przyszłość narodu i państwa, wymaga obok nakładu sił — także i środków materialnych. Po to zwraca się Związek Ludowo-Narodowy do wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski.
Wszelkie świadczenia skierowywać należy bądź do zarządu kół rejonowych, bądź też wprost do zarządu głównego Związku Ludowo-Narodowego w Warszawie, Aleje Jerozolimskie 17.

Potwierdzeniem tych obaw jest następna informacja
Przyczyna katastrofy kolejowej – zamach
Dziś powróciła komisja ministerstwa kolei, która z ramienia trzech departamentów: ruchu, mechanicznego i drogowego zbadała przyczynę wczorajszej katastrofy kolejowej. Komisja stwierdziła, że zamachu dokonano przez rozkręcenie styków i odchylenie jednego z końców szyn ku wnętrzu.
W identyczny sposób spowodowano katastrofę pod Bochnią na linji Lwów — Kraków.

Pomimo niebezpieczeństwa na kolei Do Lwowa przyjechał premier Bartel
Premjer dr. Bartel przybył wczoraj nieoficjalnie rannym pociągiem pośpiesznym z Warszawy. Na dworcu pojawły się celem jego powitania Wojewoda dr. Garapich, gen. Linde i pułk Kamiński, dyr. Reinlender, grono profesorów Politechniki, nadkom. Bodnar i w. innych. Premier dr. Bartel po serdecznym przywitaniu się z powyżej wymienionymi odjechał do swego mieszkania.
Premjer dr Bartel przyjechał do Lwowa specjalnie celem załatwienia spraw związanych z jego katedrą na Politechnice lwowskiej i bezpośrednio po przyjeździe udał się na posiedzenie ogólnego zebrania Profesorów. O godz. 1. w poł. do sali posiedzeń Politechniki rektor dr Łopuszański wprowadził wśród gorących oklasków p. Premjera i powitał go dłuższem przemówieniem.
Przemówienie to przyjęli zebrani słuchacze długo niemilknącymi oklaskami. Pan Premier dziękując za przyjęcie, wypowiedział krótki pogląd na swoje przeżycia podczas przewrotu i poglądy na możliwości dalszego rozwoju wypadków. Całe przyjęcie miało serdeczny, czysto koleżeński charakter.

Tyle wielkiej polityki, a we Lwowie tymczasem walczą o… pływalnię.
W sprawie pływalni we Lwowie.
Wiele się w ostatnich czasach pisze i czyta o gimnastyce i sporcie, o wyrobieniu fizycznem narodu, w myśl zasady „W zdrowem ciele zdrowy duch“. Pisma codzienne mają specjalne działy poświęcone sportowi, sport stał się nawet, przynajmniej, za granicą, czynnikiem propagandy narodowej. Sławnego pływaka niemieckiego Rademachera przyjął prezydent Coolidge na audiencji, a czyniono mu honory, jak w starożytnej Grecji zwycięzcom Olimpiad.
Naczelną zasadą kultury ciała stały się dzisiaj trzy słowa: woda, światło, i powietrze. Niestety Lwów, należy do nielicznych miast w Polsce, a może i Europie, które nie posiada żadnej rzeki, a tem samem pozbawiona jest ludność wiele sposobności do taniej, a tak zdrowej kąpieli. Za granicą miasta nawet małe są pod tym względem szczęśliwsze, nietylko bowiem leżą nad rzekami lub morzem, lecz posiadają wielkie ludowe zakłady kąpielowe i pływalnie.
Tymczasem musimy ograniczyć się do tego co mamy. Mamy, niestety, tylko dwa stawy we Lwowie, jeden prywatny „Świteź” i drugi znacznie lepiej położony, lecz niestety magistracki, na Żelaznej Wodzie. Wygląd tego stawu miasta Lwowa daje najlepszy obraz o gospodarce samorządów i dbałości miasta o zdrowie mieszkańców. Brudna woda cuchnie od nieczystości i jest zbiorowiskiem zarazków chorobotwórczych, powierzchnia pokryta jest płynącymi skupieniami roślin wodnych, a obraz uzupełniają brudne, walące się kabiny, połamane poręcze itd.
Natomiast zważa się tu bardzo na inne błahostki. Oto spodenki muszą dosięgać prawie kolan; to „rozporządzenie” daje sposobność rozmaitym pachołkom, zajętym na stawie w liczbie dość pokaźnej, do maltretowania spokojnych ludzi, noszących spodenki nieco krótsze i jest przyczyną licznych awantur.
Kamienice się sypią, co widać we Lwowie na każdym roku. Ale przed wojną również zdarzały się takie niespodzianki, jak opisany w notatce „Zawalenie się sufitu”:
W realności Beniamina Bauma przy ul. Wodnej 1. 5 wskutek przegnicia belek zawalił się wczoraj sufit. W chwili krytycznej w kuchni Estery Weisengruen, wdowy po kupcu, znajdowała się 12-letnia córeczka Szarlotta, a obok niej siedział Benjamin Hausmann, terminator ślusarski przybyły z Drohobycza. Obydwoje spadli na korytarz bramy chodliwej.
Dziewczynka przysypana została gruzami i doznała zaniku mowy, Hansmann zaś doznał silnych potłuczeń i zwichnięcia lewej ręki. Pogotowie odstawiło obydwoje do szpitala.
W rubryce poetyckiej o tragicznej sytuacji w Polsce pisze niejaki Janek:
Zamykają Polskę.
W Polsce, w krainie strasznych dziwów,
Złowrogi czas się rozpoczyna:
W Wilnie zamknęli jenerałów
W Warszawce zamykają kina
Zamyka się restauracje
Nim się w nich pieczeń zdoła upiec.
Po ludziach chodzą komornicy,
Więc sklep zamyka każdy kupiec.
I nikt się temu nie sprzeciwia.
Nikt się nie krzywi i nie boczy,
Bo naród, nie chcąc na to patrzeć,
Zamyka z rezygnacją oczy.
Została zachowana oryginalna pisownia
Opracował Krzysztof Szymański
