Pomoc dla Ukrainy wciąż pozostaje bliska sercom Polaków. Fundacje, darczyńcy oraz wolontariusze z całej Polski koncentrują się obecnie na wsparciu energetycznym dla Kijowa.
W wyniku systematycznych, masowych ataków Rosji na infrastrukturę energetyczną mieszkańcy stolicy Ukrainy doświadczają długotrwałych przerw w dostawach prądu i ogrzewania. Temperatura spada tam nawet do minus piętnastu stopni Celsjusza, a wielu ludzi od dłuższego czasu przebywa w niedogrzanych mieszkaniach i piwnicach będąc ubrani w kilka warstw odzieży.
Oprócz generatorów prądu Polacy wysyłają do Kijowa także stalowe piece typu „koza”, opalane drewnem. Korzystają z nich mieszkańcy domów jednorodzinnych oraz tzw. punkty niezłomności – miejsca, w których można się ogrzać i naładować telefon. Piece oraz inne niezbędne do przetrwania rzeczy regularnie dostarczają do Ukrainy wolontariusze z Maciejem Paradowskim na czele.

– Niesiemy ciepło Kijowowi – powiedział dla Kuriera Galicyjskiego Maciej Paradowski. – To dary z różnych części Polski, zebrane, by trafić właśnie tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Akcja odbyła się z inicjatywy Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Korzystając z okazji bardzo serdecznie chcę podziękować za pomoc i inicjatywę Mikołajowi Falkowskiemu, prezesowi Fundacji oraz Agacie Sakowicz, pełnomocniczce zarządu Fundacji. Bez ich wsparcia akcja by się nie odbyła. Do Ukrainy przyjechało 100 pieców typu „Burżujka” („Koza”) oraz 70 worków z ciepłą odzieżą – wszystko to, co dziś jest niezbędne ludziom dotkniętym skutkami wojny. Dodatkowo przekazaliśmy urządzenie do podtrzymywania prądu dla Redakcji „Kuriera Galicyjskiego”. To już druga akcja pomocowa Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” w tym roku.
Po szybkim przeładunku we Lwowie transport z pomocą z Polski dotarł do Kijowa.
Panie Macieju, Wielki Dobrodzieju, serdecznie dziękujemy za pomoc naszej redakcji na czas wyłączeń prądu.
Konstanty Czawaga
