Henryk Rodakowski 1823–1894. Wybitny artysta malarz arcydzieł, znakomity portrecista XIX wieku Henryk Rodakowski. Autoportret 1849 r.

Henryk Rodakowski 1823–1894. Wybitny artysta malarz arcydzieł, znakomity portrecista XIX wieku

Jeden z najwybitniejszych polskich portrecistów XIX wieku urodził się w 1823 roku we Lwowie. W 1833 r. wyjechał do Wiednia do Theresianum – elitarnej szkoły dla chłopców, prowadzonej przez ojców pijarów. Wakacje spędzał w domu rodzinnym we Lwowie oraz w majątkach ojca Zabłotowie i Pałahiczach, gdzie jeździł konno.

O początkach drogi artystycznej Rodakowskiego wiadomo niewiele. W 1841 roku zdał maturę i zgodnie z wolą ojca rozpoczął studia prawnicze w Wiedniu.Tu przeżył młodzieńczą nieodwzajemnioną miłość do córki urzędnika ministerialnego Kamilli von Salzgeber (swojej późniejszej żony).

W tym czasie powstały pierwsze portrety akwarelowe przedstawiające najbliższą rodzinę. Rodakowski starał się przekonać swojego ojca, aby zgodził się na podjęcie studiów malarskich. W roku 1843, podczas wakacji w Pałahiczach namalował „cztery duże studia olejne głów” (zaginione), które przekonały ojca o zdolnościach malarskich i sprawiły, że otrzymał zgodę na rozpoczęcie edukacji artystycznej.

Po powrocie do Wiednia wynajął mieszkanie i zaczął regularnie uczęszczać do prywatnego atelier Józefa Dannhausera, równocześnie kontynuując studia prawnicze, a potem u Franciszka Eybla i Fryderyka Amerlinga – znanego wiedeńskiego portrecisty. Tam opanował podstawy rysunku, elementy anatomii i technikę malarstwa olejnego. Z tego okresu zachowało się kilkadziesiąt prac, głównie portretów nie tylko najbliższej rodziny, lecz także znanych postaci XIX-wiecznego Lwowa. Jeszcze w Wiedniu w 1845 roku namalował obraz olejny Marzyciel, ukazujący malarza przy pracy, znany jedynie z opisu Maryli Wolskiej. Drugi decydujący etap edukacji artystycznej Rodakowski rozpoczął na początku roku 1846 w Paryżu, dokąd wyjechał na studia malarskie. Z podróży przesyłał rodzicom obszerne listy ilustrowane rysunkami piórkiem. Początkowo zatrzymał się u Adama Chłędowskiego, znanego dziennikarza, emigranta polistopadowego i za jego poradą wstąpił do atelier Leona Cognieta (1794–1880) polonofila. Cogniet uprawiający gatunek malarstwa historycznego czerpiący z klasycyzmu technikę malarstwa, a z romantyzmu tematykę dla Polaków, był przede wszystkim autorem słynnego wizerunku rannego żołnierza na ruinach Pragi w roku 1831, żołnierza uosabiającego romantyczne, patriotyczne marzenie napiętnowane klęską.

Fundamentem sławy Rodakowskiego stał się wystawiony w Salonie paryskim w roku 1852 słynny portret Henryka Dembińskiego, osiadłego w Paryżu generała „przegranej armii”. Otrzymał złoty medal pierwszej klasy w dziedzinie portretu. Rodakowski był pierwszym i jedynym cudzoziemcem, który otrzymał tak wysokie wyróżnienie.

Portrety członków rodziny i przyjaciół należą do najlepszych. Portret matki artysty, otacza atmosfera gorącej miłości syna. Jej twarz – przepojona dobrocią i pogodą ducha.

Portrety generała Dembińskiego i matki ugruntowały sławę trzydziestoletniego artysty. W roku 1855 namalował portret księcia Aleksandra Czartoryskiego, męża znanej pianistki Marceliny Czartoryskiej. Było to arcydzieło artysty. W 1865 roku powstał portret żony, 1876 portret Zofii Dzieduszyckiej, 1871 portret Leonii Bluhdorn, 1878 Leona Sapiehy, 1891 portret córki artysty, 1859 portret Rogera Raczyńskiego.

