44. rocznica Marca 1968

44. rocznica Marca 1968

Mija 44. rocznica manifestacji studenckich na Uniwersytecie Warszawskim, brutalnie stłumionych przez ZOMO i tzw. aktyw robotniczy.

 

Wydarzenia z 1968 r. ukształtowały nowe pokolenie opozycjonistów, aktywnych w latach 70. i 80. Były silnym bodźcem, który rozwinął i wzmocnił świadomość oporu wobec rządów komunistycznych. Bezpośrednią przyczyną wybuchu zajść była demonstracja studentów pod pomnikiem Adama Mickiewicza w Warszawie (30 stycznia 1968) przeciwko zdjęciu przez cenzurę spektaklu Dziady w reżyserii Kazimierza Dejmka, granego w Teatrze Narodowym.

 

 

16 stycznia zawiadomiono, że 30 stycznia odbędzie się ostatnie przedstawienie. Na tym spektaklu (jedenaste przedstawienie od premiery) był nadkomplet, głównie studenci. Przedstawienie co chwilę przerywały oklaski.

 

Po zakończeniu spektaklu skandowano hasło „Niepodległość bez cenzury”, wymyślone przez Karola Modzelewskiego. Rozlegały się także okrzyki: „Chcemy kultury bez cenzury!”. Po wyjściu z teatru ok. dwustuosobowy tłum (złożony w większości ze studentów) ruszył w kierunku pomnika Adama Mickiewicza z transparentami „Żądamy dalszych przedstawień”, który złożono u stóp pomnika.

wiadomosci.onet.pl

 

Milicja z początku nie interweniowała, dopiero po kilku minutach rozpędziła manifestację pałkami i aresztowała 35 osób, z których dziewięciu pociągnięto do odpowiedzialności przed kolegium karnoadministracyjnym.

 

Dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego, na wniosek ministra szkolnictwa wyższego Henryka Jabłońskiego, relegowano z uczelni za przedstawienie relacji z zajść reporterom prasy francuskiej. Byli to Adam Michnik i Henryk Szlajfer.

 

 

 

Na nadzwyczajnym posiedzeniu Związku Literatów Polskich przyjęto rezolucję Andrzeja Kijowskiego w której potępiono politykę kulturalną w PRL, żądano zniesienia cenzury i przywrócenia swobody twórczej. Władze nie myślały o ustępstwach i postanowiły prewencyjnie aresztować przywódców studenckiego protestu. 8 marca, wcześnie rano schwytano Szlajfera, Seweryna Blumsztajna, Jana Lityńskiego, Modzelewskiego i Kuronia. Następnego dnia aresztowano Michnika.

wiadomosci.onet.plMimo to, demonstracja odbyła się o godzinie 12:00 na dziedzińcu UW. Rozdawano ulotki, w których powoływano się na art. 71 Konstytucji PRL i wzywano do obrony podstawowych swobód obywatelskich.

 

Protestujący uchwalili rezolucję, w której domagali się przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz zwolnienia od odpowiedzialności karnej innych studentów, wobec których zastosowano postępowanie dyscyplinarne. Wiec odbywał się w bardzo spokojnej atmosferze. Nie przeszkodziło to jednak w brutalnej akcji pacyfikującej oddziałom ZOMO i „aktywowi robotniczemu”, który nadjechał pod budynek Uniwersytetu autokarami z warszawskich zakładów pracy.

 

Studentów rozchodzących się do domów milicja zaatakowała pałkami. W wyrazie solidarności z pokrzywdzonymi, następnego dnia odbyła się demonstracja na Politechnice Warszawskiej, a w kilku miejscach stolicy doszło do starć z milicją i aresztowań.

 

Według informacji MSW, 9 marca do walki ze studentami na ulicach Warszawy użyto 1335 funkcjonariuszy umundurowanych, 510 cywilnych oraz 400 ormowców. Rewolucyjna atmosfera rozszerzyła się na pozostałe warszawskie uczelnie, a następnie, poprzez siatkę emisariuszy „rozlała” się po całym kraju – wiece studenckie odbyły się m.in. we Wrocławiu, Łodzi, Krakowie, Poznaniu, Toruniu i Gdańsku.

Sytuacja nie była jednak na tyle niebezpieczna, żeby silnie zagrozić polityce partii, ponieważ do studentów nie przyłączyła się warstwa robotnicza. Już 11 marca odbyło się zebranie aktywu społeczno-politycznego w KW PZPR, gdzie zdecydowano o organizowaniu „masówek” w zakładach pracy. Zebrania te miały charakter deklaracji poparcia dla polityki partii. Eksponowano na nich wątek tzw. „bananowej młodzieży”.

Tablica upamiętniająca wiec studentów UW domagających się wolności słowa (Fot. pl.wikipedia.org)

 

Powszechnie znanym hasłem z tego typu spotkań było: „Studenci do nauki, literaci do pióra, syjoniści do Syjonu”. W ten sposób warstwy rządzące chciały odwrócić uwagę od faktycznych problemów i zająć się antysemickimi spekulacjami, tym bardziej, że nazwiska organizatorów brzmiały obco (np. Szlajfer, Blumsztajn, Dajczgewand, Blajfer).

 

Zaczęto doszukiwać się powiązań między przedstawieniami „Dziadów” i osobami uczestniczącymi w protestach a „syjonistyczną V kolumną”, mającą rzekomo na celu przejęcie władzy w PRL. Duży wkład w tworzenie antysemickiej atmosfery miała frakcja gen. Moczara, która przy każdej okazji oskarżała osoby pochodzenia żydowskiego o działanie na szkodę państwa.

Wypadki 1968 roku miały jednak co najmniej jeden pozytywny aspekt. Choć sami protestujący mieli nikłą nadzieję na przezwyciężenie założeń systemu komunistycznego i strajkowali pod minimalistycznymi hasłami „Socjalizm – tak, wypaczenia – nie”, zmienili świadomość znaczącej części młodej inteligencji polskiej. Ci, którzy zaczęli w tym czasie aktywną działalność polityczną, często pozostawali jej wierni przez długie lata. Zaowocowało to w roku 1980, gdy uczestnicy wydarzeń marcowych współtworzyli zręby „Solidarności”.

Na podstawie Wikipedii

Tekst ukazał się w nr 5 (153), 16 marca – 29 marca 2012

X