Odmiana pszenicy „Wygnanka” na cześć miejscowości Zaturce Muzeum w Zaturcach, fot. Ludmiła Pryjmaczuk

Odmiana pszenicy „Wygnanka” na cześć miejscowości Zaturce

Rok 2024 można nazwać rokiem pamięci wybitnego XX-wiecznego agronoma, urodzonego na Wołyniu, Stanisława Lipińskiego. W tym roku mija 140. rocznica jego urodzin i 70. rocznica jego śmierci. Aby dowiedzieć się więcej o tej postaci, jedziemy do niewielkiej miejscowości – Zaturce na Wołyniu. Tu mieszkał przez większą część swego życia. Naszą wędrówkę zaczynamy od rodzinnego majątku Lipińskich, którego pan Stanisław był ostatnim właścicielem

Rodzina Lipińskich

Muzeum – pamiątka o szlacheckim rodzie

Zainteresowanie postacią Wiaczesława Lipińskiego, starszego brata Stanisława, wybitnego ukraińskiego działacza państwowego i publicysty z początku XX w. pojawiło się na początku lat 90. XX w. – wraz z uzyskaniem niezależności Ukrainy. W maju 1995 r. Wołyński obwodowy Wydział Kultury podjął decyzję, by na bazie rodzinnego majątku rodziny Lipińskich utworzyć muzeum. Miała to być filia Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego.

Po długotrwałym remoncie, w 2011 r., dzięki wsparciu ówczesnego przewodniczącego Administracji Obwodowej Borysa Klimczuka, zamysł został zrealizowany. Zgodnie z projektem, muzeum posiada cztery sale ekspozycyjne, salę wystawową i konferencyjną. Ekspozycja przedstawia środowisko społeczne, w którym mieszkała rodzina szlachciców Lipińskich, ich życiorysy, działalność kulturalną, polityczną i naukową obu braci. Jedna z sal całkowicie poświęcona jest Stanisławowi Lipińskiemu, jego rodzinie, prowadzeniu gospodarki i działalności selekcyjnej.

Mieszkał w ziemiance, aby odrodzić gospodarstwo z ruin

– Urodził się 9 (21 listopada) 1884 r., studiował w Kijowskim męskim gimnazjum nr 1, a po jego ukończeniu – na wydziale rolniczym Kijowskiego Uniwersytetu im. Św. Włodzimierza – opowiada Wira Czopko, dyrektor muzeum. – Dalszą naukę kontynuował w Lipsku, gdzie w 1910 r. uzyskał stopień doktora filozofii z agronomii. Po zakończeniu nauki Stanisław Lipiński powraca do Zaturców i tu gospodarzy ze swym ojcem Kazimierzem do wybuchu I wojny światowej.

Dzięki swemu fundamentalnemu wykształceniu, stanął na czele komisji, mającej na celu perspektywy poprawy hodowli krów, przy radzie Towarzystwa rolniczego we Włodzimierzu.

W czasie I wojny światowej rodzina Lipińskich chroni się w Kijowie. Tu Stanisław zawiera małżeństwo z Marią Lipską z miejscowości Szkleń z pow. łuckiego. Tu też przychodzi na świat ich starszy syn Julian. Po zakończeniu działań wojennych Stanisław powraca do rodzinnych Zaturców, ale już bez rodziców. Oboje zmarli daleko od rodzinnego domu. Działania wojenne całkowicie zniszczyły majątek i młoda rodzina zmuszona była rozpoczynać życie praktycznie od zera.

Stanisław Lipiński,

– Stanisław natychmiast zajął się odbudową gospodarstwa – kontynuuje Wira. – Pierwszą zimę rodzina spędziła w ziemiance i dopiero w kolejnym roku udało się wykończyć dla niej niewielki domek. Makietę obejścia przygotowali studenci Łuckiego Uniwersytetu. Przedstawiono tu rodzinny dom, pomieszczenia gospodarcze, spichlerz, suszarnię chmielu, gorzelnię i kuźnię. Odnowiono natychmiast działalność tartaku, bo deski i belki potrzebne były do odbudowy zniszczonych domów okolicznej ludności, które też zostały spalone przez działania wojenne. Aby wznowić prace na polach, Stanisław Lipiński zakupił traktor, bowiem około 30% ziemi ornej było przecięte okopami, umocnieniami wojennymi i lejami po wybuchach bomb i pocisków.