Podczas podróży włoskiej powstał we Florencji w roku 1871 portret pasierbicy artysty panny Leonii Bluhdorn późniejszej wicehrabiny de Romanel.

Ogromnym sukcesem stał się wytworny obraz „Wojna Kokosza”. Kompozycja wykazuje idealną rekonstrukcję wspaniałej średniowiecznej architektury zamku lwowskiego. W 1882 roku w teatrze amatorskim we Lwowie Rodakowski zainscenizował żywy obraz. Tu odwiedził go Jan Matejko, który zaproponował mu posadę profesora malarstwa Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie. Rodakowski propozycji odmówił.

W roku 1878 za namową Dawida Abrahamowicza nabył majątek ziemski Bortniki koło Chodorowa nad Dniestrem, gdzie wzniósł neorenesansowy dwór według projektu swojego przyjaciela lwowskiego architekta Juliana Zachariewicza.

W 1883 roku artysta z rodziną przeprowadził się do nowej siedziby. W tym dniu wybuchł pożar na folwarku, spaliły się rysunki malarza i prace zaprzyjaźnionych z nim artystów, książki oraz duży zbiór reprodukcji dzieł sztuki.

W Bortnikach artysta żył samotnie tylko w otoczeniu kochanej najbliższej rodziny. Tu poświęcał się swojej sztuce i hodował róże. Oczywiście, konie i psy w życiu ziemiańskim niemałą odgrywały rolę. Czasami odwiedzał kolekcjonera i mecenasa sztuki Karola Lanckorońskiego w jego majątku w Rozdole. Podczas jednej z wizyt poznał Jacka Malczewskiego. Artystę odwiedzali przyjaciele m.in. syn Aleksandra Fredry.

W 1878 roku na zamówienie Wydziału Krajowego Sejmu Galicyjskiego do nowo powstającej Galerii Marszałków namalował monumentalny, reprezentacyjny portret Leona Sapiehy, a w 1880 roku powstał portret Włodzimierza Dzieduszyckiego. Jest to najlepszy portret Rodakowskiego z lat 80. Realizm i naturalność zbliżają go do portretu generała Dembińskiego. Przemawia do widza sama tylko osobowość „kresowego magnata pozytywisty”. Należy wspomnieć o trzecim wizerunku marszałka Sejmu Galicyjskiego – portrecie Jana Tarnowskiego z 1889 roku.

Henryk Rodakowski był znakomitym artystą, typowym realistą z instynktu i temperamentu malarskiego. Tworzył sztukę spokojną, zrównoważoną, pogodną, opanowaną, słowem sztukę klasyczną.

Był pierwszym polskim artystą malarzem, który odniósł międzynarodowy sukces. Jego sztukę można uznać za wkład Polski w dzieje sztuki europejskiej.

W epoce lwowskiej czy lwowsko-bortnickiej powstają wśród portretów trzy dzieła o treści zaczerpniętej z historii przeszłej i współczesnej oraz z dziejów kultury.

Na rok 1876–1877 przypada dzieło „Hetman Koniecpolski, uwalniający jasyr pod Haliczem”, na rok 1880 – akwarela „Przyjęcie cesarza Franciszka Józefa I w gmachu sejmowym” i przypadające na lata 1880–1888 ostatnie, zamierzone na wielką skalę „Dobrodziejstwa Kultury” – fryz, złożony z 11 oddzielnych malowideł na płótnie, zdobiących dawną salę obrad Sejmu Galicyjskiego, dzisiejszą aulę uniwersytecką. Cykl ten, idąc za szlachetnym porywem serca, Rodakowski w darze ofiarował krajowi.

Alicja Kocan

Tekst ukazał się w nr 18 (454), 30 września – 14 października 2024

X