100. rocznica Bitwy pod Dytiatynem

W setną rocznicę bitwy pod Dytiatynem oddano hołd polskim żołnierzom, którzy walczyli i zginęli broniąc dostępu do Galicji Wschodniej. Oddział Wojska Polskiego powstrzymał atakujące oddziały „Czerwonych Kozaków”, wspieranych przez brygadę bolszewickiej piechoty. W obronie Dytiatyna poległo prawie stu żołnierzy polskiej armii, a bitwa przeszła do historii jako Polskie Termopile.

Z okazji 100. rocznicy bitwy na polskim cmentarzu wojennym na wzgórzu pod Dytiatynem odprawiono Mszę świętą w intencji poległych żołnierzy. W tym roku ze względu na pandemię uroczystości były skromniejsze niż planowano. Nie mogli przyjechać Rodacy z Polski. Przy grobach bohaterów spotkali się przedstawiciele polskich organizacji z Iwano-Frankiwska (dawnego Stanisławowa) i Lwowa, dyplomaci i przedstawiciele miejscowych władz. Tegoroczne obchody w Dytiatynie uświetniła również swoją obecnością kompania honorowa Wojska Polskiego i Wojska Ukraińskiego.

Mszy świętej przewodniczył arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski.

– Po stu latach znajduję w tym wydarzeniu wielkie przesłanie dla nas i proszę, nie lekceważmy historii, nie lekceważmy Bożej Opatrzności. Na pamięć tych naszych bohaterskich czynów, nie wolno nam zlekceważyć ofiary życia tych, nad których grobami się dzisiaj zatrzymujemy. Dlatego spoglądając w przyszłość, za św. Janem Pawłem II wołam: „Niech nasza droga będzie wspólna, niech nasza modlitwa będzie pokorna, niech nasza miłość będzie potężna, niech nasza nadzieja będzie większa, od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać”. W tym wszystkim niech nas wspiera Maryja, Matka Pokoju i Pojednania, Matka Szkaplerza świętego z Bołszowiec, prowadząc nas drogą pamięci i wdzięczności – powiedział podczas uroczystości abp Mieczysław Mokrzycki.

Słowa pamięci i uznania dla bohaterskich obrońców Lwowa wyrazili też przedstawiciele polskich władz: marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek, wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, minister w Kancelarii Premiera RP, pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków poza granicami kraju Jan Dziedziczak oraz wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin. W czasie uroczystości odczytano specjalne listy od polityków.

{youtube}EENKHV4JUEk{/youtube}

Konsul generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz odczytała list wicemarszałek RP Małgorzaty Gosiewskiej, która uczestniczyła w ubiegłorocznych obchodach. Napisała, że do dzisiaj jest pod wrażeniem tego wydarzenia, a pobyt w Centrum Pojednania i Pokoju w Bołszowcach i Dytiatynie był dla niej niezwykle cennym doświadczeniem zarówno w wymiarze merytorycznym, jak i społecznym.

„Dzięki miłośnikom i opiekunom tego skrawka ojczystej ziemi bronionego przez polskich żołnierzy do ostatniej kropli krwi przed sowieckim najeźdźcą, dowiedziałam się wiele o historii tego miejsca. Zaś gospodarze obchodów i okoliczni mieszkańcy okazali się wspaniałymi, pełnymi pasji i zakochanymi w swoich tradycjach ludźmi. Jestem też pełna uznania i podziwu dla ojców franciszkanów, którzy tak aktywnie i konsekwentnie uczestniczą w organizacji uroczystości rocznicowych na cmentarzu wojennym w Dytiatynie. Dzięki tym wszystkim wymienionym przeze mnie niezwykłym ludziom obrona Dytiatyna w 1920 roku została ocalona od zapomnienia i przetrwała w naszej pamięci jako symbol do końca spełnionego żołnierskiego obowiązku” – napisała poseł Gosiewska.

– Ci żołnierze, którzy dzisiaj walczą w Donbasie o całość i niepodległość Ukrainy, walczą o te same wartości, o które walczyli żołnierze Piłsudskiego i Petlury w 1920 roku. Przeciwko rosyjskiemu imperializmowi, przeciwko tej ciemnej ręce, która zawisła nad naszymi narodami i która uniemożliwia nam życie w spokoju i pokoju. Dzisiaj na tej uświęconej krwią naszych bohaterów ziemi, która już nigdy nie powinna nikogo dzielić, a już po wieki powinna nas wszystkich łączyć, warto słowa o błogosławieństwie dla wolnych krajów powtórzyć z wiarą i świadomością, że śmierć nie poszła na marne. A my pamiętając o historii, z tej historii czerpiąc siły, jesteśmy winni patrzeć w przyszłość i budować wspólną przyszłość Polaków i Ukraińców – powiedział obecny na uroczystościach wicemarszałek Senatu RP Michał Kamiński.

