Co najmniej 30 osób zostało rannych w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na Charków na wschodzie Ukrainy. Wśród poszkodowanych jest sześciomiesięczne dziecko. Jedna z rannych kobiet przebywa w szpitalu w stanie ciężkim – poinformował mer miasta Ihor Terechow. W wyniku prac poszukiwawczych odnalezione zostały ciała czterech osób.
Do ostrzału doszło 2 stycznia w godzinach porannych. Według wstępnych informacji dwie rosyjskie rakiety uderzyły w zabudowę mieszkaniową w centralnej części Charkowa. Poważnie zniszczony został pięciopiętrowy budynek mieszkalny w rejonie kijowskim miasta. Na miejscu nadal trwa akcja poszukiwawczo-ratownicza, ponieważ pod gruzami mogą znajdować się ludzie.
Do ataku odniósł się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych. Jak podkreślił, rakiety uderzyły bezpośrednio w obszar zabudowy mieszkaniowej. – To przerażający rosyjski atak na Charków. Trwa operacja ratunkowa, zaangażowane są wszystkie niezbędne służby – napisał prezydent, zaznaczając, że dokładna liczba poszkodowanych nie jest jeszcze znana.
Prezydent Zełenski dodał, że Rosja nadal ignoruje międzynarodowe wysiłki dyplomatyczne i każdego dnia robi wszystko, by wojna trwała. Podkreślił również, że Ukraina potrzebuje stałego wsparcia, w szczególności w zakresie obrony powietrznej, aby chronić życie cywilów.
Tego samego dnia rosyjskie siły zaatakowały także obwód dniepropietrowski przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła część dronów, jednak odnotowano zniszczenia infrastruktury cywilnej oraz pożary. Dwie osoby zostały ranne.
Kolejny atak miał miejsce w obwodzie chersońskim, gdzie rosyjskie drony doprowadziły do śmierci jednej osoby, a osiem zostało rannych.
źródło: Telegram, Ihor Terekhov/ Facebook, Volodymyr Zelenskyy
