W poprzednich latach Kurier Galicyjski wielokrotnie powracał do postaci św. Jana z Dukli oraz uroczystości religijnych i zabytków z nim związanych. Wspomnienie liturgiczne Świętego przypada w dniu 8 lipca. W tym roku zostały zakończone prace konserwatorskie przy studni na dziedzińcu bernardyńskim, którą wieńczy zachowana oryginalna osiemnastowieczna figura św. Jana z Dukli.
Święty Jan urodził się podobno w 1414 roku w Dukli na Podkarpaciu. Według niektórych danych, od lat 40. XV w. przebywał w klasztorze franciszkanów konwentualnych we Lwowie, później przeszedł do jego ściślejszego odłamu – bernardynów. Zmarł we Lwowie w 1484 r. Według tradycji, pierwotnym miejscem pochówku był cmentarz przyklasztorny na dziedzińcu. W miejscu, skąd później zostały zabrane szczątki do nowego relikwiarza w ołtarzu w kościele, wytrysnęło źródło, którego woda miała „moc uzdrawiającą”. Stało się ono miejscem kultu.

Później źródło zostało ujęte w studnię i nad nią w latach 1748–1755 wybudowano rotundę. Jej powstanie wiąże się z beatyfikacją Jana z Dukli, która nastąpiła w 1733 r. Nie znamy niestety imienia fundatora.
Studnia jest wybudowana z wapienia, z czterema dekoracyjnymi wazami. Nakryta kopułą, którą wieńczy figura świętego. W trakcie prac konserwatorskich okazało się, że metalowa figura św. Jana z Dukli jest pozłacana, aczkolwiek mocno skorodowana.
– Przygotowania do projektu zaczęliśmy od kwerendy historycznej i dokumentacji skaningowej – mówi Paweł Jędrzejczyk, konserwator zabytków, firma ZKR Sp.z o.o. – Zaczynaliśmy w 2021 r., w listopadzie weszliśmy na roboty. Bardzo cieszyliśmy się, bo to był koniec pandemii i planowaliśmy, że na wiosnę 2022 r. ruszymy z pełnym zakresem prac. Ale rzeczywistość nas przygniotła – wybuchła wojna. Na cały rok musieliśmy wstrzymać prace. Wznowiliśmy je w 2023 r. i teraz zakończyliśmy.
Jednym z większych problemów była konserwacja kamienia. Był bardzo zniszczony. Wapień nie jest odporny na warunki atmosferyczne. Ubytki później były naprawiane zaprawą cementową. W obecnej konserwacji zastosowana została nowatorska metoda uzupełnienia kamienia, niestosowana jeszcze na tak wielką skalę nie tylko we Lwowie, ale w ogóle.
– W konserwacji tego obiektu została zastosowana metoda, kiedy uzupełniamy ubytki podobnym surowcem – mówi Janusz Smaza, prof. ASP w Warszawie, nadzór konserwatorski. – Dotychczas była stosowana inna metoda i inne materiały, dlatego po upływie czasu uzupełnione części się wyróżniają. Tutaj starzenie się kamienia będzie odbywało w sposób bardziej naturalny.
Została wykonana konserwacja kamienia, malarstwa ściennego, metaloplastyki, wymiana konstrukcji dachu, wymiana poszycia dachowego. Odnowiono studnię, bo jest w zagłębieniu, więc były problemy z zalegającą i wnikającą wodą. Posadzka była bardzo zniszczona i popękana, więc została wymieniona w całości. Wyłożono po promieniu koła wycięte bloki o wysokości 16 cm. Wymieniony został cały system odprowadzania wody, kostkę położono na specjalnej warstwie drenażowej, która umożliwia przenikanie wody w głąb podłoża.
Ważną tradycją jest to, że w święto Jordanu, czyli uroczystość Chrztu Pańskiego wierni obrządku greckokatolickiego w tym sakralnym miejscu święcą wodę.
– Ciekawostką, z którą zetknęliśmy się w toku prowadzonych prac, jest sama studnia – kontynuuje Paweł Jędrzejczyk, konserwator zabytków, firma ZKR Sp.z o.o. – Otóż okazało się, że ona rzeczywiście jest głęboka, ale do celów obrzędowych i kultu religijnego wykorzystuje się wodę gromadzoną w specjalnym zbiorniku wykonanym ze stali nierdzewnej. Ten zbiornik wymagał wzmocnienia, bo osadzony jest na dwóch metalowych belach, które były mocno skorodowane i trzeba było je zakonserwować.
Wewnątrz rotunda jest cała pokryta malowidłami.
– Zastaliśmy absolutnie nieczytelne obrazy, ponieważ na powierzchni znajdowały się bardzo grube zanieczyszczenia – mówi Dorota Miściuk-Jędrzejczyk, kierowniczka prac konserwatorskich malarstwa.
– Po długo trwającym procesie utrwalania podstawowej warstwy mogliśmy wreszcie przystąpić do czyszczenia malowideł – mówi Iryna Dutkewycz, konserwatorka malarstwa. – Wykorzystywaliśmy różne metody, w tym metodę czyścienia laserem. Odkryliśmy scenę z aniołami niosącymi świętego Jana do nieba. Interesujące jest malowidło, gdzie św. Jan z Dukli ma podwojoną twarz. Nie wiemy, czy jest to skutek przemalowania, czy najprawdopodobniej efekt, przez który autor malowideł chciał pokazać jego zmartwychwstanie. Odkryliśmy też barokowe muszle na pendentywach z kartuszami i napisami z XIX wieku. Są tam opisane cuda, których ludzie doświadczyli przy studni za wstawiennictwem św. Jana z Dukli.