Po odbudowie cegielni młody gospodarz zaczyna odbudowywać zabudowania gospodarcze i dom rodzinny. Na wszystko nie starczało funduszy, przyszło mu zaciągać kredyty w bankach i towarzystwach kredytowych. W 1929 r. małżonkowie nareszcie przenieśli się do odbudowanego dworku. Zgodnie z opisem gospodarstwa, odbudowa majątku kosztowała 250 tys. złotych.

Złoty Krzyż Zasługi za działalność selekcyjną

Równolegle z odbudowa gospodarki i rodzinnego gniazda Stanisław Lipiński zajął się aktywnie działalności naukową. Pracuje nad hodowlą nowych odmian pszenicy i ziemniaków. W 1928 r. w Łucku przebiegała Wołyńska Wystawa Przemysłowa, zaś Stanisław Lipiński był wśród jej organizatorów i uczestników. Na Wystawie agronom prezentuje własne odnowione gospodarstwo. Rok później rejestruje na jego podstawie gospodarstwo nasiennicze.

– Dyplom rejestracyjny zawiera wykaz nazw odmian ziemniaków i pszenicy, wyhodowane przez agronoma. To takie gatunki pszenicy, jak „Wołynianka wczesna”, „Zaturecka” oraz ziemniaków „Woltman Zaturecki” i „Biała Zaturecka” – opowiada dalej Wira Czopko. – Oprócz roślin Lipiński zajmuje się również hodowlą krów gatunku „Polski Czerwony” i hodowlą owiec. Za swoje sukcesy selekcjonera i hodowlane w 1932 r. został udekorowany najwyższym odznaczenie Rzeczypospolitej – Złotym Krzyżem Zasługi, a jego gospodarstwo rolnicze „Zaturce” w 1938 r. weszło na listę 50 najbardziej opłacalnych gospodarstw w kraju.

Muzeum, fot. Ludmiła Pryjmaczuk

Stanisław – protoplasta dynastii uczonych

Plany uczonego-agronoma przekreśliła II wojna światowa. W 1939 r., gdy Czerwona Armia przekroczyła Zbrucz, Stanisław Lipiński pożegnał groby najbliższych – brata Wiaczesława, żony i maleńkiego syna – i wspólnie z pięciorgiem dzieci opuścił Zaturce. Udało mu się wywieżć do Polski rodowe archiwum i garść nasiennego materiału.

Wira Czopko, fot. Ludmiła Pryjmaczuk

– Do Zaturców Stanisław Lipiński już nigdy nie powrócił – wyjaśnia Wira Czopko. – W Polsce kontynuował pracę naukową. Miedzy innymi z materiału nasiennego wywiezionego z rodzinnej ziemi wyselekcjonował nowe odmiany pszenicy „Wygnanka” i „Stylowa”. Dalsze prace skoncentrował na selekcji ziemniaków. Jego droga życiowa skończyła się w 1954 r. w Sopocie. Dwójka z jego dzieci również została agronomami. Można śmiało powiedzieć, że Stanisław Lipiński był założycielem dynastii agronomów: jego córka Jadwiga i syn Jan z żoną Marią zajmowali się odmianami ziemniaków. Kolejne pokolenie Lipińskich – wnuk Andrzej z żoną i córką wyselekcjonowali nowe odmiany traw gazonowych.

