Wielki sukces II Symfonii Adama Sołtysa w Warszawie fot. Micha Piekarski

Wielki sukces II Symfonii Adama Sołtysa w Warszawie

W dniu 11 kwietnia w Studiu Koncertowym Polskiego Radia w Warszawie odbyło się warszawskie prawykonanie II Symfonii Adama Sołtysa (ur. 1890 we Lwowie, zm. 1968 we Lwowie). Kompozytor należał do najważniejszych postaci życia muzycznego Lwowa oraz międzywojennej Polski. Do 1939 r. był cenionym dyrygentem, pedagogiem oraz dyrektorem Konserwatorium Polskiego Towarzystwa Muzycznego we Lwowie, a od 1940 r. należał do wykładowców utworzonego przez władze radzieckie Lwowskiego Państwowego Konserwatorium, w którym pozostał także po 1945 r.

Od lewej: Maria Sołtys, muzykolog, córka kompozytora, Michał Piekarski, muzykolog, Magdalena Kaczorowska, dyrektor Polskiej Opery Królewskiej, ze zbiorów autora

II Symfonia powstawała podczas II wojny światowej i została ukończona w 1945 r. Prawykonanie odbyło się w 1946 r. we Lwowie, zagarniętym Polsce przez ZSRR. Adam Sołtys, podobnie jak pozostałych 10 tys. Polaków zdecydował się nie wyjeżdżać ze swojego rodzinnego miasta, czekając na powrót Polski i podtrzymując tam kulturę polską (w latach 1944–1946 samo miasto musiało opuścić ponad 150 tys. Polaków). W symfonii tej słychać zarówno wpływ neoromantycznej muzyki niemieckiej (Sołtys studiował w Berlinie), jak i silnie zaakcentowany folklor – jak w przypadku twórczości Sołtysa wyłącznie folklor polski. Od strony formalnej jest to klasyczna czteroczęściowa symfonia, na którą składają się: I Allegro moderato, II Adagio, III Allegretto, IV Adagio espressivo.

Motywy polskie słyszalne są już w I części. Część II ma charakter bardzo nostalgiczny, jakby kompozytor chciał wyrazić swoją tęsknotę za utraconą Ojczyzną. Temat III części oparty jest na pieśni z Kujaw („Jużeś nie nasza dziewucha”), w IV części wyraźnie odzywają się motywy polonezowe, a pod sam jej koniec brzmi melodia „Przylecieli sokołowie” Stanisława Moniuszki. Wcześniej można też wysłyszeć motyw budzący skojarzenia z fragmentem melodii „Marsz, marsz Dąbrowski”. W moim osobistym odbiorze II Symfonii byłem też w stanie sobie wyobrazić tragizm wydarzeń, które nastąpiły w 1945 r. Choć zakończyła się wtedy II wojna światowa, dla Lwowian wiązało się to z odcięciem ich miasta od Polski, nastaniem reżimu ZSRR, który we Lwowie trwał już od sierpnia 1944 r., a także koniecznością opuszczenia rodzinnych stron. Adam Sołtys komponując II Symfonię musiał nieraz się zastanawiać: pakować się, czy przeczekać? Czy uda się zostać, skoro na listy ewakuacyjne władze sowieckie wpisują ludzi przymusowo, pozbawiając ich mieszkań? Jak długo trzeba będzie czekać na powrót Polski? Czy damy radę w tym systemie przeżyć? Inni się pakują, a my wciąż czekamy… Wyrzucają ludzi z mieszkań, aresztują, czy nas również to czeka?…

Myślałem też o lwowskim prawykonaniu w 1946 r. w sali dawnego Polskiego Towarzystwa Muzycznego, od 1940 r. użytkowanej przez Lwowskie Państwowe Konserwatorium, obecnie sali koncertowej Filharmonii Lwowskiej (w której 7 maja 2024 r. odsłonięto pamiątkową tablicę poświęconą Mieczysławowi i Adamowi Sołtysom ufundowaną przez Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie). Kto w 1946 r. mógł być wśród publiczności? Na pewno nie brakowało lwowskich Polaków, którzy przyszli złożyć wyrazy szacunku Adamowi Sołtysowi za to, że pozostał wraz z nimi we Lwowie. Wkrótce władze sowieckie uznały dzieło za „formalistyczne” („burżuazyjne”) i zabroniły dalszych wykonań. Symfonia Adama Sołtysa w żadnym razie nie mieściła się w ramach nowej estetyki socrealistycznej narzuconej wówczas przez władze rosyjskie.

Do warszawskiego prawykonania II Symfonii Adama Sołtysa doszło za sprawą Polskiej Opery Królewskiej i jej dyrektor Magdaleny Kaczorowskiej po rozmowie z autorem niniejszej relacji. W Studiu Koncertowym Polskiego Radia orkiestrę brawurowo poprowadziła Katarzyna Tomala-Jedynak. Doskonale wydobyła wszystkie tematy i charakterystyczne motywy. Na koncert specjalnie ze Lwowa przyjechała p. Maria Sołtys, córka Adama Sołtysa, nadając wydarzeniu jeszcze bardziej wyjątkową rangę. Na sali nie brakowało też Polaków urodzonych i wychowanych w powojennym już Lwowie, a także miłośników Lwowa i jego tradycji. Obecni byli m.in. profesor Iwona Lindstedt, dyrektor Instytutu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, znana badaczka twórczości kompozytorów polskich XX w., profesor Adam Redzik z Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW, autor wielu cenionych prac na temat dziejów Uniwersytetu Lwowskiego. Aplauz był ogromny, już dawno nie słyszałem takich oklasków po wykonaniu utworu symfonicznego. Utwór odniósł ogromny sukces. Doktor Marcin Zgliński z Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w swojej recenzji pisał: „Utwór skomponowany z rozmachem […]. Po prostu jeszcze jedna wielka, efektowna polska symfonia, która zasługuje na to, by wejść do repertuaru i by zarejestrować ją na płyty”. Po koncercie w rozmowie prywatnej padło też zdanie, że jest to jedna z dziesięciu najlepszych polskich symfonii XX w. w ogóle! Aż dziwne, że w Warszawie II Symfonia Adama Sołtysa zabrzmiała po raz pierwszy dopiero 80 lat od jej skomponowania (wcześniej doszło do wykonań w Lublinie i Gdańsku). Miejmy nadzieję, że II Symfonia Adama Sołtysa na trwałe powróci do repertuaru polskich orkiestr. Czekamy też na warszawskie prawykonania kolejnych dzieł symfonicznych Adama Sołtysa: I Symfonii, poematu symfonicznego Słowianie oraz Koncertu na orkiestrę

Michał Piekarski

Tekst ukazał się w nr 8 (468), 29 kwietnia – 15 maja 2025

X