Szewczenko w ZAG: polsko-ukraińska rozmowa o wolności, sztuce i wspólnym doświadczeniu imperium fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Szewczenko w ZAG: polsko-ukraińska rozmowa o wolności, sztuce i wspólnym doświadczeniu imperium

We wtorek, 19 maja 2026 roku w Zenyk Art Gallery (ZAG) we Lwowie odbyło się spotkanie „Szewczenko i Polska: historia jednego braterstwa”, przygotowane przez ZAG we współpracy z Konsulatem Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie. W centrum wydarzenia znalazły się relacje Tarasa Szewczenki z polskimi artystami i zesłańcami, jego twórczość wizualna oraz pytanie, jak dziś odczytywać poetę i artystę, którego doświadczenie pańszczyzny, imperium i wygnania pozostaje zaskakująco współczesne.

W Zenyk Art Gallery we Lwowie rozmowa o Tarasie Szewczence nie zaczęła się od pomnika ani od szkolnej formuły o narodowym wieszczu. Punktem wyjścia było spotkanie człowieka, artysty i świadka epoki z polskim doświadczeniem XIX wieku: zesłaniem, przemocą imperium, utratą wolności i poszukiwaniem języka, który pozwala opisać godność człowieka w warunkach zniewolenia.

Spotkanie zostało pomyślane jako rozmowa o Szewczence nie tylko jako ukraińskim poecie, lecz także jako malarzu, grafiku, myślicielu politycznym i artyście europejskiego formatu. Szczególne miejsce zajęły w niej polskie związki twórcy, przede wszystkim przyjaźń i korespondencja z Bronisławem Zaleskim oraz wspólnota losu polskich i ukraińskich zesłańców.

fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Główna część wydarzenia miała charakter wykładowy. Dr Michał Szymko, historyk sztuki, badacz kultury łemkowskiej, ukrainoznawca i adiunkt Uniwersytetu Warszawskiego, wygłosił wykład „Bliskość w oddaleniu: Taras Szewczenko i polscy artyści”. Julia Szilenko, główny kustosz zbiorów Narodowego Muzeum Tarasa Szewczenki w Kijowie, przedstawiła temat „Kolekcja artystyczna Bronisława Zaleskiego w kontekście prezentacji twórczości szewczenkowskiej w środowisku cyfrowym”. Po części wykładowej uczestników po wystawie oprowadziła dr nauk o sztuce Krystyna Berehowska, dyrektorka i kuratorka Zenyk Art Gallery.

Tłem spotkania była wystawa „ON: Taras Szewczenko. Artysta”, prezentowana w ZAG od 20 lutego do 20 czerwca 2026 roku. Ekspozycja została przygotowana we współpracy z Narodowym Muzeum Tarasa Szewczenki w Kijowie i obejmuje 58 dzieł malarskich oraz graficznych z różnych okresów życia twórcy. Wszystkie prezentowane eksponaty pochodzą ze zbiorów kijowskiego muzeum.

To ważne, bo polski odbiorca najczęściej zna Szewczenkę jako autora „Kobziarza”, poetę ukraińskiego romantyzmu i symboliczną postać ukraińskiej kultury narodowej. Wystawa w ZAG przesuwa akcent: pokazuje artystę, który myślał obrazem równie intensywnie jak słowem. W kolejnych częściach ekspozycji pojawiają się autoportrety rozumiane jako forma wewnętrznego dialogu i gest wolności, prace związane z cyklem „Malownicza Ukraina”, sepia „Syn marnotrawny”, rysunki i akwarele z okresu wygnania, a także motywy kobiece, akademickie i te, które pozwalają widzieć Szewczenkę jako twórcę zaangażowanego w europejską debatę o wolności, godności i przemocy.

