Senat Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił rok 2025 Rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, przypominając o niezwykłej poetce, której lekkie, pełne ironii i subtelnej melancholii wiersze wciąż zachwycają czytelników. Choć życie Marii toczyło się między Krakowem, Zakopanem a emigracją w Anglii, jej twórczość głęboko rezonowała także we Lwowie – mieście, które, choć nie było jej stałym domem, stało się ważną sceną literacką, miejscem spotkań, dyskusji i pierwszych recenzji jej tomików.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska urodziła się 24 listopada 1891 roku w Krakowie w domu, w którym sztuka była czymś naturalnym. Kossakówka, rodzinny dwór pełen obrazów, rysunków i literackich inspiracji, wychowywała dzieci w atmosferze twórczego napięcia i wrażliwości. Jej dziadek Juliusz był malarzem koni i scen historycznych, ojciec Wojciech tworzył monumentalne batalie, a matka Maria z Kisielnickich rozwijała w dzieciach literacki zmysł. Lilka, jak pieszczotliwie nazywano Marię w domu, od najmłodszych lat rysowała, malowała i snuła baśniowe opowieści na papierze, tworząc światy pełne elfów, motyli i tajemniczych postaci.
Od dzieciństwa Maria ujawniała niezwykłe talenty: malarskie, literackie i obserwacyjne. Jej pierwsze akwarele i rysunki przedstawiały kobiety, kwiaty i fantastyczne postacie, często nawiązując do secesji i mitologii. Ojciec dostrzegał jej wyjątkowe zdolności i zachęcał do rozwijania umiejętności, choć nie przewidywał, że ostatecznie poświęci się poezji. Magdalena, młodsza siostra, wspominała, że jej prace były pełne „poetycznych nimf i sylfid” i świadczyły o doskonałej znajomości symboliki i natury. Swoje akwarele Lilka sprzedawała nawet na pocztówki i choć sukces finansowy nie był trwały, otrzymywała pierwsze zaliczki i satysfakcję z twórczości.

Debiutowała literacko w „Skamandrze”, a w 1922 roku ukazał się jej pierwszy tomik Niebieskie migdały, który od razu zdobył uznanie czytelników i krytyków. Jej poezja była lekka, pełna ironii i subtelności, a zarazem nowoczesna. Pisała o miłości, przemijaniu, codzienności i kobiecej niezależności. Wiersze bywały krótkie i precyzyjne jak równania, a lwowscy czytelnicy szybko docenili ich świeżość i oryginalność. Fragmenty jej poezji z tamtego okresu do dziś pozostają żywe:
„Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca…”
„Na ciepłej niebieskiej łące
pasą się białe zające,
pasą się białe baranki
w kwitnące złotem poranki.”
Choć Maria nie mieszkała stale we Lwowie, miasto odegrało w jej życiu szczególną rolę. Księgarnie Altenberga, kawiarnie przy Rynku i Towarzystwo Literackie były miejscami, w których jej poezja zyskiwała głos. Tu dyskutowano o jej tomikach, recenzowano kolejne wydania, a młodzi krytycy z Uniwersytetu Jana Kazimierza analizowali jej wiersze jako przykład nowoczesności i kobiecej niezależności. Jeden z lwowskich bywalców Kawiarni Szkockiej określił ją nawet „najbardziej matematyczną z poetek”, bo jej miniatury poetyckie były precyzyjne i doskonałe w formie, jakby każdy wers był równaniem, w którym nie można niczego usunąć. W „Gazecie Lwowskiej” z 1931 roku pojawiła się recenzja, w której określono ją „poetką drobiazgów wielkich”, a krytyk podkreślał, że w kilku wersach potrafiła zawrzeć więcej niż inni w długich poematach.

Była także malarką. Jej akwarele i rysunki, tworzone głównie przed 1920 rokiem, przedstawiały sceny baśniowe, symboliczne i intymne. Powracały w nich motywy motyli, kobiety-motyla, elfów, a także codziennych scenek: zabawa z kotem czy plotkowanie z siostrą. Jej styl cechował ślad secesyjnej wrażliwości. Do najbardziej znanych prac należy Autoportret z elfem na dłoni, w którym poetka obserwuje skrzydlatego stworka, tworząc subtelną, magiczną kompozycję. Innym przykładem jest Wygnanie z raju, obraz symboliczny i melancholijny, pełen detali i niuansów, które odzwierciedlają jej literacką wrażliwość.

Życie artystki było również pełne zawiłych losów małżeńskich. Jej pierwszym mężem był Stefan Jasnorzewski. Następnie wyszła za prof. Jana Gwalberta Pawlikowskiego, znanego krytyka literackiego i taternika, wnuka Jana Gwalberta z Medyki. To właśnie drugi związek małżeński połączył ją z rodem Pawlikowskich z Medyki, rodziną zasłużoną dla kultury polskiej, związaną także ze Lwowem. W 1929 roku rozwiodła się po raz drugi, a w 1931 roku poślubiła Stefana Jerzego Jasnorzewskiego. Z nim spędziła ostatnie lata życia, najpierw w Polsce, potem na emigracji w Anglii.
Wojenne lata przerwały życie Marii w Polsce. Wraz z mężem dotarła do Anglii, gdzie mieszkała w Blackpool i Londynie. Warunki były trudne, a samotność emigracyjna odbijała się w jej wierszach. Nadal pisała, publikując tomiki Róża i lasy płonące (1940) i Gołąb ofiarny (1941), a także rysując szkice do listów do męża, drobne, intymne ilustracje, które były pełne humoru i czułości.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zmarła 9 lipca 1945 roku w Manchesterze, pozostawiając po sobie nie tylko niezwykłe wiersze, lecz także malarskie miniatury, pełne baśniowej fantazji i subtelnej ironii.
Anna Gordijewska
