Przedstawiciele polskich mediów na Wschodzie alarmowali w Sejmie, że bez stabilnego finansowania część redakcji będzie zmuszona ograniczyć działalność lub zakończyć pracę. Podkreślali, że ich działalność ma znaczenie nie tylko dla Polonii, ale także dla ochrony polskiej kultury, pamięci historycznej i przeciwdziałania dezinformacji.
Przedstawiciele polskich mediów na Wschodzie zaapelowali podczas środowego posiedzenia sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą o zapewnienie stabilnego finansowania. Ostrzegali, że bez ciągłości wsparcia część redakcji będzie zmuszona ograniczyć działalność lub zakończyć pracę.
Redaktor „Polskiego Echa znad Azowa” Lech Suchomłynow podkreślił, że polskie media są na Wschodzie nie tylko źródłem informacji, ale także symbolem obecności polskiej kultury, języka i tradycji.
– Każdy artykuł czy audycja potwierdzają, że Polska pozostaje obecna na tych terenach. Media wspierają szkoły, nauczycieli języka polskiego, lokalne inicjatywy i budują dialog międzykulturowy – mówił.
Jak zaznaczył, likwidacja takich redakcji oznaczałaby utratę nie tylko konkretnych tytułów, ale także sieci relacji, pamięci i przekazu tradycji. Dodał, że w czasie wojny w Ukrainie polskie media wzmacniają odporność kulturową, przeciwdziałają dezinformacji i pomagają chronić tożsamość lokalnych społeczności.
– Polskie słowo na Wschodzie rozumiem jako część polskiej racji stanu i nie możemy dopuścić, by wieloletnie wysiłki polskich społeczności zostały utracone z powodu braku ciągłości wsparcia finansowego – podkreślił.
Redaktor naczelny „Słowa Polskiego” Jerzy Wójcicki zwrócił uwagę, że po raz pierwszy od wznowienia działalności pisma w połowie lipca redakcja nadal nie otrzymała środków na druk.
Podkreślił, że Polacy mieszkający na Ukrainie odgrywają ważną rolę w budowaniu dialogu historycznego i tłumaczeniu polskiego stanowiska m.in. w sprawie rzezi wołyńskiej czy działalności Armii Krajowej.
– To właśnie lokalne środowiska najskuteczniej mogą prowadzić taki dialog. Polska dysponuje gotowym narzędziem oddziaływania na opinię publiczną w Ukrainie, a tymczasem z niego rezygnuje – ocenił.
Podobne obawy wyrażali także inni przedstawiciele polskich mediów na Wschodzie. Ostrzegali, że brak finansowania może doprowadzić do ograniczenia działalności lub zamknięcia redakcji, a oni sami mają poczucie, że ich praca przestała być potrzebna.
Roman Giertych (KO) ocenił, że decyzje o ograniczeniu finansowania organizacji polskich na Ukrainie są niezrozumiałe. – W czasie wojny powinniśmy dbać o relacje z Ukrainą, a odpowiednie, a nawet większe finansowanie organizacji polskich powinno być racją stanu – powiedział.
Piotr Gliński (PiS) stwierdził natomiast, że relacje przedstawicieli mediów są „wstrząsające”. – To ludzie, którzy na pierwszej linii walczą o polskość, polskie dziedzictwo i rację stanu, a zostali dramatycznie opuszczeni przez państwo. To sytuacja skandaliczna – ocenił.
Szefowa Kancelarii Senatu Ewa Polkowska wyjaśniła, że wnioski o dofinansowanie mediów polonijnych opiewały łącznie na 104 mln zł, podczas gdy Senat dysponował budżetem w wysokości 71 mln zł – o 30 mln zł mniejszym niż rok wcześniej.
Na rozwój i profesjonalizację mediów polonijnych przeznaczono w 2026 r. nieco ponad 10 mln zł, z czego media na Wschodzie otrzymały 5,824 mln zł.
Polkowska podkreśliła, że wiele redakcji na Ukrainie otrzymało wsparcie, choć nie w wysokości, o jaką wnioskowały. Dodała, że Senat wykorzystuje także środki wracające z niewykorzystanych dotacji. Obecnie do rozdysponowania pozostaje około 202 tys. zł, a pierwsze odzyskane środki już skierowano do mediów na Wschodzie.
Poinformowała również, że trwają prace nad projektem budżetu na przyszły rok. Marszałek Senatu zdecydowała, że izba będzie ponownie wnioskować o 100 mln zł na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą. Zdaniem Polkowskiej taka kwota pozwoliłaby pokryć większość zgłaszanych potrzeb.
źródło: PAP