Kuratorka wystawy, dr nauk o sztuce Krystyna Berehowska, dyrektorka i kuratorka Zenyk Art Gallery, proponuje odczytywać Szewczenkę poza bezpieczną muzealną ramą. – Jak odczytywać Szewczenkę dzisiaj? Nie jako klasyka, lecz jako partnera do rozmowy, dostrzegając od razu jego emocjonalny, społeczny i filozoficzny wymiar – ból, czułość, doświadczenie poddaństwa i bezprawia, ale też odpowiedzialność i wolność. W kulturze ukraińskiej Szewczenko nie jest ikoną, lecz kryterium: miernikiem uczciwości słowa, szacunku dla człowieka oraz świadomości, że wolność nie jest danym kapitałem, a ciągłym wysiłkiem – wskazuje Berehowska.

Ten sposób myślenia był obecny również w rozmowach po wykładach. Dr Michał Szymko zwracał uwagę, że współczesne odczytanie Szewczenki wymaga odejścia od martwej monumentalności, która przez dekady przykrywała żywy sens jego twórczości. Jak mówił, doświadczenie ukraińskich lat 80. i 90., w tym gest dystansu wobec wielkich narodowych figur obecny w środowisku Bu-Ba-Bu, pozwala dziś wrócić do Szewczenki w sposób dojrzalszy.

– Szewczenko oczywiście był głosem swojego pokolenia i swoich czasów, ale on bardzo wyraźnie działa współcześnie. Jego głos jest niesiony również dzisiaj. I to nie jest głos tylko kontekstu ukraińskiego. To głos Europy, głos państw, które doświadczają przemocy, asymilacji, niemożności mówienia własnymi językami, niszczenia pamięci – mówił dr Szymko.

W tej perspektywie Szewczenko nie jest wyłącznie bohaterem literatury ukraińskiej. Staje się jednym z tych twórców XIX wieku, których biografia pozwala rozumieć mechanizmy imperium: pańszczyznę, przemoc administracyjną, cenzurę, zesłanie, próbę odebrania człowiekowi języka i pamięci. Właśnie dlatego jego twórczość ma tak silny wymiar antyimperialny. Nie jest to dopisany po latach komentarz, lecz doświadczenie wpisane w jego życie i sztukę.

fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Dr Szymko podkreślał także, że ponowne odkrywanie Szewczenki już się dokonuje. – To nie jest tylko kontekst Szewczenki. Patrząc na Łesię Ukrainkę czy Olhę Kobylańską, widzimy, że młode pokolenie wraca do kwestii, które one poruszały, bierze je jako punkt wyjścia i idzie dalej. Podobnie jest z Szewczenką. On daje nam bardzo wyraźny przykład. Nawet jeśli początkowo miał do Polaków i Polski dość konkretny stosunek, to na zesłaniu całkowicie go zmienia. Otwiera się, patrzy szerzej. Moim zdaniem Szewczenko jest głosem XXI wieku – mówił badacz.

Polski wymiar tej historii szczególnie wyraźnie wybrzmiał w kontekście Bronisława Zaleskiego. Przyjaźń Szewczenki z polskim zesłańcem nie była epizodem towarzyskim ani anegdotą z biografii poety. Wynikała ze wspólnego doświadczenia ludzi wyrwanych z własnego świata, skazanych przez imperium na oddalenie i zmuszonych do budowania wspólnoty tam, gdzie władza chciała zostawić wyłącznie samotność. Zaleski był dla Szewczenki rozmówcą, świadkiem i przyjacielem, a ich korespondencja oraz wspólne doświadczenie zesłania pozwalają czytać relacje polsko-ukraińskie bez uproszczeń: jako historię bliskości, napięć, wzajemnego poznawania i solidarności w sytuacji przemocy.

Do tego wątku nawiązywał Marek Radziwon, konsul generalny RP we Lwowie. W rozmowie zwracał uwagę, że Szewczenko może być dziś w Polsce odczytywany również przez pryzmat historii ludowej. – Szewczenko jako człowiek, który wyszedł z pańszczyzny, który miał inny start niż na przykład Juliusz Słowacki czy Zygmunt Krasiński, wpisuje się w tradycję, którą my dzisiaj w Polsce rewidujemy – mówił konsul.