– Ta rocznica ma wiele wymiarów – powiedział Kurierowi senator Michał Kamiński. – Jednym z nich jest wymiar podstawowy – pamięć o bohaterach wojny w 1920 roku. Pamięć o bohaterskich żołnierzach, którzy jak słusznie mówimy, pod tymi Polskimi Termopilami, walczyli nawet nie do ostatniego naboju, ale po prostu do ostatniej kropli krwi. Ich ofiara zasługuje na upamiętnienie. Ale są jeszcze dwa wymiary tej rocznicy. Po pierwsze, braterstwo broni polsko-ukraińskiej, które warto podkreślić. Pamiętajmy, że wojna w 1920 roku była wojną, jaką Polskie Państwo toczyło z bolszewikami o niepodległość Ukrainy, bo taki był cel Józefa Piłsudskiego. I po trzecie wreszcie, wymiar, który wiąże się z tym drugim, to jest współpracy polsko-ukraińskiej, a nawet braterstwa broni polsko-ukraińskiego. Jest to wymiar cywilizacyjnego starcia, które się tutaj dokonało. I to starcie trwa cały czas. Żołnierze, którzy dzisiaj walczą w Donbasie o całość i niepodległość Ukrainy tak naprawdę walczą o te same wartości, o które walczyli żołnierze Piłsudskiego i Petlury w roku 1920. Przeciwko rosyjskiemu imperializmowi, przeciwko tej ciemnej ręce, która zawisła nad naszymi narodami i która uniemożliwia nam życie w spokoju i pokoju. I dzisiaj te trzy wymiary: polskich bohaterów, współpracy polsko-ukraińskiej i walki z rosyjskim imperializmem łączą się w jedno tutaj. I dlatego tu jestem.

16 września 1920 roku Dytiatyn stał się miejscem bohaterskiej i zarazem tragicznej bitwy w wojnie polsko – bolszewickiej. Miała ona kluczowe znaczenie dla utrzymania ofensywy na froncie w Galicji Wschodniej. Poświęcając swoje życie, niewielki oddział Wojska Polskiego zatrzymał na wiele godzin nieprzyjaciela, ratując przed rozbiciem VIII Dywizję Piechoty oraz ukraińską dywizję kawalerii.

W dwudziestoleciu międzywojennym miejsce ostatniego spoczynku dytiatyńskich bohaterów otoczone było czcią i szacunkiem. Niestety, za czasów radzieckich kościół i cmentarz zrównano z ziemią. Dopiero po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, w 1991 roku na wzgórzu porośniętym trawą mieszkańcy Dytiatyna postawili żelazny krzyż. Ten krzyż i krzak czerwonego głogu wśród pól przez wiele lat był symbolem tego miejsca. Polski cmentarz wojskowy odbudowano w 2015 roku i od tej pory co roku w miejscu bitwy płoną znicze. Wielka w tym zasługa Wiesławy Holik z Gliwic, o. Grzegorza Cymbały – ówczesnego kustosza bołszowieckiego sanktuarium i Szymona Hatłasa z Warszawy.

Od kilkunastu lat miejscem pamięci opiekują się bracia franciszkanie z pobliskich Bołszowców.

– Od czasu kiedy franciszkanie przybyli do Bolszowiec, zaczęli opiekować się tym miejscem. Oczywiście nie wyglądało ono w taki sposób jak obecnie. Nie było tego memoriału. Był krzyż. Na początku to była tylko Msza św. w intencji poległych żołnierzy, później powstała inicjatywa budowy panteonu. Nie wróciliśmy do pierwotnego wyglądu tego miejsca, gdzie stała kaplica św. Katarzyny, sam jednak wygląd tego miejsca oddaje cześć poległym żołnierzom za wolność Polski – powiedział o. Andrzej Wanat OFMConv, gwardian domu zakonnego i kustosz sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju i Pojednania w Bołszowcach.

– W Bolszowcach stworzyliśmy Centrum Pokoju i Pojednania by jednoczyć dwa narody. W tamtym miejscu, w Dytiatynie walczyli przeciw bolszewikom żołnierze polscy i ukraińscy. I to też nas łączy. Była to jedna z inicjatyw patriotycznych i zarazem jednocząca dwa narody – podsumował franciszkanin.

Delegacje z Polski i Ukrainy złożyły wieńce i zapaliły znicze na płycie cmentarza wojennego w Dytiatynie. Uroczystościom towarzyszył koncert pieśni patriotycznych dzieci i młodzieży z Polskiej Szkoły im. Karoliny Lanckorońskiej w Nowym Rozdole.

Bitwa pod Dytiatynem jest przykładem polsko-ukraińskiego braterstwa broni, dzięki któremu oddziały Wojska Polskiego i wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej powstrzymały dalszy pochód armii bolszewickiej na Zachód. Uważana jest przez historyków za jedną z najważniejszych potyczek wojsk polskich z armią bolszewicką na tym terenie. Data bitwy została też umieszczona na jednej z płyt Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Eugeniusz Sało
Konstanty Czawaga
Fot. Eugeniusz Sało
{gallery}gallery/2020/Dytiatyn_2020{/gallery}

X