Z Sidorowa. List do redakcji

Z Sidorowa. List do redakcji

W miejscowości Sidorów na tarnopolszczyźnie, położonej 10 km na południe od Husiatyna, jest niezwykle interesujący zamek w kształcie okrętu.

Zamek w Sidorowie stoi na wysokim wzgórzu, z trzech stron otoczony jest dopływem Zbrucza – rzeką Suchodół, do której przed zamkiem wpadają dwie mniejsze rzeczki – Słobudka i Suchostaw. Zamek z wapiennych bloków zbudował Marcin Kalinowski, pochodzący ze znanego w tamtych czasach rodu, w latach 40. XVII wieku,. Zamek miał siedem wież i wydłużony z południa na północ kształt. Długość zamku wynosiła 178 metrów, a szerokość – zaledwie 30 m. Zamek ucierpiał podczas nawały tureckiej w 1672 roku, następnie został odbudowany, lecz w XVIII wieku stracił swoje obronne znaczenie, popadał w ruinę i w takim stanie przetrwał do czasów obecnych.

Ród Kalinowskich pochodzi od generała ziem podolskich Walentego Kalinowskiego i Elżbiety Struś. Mieli trzech synów, z których najmłodszy – Marcin – został hetmanem polnym koronnym, a po śmierci braci przejął w spadku wiele terenów na Podolu, m.in. Winnicę i Humań.

Zamek w Sidorowie w 1672 roku zajęli Turcy, ale odbito go w 1673. Przez trzy lata komendantem zamku był Jan Chrzanowski z żona Anną, którzy wsławili się później obroną Trembowli. Po opuszczeniu zamku przez Chrzanowskiego znów zajęły go wojska tureckie. Następnie zamek odbudował kolejny potomek rodziny Kalinowskich – kasztelan kamieniecki Marcin Kalinowski (?-1738), który wybudował też niezwykły pod względem architektonicznym kościół. W kryptach kościoła spoczął Marcin wraz z innymi członkami rodu. Po śmierci jego syna Ludwika Kalinowskiego ziemie odziedziczyła córka Tekla Bielska, a po niej córka Bielskich – Aniela Miączyńska.

Na początku XIX wieku zamek wykupił Ignacy Pajgert i w ten sposób Sidorów przeszedł do rodziny Pajgertów, do których należał do 1941 roku. Poeta i malarz Józef Pajgert (używał takiej pisowni nazwiska), miał tu olbrzymią bibliotekę. Rodzina Pajgertów zbudowała nowy zamek, w którym mieszkali, stary zamek zaczął popadać w ruinę.

Tam, gdzie budowano potężne mury forteczne, stawiano też wieże kościelne i klasztory. Potomek Kalinowskich – kolejny Marcin – stawia świątynię z miejscowego piaskowca. Istniejąca do dziś świątynia pochodzi z lat 1730-1741 (według innych danych 1726-1730, a Adam Pajgert w swych pamiętnikach podaje datę 1716, przy czym jest to data konsekracji świątyni). Sidorowski kościół można z pewnością nazwać unikatowym, jego jednonawowa konstrukcja z węższym prezbiterium, zakończonym ostrokątną absydą z lekko wgiętymi do wewnątrz bocznymi krawędziami, stanowi niezwykle ciekawą budowlę. Zacytuję tu niewielki fragment artykułu autorstwa znanego polskiego badacza Jerzego Kowalczyka:

– Kościół dominikanów-obserwantów w Sidorowie nabył niezwykłego planu – kształtu herbu Kalinowa na cześć jego fundatorów Kalinowskich: Marcina, kasztelana kamienieckiego (zm. w 1738 roku) i jego syna Ludwika, starosty winnickiego (zm. w 1770 roku). Historia świątyni jest złożona. Projekt murowanego kościoła i klasztoru najprawdopodobniej zamówił Marcin Kalinowski, ale projekt odróżniał się od jego realizacji. Plany projektu zachowały się w materiałach prof. Mieczysława Gembarowicza i były przez niego, według nas, atrybuowane jako dzieło Jana de Wittego. Według projektu kościół miał być trzynawowy na planie krzyża łacińskiego z transeptem i banią. Fasada miała być dwuwieżową opadającą w części centralnej z dwoma kolumnami doryckimi, akcentującymi główny portal i frontonem z arką. Są tu pewne analogie z opadającym portalem i zdobnictwem kolumnowym portalu kościoła karmelitów bosych w Berdyczowie, wcześniejszym dziełem Jana de Wittego. Fasada berdyczowskiego kościoła jest bezwieżowa, ale struktura całości jest identyczna tej zaprojektowanej dla Sidorowa.

