Ze Lwowa dla Majdanu

Ze Lwowa dla Majdanu

We Lwowie zorganizowano kilka punktów, w których gromadzone są potrzebne rzeczy i leki przeznaczone dla manifestantów na Euromajdanie w Kijowie. Zbiórki prowadzone są w cerkwiach greckokatolickich oraz w pałacu Sapiehów przy ul. Kopernika we Lwowie.

Od rana do nocy pełnione są tam dyżury, przychodzą mieszkańcy miasta, podjeżdżają samochody.„Przynosimy rzeczy, żywność, udzielamy pomocy finansowej – opowiada Kurierowi para emerytów. – Staramy się pomóc tym ludziom, którzy stoją i marzną na Majdanie. Robią to, aby wszyscy mieszkańcy Ukrainy żyli w wolnym europejskim kraju”. Wolontariusze, osoby w różnym wieku i o różnych zawodach sortują rzeczy i pakują je.

„Jestem przewodnikiem po Lwowie – mówi Iwan Radkoweć. – Przyprowadził mnie tutaj mój syn, który również jest wolontariuszem w pałacu Sapiehów. Mam rodzinę. Dopóki syn jest w szkole pomagam ja, potem syn zmienia mnie, a ja wracam do pracy w bibliotece. Walczymy o swoją przyszłość, żebyśmy mogli wstąpić do Unii Europejskiej. Tu zbieramy wszystko co może się przydać ludziom na Majdanie w Kijowie. Potrzebne są artykuły żywnościowe – od masełka, chleba, wody aż po ciepłe rzeczy, niezbędne w taki mróz, jak mamy teraz”.

Od rana do nocy pełnione są tam dyżury, przychodzą mieszkańcy miasta, podjeżdżają samochody.

Paczki i worki z posegregowanymi rzeczami załadowane do ciężarówek i samochodów osobowych wyruszają w nocy do Kijowa.

„Pałac Sapiehów, który od zawsze był centrum myśli naukowej stał się od dziś punktem zbiórki – powiedział Andrij Saluk, prezes Towarzystwa Ochrony Zabytków we Lwowie, obecnie komendant tego punktu. – Mieszkańcy Lwowa i obwodu lwowskiego w taki sposób okazują pomoc protestującym w Kijowie. Przynoszą żywność, artykuły pierwszej potrzeby, rzeczy ochronne. Wolontariusze układają, pakują i wysyłają to wszystko do Kijowa, aby ci, którzy są tam, nie byli głodni, aby było im ciepło i bezpiecznie”.

Wraz ze słowami otuchy dociera też pomoc z Polski. „To bardzo miłe, otrzymuję codziennie tak wiele smsów, telefonów, maili od znajomych z Polski – zaznaczył Andrij Saluk. – Bardzo podobała mi się krótka wiadomość, sms, który trafnie charakteryzuje całość. Brzmi tak: „Wspieramy, czekamy”. Jest to dla nas bardzo ważne. Myślę, że w krótkim czasie wszyscy razem będziemy w Europie, a Ukraina będzie jednym z wielu demokratycznych krajów”.

Składki finansowe można zostawiać w pobliskiej świątyni greckokatolickiej. Po mszy św. w dawnym kościele jezuitów (obecnie cerkiew garnizonowa) kapelan wojskowy o. Stepan Sus opowiada wiernym o potrzebach manifestantów na Majdanie. Celowo jeździł do Kijowa, ażeby sprawdzić czego potrzebują. Stepan Sus opowiedział, że ofiary zostawiają również turyści i obcokrajowcy.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 2 (198) za 31 stycznia – 13 lutego 2014

X