Fundacja na kościół – od ojca i syna

Jak twierdzi pani Czopko, to właśnie potomkowie Stanisława Lipińskiego pomogli stworzyć ekspozycję muzeum. Potomków Stanisława i Wiaczesława Lipińskiego udało się odszukać dzięki krajoznawcom Witalijowi Kusznirowi i Natalii Gatalskiej, inicjatorom utworzenia muzeum. Podstawą ekspozycji stały się kopie rodzinnych zdjęć i dokumentów z rodzinnego archiwum. Przekazali oni również naczynia i drobne przedmioty użytku codziennego. Syn Jan z małżonką kilkakrotnie odwiedzali Zaturce. Oprócz muzeum za każdym razem odwiedzali kościół św. Trójcy, gdzie do dziś pamiętają o dobroczyńcach Lipińskich i wspominają ich w swoich modlitwach

– Tę murowaną świątynię wzniesiono w XVII w. na miejscu poprzedniej, drewnianej, wystawionej dla zgromadzenia augustianów – wyjaśnia ks. Aleksander Gamalijczuk, proboszcz kościoła. – W czasie I wojny światowej kościół znacznie ucierpiał. Stanisław Lipiński dołożył się do odbudowy kościoła. Również rodzina Lipińskich przeznaczyła znaczne koszty na nowe szaty dla cudownego obrazu MB Zaturczańskiej i na pozłocenie koron, które przez wieki straciły blask.

Jak opowiada dalej ks. Aleksander, władza sowiecka zrobiła wszystko, aby zniszczyć świątynię – umieszczono w kościele magazyn nawozów, a z klasztoru sowieci pozostawili jedynie ruiny.

W 1992 r. świątynię zwrócono wiernym i wznowiono nabożeństwa. Dzięki dobroczyńcom zjawiła się tu kopia obrazu MB Zaturczańskiej. Oryginał obrazu jest obecnie w Polsce w miejscowości Tyratyn koło Hrubieszowa, dokąd przed przyjściem sowietów zdążył wywieść ją ówczesny proboszcz. Niestety, mury kościoła w znacznym stopniu uszkodziły przechowywane tu nawozy sztuczne, odnowienie kościoła wymagało znacznych kosztów, dlatego prace w świątyni jeszcze trwają. Ks. Aleksander opowiedział, że podczas ostatniej przed swoją śmiercią wizytą do Zaturców, Jan Lipiński odwiedził kościół i złożył fundusze na odnowienie świątyni.

Sto wycieczek w ciągu roku

W ciągu 13 lat działalności muzeum rodziny Lipińskich obejrzało je tysiące zwiedzających z Ukrainy i zza granicy: naukowców, uczestników konferencji naukowych czy grup turystycznych. Jedni bardziej zainteresowani są działalnością polityczną Wiaczesława Lipińskiego, a innych – szczególnie rolników – interesowała selekcyjna spuścizna jego brata Stanisława. To właśnie w Zaturcach po II wojnie światowej założona została Wołyńska rolnicza stacja badawcza.

Niestety epidemia covid19 i wybuch wojny miały znaczny wpływ na działalność muzeum w Zaturcach. Jednak, już w tym roku – jak twierdzi dyrektor – placówkę odwiedziło już ponad sto wycieczek. Była tu również grupa uczestników polsko-ukraińskich „Szkoleń pojednania”, przebiegających w Integracyjnym Centrum w miejscowości Zamłynie.

– Po raz pierwszy byłem w Zaturcach przed otwarciem muzeum – dzieli się wspomnieniami uczestnik spotkania Anatol Kurnosow, ekspert stosunków polsko-ukraińskich. – Z kolegami dowiedzieliśmy się, że przetrwał tam majątek Lipińskich i przyjechaliśmy zimą, aby zobaczy co z niego zostało. Mieliśmy szczęście, że spotkaliśmy miejscowego historyka Witalija Kusznira, który pokazał nam ruiny dworku i opowiedział jego historię. A już w następnym roku przeczytałem, że na odnowienie dworku przeznaczone zostały fundusze państwowe. Bardzo dobrze, że muzeum posiada własne pomieszczenie i rozwija się. Wymaga jednak stałego wsparcia. Dlatego, uważam, że potrzebny jest tu program państwowy na poziomie Ministerstwa kultury Ukrainy. Potrzebne jest też opracowanie audio przewodnika po ukraińsku i w językach obcych, przynamniej po polsku.

Ludmiła Pryjmaczuk

Tekst ukazał się w nr 24 (460), 31 grudnia – 16 stycznia 2025

X