– Gdy wybuchła pełnoskalowa wojna, z polecenia pani konserwatorki Lilii Onyszczenko zdemontowaliśmy figurę świętego Jana z Dukli z dziedzińca bernardyńskiego – mówi Taras Oleszczuk, konserwator metalu. – Najpierw ukryliśmy ją, a potem przenieśliśmy do pracowni firmy ZKR na restaurację. Rzeźba była w opłakanym stanie. Podczas czyszczenia odpadła jedna ręka i stało się zrozumiałe, że obudowa jest bardzo zniszczona, dlatego rozebraliśmy ją na części. Po obróbce przeciwkorozyjnej zastanawialiśmy się czy mamy złocić ją na nowo. W końcu Jan z Dukli został pozłocony na nowo i stanął tam, gdzie stał przed laty. Mamy nadzieję, że przez najbliższe 100 lat będzie stać spokojnie w tym samym miejscu – dodaje.

– Święty Jan z Dukli jest dla lwowian bardzo ważną postacią – mówi Lilia Onyszczenko, doradca mera Lwowa ds. dziedzictwa. – Ponieważ wiemy z historii, że chronił Lwów kilkakrotnie przed wrogimi atakami. Teraz, szczególnie w czasie wojny, jest dla nas tym świętym, do którego modlimy się o opiekę nad miastem. Mamy nadzieję, że ochroni Lwów przed rosyjskimi rakietami. Bardzo dziękujemy za pomoc Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Instytutowi Polonika i wszystkim restauratorom, którzy pomimo pandemii, pomimo wojny pracowali tu z pełnym oddaniem.
Po przyłączeniu Lwowa do Austrii w końcu XVIII w. zostały rozebrane mury miasta oraz częściowo mury otaczające dziedziniec klasztoru oo. bernardynów. Powstała zabudowa mieszkalna dookoła. Niegdyś zamknięty dziedziniec stał się przestrzenią otwartą w architektonicznej tkance miasta. Przez lata rotundę i figurkę świętego osłaniały kasztanowce, które mocno zestarzały się i groziły upadkiem. Zostały ścięte, w ich miejsce zasadzono młode drzewka.
Zostały wykorzystane materiały Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA oraz Archiwum Nowego Kuriera Galicyjskiego
Alina Wozijan
Odrestaurowano malowidła na rotundzie studni św. Jana z Dukli