Marek Radziwon zauważył, że biografia Szewczenki pozwala zobaczyć coś, co przez długi czas w polskiej pamięci było wypierane lub marginalizowane: doświadczenie chłopskie, poddaństwo, awans okupiony wielkim kosztem oraz społeczną cenę przemocy. Jednocześnie wskazywał na bliskość losów ukraińskiego artysty i polskich zesłańców. – Dziesięcioletnie zesłanie, w tym ponad siedem lat w okolicach Morza Kaspijskiego, na terenach dzisiejszego Kazachstanu, to los świetnie znany polskim zesłańcom. Los Zaleskiego jest właściwie paralelny, bo ta przyjaźń i korespondencja są potwierdzone tym samym losem, w tych samych miejscach, na tym samym zesłaniu – podkreślał konsul generalny RP we Lwowie.

W jego ocenie Szewczenko staje się bardziej zrozumiały, gdy przestajemy widzieć w nim wyłącznie gotowy pomnik kultury narodowej. „Jeśli uświadomimy sobie, że młody człowiek zostaje zesłany w wieku 21–22 lat, że nie może dokończyć studiów, to już nie jest postać tylko z lektur szkolnych, albumów ze sztuką czy wystaw muzealnych. Widzimy młodego człowieka, który dokonuje swoich wyborów i zostaje rozjechany przez totalitarny świat imperialny XIX wieku – mówił Marek Radziwon.

Ta uwaga dobrze korespondowała z charakterem wystawy w ZAG. Prace Szewczenki pokazują proces formowania się artysty: od akademickiego warsztatu po rysunek społeczny, od dokumentacji po osobisty zapis doświadczenia, od portretu po obraz świata oglądanego przez człowieka pozbawionego wolności. Po wykupieniu z pańszczyzny w 1838 roku Szewczenko rozpoczął naukę w Petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przejął warsztat, ale nie przyjął imperialnej ramy myślenia. W jego twórczości wizualnej widać napięcie między akademicką dyscypliną a potrzebą mówienia o człowieku znajdującym się pod presją historii.

Dlatego wystawa „ON: Taras Szewczenko. Artysta” jest dla polskiego odbiorcy szczególnie ważna. Pokazuje Szewczenkę mniej znanego: mistrza akwaforty, rysownika, autora obrazów, który potrafił łączyć wrażliwość społeczną z dyscypliną formy. Marek Radziwon zwracał uwagę, że w Polsce nadal pozostaje wiele do zrobienia, by Szewczenko był rozpoznawany nie tylko jako poeta. – Gdybyśmy zapytali polskich uczniów i studentów, kim jest Taras Szewczenko, odpowiedzieliby: ukraińskim poetą. A to, że jest wielkim malarzem, rysownikiem, człowiekiem sztuki? Tu jest jeszcze coś do zrobienia – mówił konsul.

Spotkanie w Zenyk Art Gallery nie próbowało wygładzić historii polsko-ukraińskiej ani sprowadzić jej do prostego hasła o braterstwie. Jego wartość polegała raczej na tym, że pokazało braterstwo jako doświadczenie konkretne: zrodzone z rozmowy, wspólnego losu, lektury, sztuki, pamięci o przemocy i świadomości, że wolność nie jest pojęciem abstrakcyjnym. W XIX wieku Szewczenko i jego polscy przyjaciele mierzyli się z imperium, które ograniczało języki, biografie i wyobraźnię polityczną. W dzisiejszym Lwowie ta historia brzmi szczególnie mocno, bo nie jest zamkniętym rozdziałem muzealnym. Jest jednym z języków, którymi Polacy i Ukraińcy mogą rozmawiać o wspólnej odpowiedzialności za pamięć, kulturę i wolność.

Artur Żak

Galeria ZAG: Morze Walki, Morze Utraty, Morze Miłości i Morze Emocji

X