Zrealizowany kościół w Sidorowie nabył niezwykłego kształtu przez próbę nadania mu kształtu herbu Kalinowa – strzały z łuku z dwoma gwiazdami. Ten efekt osiągnięto, jak wydaje się, w drugim etapie budowy. Początkowo kościół miał być jednonawowy z prostokątnym prezbiterium i dwoma kwadratowymi wieżami, wysuniętymi poza fasadę. Prawdopodobnie w kolejnym etapie budowy dodano część trójkątną (podobną do grotu) w zamknięciu prezbiterium i nadano gwiaździsty plan podstawom wież. Nie wiemy kto był autorem tego pomysłu.

Kościół został zbudowany dla dominikanów, którzy byli tu do 1784 roku, do czasów, kiedy Austriacy zaczęli zamykać klasztory. Od tej chwili kościół przetrwał jako farny do 1945 roku. Po zmianie granic Polacy z Sidorowa przenieśli się do Warty Bolesławskiej. Kościół zaczął niszczeć. W okresie sowieckim w kościele mieścił się kołchozowy magazyn zboża. Po rozpadzie Związku Radzieckiego zezwolono tu na nabożeństwa w okresach świąt, odprawianych przez kapłanów z husiatyńskiej parafii.

Cudowny obraz Marki Boskiej Polacy zabrali w 1945 roku do Warty Bolesławskiej. W 1994 roku wykonano kopię tego obrazu, ale niestety sam obraz został wykradziony z otwartego kościoła. Pozostała jedynie rama. Ponieważ we wsi nie było zbyt wielu wiernych kapłani przestali tu przyjeżdżać. Do roboty zabrali się wówczas prawdziwi wandale: zniszczyli i zrujnowali kościół. Zdarzało się, że ludzie sami zamykali bezbożników w kościele i dzwonili na milicję. Jednak nic to nie pomagało.

Gdy wszedłem do kościoła pod koniec lata 2013 roku przeżyłem szok na widok ołtarza głównego – był rozbity, krypty naruszone, a pośrodku kościoła stała trumna, wywleczona z krypt. Z pewnością nawet w czasach koliszczyzny nie znęcano się w taki sposób nad kościołami.

Po naradzeniu się z księdzem zamknąłem kościół na kłódkę. Po kilku dniach kłódkę rozbito. Doszedłem do wniosku, że trzeba stworzyć w okolicy Towarzystwo Kultury i Języka Polskiego i wziąć pod opiekę sidorowski kościół. Tak powstało i zostało zarejestrowane Nadzbruczańskie Towarzystwo Kultury i Języka Polskiego. Pierwszym naszym zadaniem było uporządkowanie kościoła, przeprowadzenie remontu ołtarza i krypt oraz wstawienie nowych mocnych dębowych drzwi. Włączyli się mieszkańcy Sidorowa i osoby nam życzliwe. Remont dachu kościoła udało się ukończyć ubiegłej jesieni. Pozostał jeszcze uszkodzony dach na jednej z wież, ale materiały mamy już zakupione, a remont planujemy zakończyć na wiosnę.

Największą radość sprawił nam wszystkim – członkom Nadzbruczańskiego Towarzystwa Kultury i Języka Polskiego i wszystkim Polakom zamieszkałym w okolicy Husiatyna fakt, że 16 grudnia miała miejsce niedzielna msza św. w uporządkowanym kościele w Sidorowie. Kościół p.w. Zwiastowania Marii Panny jest dominikański, będziemy prosić ojców z Husiatyna, aby na wiosnę, od święta Zwiastowania NMP, odbywały się tu coniedzielne msze święte.

Jan Piejko
prezes Nadzbruczańskiego Towarzystwa Kultury i Języka Polskiego
Tekst ukazał się w nr 1 (221) za 16-29 stycznia 2015

X